Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.02.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. przebóstwiasz mnie pełnym rozwinięciem zmysłów pragnę dogłębnie w erekcji śnię świat znika faluje czasem w bliskości ciepły nieuchwytny drżący bez obietnic
    7 punktów
  2. wiosna mnie zaprasza krokusem pierwiosnkiem narcyzem oraz tulipanem lato namawia mnie różami piwonią malwą łubinem stokrotką margaretką jesień zaś barwnym liściem i wrzosem złocieniem i astrem zima kusi zaś grudniem który na parapecie kwitnie ładnie lubię owe pory jest mi z nimi w sercu zgrabnie
    5 punktów
  3. siedzimy na bujanych obłokach trzask prosto z kominka zięby opatulone białą pierzynką ty lubisz wiatr i złote pola ja myślę o dzikich koniach w górę i w dół w górę i w dół nadciąga wojna z kolejnym odbiciem od podłoża
    4 punkty
  4. Hej Wszystkim, Właśnie odebrałem z drukarni 200 egzemplarzy mojej pierwszej książki Daniel Forsit (pseudonim) "Opowieści poboczne". Jakby ktoś był zainteresowany jej kupnem to bardzo proszę o kontakt. Motywem przewodnim tomiku jest tolerancja i szeroko pojęta "inność", cokolwiek by to nie oznaczało. Jest kilka wierszy, ale większość to prozatorskie opowiadania z tak zwanym przekazem. Tomik powstawał przez 8 lat nieregularnej pracy. Gdyby kogoś moje pisanie zainteresowało to szykuję drugi, bardziej poetycki tomik, który właśnie kończę. Wszystkie szczegóły podam w prywatnej wiadomości. Z poważaniem, Michał L. "Leszczym" "Daniel Forsit"
    3 punkty
  5. namaluję ci miłość fale rozbijające głodem ostały klif żywiczny zapach sosen wygiętych w przepaść topiel oczu zachłanną w konaniu namaluję ci śmierć
    3 punkty
  6. dziś zabawa cyrk przyjechał przedstawienie czas zaczynać na arenie przed dziewczyną staje śmieszny arlekino rozmazany ma makijaż chód niezdarny błazna mina salto kiks niech brawa biją ach, pocieszny arlekino i dziewczyna się zanosi śmiechem pustym nad tym co się przekomicznie tak wygina dalej mały arlekino ten żartuje w tył upada dla niej cała błazenada choć pod maską łzy mu płyną mały biedny arlekino
    3 punkty
  7. Jest taka stara, chińska bajka o garncarzu, który lepił z gliny garnek. Robił to bardzo długo, jednak za każdym razem, gdy oglądał swoje dzieło nie był zadowolony. Miał wrażenie, że o czymś zapomniał, że czegoś brakuje. Dokładał gliny do rzeźbionej bryły, obracał ją na garncarskim kole, muskając dłońmi nadawał jej najbardziej wyrafinowane kształty. Rzeźbił piękne gliniane uszy o idealnych proporcjach, za które będzie można trzymać garnek, podając potrawę na stół. Dodał gliny na dno, aby naczynie dłużej trzymało ciepło. Jednak dzieło wciąż nie zadowalało garncarza. Po kilku godzinach pracy zrozumiał w końcu czego brakuje garnkowi. Naczynie nie miało otworu. Garncarz skupił się na kształcie, fakturze i pięknie naczynia, jednak zapomniał, że powinno być funkcjonalne. Zamiast czegoś w czym można gotować, stworzył piękną, lecz bezużyteczną bryłę. Garnek potrzebował pustki, aby zyskać swój charakter. By stać się tym, czym miał być. Boimy się słowa pustka. Na samo jego brzmienie czujemy lęk przed nicością. Niebyt kojarzy się z czymś ostatecznym, ze śmiercią, z nieistnieniem. Czasem boimy się tego stanu tak bardzo, że każdą wolna chwilę zapełniamy nic nieznaczącymi czynnościami. Wszystko po to, żeby nie poczuć nicości. Poganiamy siebie i innych, trąbimy na światłach, popędzamy dziecko, gdy wiąże buty, krzyczymy na kasjerkę, że za wolno kasuje. Nie chcemy pozostać w bezruchu, żeby cenne sekundy nie przeleciały nam przez palce. Bezczynność kojarzy nam się ze strata czasu, a to najcenniejsze co mamy. Nasze życie to linia, która niczym tykająca bomba odmierza nasze dni. Jesteśmy tym karmieni od pokoleń, wzrastając w kulturze zachodniej nie sposób myśleć inaczej. Ci, którzy tracą czas to nieudacznicy. Lenie, którzy nic w życiu nie osiągną. A gdy mocno się postarasz możesz osiągnąć wszystko. Tylko co to jest wszystko? Udowadniamy sobie, że jesteśmy coś warci, spełniamy czyjeś marzenia. Kreujemy wyobrażenia o sobie i wkładamy je w głowy innych ludzi, by potem uczepić się tego i wierzyć, że tak właśnie o nas myślą. Karmimy się tymi iluzjami i biegniemy w pogoni za czymś nieuchwytnym. Wierzyłam, że mnie to nie dotyczy. Przecież spełniałam własne marzenia i odnosiłam sukcesy. Miałam gdzieś opinie innych, wiedziałam co jest dla mnie dobre. Owszem, trochę nie pasowałam do korporacji, za dużo analizowałam i czułam. Aby upodobnić się do reszty nakładałam maski, których miałam tak wiele, że w końcu straciłam własną twarz. Pogubiłam się w tworzonych przez siebie kreacjach, byłam jak kameleon, czym bardziej nie pasowałam do otoczenia, tym bardziej starałam się wtopić w tło. I w końcu stało się to, co nieuniknione. To samo co z setkami, tysiącami innych, którzy zbyt długo żyli imitacją życia. Załamałam się. Wtedy nie rozumiałam co się dzieje. Widziałam to ze złej perspektywy, nie miałam przestrzeni, dusiłam się sobą. Był taki czas, gdy czułam jakbym nie istniała. Miałam prawdziwe przekonanie, że jestem tylko iluzją, że wydaje mi się, że jadę samochodem, rozmawiam z pracownikami czy podpisuje jakąś ważną umowę. Byłam przekonana, że mnie nie ma. Wpadłam w pułapkę własnego umysłu. Wychodziłam z psychoterapii i uzmysławiałam sobie, że mówiłam nieprawdę. Płaciłam za sesję, która miała mnie wyciągnąć z tego gówna, a szyłam obcemu człowiekowi jakieś nieprawdziwe historie. Opowiadałam mu własne iluzje na swój temat. Teraz już nie wiem czy ze wstydu kim jestem, czy dlatego, że po prostu zapomniałam, gdzie jest moje “ja”. Zmieniałam leki na mocniejsze, czułam co raz mniej. Trwało to osiem lat, aż w końcu coś pękło. Przemijanie i nieuchronność zmiany to jedyne czego możemy być pewni. Nawet jeśli nic nie robimy, to, co w tej chwili trwa i tak się kiedyś skończy. Wbrew pozorom nie trzeba podejmować żadnych akcji, przemijanie jest procesem niezależnym od nas. Za każdym razem, gdy słyszę: “A może to rzucić i wyjechać w Bieszczady” trochę mi smutno, bo takie rzeczy nie wydarzają się w prawdziwym życiu. To nie książka Grocholi. W Bieszczadach nadal będziesz walczyć ze swoimi demonami, bo tu nie chodzi o miejsce na ziemi, a miejsce w twojej duszy. To nie jest opowieść o szerokości geograficznej, a o przestrzeni jaką musisz odkryć w sobie, o otworze jaki musisz wydrążyć, aby twoje naczynie stało się funkcjonalne. Aby twoja dusza odzyskała prawdziwość istnienia. Wyjechałam do Tajlandii jako wrak. Mój mąż podjął decyzję, mi było wszystko jedno. Spakowałam nasze życie do pięciu walizek. I trafiłam do innego świata. Trafiłam do pustelni. Zaczął się mój życiowy detoks. To nie było niczym dotknięcie czarodziejskiej różdżki, a codzienny bolesny proces odwykowy. Przez pierwsze trzy lata nie miałam kontaktu z ludźmi. Oprócz moich najbliższych nie miałam żadnych znajomych. Nie poznawałam nikogo, bo nie miałam takiej potrzeby. Odpoczywałam od relacji, dyskusji, udawadniania swojej wartości, politycznych przepychanek, oceniania, przekonywania do swoich racji. Skasowałam social media, kontaktowałam się tylko z rodzicami i bratem. Okazało się, że nikt za mną nie tęskni, a wszystkie moje dotychczasowe znajomości zniknęły w ciągu paru chwil. Życie zweryfikowało moje relacje tworzone na fundamentach zawodowych koneksji, zależności i profitów. Sama tworzyłam te relacje, nikogo o to nie obwiniam. Nie miałam polskiej telewizji, nie słuchałam radia. Nie docierały do mnie żadne informacje. Odizolowałam się kompletnie od polityki. Nie interesowało mnie kto został prezydentem, jaki polityk objął ministerstwo, kto ma jakie poglądy. I wiecie co? Nic się nie wydarzyło. Nadal żyłam. Okazało się, że ta wiedza nie była mi do niczego potrzebna. Przez całe życie byłam przekonana, że muszę być na bieżąco, bo trzeba mieć swoje zdanie, a moja opinia się liczy. Ale nagle uświadomiłam sobie, że nic nie muszę. Mój brak zainteresowania polityką nie nadszarpnął podwalin świata. Wszystko trwa i toczy się swoim torem. To było wspaniałe, uwalniające odkrycie. Chodziłam po rozgrzanych ulicach Bangkoku i obserwowałam lokalny świat. W centrum miasta w labiryncie małych uliczek toczyło się sielskie, powolne życie. Bezpańskie psy, świergot egzotycznych ptaków w liściach wysokich palm. Wiszące w cieniu hamaki na wypadek, gdyby upał okazał się zbyt męczący. Rozgrzane paleniska ulicznych kuchni, zapach parującego sosu rybnego i kiszonych krewetek. Piekący w oczy, wyciskający łzy. Uśmiech ludzi, których nie rozumiałam, jednak nie potrzebowałam ich słów. Wystarczyła mi iskra w ich oczach, szczerość, której czepiałam się wtedy jak ostatniej deski ratunku. Prawdziwość prostych ludzi, którzy nie maja ochoty niczego udawać. Nawet nie wiedzą, że można. Siadałam czasem przy plastikowym stoliku, zamawiałam tajską zupę i patrzyłam na nich. Tak innych niż ludzie, których zostawiłam w swoim starym życiu. Patrzyłam, jak się śmieją, jak rozmawiają. Odkryłam wtedy, że słowa są zbędne, wystarczy otworzyć szeroko oczy, aby zrozumieć czyjeś emocje. Obserwowałam ich surowe życie, bez ozdobników, skupione na przetrwaniu i na tym, co tak naprawdę jest ważne. Ich widok był jak lekarstwo. Czasem dostrzegałam w ich wzroku to mgnienie, niemal nieuchwytny znak, że rozumieją. Jakby czytali mi w myślach i widzieli moje krwawiące serce. Prości ludzie, którzy skończyli kilka klas w przyklasztornej buddyjskiej szkole, patrzyli na mnie ze zrozumieniem, jakiego nie doznałam nigdy wcześniej. Z mądrością życia, której nie uczy się w szkołach. A ja patrzyłam w ich pomarszczone, zniszczone słońcem twarze o obcych rysach i czułam ukojenie. Wciąż byłam chora, nadal brałam tonę leków, jednak czułam, że coś się zmienia. Stroniłam od obcokrajowców, nie chciałam się integrować. Nie potrzebowałam słów. Bałam się, że ten wspaniały sen się skończy, że zakrzyczą mnie swoimi racjami. Że stracę to co osiągnęłam. Bywało, że słyszałam polskich turystów gdzieś na ulicy czy w metrze. W jednej chwili stare uczucie wracało, jakaś trucizna zalewała mi serce. Odwracałam wzrok, żeby mnie nie zdemaskowali, żeby nie dostrzegli w moich oczach zrozumienia, tego odruchowego spojrzenia na dźwięk znajomego języka. Wtedy tego nie wiedziałam, jednak teraz już wiem, że to wszystko nie wina ludzi, Polski czy korporacji. To były tylko narzędzia do samodestrukcji, które trzymałam w swoich rękach. Wtedy miałam żal do ojczyzny jakby była matką, która zostawiła mnie w sierocińcu. Tęskniłam za nią, jednocześnie jej nienawidząc. Miałam żal do przyjaciół, którzy tak szybko o mnie zapomnieli. Miałam żal do siebie, że straciłam czas. Że tracę go chodząc po gorących ulicach Bangkoku i nic nie robię. Jestem leniem, nieudacznikiem. Bo przecież bez pracy nie ma kołaczy i tylko ciężką pracą ludzie się bogacą. Stare prawdy wtłaczane moim przodkom przez ich matki i przekazywane z pokolenia na pokolenie niczym czarne dziedzictwo. Niszcząca siła, która doprowadziła nasze społeczeństwo na skraj przepaści. Gonimy za króliczkiem, który i tak nas wykiwa. Może było mi łatwiej, mogłam z dnia na dzień odizolować się od wszystkiego co mnie podtruwało. Jedna kropla trucizny nie zabija, jednak dodawana sukcesywnie, dzień po dniu zaczyna nasycać ciało toksyną. Krople przestały płynąć, jednak ja nadal potrzebowałam czasu na wyzdrowienie. Było mi łatwiej, bo zamieszkałam w kraju buddyjskim, gdzie słowo pustka nie powoduje strachu, a nic nierobienie nie jest lenistwem. Każdy ma swoją pustkę, osobistą przestrzeń tylko dla siebie. Gdzie zawsze można wrócić i poczuć ukojenie. Zawsze można położyć się na hamaku i odpocząć. Zamknąć oczy i słuchać zgiełku dnia. Ten kraj nie rozwija się w takim tempie jak kraje zachodnie, ale nikt nie ma z tego powodu żadnych kompleksów. Za niczym się nie goni, nie ma wielkich ambicji. Nie ma karier, chęci posiadania. Pracownicy nie chcą odpowiedzialności, a gdy czują presję odchodzą. Nie walczą, bo nie muszą. I wtedy właśnie, będąc tam, w tym dalekim, egzotycznym kraju zrozumiałam, że ja też nie muszę się nigdzie spieszyć. Nie muszę nic udowadniać, mogę marnować czas. Nie muszę wykorzystywać każdej wolnej chwili na kolejne osiągnięcia. Nikt tego nie musi. Poczułam wokół siebie przestrzeń, byłam wolna od ludzi, opinii, przedmiotów. Całe życie w pięciu walizkach okazało się zupełnie wystarczające. To było jak oczyszczający reset, wrócenie do ustawień fabrycznych. Są budynki, które można wyremontować, jednak czasem, trzeba go zrównać z ziemią, żeby powstało coś pięknego. Stałam na gruzach swojego życia, wyciągałam ramiona do błękitu nieba i czułam lekkość. Według filozofii wschodu wszechświat powstał z nicości, a każde żywe istnienie pochodzi z energii wszechświata. Jesteśmy z pustki, która jest częścią naszej istoty. Niczym w znaku yin-yang, gdzie czarne przeplata się z białym, byt współistnieje z niebytem, istnienie z nieistnieniem. Pustka nas dopełnia, a bez niej jest nas tylko trochę. Jeśli nie damy sobie przestrzeni na poczucie emocji, przyzwolenia na błędy i tej tkliwej troski o to, co czujemy, nasze człowieczeństwo zachwieje się w posadach. Jednak moja opowieść nie jest o religiach wschodu, nie studiowałam ich, nawet nie próbowałam. Moja opowieść nie jest też o wierze w Boga, bo to delikatna, intymna struktura mojej duszy, której nie warto wystawiać światu do oceny. Ta opowieść jest o mnie i o mojej drodze do miejsca, w którym jestem teraz. O surowych, prostych ludziach, o zniszczonych słońcem twarzach. O dialogach bez słów, w wąskich, gorących uliczkach Bangkoku i o pustce, którą musiałam poczuć, żeby zacząć żyć. Moje serce to wciąż delikatna, niewygojona tkanka. Taka jaką mieliśmy na kolanie, gdy odpadł nam strup. Delikatne ciało z cienką, różową skórą, którą łatwo zranić. Wiem o tym, dlatego nigdzie się nie spieszę. Powoli odbudowuje swoje życie, bez leków, bez toksycznych relacji. Nikogo nie udaję, nie oceniam, nie nawracam. Nie zmieniam światopoglądów. Dzielę się jedynie swoja fascynującą podróżą, która wciąż trwa. I mam nadzieję, będzie trwała jeszcze długo.
    2 punkty
  8. MAM OWCOM I MOC W OMAM. RUNO, TO NUR? JE I WYWAR; OWCA PAC, W ORAWY WIEJ. MA TO PĘD; IDĘ, O - TAM. BOBEK, A SAKE BOB? MIĘSO, I NIOSĘ IM! ECH, CO CHCE? A MECH, CO CHCE MA. O, CHCE CECH, CO? IM RAK JAGNIĘTA MA, TĘ INGA KARMI. ON - IWONA - BARANKOM CMOK NA RABAN O WINO.
    2 punkty
  9. graphics CC0 miss z klatki ma okres. to znaczy ma wstręt do własnej krwi. red pankration od starożytnych olimpijek. albo nie. pod szponem. drapieżne hard nails wbite w ścianę przed walką. juta. sizal. słoma wiedeńska. w uchu kolczyk. oszukany plug tunel. no pasaran! głodna brave maiden! druga młoda Dolores Ibárruri Gómez. pajaca ma! ściska go w kombinerkach. naburmuszone policzki nadyma. w bańce wielkomiejskiej nie daje się na dywanie. łomocze w gruchę. ty jeszcze na bani. ka_es_wu elektrolitów! ona sojowa w kotlecie atletki wiedźma z włosem po mopie. ona? on? megiera w boxie. Rocky z rampy. w kasku szczękowym odpaliła rumaka manetka gazu ścigacza na full. do steakHouse'u na rzeźnię jeden jest cel ambitny wyklepać skośnooką z pancrase'u kolejną Minori z big okiem anime. trenowała na hałdach ze skakanką i skankiem na uchu ska. toasting od metalowej pięści. skóra zdarta z prospektu Heraklesa geny z kopalni po tąpnięciu w Mike´s Gym. zostawił(a) tam fochy. lęk. uwolnił(a) z ud metan. swój spieniony oddech w ślepym szybie egzystencji w wyrobisku mechamacicy pionowe korytarze. wali puls! tętno wyposzczonej wadery gra! ekskluzywna gala to noc Walpurgii. w oku orkan. szpadel w matę czaszka Yoricka na ubitej ziemi. tam za werbalną kratą wyobraźni pozorowany testosteron w puderniczki żyletka do metroseksualnej klaty z ciosu botoks i żele. w parku karcą reaktywne sensory. kwitną magnolie pod snopem laserów z pasów radiacyjnych jonosfery tej hali. oktagonalna fajterka MMA idzie w bój! w gębę napluje silikonowej dziuni pod tabliczką z numerkiem last round. – * utwór i peelka to–> fikcja kreatywna, ściema, spekulacja – tekst nie ma ukrytych konotacji personalnych, w duchu klimatów walk MMA. (niepolityczny, i nie w klinczu płci)! w promocji dla mieszanych sztuk walki i silnej pozycji kobiety w ringu (która wzbudza respekt świadomie kreując turpizm subiektywny dla rywalek w pojedynku). * pancrase – jap. org. mieszanych sztuk walki.
    2 punkty
  10. znużone zegary biegiem czasu gasną siną tarczą na krawędzi nagiej chwili przykrytej kamiennym blatem czernią rzęs i echem spłoszonego snu
    2 punkty
  11. Jaki kolor ma twoja nadzieja? Błękitny jak bezmiar najczystszego nieba, do którego wznosisz wzrok błagalnie, w rozpaczy? A może zielony jak dzikie polany? Jak zalesione wzgórza i lipcowe sady, wśród których ukrywasz lęk, gdy nikt nie patrzy? Czy jest to czerwień wściekła i krwista, płonąca żalem niczym grań ognista, wypalająca w duszy bolesne znamiona? Może jest srebrna jak nocny stróż gwiazd? Albo i złota jak ukryty skarb, którego szuka zjawa pokaleczona...
    2 punkty
  12. w sercu dość miejscaby nie tylko ciebie zmieścićzatem wpuszczęświat do siebiechoć wiem że okrutnydla tych którzy nie trzymają pionuoczy dookoła głowymogą też nie pomócczłowiek cóż człowiekpotrzebny dla człowiekaktóry narzędziem zbrodnizabijając z zazdrościczy warto kochaćtak wartoale tylko wtedykiedy się nie pomylisz
    2 punkty
  13. A.H. Nie ma Cię na Facebooku nie istniejesz Pomyślałem szuka dziury w całym w drugim podejściu nie wytrzymałem nerwowej atmosfery i mnie poniosło wypowiedziałem po alkoholu tych kilka słów za dużo Odwróciła się na pięcie i zasyczała: przecież ty zacząłeś pracować jak ci matka zdechła! na odchodne rzuciła butelką wykrzykując wypierdalaj z mojego życia raz na zawsze i chybcikiem usunęła z grona znajomych na Facebooku Najwidoczniej jej nie pasowałem do budowanego wizerunku kogoś kto lubi się pławić w sztuce nieżyjących twórców Żywi ją nie interesują no chyba że nieznajomi mieszkający za siódmą górą i siódmą rzeką
    2 punkty
  14. @Radosław @beta_b, @Marek.zak1, @Gosława, @Dag, @Leszczym, @Waldemar_Talar_Talar, @Wątpiciel, @Wieslaw_J._Korzeniowski, @huzarc, @iwonaroma, @Natuskaa, @Antoine W, @Annie Przepraszam, że tak późno. Gwoli szybkiego wyjaśnienia tekst wiersza to pewna fuzja zachowań jednej z moich koleżanek, która dążąc do samorozwoju, głównie duchowego jednocześnie odcięła się zupełnie od rzeczywistego świata, krzywdząc dodatkowo niektóre z osób z jej kręgu, bo ze swoimi problemami, smutkiem nimi wywołanym wnosili w jej życie 'negatywne wibracje'. Tym sposobem odrzucila od siebie kilku zdeklarowanych jej przyjaciół. A fuzją jest przez drugi motyw jaki postanowiłem wpleść w tą historię. Motyw związany z wykorzystywaniem większej ilości wolnego czasu, który niektórym (nie mi, niestety) przyniosła pandemia. Takich, które (i chwała im za to) postanowiły stać się lepszymi ludźmi, a jednocześnie przez izolację, brak częstszych kontaktów z drugim człowiekiem stali się ludźmi bardziej drażliwymi, szybciej wpadającym w rozmowie w zdenerwowanie, ppwarkujacymi. Ludźmi, którzy chcąc stać się lepszym jednocześnie odkryli, że bliskość innych ludzi budzi w nich negatywne emocje. Czy możliwy jest wówczas rozwój duchowy? Nie wiem, nie jestem specjalistą od duchowości. Wiem, że praktyka medytacji w osamotnieniu to czesto stosowana metoda doskonalenia ducha. Jednocześnie w swoiej naiwności chcę wierzyć, że człowiek o pięknej duszy to człowiek pozbawiony takich uczyć jak niechęć wobec drugiego człowieka. @Sylwester_Lasota, @Moondog91, @Vanilla @23. Dziękuję za wizytę i zostawione serca. Pozdrawiam serdecznie
    2 punkty
  15. Dał koronkę lęk, nor okład.
    1 punkt
  16. Aro - koparka, Akra, pokora.
    1 punkt
  17. Święto kota - kocie święto dzień futrzak święci świat kto nie kocha te zwierzęta zamiast mózgu próżnie ma koty to stworzenia mądre bardzo dużo wśród nich sław to nie tylko kupa sierści która dupę lubi grzać żeby z prawdą się nie mijać kilku sławnych przypominam trzy religie są na świecie główne, które każdy zna jedna przyszła z Mahometem a kto mruczał – Muezza Koran o tym nie wspomina ale mają muezina kosmos dawno już zdobyty był w rakiecie nawet pies ale kotka Felicette kosmonautką była też te historie znajdziesz w niszy jeśli tylko znaleźć chcesz w głównych mediach nie usłyszysz dalej antykocizm jest średniowiecze może winne czarownica, czarny kot kotom czasy przyszły inne kotka dalej - „ paszła won” czy dlatego że samica zamiast rodzić chce zdobywać Bonifacy, Garfild rudy celebryci, bo kocury w bajkach dzieci zabawiają płci odmiennej unikają nawet Prezes Wszechmogący kocha koty a nie kotki są wyjątki, Nobl- Szymborska miła, sympatyczna postać Kizia z Mizią jej miałczały teraz duet zapomniany górą koty, ciągle święto Kotki dalej pominięto
    1 punkt
  18. W błogosławionym stanie nocy Odliczasz gwiadzdy od rachunku za stan upojenia - gdy zrozpaczony liczysz owieczki tej starej renegatki, Miłości I pobrzękuje lód - kuligi mkną dalej przez szklankę wody ... W ustach. To co: pomilczymy złączeni tylko nimi ... ? (Znów zmienisz pociągi, wkładki do butów i rajskie sady) Znad rurki z kremem wszystko wygląda lepiej. Z okien w dachu ... jakby ... wolniej Niebo pluje mi w twarz Ulewa! W ilu ciężarówkach przewożą dziś zaufanie? Nie wiem, stoję na poboczu od początku życia i jeszcze nigdy nie przyszedł mi do głowy autostop Nie zatrzymam się.
    1 punkt
  19. Ja Jestem w mazi płodowej, która cię pokrywa kiedy płaczesz pierwszy raz ja pierwszy raz płaczę ssę sutki twojej matki jest też moją matką ona i dla mnie nuci kiedy cię usypia. Z tobą uczę się chodzić, upadać i wstawać mówisz mną a ja ciebie wypowiadam sobą doświadczając na codzień czynisz mnie bogatym i część darmo oddajesz kiedy się zakochasz. Serca twoich partnerów szukały spełnienia ich nadziei i marzeń w zespoleniu ze mną krew z krwi twojej kość z kości jest moim owocem a drugi brzeg i jego brat czas są wrogami kiedy w płuca nabierzesz swój ostatni oddech przed oczami przewinę ci nasz film i zgasnę.
    1 punkt
  20. „Życie” rozróżnia „ bliźniaków” – naukowcu.
    1 punkt
  21. @Leszczym Z jednej strony masz rację: nasze twarze mają różne wyrazy w zależności od dnia, samopoczucia i humoru. Ale z drugiej strony, kiedy chwilę z kimś pogadasz, to na ogół wiesz, czy nadajecie na podobnych falach, czy nie macie wspólnych mianowników. Czasami takie rzeczy wiadomo już na pierwszy rzut oka.
    1 punkt
  22. Bardzo współczuję Peelowi. Ale jeśli ktoś umie spojrzeć krytycznie na swoje postępowanie i wyciągnąć z niego wnioski, to jest dla niego nadzieja na udaną, dobrą przyszłość.
    1 punkt
  23. chciałeś dobrze coś nie wyszło ty kochałeś ona wcale dalej pisze książkę przyszłość rozdział z tobą zapomniała spróbowała szczęścia z innym mogła – czuje się niewinna powiesz - złą kobietą była dałeś jej gwiazdeczkę z nieba z tatuażem słowa miłość wiesz, co dziś kobiecie trzeba lecz scenariusz wspólnej drogi odrzuciła bez wahania coś bredziła o wolności o kobiecie do sprzątania gotowania, żeby rodzić dziwna gra, o co tu chodzi miałeś pecha - ona inna nie o takich uczył ojciec tylko Polka tradycyjna gdzie rodzina oraz kościół zapisałeś te nauki dwa filary najważniejsze dużo samców dziś to kupi żeby życie było lepsze brak w sypialni demokracji fundamentem męskich racji ale duże są problemy żeby takie blisko znaleźć głupich kobiet w Polsce nie ma spróbuj w południowej Azji
    1 punkt
  24. To prawda: na ogół, nawet jeśli twarz jest zamaskowana (dosłownie lub w przenośni), to i tak w niej widać, z kim mamy do czynienia. Ciekawy wiersz.
    1 punkt
  25. Inna bajka Bez stanika i bez majtek wczasowiczka sobie hasa wtem na jednej z hal ujrzała nie zbójnika, lecz juhasa. Przystanęła, pomyślała małą chwilkę a tym czasem wystarczyło to by juhas migiem znalazł się pod lasem. Wolał raczej stoczyć z wilkiem pojedynek sam na sam niż zabawić się beztrosko no powiedzmy z jedną z dam. Dama miała wypisane na swej twarzy i na czole chcę być twoją utrzymanką w zamian seks no i swawole. Juhas może by i przystał gdyby dudki miał w kieszeni lecz ich nie ma też jest goły bo go baca nisko ceni. Jak więc mogą być w duecie z gołodupcem cichodajka a jeżeli już to chyba... tylko, że to inna bajka.
    1 punkt
  26. ONE: LECH CO CHCE, LENO? META. LECH CO CHCE LATEM? O, TUR ZAPIERA DECH! CO CHCE? DAR. E, I PAZUR. TO.
    1 punkt
  27. @Tomasz Kucina Osz Ty ???. Potem się dziwisz, że masz adoratorkę.
    1 punkt
  28. @Tomasz Kucina Rzeczywiście nabroiłeś ???. Ja Ci wybaczam ?.
    1 punkt
  29. @Pan Ropuch nie napisałam, że jesteś słaby ?. Poprostu jesteśmy różni. Jeśli miałaby coś napisać o Tobie, to raczej niezdecydowany. Ale nic mi do tego ???.
    1 punkt
  30. Słabym ja! więc i słabości mi się przytrafiają. Pracuję nad tym, studzę głowę i emocje, zbyt mało nas tutaj i zbyt mało wiemy o sobie by jeszcze tutaj sobie dogryzać. Ten mój pseudonim to za karę i w nagrodę jakim niestety bywam. Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  31. nie wyciskam życia jak mlecznego deseru z tuby aromatyzowanej pieprzem i wanilią na wyspach przygody w archipelagach przygodności to mnie życie wyciska jak brunatny organiczny smar pomiędzy bezzębne tryby kół fabryki ołowianych chmur z jakiej kominów strzelają w przestworza przypięte do nieba to one unoszą powietrzem przedmioty cudzego użytku to nimi puchną kolorowe gwiazdy w jakich orbitach lewitują ci co niebieskiego żywota są ptakami czasu
    1 punkt
  32. @huzarc hihi, nie wątpię ?
    1 punkt
  33. @huzarc oj, posadkę w Edenie to ty zawsze znajdziesz, tak dobrze kusisz ??
    1 punkt
  34. uprawiasz jakiś sport? że tak z tym sportem:) pewnie, że ten sam Bóg. ja się bardziej opowiadam za beocjuszem, aczkolwiek to był katolik. koperkowy róż, to jak sałatka :) nie czytałam tego wiersza, ale idę spać, brakuje mi kogoś do łóżka
    1 punkt
  35. Piękno można by zamienić na dobro i też byłoby... pięknie :) Czyli... nie trzeba nic zmieniać :)
    1 punkt
  36. Witam - super - Pozdr. wieczorowo.
    1 punkt
  37. Witam - miło że tak to widzisz - dziekuje za to - Pozdr.wieczorowo Witam - dzięki Andrzeju - Pozdr. @huzarc - witam i dziękuje pozdrawiając.
    1 punkt
  38. @duszka no wiem że ładne i serducho daję - alem sobie L przestawił i "gupka" udaję...
    1 punkt
  39. Jesteś czysta jak łza i biała niby rosa która rankiem pokrywa zaspane rośliny. Jesteś mgłą płynącą niczym chmury. Dzień się budzi słońce wschodzi dają ciepło. Jesteś deszczem, karmisz rośliny zrzucając złote krople. Las powiewa, ty razem z nim. Wieczorem zasłaniasz niebo ciemną kotarą, by twoje dzieło zasnęło szczęśliwym snem. Jesteś boginią piękna. Malujesz obraz według wyobraźni. Tylko parę kolorów, dużo szczegółów. Jesteś przewodnikiem moich myśli, prowadzisz mnie jak ślepego aż do celu.
    1 punkt
  40. grzegorzu grzegorzu tetu to nie wróżka ona zna realia optymizmu strużka gdzieś tam w niej się kręci tylko potem gorzej jak już ten optymizm przycichnie w jej głowie Dziękuję za rymowany komentarz. Pozdrawiam z wieczorną strużką optymizmu:) @huzarcpewnie masz rację;) Bardzo dziękuję za czas z wierszem. Pozdrawiam serdecznie. Gosławo, Twój odbiór jest jak najbardziej prawidłowy. Zawsze czytaj po swojemu, bo tylko wtedy odnajdziesz (lub nie) prawdziwe emocje. To co nas przeraża, w istocie nie jest takie przerażające. Trzeba się tylko nauczyć akceptować fakty, bo z nimi się przecież nie dyskutuje. Czasami jest ciężko, fakt o! kolejny;) czasami smutno, ale czego my kobiety nie udźwigniemy? Damy radę. Pozdrawiam Cię serdecznie. @Olya @beta_b @emwoo dziękuję.
    1 punkt
  41. Bywają też takie bez wyrazu, ale jak takie opisać? Żarcik Wiersz czytałem z pełnym zainteresowaniem, bo podjąłeś temat, który fascynuje mnie od dziecka. Uwielbiam przyglądać się twarzom ludzi i próbować przez ich wygląd zajrzeć w historie noszących je ludzi. Pozdrawiam
    1 punkt
  42. @Andrzej_Wojnowski W skali świata, największym problemem, dotykającycm 80% ludzi jest nędza i ludzie robią wszystko by się z niej wyzwolić. Czy lepiej wegetować w nędzy z młodym tam, czy jednak inaczej z bogatym tu, to kwestia decyzji i zostawmy to tym, którzy decydują o sobie i swoim potomstwie. Pozdrawiam
    1 punkt
  43. Tkliwy wierszyk -
    1 punkt
  44. @opal no nie wiersz.... @w kropki bordo się. Zasliłeś...
    1 punkt
  45. @opal Słowo żywe a nie piktogramy:) Mądrze napisane. Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. To jest proces zamykania się na świat i ludzi. Nie wynika z pozytywnych doświadczeń. Ludzie ją wq bo jest dużo wq w pl. Nie radzi sobie z tym stanem, więc się izoluje. Inni coś od niech chcą a ona nie chce/nie może nic dać od siebie. Dla innych to egoizm, dla niej ochrona. Obie strony przegrane. Inna wersja szwedzkiej teorii miłości. A ludzie sami sobie zgotowali ten los. Łatwo jest oceniać. bb
    1 punkt
  47. @Czarek Płatak Proszę wybaczyć, ale od razu po lekturze wiersza taka mi myśl zaświstała... Powiedział Pracuję ostatnio dużo nad samozadowoleniem sen, ćwiczenia fizyczne, obżarstwo i rozmowy dla ogarnięcia ego, opanowania empatii wzbogacenia świadomości stania się człowiekiem spokojniejszym Newsów owszem nie śledzę, same mnie tropią Nieszczęścia są zapisem mej kronikarskiej codzienności Muszę wychodzić z domu do ludzi, którzy faktycznie mnie wkurwiają Ale z ich wkurwienia żyję i spłacam raty Z wyrazami głębokiego szacunku:) pozdrawiam autora
    1 punkt
  48. Niestety, coraz więcej takich osób. Praca nad sobą i samowyciszeniem, strach, opór przed współuczestnictwem. Niestety, bo prowadzi do izolacji społecznej i ogranicza wymianę. bb
    1 punkt
  49. @-Marianna__ Atom, Odra, bard omota a to modra, bard omota
    1 punkt
  50. @-Marianna__ A psik, tomiki, siki, motki, Spa
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...