Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.08.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
kiedy nosiła mnie w garści jak w skorupie orzecha opowiadała przed snem o młodzieńcu w którym kochały się wszystkie dziwki kazała się do niego modlić kto to jest dziwka kobieta nieobyczajna podoba mi się jak dorosnę to nią zostanę teraz rozumiesz dlaczego musiałam ją zabić 0904203 punkty
-
jest taka wyliczanka z dzieciństwa na której dźwięk zapada we mnie głęboka cisza a przez nią przebija się jedynie cichy szelest strachu babcia miała raka piersi mama raka jajnika jestem jedynaczką jedyną spadkobierczynią taka już moja uroda to zabawne gardziłam życiem a teraz czuję jego wielki głód3 punkty
-
Zmruż oczy... widzisz jak przechadzam się między rzęsami? Zamglona, niewyraźna, nieuchwytna - cała ja! Przez życie turlam się beztrosko, choć ciężar doświadczeń chce mnie spowolnić. Zszyłam serce nicią zapomnienia. Spójrz jak połatane. Ten moment... Gdy patrzysz na mnie udając, że tylko się rozglądasz. A ja widzę Cię ukradkiem, niby spoglądając w drugą stronę.2 punkty
-
mistrz słowa był jeden pieczołowicie je układał nawet nie wiesz jak bardzo nie chcesz być drugim Herbertem iść na obiad do darmowej jadłodajni i wrócić autobusem by głód za wcześnie się nie odezwał nawet nie wiesz jak bardzo nie chcesz być drugim Herbertem pisać do szuflady by perłami ją zapełnić gdy nie masz grosza czy mecenasa by ciebie mógł wydać nawet nie wiesz jak bardzo nie chcesz być drugim Herbertem i pogratulować poetce-przyjaciółce nagrody gdy z gawiedzi pochlebców tylko ona wiedziała jak ona się Tobie należy2 punkty
-
okruchy minionych chwil raczą uśmiechem i łzą są mi bliskie okruchy tego co było do szkatułki i albumu chowie kiedyś je obudzę wrócę do nich przypomnę a potem podziękuje za to że były czymś czego nie żałuje2 punkty
-
Hikikomori Jestem ja i ty jesteś, zawsze przy mnie i we mnie, w drżeń przek(ł)uwasz mi serce tęsknienie. Co noc szumisz mi we krwi, co dnia krzyczysz przez oczy, jak nie daje się prześnić ptak głodny. Patrzysz z sufitu, z nieba — z mórz wszystkich do góry dnem jakaś mnie dal w to — nie ma, nie ma mnie. Czarna litera, biała gwiazda łzą gorzką strząsnąć się niedająca alias Samotność.2 punkty
-
Rysiek siedzi przy barze w czyjś patrząc kieliszek, dawno rozpatrzył problem naczynia – w połowie puste czy pełne – tak jak sądzisz – pozytywnie. Nawet się nie chowa z tym w piasek, i tak głowę każdy odwrócił, Ryśka zachowując z tyłu. Miejmy to już za sobą, nie męczmy się dłużej - Ryszard jest transwestytą – to ktoś o kim tylu mówi to, kiedy Rysiek inaczej nie umie mówić, jak tylko swoim, tak jak się domyślasz, specyficznym głosem do siebie, że my wszyscy jesteśmy - równie jak on. A niech tam ma Ryszard, nie opanował sztuki bycia przezroczystym, nie mówiąc już o tym, że jednoznacznym, wtedy inna rozmowa, wtedy by można wybaczyć że się obnosił zanim to było, jak twierdzisz, modne - markowe szkiełka, które włożyć każdy mógłby na rozmazaną jak makijaż wyspę, jeden oddech wziąć głębszy niż pełny kieliszek z powietrzem do dna – wdech i wydech, już za chwilę w noc pójdzie, obnosić się z tym w puste ulice, obok sklepów spożywczych i nocnych poczłapie, szyby zadrżą w witrynach, w kranach woda zmięknie, bieguny magnetycznie zmienią orientację, wszystkim pitbullom zacznie być znów obojętne na kogo szczekają.2 punkty
-
Czym jest szczęście? Skąd się bierze? Jak je rozpoznać? Szczęście spektrum Cierpienie. Skąd się bierze?2 punkty
-
Jest taka szkatułka, którą się chowa przed ciotką wódką, wujkiem szlugiem. Drewniana komórka lokatorska, wynajęta od Boga, skulona pod przedwojenną czynszówką, w ostatniej pipidówie nad Bugiem, gdzie czajnik babci wciąż działa, rumianek odświeża blask wspomnień. Pas ojca - zawsze wisi bezczynnie. Siekiera dziadka - nie wyważa drzwi. Groby i krzyże nie chodzą po drogach. Jedyny złodziej z podwórka, to stary wiatr, wyrywa tylko ziarnka piasku z fug - a oddaje matkom torebki. Nie sieje fug w swoich ziarnach Siewca. Kolędnik ma wiarę, a nie mordę. Gdzie Kościół jest domem Bożym. Śnieg, co chrupie pod butami dziecka, pod płozami saneczek w kuligach, prędzej zniknie na rozgrzanych policzkach, niż będzie ciepłą pierzynką dla Kaya i Gerdy. A jeśli zdjęcia w albumach śpią, to opowiadają wschody i zachody, które nie płoną w oczach. Nie błądzimy tam w zaspach, nie toniemy w rzekach, horyzont wydarzeń - nie ściga nas łuną pożaru, w ścieku pod Starówką - nie gaśnie żagiewka, a tylko cicha świeczka cierpliwie płonie nad stębnówką. Skrzyp bydlęcych wagonów nie szarpie nam serc. Tam kołysze nas fotel na biegunach i otula koc. Nie tkwimy zamarli wśród malowanych drzew. Psy na mrozie nie szarpią nam rąk. Tam zasypiamy - obserwując sikorki w karmniku.1 punkt
-
O uczonej mieszkance Krakowa powiadali, że mądra jak sowa. Tysiąc ksiąg przeczytała, ale wreszcie przestała, bo się boi, że pęknie jej głowa.1 punkt
-
(Jestem świadoma wielu niedociągnięć technicznych) Czasami zapominam, jak się oddycha I czuję, jak boleśnie pulsuje mi umysł, Czasami mówię, ale mnie nie słychać, Choć myślę, że słuchają mnie tłumy. Czasami samotność mnie łapie za krtań, A czasem trzymam się z nią za ręce, Czasami nie kończę rozpoczętych zdań, Chociaż powiedzieć chcę o wiele więcej. Czasami nie mogę się poddać kontroli, A moja sztuka przeważnie kuleje... Jak ma nie kuleć, gdy mnie tak boli, Gdy nie wiem, co się właściwie dzieje? Bo piszę zwykle z granicy istnienia, Z krawędzi przepaści nad moim szaleństwem, Gdzie nie docierają niczyje spojrzenia, A myśli stamtąd bywają przekleństwem.1 punkt
-
Spadają jak manna – nie z nieba, ze stołu, gdzie kipi obfitość. Pomogą, gdy wielka potrzeba, gdy myślisz, że wszystko to nicość. Czy na mnie specjalnie czekały, gdy taszczę ciężary tej chwili, w przestrzeni akurat za małej, bym stanął i mógł się posilić? Choć wokół jedzenia jest dosyć, aromat sam ślinę przełyka. Z daleka w zachwycie tkwią oczy, podchodzę – nic nie tknę – to lipa! Łaknienie natychmiast przechodzi, ogromny apetyt – nie na to. Kształcony nie pojmie nic młodzik, nie pozna się na tym amator. Wraz z wiekiem dość rzadko spadają. Z tęsknoty aż serce mi pęka. Dziś spadły, szepnęły w tramwaju „na ciebie już czeka chleb szczęścia”.1 punkt
-
a jednak czuję niedosyt twoim słowem i cieniem podnoszę z podłogi sreberko by oświetlić nim czeluść istnienia i niby znam cię, doceniam lecz nadal patrzę w gwiazdy znudzony jak kością szczeniak rozmazuję wyrazy w kartki w zeszytach, na stronach, w marzeniach poszukuję odpowiedniego kształtu mój świat twoim nie jest choć przeplata się w życia transie a jednak wymieniam spojrzenie między iskrą a faktem jest chwila na błędy poczynań i wiara co kształtuje tematy1 punkt
-
Ona da badań, Ada..., badano? A ja; - kaloria, rola... (kto raka, karotka?) - Lora - i rola Kaja. Karotka, jak to rak? O, tanino - W. zdrowa, i jawor dzwoni na to...1 punkt
-
1 punkt
-
Przytulam się do prześcieradła Cała naga od snów Już nie pamiętam ... Ciebie Mogłabym zbyt mocno pokochać, więc ... Mijam stulecia pustki Czuję się swojsko we wszystkich obcych krajach Uczucia zawoalowane w jaskrawej miłości chustkach Nie musimy się mieć codziennie ... Dobrze lub tak sobie Mam swój codzienny autostop Z jedną nogą w rowie W koszyku garście pomarańczy Choć to już noc na biegunie Wracam z tarczą i ... na tarczy Poddałam się Ubrana od stóp do głów Zrozumiem ... Zaścielona sofa z miękkiej skóry Gruboskórnie I bez serca próbowałam cię nie kochać Prześcieradłem I Rozum(i)em...1 punkt
-
nad lodówką wisi obraz prawie oryginał ona zawieszona do góry nogami on odwrotnie całują się w chmurze zamiatając pajęczynę zapytałeś ale do góry nogami ty czy do góry nogami ja odpowiedziałam wszystko jedno 1104201 punkt
-
gdy na odległość jednej nocy wiatr z tyrana staje się kochankiem i pierwsze mu wybaczę drugiego nie zapomnę .1 punkt
-
Jestem na swojej loggi, i popijam kawę; Miejsce to ulubione, korzystam codziennie. Widok na okolicę rzuca mi niezmiennie, I z obłokami zsyła uroczą zabawę... Słyszę, jak się przelewa szum opon ulicą. Stalowy ptak... z nim przestrzeń niedosięgła nęci. Ciepły wiatr igra, kiedy tu przypadkiem wleci, A promień słońca droczy się z oka źrenicą. Oto miasto; za łąką złocą się ścierniska, W biosferze dzisiaj sucho, i żar się przelewa. Gołębie niosą wieści z daleka, i z bliska, Czujna sroka usiadła na wierzchołku drzewa. Zaraz słońce cień zetrze, pożoga złocista Zalewa me schronienie. Zbyt dopieka, zwiewam.1 punkt
-
Najgorsze w śmierci jest to, że nawet chorym i cierpiącym zabija marzenia. Chociaż nie wiem, może tam mają lepsze? Inaczej ktoś by wrócił ...1 punkt
-
Wszyscy z Tamuj wiedzą, że to jest karalne, gdy miąć,... i naginać do... pracy seksualnej. Pijaczek... Dorocie... plótł, jak po blekocie. Wyimaginował bzdury jakieś nienormalne.1 punkt
-
leżę ubrana w światła wylotówki kradziony czas rozpinasz nad nami atłas jedwab muślin szarpie oddech ciepło twojego wzroku gdzie tylko możesz dotrzeć czytasz mnie językiem okryta słodką rosą kończę cię nad ranem na wyświetlaczu żona1 punkt
-
Kiedyś pewien znany gość powiedział: pragnienie bycia kimś innym to strata tego kim się jest. I ja się z tym zgadzam :) Świetny wiersz1 punkt
-
1 punkt
-
Waga;) hehe ze schodami możesz zapożyczać, ale powiem Ci, że po napisaniu tego też miałam zalążek pomysłu i już miałam wykasować to zdanie, ale stwierdziłam, że w najbliższym czasie raczej nie wykorzystam. Przyznaję, że podczas komentowania wiele razy wpadała mi metafora, którą usuwałam, żeby zaraz napisać wiersz hehe także orgowanie było mi, swego czasu, samonapędzającą się machiną weny;) No to życzę jak najwięcej słuszno-dobrych wyborów:P1 punkt
-
po nominacji do nagrody nobla nie pamiętam w jakiej kategorii uciekł z kochanką na zachód do dziś przysyła mi grające kartki z motylami i krótkie opowiadania zamiast balonówek motylom wyrywam trąbki okrutnie fałszują z opowiadań wycinam zakazane wersy owijam w złotka po michałkach sadzę w doniczkach na parapecie czekam aż wykiełkują pomarańcze owocują kapsle po piwie dużo cały wyścig 2504201 punkt
-
Że fanem jestem to już pisałem. Ten tekst mnie w tym utwierdza. Czapkuję ;)1 punkt
-
jeden kot w nogach na głowie drugi trzeci unosi się i opada środek dnia kasuję nieodebrane wyłączam dzwonek zakładam sukienkę w zimne mlecze tak na wszelki wypadek śpisz na boku z lekko rozchylonymi ustami kończy nam się podtlenek azotu dobrze że mamy butlę na wymianę to był świetny pomysł 2506201 punkt
-
1 punkt
-
@Jan Paweł D. (Krakelura) Cóż za zbieg okoliczności, kiedyś poznałem transwestytę Ryśka czyli Rysię bardzo piękna i artystyczna dusza swoją drogą. Dużo mi opowiadała, a ja słuchałem. Pozdrawiam Pan Ropuch1 punkt
-
gdyby jutra nie było otworzyłbym wszystkie świata drzwi uwolnił każdą trudną myśl która dokucza upierdliwa jest kazał ludziom podać dłonie by szczęśliwy był to dzień prosiłbym Boga by wybaczył nam nieudane dni gdyby jutra nie było ale ono będzie i to jest cud1 punkt
-
Tylko w kilku dzbanach namalowałem kwiaty dla kobiecej urody przemeblowano nie jedno miasto skrojono ciało tworząc oczy w kształcie tęczy teraz wystarczy unieść obraz wyciętych z kartonu zapakować w brudne pociągi i wars napełniony winem chłód metalu przetoczy się przez remontowane dworce z pijanych okien świat sprawi wrażenie lekkości rozejrzyj się wokół w nieokreślonej przestrzeni nieruchome życie przygryzione zimnym burgerem tylko mistrzowie martwych natur depczą pędzlem kwiaty w oddali blaszane konie i starannie ubrani mężczyźni konając podtrzymujemy dłonią chmury płacząc malujemy deszcz na kolacje jak na ostatnią wieczerzę przychodzimy z chlebem winem i odrobiną ludzkiej wiary na psim łańcuchu1 punkt
-
Gotyk, antyteza "And death shall have no dominion" Dylana Thomasa. I wszystko Śmierć zgrabi w swoje władztwo. Adam i Ewa wstyd przykryją trawą, Szukać będą Ojca w każdym wschodzie słońca; Gdy oddech dziecka zmyje piętno przodka, Żaden astronom w gwiazdy ich nie wzniesie; Prozy życia nie wspomni nikt, a fugi szaleństw, Choć szli brzegiem morza, skryli się w odmęcie W pokurczonych dłoniach miłość umrze wnet; I w swoje władztwo wszystko zgrabi Śmierć. I wszystko Śmierć zgrabi w swoje władztwo. Na klifie, tam hen, nad kipiel szarą Wola życia pryśnie w okamgnieniu; Członki, niespięte żadną dratwą, Trzasną w zetknięciu z morską taflą; W jednej chwili struchleje ślepa wiara, Gdy pojmiesz, że inaczej mogłeś działać; Pękną, choć mięso pożre każdy ból; I w swoje władztwo wszystko zgrabi Śmierć. I wszystko Śmierć zgrabi w swoje władztwo. Ścigał ich będzie mewy lament, Przed snem szumem ich ukoi morze; Gdzie konwalie kwitły, lichy wzejdzie oset, A pożar lasu oszczędzi go z litości; Choć budzą ich ranki, i i spią w nocy, Nie wstaną na baczność na dźwięk trąby; W niepamięci grzęznąc czarny mrok, I w swoje władztwo wszystko zgrabi Śmierć.1 punkt
-
Iwonko? Każdy powód do otworzenia słownika jest moim skromniuteńkim zdaniem dobry i pożyteczny ;) Wiesz? Ja już wolę dmuchać na zimne, bo czasem czytelnicy lubią utożsamiać autora tekstu z peelem, a w wielu przykładach (u mnie tak bywa często) podmiot liryczny jest "wyprodukowany" tylko na potrzeby samego tekstu. Miałem tu taki drastyczny przypadek, a mianowicie napisawszy wiersz o karawanie i fikcyjnym księciu prowadzącym po stepie czy pustyni ów pochód notabene w samej treści w gronie kilku fikcyjnych pań, zostałem natychmiast i w komentarzu bezpośrednim utożsamiony z tym pseudo "Giaurem", chociaż w tym akurat utworze jest wyraźnie poprowadzony wątek narracyjny gdzie o peelu opowiadam w 3 osobie, i mało tego - zostałem przez pewną komentującą nazwany z tego powodu - uwaga!;): "FACETEM O MGLISTYM ZABARWIENIU", hehs. Od tej pory zamieszczam didaskalia, bo szanuję siebie i innych,i nie potrzebuję takich emocji, co by to było gdyby pisali czy wyobrażali sobie po przeczytaniu "Karbunkułowej", że ten Kucina to z "dziewuchami" po zbożach się wyciera?, byłby to absurd grubej skali. Jeżeli treść utworu zawiera jakieś kontrowersje wtedy informuję pokornie o iluzoryce i pozorach. Dla własnego komfortu to praktykuję i czystości sumienia. Dziękuję za zasugerowaną przyjemność w odczycie utworu i bardzo subiektywnie pozdrawiam ;))1 punkt
-
Wieńcem perlistych Perseid twa skroń się mieni, W tą noc, gdy pocałunkiem lico rozpaliłem Dotykając brzegu ust i z nich płochość spiłem, Spojrzeniem w lustro źrenic twych czarnych przestrzeni. Ująłem komety twych włosów, gdy wtuleni Byliśmy w powiew mroku - zwolna uchyliłem Ciepły puch oddechu i w nim żar roznieciłem Pokus - teraz będziemy przez nie potępieni. To nie jest proste - darmo mnie twój wdzięk nie złoci... Długiem kłamstw i świętą mężowską przysięgą Zapłacę - ty ulęgniesz kredytem dobroci, Uczynisz pieszcząc moje sumienie włóczęgą, Po lupanarach płatnych chwil grzesznych łakoci... Lecz teraz kochanko swych nóg owiń mnie wstęgą.1 punkt
-
1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Okruchy życia, choć niejadalne w konglomeracie tworzą historię przynajmniej takie jest moje zdanie - każdy mieć może swoją teorię Ja tak to widzę i tak odbieram choć nieraz obraz jest zamazany jak wiersz spłodzony dla danej chwili gdy na kolanie jest napisany. pozdrawiam1 punkt
-
@Lidia Maria Concertina Raczej ze świadomości? Dlatego na nas się złości. Pozdrawiam Lidio.1 punkt
-
1 punkt
-
przynoszę na tacy moją głowę dużo nie waży to co ważkie dawno uleciało tyle czasu na marne nieproduktywne marne i po trzykroć marne trzy dekady gonitwy za głupotami jak niepokorne ciele wyjadające wnętrzności matek - przeproś się z Panem Bogiem mawiają - zrozum niewesoły Diabeł to mój jedyny przyjaciel zabiłem zabijam codzień surowe mięso jego smak jedyny instynkt jaki mam prochy tu nie pomogą otwieram wszystkie okna na oścież czas pogodzenia i przeprosiń nastał z każdym z osobna może mam jeszcze czas może twarz mi wyłagodzi i ten Pan Żebrak ten Pan Bezdomny i ta Pani Ćpunka choć raz podchwycą mą dłoń wierząc że tym razem mam szczere intencje pomocy1 punkt
-
@Marcin Krzysica Treść utworu dotyczy peela. Tak trzymać kurs przez życie. Autor - kłamczuszek... itd. Powiedziałabym, że jest jeszcze młody.1 punkt
-
"Gdy kobieta osiąga orgazm z mężczyzną kolaboruje z systemem patriarchalnym erotyzuje tylko opresję, której ulega." Sheila Jeffreys Ja nie wiedziałam że dla niektórych seks kobiety z mężczyzną którego kocha to kobiety z systemem patriarchalnym kolaboracja ale może rzeczywiście mężczyźni są zbędni kobietom i po stronie pań feministek jest racja...? No nie, nie uważam tak wcale ???? Miłego dnia wszystkim i mężczyznom też ????1 punkt
-
@Ilona Rutkowska Ilona Rutkowska→Dzięki:)→Cieszy mnie to, aczkolwiek nie wszystko jest sensowne, co piszę:) Pozdrawiam:)1 punkt
-
Witraż jeziora mruga tataraczną pręgą, Wśród tęczy trzcin pnąc się modrym przestworzem, Ku oczom w niebie odwiecznym. Czas, jak cień patrząc dni wstęgą Maluje dziejów kształt mknący bezdrożem Myśli i czynów, szczery lamentem zbytecznym. Jezioro śpi, a wraz z nim czernią odciśnięte Widma wojsk i łez bezimiennych znaki I nic to - wicher przegarnie Kurz, nawarstwi zrośnięte Wieczności naszej poplątane szlaki, Nim kres ostateczny nas swą dłonią ogarnie. Zgasną imperia jak nad jeziorem rdzawe Łuny, odejdą wodzowie bez sławy, A bluszcz skryje ich grobowce. Ciemność i światło żółtawe Znad wód spokoju na arenie wrzawy, Przemielą nasze kości i zgładzą wierzchowce. Gdy już w pustych komnatach próżnej historii Zalęgną się wszy krwią syto karmione, Wróci cmentarny ptak nocy. Uwiedzie czar teorii, Zbawczym lemieszem ziemie wytęsknione, Rajskim kłamstwem przeorzą przeklęci prorocy. Gilotyn dzwony ostre tłuszczą syntezy, Gwiazd pentagramy czerwonymi hymnami, Zadudnią na mszy igrzyska. Runą starych drzew zamczyska, Zdrojem posuchy padłe pod gruzami Próchna i w dialektycznej malignie ascezy. Tylko w lagunie ciszy, gdzie poi się gryfy, Roślin rysunki lśnią rubinem świtu, Modląc się o swą amnezję. A świętych pism apokryfy Żywią poetów nie godnych granitu I nauczycieli prawd przekutych w eklezje. Po srebrzącej się tafli echo spływa biegiem Krzyku, wystrzał i błysk zwidu Aurory - jeden starczy strzał. Nie ma już czego nad brzegiem Bronić, kiedy miecz uczy tylko wstydu, A słowa potępiają zlepione miazgą ciał. Wrzask oddzieli dzieci od mlecznych piersi matek, Lecz jezioro nie wzburzy się, nie powie Nic, zakołyszę się jękiem. Przyjdzie zima na ostatek, Ścięte powrozem lodu nabrzeżne sitowie Zapomni popielate bielą, martwe lękiem. Ironia wspomni, może żal, O pokucie i skargą samotności Wydźwignie starych psalmów nowych słów nauki, By wiosna nad jeziorem gwarem perłowych fal, Skrzyła zadumą, liliami miłości, Do człowieka pięknem sztuki...1 punkt
-
Dzięki, masz rację, drugie dno to nie seks a wszelkie konsekwencje naszych działań, a więc co jest / będzie potem. Takie odniesienie do "po owocach poznasz..". Pozdrawiam i dzięki za wpis. M1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu, już nie nucę pieśni złamanej korony, drzewo już nie pieści resztkami gałęzi, już nie musi liści poszum duszy koić. Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu: co było zostanie, niech zarosną chaszcze, gdzie ląd inny będzie - popłynę daleko i na morzu znaczeń nowy sens odnajdę. Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu: horyzont daleki, nie wiem czy mu sprostam. Skorupka poczciwa ze sterem przy sercu, w morze życia płynie. Na niej wolę zostać.1 punkt
-
Nic z tą miłością nie mogę zrobić. Mieć jej, czy nie mieć? budować, tworzyć? zbędne pytania. Przyszła, opadła, jak mgła o świcie i przysłoniła to stare życie z garścią nawyków. I się wymyka spoza kontroli to za czym tęsknię, i to co boli, radość co niesie. Nie wiem co będzie, jestem bezradna, bezbronna, słaba i nieporadna, ale tak czuję. Jakaś w tym prawda - że miłość zmienia, ciągnie uwagę w stronę partnera, zmienia horyzont. Jaki to banał, póki nie poznasz, że sens w niej mieszka, największa rozkosz i niesie w górę. bb PS Takie banalne jest to wyznanie tekst piszę prozą i niech zostanie, na wieków amen.1 punkt
-
Wdzięcznie sunie pochód ithyphalloi: Oto chór mówi Kordianowi, jak jest. Chór tańczy, chór śpiewa, a tu ziewa podmiot liryczny. Bo chórowi jednak chór do tego. Freud jeden wie, jak ego aktora może współżyć z jego emploi. Ile w słowach jest plwocin, a ile lawy. Kordian pamięta Gustawa. Czasem na groby jeszcze wpadnie - pobrać materiał genetyczny. Kropi etanolem szkiełko nakrywkowe, preparuje tkankę i pikluje sprawnie - halogen w oku mikroskopu błyszczy; I już jest w ogrójcu, już wita się z ojcem - drewnianym palem, rzeźbiarzem, ościeżem, którego czeka w piasku syna szkielet, z nudy trzciną porosły pod niebem pożogi. Gustaw mnoży się i infekuje szramę: Jest gram-ujemny; w malignie, na pryczy, Kordian drży w astenii do trzeciej nad ranem. Nie zdąży już zabić ni pokochać Carycy. Nie pozna lata tajgi, słodkiej udręki, zdradził ostatni akt, siebie i całą pieśń. A jej koda i zgrzyt zaciśniętej szczęki niesie się echem po ostatni wiersz.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne