Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.03.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Mówiono mi w szkole pamiętaj Henryku nie pozwól by ciebie jak owcę w redyku goniono na hale, gdy aura jest mglista nie możesz żyć w stadzie wszak jesteś solista. Trawiłem to w sobie a krew we mnie wrzała nie mogę być owcą tak, więc sowizdrzała posiądę zalety, bo choć niewrodzone to one mi wskażą, na którą iść stronę. Drogowskaz mi krzyczał Henryku idź w lewo polazłem do góry, bo tuż obok drzewo od lat sobie rosło i pięło się w górę to z niego przeskoczyć pragnąłem na chmurę. Skok wyszedł fatalnie i choć się starałem aniołkiem nie byłem, bo w dół poleciałem prócz kilku siniaków wyszedłem bez szwanku głos z góry doleciał baj, baj mój baranku. Tak żegnał mnie stwórca w palmową niedzielę a ja się poczułem jak osioł lub cielę i ciągle patrzyłem jak wół na te wrota po czasie znienacka nadeszła ochota. Odgryzę się Jemu i sam też coś stworze a cóż może stworzyć marzyciel niebożę i wtedy to właśnie sam sobie wmówiłem że mogę rymować, tak też postąpiłem Pomimo, że jestem życiowa sierotka to jednak od dzisiaj ten, który mnie spotka... tak oto historia toczyła się kołem a ja w sowizdrzała się wnet przedzierzgnąłem.5 punktów
-
Patrzę w niebo, czyżby ona? Śnieżek prószy po raz czwarty. Śmieją mi się w kułak czarty, wyśnij sobie z wiosną romans. **************************** Przyszłaś młoda pełna wdzięku, kwiecia dekolt - odsłoniłaś. Drzewka w mini ależ siła, miskant nóżki zaprezentuj. Meszek - trawka głaszcze pole, gałąź rozchyl niech zobaczę. Gniazdo sępa pręży moce, jajka leżą - wygrzać wolę. Ptaszki sterczą na topoli, gładzą bielą, smak władczyni. Wiatr dotyka... deszczem ślini, głębia dziupli krzyk wyzwoli... ... śniadej pliszki szukającej, swego miejsca na rozkosze. Wiosnę piękną w sercu noszę, w jej walorach wnet pobłądzę. W korę dłonie - liść szeleści, ponad głową niebo woła. Czas uniesień furii szkoła, zapomniałem... dalszej treści.4 punkty
-
Ciągle gdzieś biegniesz ciągle coś musisz spieszysz się po to by się nie spóźnić A ja mam gdzieś tam ten wyścig szczurów nikt nie przebije głową tych murów co zbudowałem dla swej wygody fotel na kółkach ruchome schody W hamaku bujam się z książką w dłoni ktoś w niej napisał-śpiesz się powoli4 punkty
-
Jestem cała Twoja, jestem Twoja cała; proste słowa nucę, że się zakochałam. Od stopy do głowy, od nocy do świtu: jestem cała Twoja, zobacz jak rozkwitam. A potem przebiegam palcami po wspomnieniu, zapisuję akordy i płynę dalej. Od brzasku do nocy, przez cały dzień długi w myślach mieszkasz blisko, mój ty Panie luby. Ze wschodu na zachód, z północy w południe echo serca niesie, że jest mi przecudnie. Banał a jaka potęga - spotkanie człowieka: świat wywraca, życie zmienia. Proste słowa nucę: jestem cała Twoja. Tak zdecydowałam, pękła serca zbroja. Potrafiłeś nadać sens mego czekania, jestem Twoja - mówię i nie zmieniam zdania. I tu każdy może dodać, co mu się zdarzyło, gdy spotkał ją/ jego i ten/tego.3 punkty
-
Lis pod stacyjką w gminie Leżajsk metodą "chińską" ból uśmierza. Przy czym, jak łupi skórę za tę akupunkturę, dzieląc to z jeżem, się nie zwierza.2 punkty
-
słowa mają moc zabijania aromatu tamtego ranka rzuciłeś niedbale twoje oczy nie są już niebieskie poczułam jak odbieram nagłą gorycz do cna drobinom twego mrocznego naparu nawet na mnie nie spojrzałeś konstatacja ta musiała wybrzmieć w tobie tysiąc filiżanek wcześniej uderzenie kofeiny przyspieszyło cykl zdarzeń spalona jak ziarno zmieniłam się w pył jesteśmy od siebie o kawę za daleko2 punkty
-
jestem graczem w grze bez zasad zabijam czas jeśli mogę — odradzam się odradzać powtarzam żarcik uroborosa zdeprywowany palę niezapalonego papierosa piję z zakręconej butelki całuję przez szybę nienasycony zasypiam śnię snem nieprzespanym rano jestem martwy nie restartuj mnie proszę2 punkty
-
Rozbłysłaś jak gwiazda, ognik w galaktyce, a czar twego światła przegnał lęki skryte. To światło jak strzała pognało przez przestrzeń, a wiara się rwała do świetlnych uniesień. Rośliśmy wraz z tobą, natchnienie energią, kosmiczną wszechmocą i wolności pełnią. Lecz przerosłaś wszystko. Oślepłaś w swej gracji. Ty lśniąca oszustko! Lub królowo perswazji.. Skazałaś fotony, swoje swietlne dzieci na wieczną tułaczkę w czarnej dziurze śmierci.2 punkty
-
świat zamarza i przeraża w jednej chwili stając się wyzwaniem nie tylko dla dorosłych wybieram postać Kaja łapię zimną dłoń młodszej siostry nazywasz ją córeczką wchodzimy w krąg z którego wyjść można tylko po przejściach idziemy więc krok za krokiem a wszystko wokół odwraca się patrzy wilkiem potykamy się a wszystko wokół zamiera czeka na więcej upadamy w ciszy napiętej jak cięciwa gotowa do ostatecznego rozwiązania kwestii niechcianego ojcostwa2 punkty
-
@[email protected] Ja swój wierszyk rozpoczynam będąc jeszcze we śnie a gdy bardzo jest rozpasły wstanę to go ścieśnię. Kiedy słowo jest przydługie szukam wtedy zamiennika patrząc na to, co jest ważne to coś to rytmika. Środek się wypełni treścią choć nie zawsze tą trafioną lecz na forum tyle wierszy że i ten też wchłoną. Satysfakcję mam, bo oto skończyłem me dzieło, które całkiem nie do końca uwadze umknęło. Dobrze, że go ktoś przeczyta a gdy potem go przetrawi swe uwagi za lub przeciw pod tym wierszem wstawi. Pozdrawiam :) He Ja2 punkty
-
Jestem nikim, od zawsze nim byłem wśród ludzi nic nie znaczę nad numer Pesel w życiorysie. Sylaba nie ta, akcent chybia, rytm kulawy, metrum rozchwiane, rymy poklejone licho skrzeczą pegeerowską poetyką strzechy. Tym mój głos brzmi na niemym marginesie świata. Ja, który ciałopalny spisuję cyrograf, Tym co nagle odchodzą - palcem biurokraty.2 punkty
-
Dawno, dawno temu, na moich drzwiach zastałem taką karteczkę od starych znajomych (bardzo dobrych znajomych, dodam - bo to ważne) z napisem: "Byliśmy, nie zastaliśmy, długo czekaliśmy - CHCWD AVE CEZAR!!!" Pojechałem następnego dnia do nich, też bez zapowiedzi, z kupionym w sex shopie dorodnym penisem. Pukałem, dzwoniłem, czekałem. W końcu od ich sąsiada pożyczyłem kawałek taśmy klejącej i jedną, właśnie taką samoprzylepną, żółtą karteczkę. Taśmą przyczepiłem gadżet (ciężki, więc niestety zwisał), a na karteczce napisałem: "KOCHAM WAS - zapomnieliście wyjąć" - w tym momencie otworzyły się drzwi i ujrzałem dwie śmiejące się do rozpuku gęby. :) Dzięki za przypomnienie, piękny wiersz. Pozdrawiam.2 punkty
-
zamykam drzwi minionego nie chcę widzieć tego co dokuczało wole teraźniejszość która lepszym częstuje widzi tęcze i świerszcza zamykam by nie zawróciły oczy pełne łez i nie śmiał się smutek chcę czuć życie ozdobione nadzieją widzieć ogród pełen kwiatów a to co za tymi drzwiami niech sobie śpi niech nie psuje obecnego1 punkt
-
Każdy jego poranek zaczynał się tak samo Kofeina, nikotyna plus substancje smoliste To dawało kopa na kolejny dzień walki, Bo ludzie to wilcy, prawda to, zaiste. Każdy jego poranek wyglądał podobnie: Papieros i kawa, a potem komputer, Net, poczta, cybersex, następnie poetyckie-zacisze, Popielnica petów pełna, w rogach roi się od pustych filiżanek kawy. Wychlał hektolitry kawy, serce biło jak szalone, Aberracje biły w głowę, nikotyna zaległa w płucach, Poczuł, jak unosi się nad ziemią, odrywa się od piersi, Wystarczająco silny, by na własną rękę żyć. Warzawa, 30 III 20211 punkt
-
na ścianie powiesił mi obraz codziennie próbuję zrozumieć historię którą utrwalił zachwycam się zdobieniami taka bogata ramka a w środku kreski i plamki a co ja mogłabym naszkicować kiedy gotuję ziemniaki tylko zwykłą prozę życia kobiecy fartuszek z falbanką drewnianą łyżkę i teflon tarkę jabłko marchewkę zabawnie się potem porównuje poziomy nasycenia konsumując wszystko na kanapie wymachując widelcem zamoczonym nieestetycznie w naściennym malunku1 punkt
-
Herbatę nastawiłem w grzejniczku, po czym przelałem ją do filiżanki. Oj tak, herbatki mi tutaj potrzeba. Herbatki i spokoju jak zwykłem o dziewiątej nad ranem mawiać. Z torby wywinąłem tygodnik „Głos obudzonego ludu”. Ilustrowany, a także ciekawy, ktoś powie (wybaczcie że nie będę to ja) że rzetelny. Przysiadłem się do stolika na rozłożyście wygodnym krześle. Usiadłem z paczką papierosów i zapalniczką pod ręką oraz z całym mnóstwem dobrych intencji. A przedtem zamknąłem okno, bo głośność podwórza przedzierała się przez tańczące na wietrze żaluzje. Okładka „Głosu oburzonego ludu” krzyczała dosłownie, bo oburzeniem. Oburzeniem na liczne grube miliony wykorzystywane przez nich w prawdopodobnie słusznym, choć haniebnym i kłamliwym celu. Zadaję sobie w duchu pytanie skąd tutaj się biorą te wielorakie miliony, ale w gazecie nie znajduję odpowiedzi na tak fundamentalne pytanie. Milionów hula tutaj bez liku, zresztą ostatnio jakby więcej. Nic to. To naprawdę jest nieważne, że tego nie czaję. Dajcie mi jeden taki milion, a z prawdziwą przyjemnością przestanę cokolwiek pisać. Idę w czytaniu na stronę pierwszą, potem zerkam na drugą, a tam znów prawda wyszła na jaw. Myślę sobie, że właściwie wyszło na jaw dziesiątki pytań i wątpliwości, a nie prawda, ale co ja tam wiem. Zresztą tutaj nie czaję. Łyk słodkawej herbaty pomiędzy stronami. Dobrze mi to robi na nadwątlone narządy ciała. Na kolejnych stronach kilku smutnych panów w jak dotąd niewyjaśnionych intencjach jest za, a nawet przeciw zręcznie drwiąc i ironizując z rzeczywistości tu i teraz. Mówię do siebie prawie na głos – oj ja się tak nie bawię – a czynię to ze łzami w oczach, ledwo powstrzymując wulkaniczne wybuchy gromkiego śmiechu. Jakby się tak głębiej zastanowić to wszystko wcale nie jest takie śmieszne, ale swój humor z tamtej chwili tłumaczę faktem, że nie czaję. Jakoś zawsze i wszędzie trzeba się przecież wytłumaczyć, a przynajmniej usprawiedliwić. Taki mamy zwyczaj. Na środkowych stronach „Głosu obudzonego ludu” znajdziesz przepoważne informacje na temat skali nieszczęścia w naszym kraju. Nic dodać, nic ująć, jest strasznie, groźnie i ponuro. I jeśli w ogóle mam jeszcze siłę czytać te fatalne zdania to tylko dlatego, że mam za mało wyobraźni, empatii i czuję, że nie czaję. Łyk herbaty raczył chociaż na chwilę ukoić zszargane nerwy. Kilka następnych stron gazety poświęcono wizjom na przyszłość Polski. Postawiono ładnie brzmiące pytania co będzie za kilka lat. Autorzy, zresztą całkiem słusznie, próbują przewidzieć sytuację w naszym kraju za parę lat, nie bez słuszności (a przynajmniej tak mi się wydaje) spodziewając się niemalże katastroficznych skutków zarazy. Jeśli w ogóle jestem jeszcze przepełniony optymizmem i durnie się uśmiecham to dzieje się tak właśnie dlatego, że nie czaję. Następnie pewien dziennikarz, którego z nazwiska nie znam i nie kojarzę raczył opisać trud wyjścia z umysłowego pata pod tytułem podział pięćdziesiąt na pięćdziesiąt procent. Podział jest aż nadto widoczny w wielu najróżniejszych obszarach naszego życia. Co będzie się działo jeśli do poszczególnych płaszczyzn rozumowania znów dojdzie przeważająca większość zgodnych osób. Autor, co niespotykane, odpowiedział wprost, że w gruncie rzeczy nie wie co to będzie. Fajny facet, bo ogólnie panuje zasada całkowitego nie przyznawania się do niewiedzy. Ja też nie wiem, gdyż nie czaję, ale to temat na inną opowieść. Łyk herbaty. Znów nie czaję, aczkolwiek cieszę się, że jeszcze mam czas, ochotę i oczy żeby od czasu do czasu przeczytać mniej więcej ze zrozumieniem gazetę „Głos oburzonego ludu”. Na fakt, że piszę otwarcie się przyznając, że nie czaję nie można patrzeć jak na autostygmatyzację, bo to jest właśnie fakt, a nie rozmyślne działanie. Jest to fakt jak w mordę dał lub jak dwa plus dwa jest cztery. Śmiem twierdzić, że nie jestem w tym wcale odosobniony. A może jest tak, że wszyscy wszystko rozumieją, a tylko ja jeden tutaj nie czaję? Nie wiem. Jeżeli niniejszy tekst pod tytułem „Nie czaję” zachowuje pozory pogody ducha to muszę po pierwsze przeprosić, a po drugie wytłumaczyć, że prawdą jest, że nie czaję. Ot cały problem. Sytuacja taka. Szczerze powiedziawszy nie czaję nawet przyczyn tego skomplikowanego zjawiska, że nie czaję. Problem jest w gruncie rzeczy złożony, a tylko czasem pomyślę, że tutaj właściwie nikt o zdrowym umyśle nie jest w stanie tego wszystkiego zrozumieć. W każdym razie tak mi się wydaje, a jeżeli mylę się w tym zakresie to tylko dlatego, że nie czaję. Nie chciałem nikogo obrazić. Kogo obchodzi tutaj rozumienie, czy czajenie. Trzeba robić swoje. No to robię, ponieważ szczerze piszę, że nie czaję. Pociągam sobie kolejnego łyk herbaty z porcelanowej filiżanki, ucinam popołudniową drzemkę, która ma związek z nadmiarem wolnego czasu oraz nastaje czas wklepania do komputera niniejszej, krótkiej bo krótkiej, rozprawki pod tytułem „Nie czaję”.1 punkt
-
siedemnaście godzin na dzień siedem na sen mówią powinno być osiem w tym dwie dla fazy rem w szyku karteczki samoprzylepne gotowe co kiedy ile i jak każda ci powie odrywam pierwszą ludzie są głodni i spragnieni sukcesu Ooo ta jest i o mnie zaczynam więc od frazesu sukcesem nikt się jeszcze nie najadł co innego nadymał czy napompował jak balon koniec wiadomy woda sodowa uderza do głowy odrywam drugą szybkie czytanie metodą wyłącz głos w głowie nawet do pięciu książek na dzień za jedyne 200 baksów cud miód malyna kremy diety pyton joga sprężyna odrywam trzecią przyklej mnie z drugiej strony cholera próbuję upada nie działa czytam na głos napis a widzisz nawet i ja nie jestem doskonała1 punkt
-
1 punkt
-
...pozostaje tylko ucieczka z miejsca zdarzenia: „Nurse! Zmarł Ramzes! Run!”1 punkt
-
1 punkt
-
całość fajna, osho też, ale nie wiem jak jest naprawdę. chyba trzeba popląsać i sprawdzić. super pomysł zbitki: zmień się pytam w królika. bb1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Oczajanie się do przyjemności nie należy, dlatego rozumiem, zresztą ja też czaję nie za bardzo, mimo, że raczej się nie czaję, to i tak obczajam ledwie z grubsza biorąc. Pociągający tekst, a herbatka jaka? ;)1 punkt
-
@Henryk_Jakowiec Wzrosła na pustyni palma tak wyniosła, że w niej beduini wręcz ujrzeli posła. Ale, że kokosy marne z niej - nie dosyć, więc, jak pusta w środku legendą obrosła.1 punkt
-
@jan_komułzykant Byle była jakaś igła, w leczeniu niedościgła, pomoże też na covida, cholera choć chciwa. Pozdrawiam Janku, fajne.1 punkt
-
Wyjechać Chociażby po to pojechać, by posłuchać szumu ognia w piecu, chociażby po to wyruszyć, posiedzieć na ganku, na świeżym powietrzu. Popatrzeć na pole i jego przestrzeń, porobić zdjęcia wschodu i zachodu słońca, poobserwować niebo. Zjeść tą pyszną jajecznice i nie myśleć. Nie myśleć o złej przeszłości choć na chwilkę, Pójść w znaną drogę, poobserwować latające latem motyle kolorowe, najczęściej latają żółte i białe, często jastrząb daje o sobie znać pożywienia szukając. A teraz na wiosnę będą zlatywać bociany. Czego chcieć więcej? chyba dobre pytanie, chyba po to by poczuć spokój, nie myśleć o problemach, nic więcej nie trzeba do szczęścia.1 punkt
-
miesiąc krzyczał za miesiącem trzasnęło jak suchy konar echo nawet boli świat się mścił sądząc czarnymi bogami wiłów koszmarem ruch białej szachownica pusta oni krążą jak planety wietrząc czasem który meteorytem draśnie zostawi rosę nad powieką mglę mogę wreszcie patrzeć zapuściłeś się w standardzie uśmiechu jej makijaż nie trzyma mogiłka odchowałam w niczym ci nie dłużę szach1 punkt
-
@[email protected] Odniosę się do słowa to słowo genetyczna odrzucam generała zostaje mi etyczna. W taki to właśnie sposób ja stałem się etykiem a wzięty z innej beczki etycznym (ja) Henrykiem. Pozdrawiam :) He Ja1 punkt
-
1 punkt
-
Pewien łowca sensacji z Sanoka klął się, że spotkał był diplodoka; chciał ujeździć to zwierzę, lecz diplodok nie bierze ot tak na własny grzbiet obiboka.1 punkt
-
1 punkt
-
może czas pochłonąć wszystko wraz z dobrami materialnymi ale nie jest w stanie zniszczyć mojej szczerej do Ciebie miłości odseparowana od traum dzieciństwa bezpieczna w zamkniętych ramionach na łodzi ze szklanym dnem obserwujemy kolorowy podwodny świat mogą wyschnąć oceany wypalić się wszystkie słowa ale nigdy nie zgasną nasze do siebie uczucia Klaudia Gasztold1 punkt
-
@Henryk_Jakowiec Bo rymy same w sobie, ot maleńka betka, choć prawda jedyna, każdy wiersz rozepcha. Pozdrawiam Sowizdrzała Henryka.1 punkt
-
@GrumpyElf Wszystko z szacunkiem i życzliwością broń boże z dobrymi intencjami :) Jak już się biorę za czyjś wiersz, obecnie bardzo rzadko mi się zdarza moje sfokusowanie na nim jest gdzieś tak 10X większe niż gdyby to był mój własny :) Staram się i mam w zwyczaju rzucić inne światło, w ostatecznym rozrachunku Autor wie lepiej, jest święty a jego wiersz jest najświętszy w tej formie w jakiej życzy go sobie zachować. Reszta musi się dostosować :) Pozdrawiam Pan Ropuch1 punkt
-
@Pan Ropuch trochę złaja, a potem pochwali - mój typ nauczyciela xD A tak serio - dzięki :)1 punkt
-
@GrumpyElf To są detale a wręcz detaliki wiersz i jego treść oraz sposób broni się i z nimi! Pozdrawiam Pan Ropuch1 punkt
-
Przez błękitne tafle wód dryfują porzucone dwie papieru kartki Przemijają wraz z nimi burzliwe fale, zimne noce ,krwiste poranki Kiedyś myśl przewodnia z nich wypływała w czystej prostocie Dziś mieszczą się w horyzoncie, lecz żyją w wiecznej niezgodzie Jedna choć nieustannie przybliżana kierunkiem wiatru oraz fal Drugiej obojętność tkwi w głębi, oddala się beztrosko w dal Niby zwykłe dwie papieru kartki, lecz co w tym jest tak naprawdę istotne Powinny runąć przemoknięte w głąb oceanu, a coś jedną do drugiej ciągnie1 punkt
-
@Pan Ropuch ach te zaimki! Dzięki za rzeczowy komentarz. Kładzie fundament pod mój mozolnie powstający warsztat :)1 punkt
-
Trzeba uważać czym karminy mózg, bo i karteczka samoprzylepna umie wywinąć numer. Twoja koleżanka stosowała technikę afirmacji. Jest dużo sprzecznych opinii o ich skuteczności, choć ostatnio szala chyli się na TAK, o ile stosujemy je wystarczajaco długo, aby mózg zbudował nowe połączenia neuronowe, czyli musimy jakby hackować zasoby wiedzy na własny temat. Ważne jeszcze żeby za mocno w nich nie płynąć. Na przykład, osoba panicznie bojąca się przemówień publicznych nie powinna afirmować treści "uwielbiam występować publicznie", a raczej "jest dla mnie ważne, abym przezwyciężała swoje lęki". Afirmacje to bardzo ciekawy wątek! @Pan Ropuch Wybacz za off topic!1 punkt
-
Rozkosz przeżywasz już szósty dzień Machina w końcu dopadła cię I w przód i w tył i z góry w dół Chciał nie chciał jesteś teraz mój (znaczy się jej) Najpierw powoli stopy twe pieści Palec za palcem szukając treści W linii papilarnych wgryza się ciało Stęka i jęczy zgrzyta że mało Potem podudzia sam więc wywnioskuj (o co jej chodzi) Wspina się szybko po każdym włosku Uda zdobyła nabrała werwy W pępku się pewnie głębiej zagnieździ (Pępek twój-czarna dziura Czasami do niego wpada(m) Muskając delikatnie Obrzeża świata) Czas zmitrężony na penetracji Trzeba nadrobić więc nie masz racji Że ją spowalniasz da sobie radę Napiszesz kiedyś o tym balladę O tym jak szczyt twój zdobyła z gracją Nie grożąc wcale ci amputacją A przecież mogła szalona była Siódmy dzień nastał: DEUS EX MACHINA1 punkt
-
Zgadzam się z Twoimi słowami. My, dorośli, nie powinniśmy dawać się wychowywać, dzieci owszem, mają rodziców, bo na szkołę trudno liczyć z obecnym programem nauczania... Sprytnie i ciekawie połączyłaś szczególiki w wersach, jest ok. Pozdrawiam.1 punkt
-
@dot. Dziękuję. Trafiony, zatopiony. To słowo też nie do końca mi leży. Nie potrafiłam jednak wyrzucić go z głowy i zastąpić innym, które podkreślałoby odosobnienie skonstatowanej opinii i wskazywało głębokie podziały. Pomocy? :) @emwoo Dziękuję, M :). No i wydało się, że nie pijam kawy, za to ponoć robię całkiem niezłą. Kolejny paradoks.1 punkt
-
@jan_komułzykant Oczywiście, jest to pewna życiowa prawda, choć na potrzeby filmu - mocno przejaskrawiona. Pytanie, czy być zdystansowanym cynikiem, czy wierzącym w okruchy dobra naiwniakiem? Wszystko zależy od konstrukcji psychiki i potrzeby duszy. Oby tylko nie skończyć jako zgorzkniały frustrat. (biedny Adaś M...).1 punkt
-
1 punkt
-
@Antoine W Film nie jest publiczny ,rzeknij słowo Tak upublicznię .Nie Usunę Brak bo ,bo mógłby ktoś pomyśleć, ze się jąkam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne