Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.06.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
gdy surowe drewno pokryje się farbą i lakierem gdy wyda pierwszy dźwięk struna szarpnięta z pasją pieszczona smyczkiem twoje smukłe dłonie pochwycą partyturę crescendo piano forte popłynie do uszu spragnionych melodia przyszłości6 punktów
-
z wiekiem zmniejsza się tolerancja na upadki kości nie te i decyzje przemyślane elastyczność spada gdy upada strefa komfortu wydreptana ścieżka wokół kanapy stan ducha młody stary zmęczony stary młody natchniony6 punktów
-
szukał jej wszędzie szukał jej wszędzie tej ostatecznej co nie odejdzie kiedyś wyczytał na wikipedii że warto szukać głupi uwierzył na dzikiej plaży w przytułkach marzeń w tanim hotelu na mszy w kościele błąkał się biedak rozkojarzony jak tradycyjny singiel bez żony mijają wiosny on wciąż samotny jakieś tam były ale przez chwilę po pierwszej randce zawsze tak samo głuchy telefon gdy dzwoni rano i nagle wirus wszystko odmienia światło w tunelu wiwat pandemia proste zakupy w supermarkecie urocze dziewczę na niego leci czas kuć żelazo póki gorące szybka kolacja może coś więcej spotkanie było w najlepszej knajpie przyszedł z kwiatami chciał się oświadczyć niestety musiał być pocałunek maski do dołu nie pomógł trunek ona oślepia przestrzeń urodą on ją zaciemnia - twarz Quazimodo i jeszcze konto błyszczy debetem tego nie lubi żadna kobieta te Ewy przecież tak dużo nie chcą jak nie Adonis to pełna kieszeń wszystkie są piękne nawet bez wina dla nich mężczyzna to rasa inna tylko przystojny albo bogaty Bóg tak je stworzył co powiesz na to6 punktów
-
W tym całe życia piękno, że jest tylko jedno. W szarości codzienności, w monotonii godzin, Znajdując wartość chwili, widzę życia sedno, Choć tylko przebłysk dzieli mą śmierć od narodzin. W szarości codzienności, w monotonii godzin, Od wschodu do zachodu, w organicznym rytmie, Choć tylko przebłysk dzieli mą śmierć od narodzin, Coś mi ciągle umyka, ginie nieuchwytnie. Od wschodu do zachodu, w organicznym rytmie, Skąpy strój, skąpa miłość, skąpane w szarudze. Coś mi ciągle umyka, ginie nieuchwytnie, Znów iść muszę do łóżka, nim się dość wybudzę Skąpy strój, skąpa miłość, skąpane w szarudze, Muzyka bez polotu, kwiaty bez koloru, Znów iść muszę do łóżka, nim się dość wybudzę. Tak żyję do momentu- do chwili wyboru. Muzyka bez polotu, kwiaty bez koloru, W nieustannej obawie przed widmem decyzji. Tak żyję do momentu- do chwili wyboru, Przytłoczony setkami wojujących wizji. W nieustannej obawie przed widmem decyzji, Wiem, że żadnych koszmarów z wiekiem nie rozwieję. Przytłoczony setkami wojujących wizji, Widzę jeden promyczek, tę jedną nadzieję. Wiem, że żadnych koszmarów z wiekiem nie rozwieję. Znajdując wartość chwili, widzę życia sedno, Widzę jeden promyczek, tę jedną nadzieję- Całego życia piękno, w tym, że będzie jedno.5 punktów
-
cóż, nowalijka - tautogram powstał wczoraj i dziś (21-22.06.2020r). graphics CC0 fabularnych fabryk filc fakultetów falsyfikat fałszowany fanpejdż fryz farys flipperami – fika fuksów filing fort-fawele fałszerz Faustem fantastyka figmas fadingował feler fiesta feta faworyta filozofia feministek feldjegerów i folksdojczów fejsbukowych fatalistek faksowanie Feli fpiątek ferment festiwali filie filakterie filantropów fotoszopów fotki figle filokaktus flakiem fkroku fokstrot figur figi z farmy flaszka fatum for frasunek frankowiczów fejk fluwialny felietonów forum frunie fajnsznit felgi & ferrari filmoteka forsy ftórnej filologów faun fekalił fotoradar fczasów fulwen funkcjonariusz fan fryzjera fotel fosforowy – fornir fąfla frytkownica fspiera fladrownika flinta w formie fiołki farby fajebole fortun fason full ferajny finansjera i faszole ferwor feudałów fajny farmakolog fantastyczny fajta formatami faktur farbowane – fart falliczny funkcjonują z furią fartu figurantki fbiegu fakać! falban flegmatyczne fazki fkurw flejtucha & flisaka fartuch flei filomacki flażoletem forsing – fpapa fanatyków z ferm flekować! fantazjuje fakir fiński fermom furtki fastrygować! faulowane fetyszystki figolistne fuks fartowne flashbackowe formalistki funt fleksyjny fening – forhend fotomontaż fonoskopia fciąż filować fenks – Falklandy furażuje frykcji ftopa fermentują farszu farby Freud furiata fkiszkę fkopał futuryzmów frajd – furmanka faryzeuszowskie faux pas fiuka furczy – fiks-falanga! – *tekst w charakterze żartobliwym, dotyczy absurdalnych i nieuzasadnionych zdaniem autora podziałów społecznych, gdzie ludzie i środowiska dążące do akcentowania własnych przyzwyczajeń, mód i preferencji zwalczają się wzajemnie nie uwzględniając istoty, wymogów i życzliwej potrzeby tolerancji. *Czasem „w” namiętnie podmienione na „f”, wiersz rytmiczy z rymami,4 punkty
-
przez to że pustak raz się zapuścił w dziewiczej puszczy dziś takie dziwy pająk się spuszcza po pajęczynie wprost w paszczę puszki pustej w gęstwinie tu upuszczona i opuszczona w mchy się zapuszcza i ginie w bluszczach opuszki szybkie puszyste nieco przez krótką chwilę pieściły wieko nie nazbyt ostre ostrze się wbiło w sedno co strzegło swoją sterylność żywioł szczęk wyżarł puszki zawartość i ją porzucił całkiem otwartą czyniąc w jej wnętrzu to spustoszenie upuścił w puszczy prosto na ziemię gdy teraz pierzchnie wśród głuszy strasznie dżdżu mgłę przepuszcza robactwo wpuszcza to się ożywia nieboszczka puszka i ją przenika kosmiczna pustka a obok leży jakaś butelka jakby zupełnie z innego wiersza a jeszcze dalej dwa kapcie stare czy ktoś da wiarę nawet do pary4 punkty
-
ja bardzo kocham żyć przeżywać noce i dni podziwiać gwiazdy drzewa i sny ja bardzo kocham być tu i tam - śmiać się rozumieć wiatr burze i łzy ja bardzo sobie cenię marzenia - w ogrodzie i sadzie co dzień szukać mgły ja lubię mówić o życiu czuć jego drogi nie podstawiać mu nóg być gotowy do gry bo życie to przygoda warta jest przeżycia ma w sobie coś co ciągle się tli4 punkty
-
Dałeś mi życie Panie, więc jeszcze sypnij szczęścia groszem – bo mi go trzeba! o to Cię tylko proszę. Łut szczęścia – nie kilogram i pomyślności dołóż garstkę w pakiecie na start; z ulgą tę pomoc zgarnę. Bo dosyć mam wypadków i długich świateł czarnej chwili, kiedy myśl stroszy, że Bóg się znów pomylił. Czuję się pożądana przez pecha a nie szczęście. Daj wektor zawrócić na ciąg dobrych zdarzeń wreszcie.3 punkty
-
Mamo Tato jestem gejem świat się ze mnie śmieje że nie skończę na dziewczynie tylko w męskiej masculinie żem nie śmiecę biologicznie no bo jak - niehigienicznie mawiają mi Ci odważni i że jest to obrzydliwe karmią wokół wszystkich wstydem - czyściochy każdy chodnik każda droga płaska równa dosyć tego rasowego gówna nikt nie patrzy tobie w gacie czy użyłeś sobie dzisiaj czy domyłeś z palców smary czy wysterylizowałeś kochanicę czy o cunnilingusie pamiętałeś czy się znowu cielskiem na niej zasapałeś w pocie czoła w trudzie znoju dosyć tego siana gnoju i Ty jesteś nieczysty – więc nie ograsz mnie bez mydła3 punkty
-
Lubię myśleć, że czekają na mnie miejsca, które kiedyś obdaruję swym zachwytem. Własną stopą, wytęsknionej dotknę ziemi, za nieznanym horyzontem dotąd skrytej. Ciągle wierzę, że czekają na mnie drogi, na nich ludzie, co się dzielą swoim niebem. Drzwi otworzą, tak jak się otwiera duszę, w ich spojrzeniu, chcę odnaleźć cząstkę siebie.3 punkty
-
Wiesz, czasem mam wrażenie, że za często się zrzuca różne sprawy na tło somatyczne, biologiczne. To wówczas usprawiedliwia brak pracy nad sobą. Ale co my tu tak na poważnie :) u góry mamy limeryk! :)3 punkty
-
Ubrana w czerwone płatki leży na polance marzeń. Jej włosy jak złote fale dotykają nieba twarze. Codziennie inne spojrzenie, by poczuć chwile z głębi snów. Zobacz jak swoim oddechem zmieniasz w motyle płatki róż. Idę w chmurach Twoich myśli, wokół mnie krążą motyle. Tańczą wraz z zachodem słońca, ja podziwiam każdą chwilę. Z włosów spływa złote światło jak ciepły deszcz z serca Boga. Powiedz mi tylko Cię proszę, jakie masz dziś niebo w oczach ?3 punkty
-
Na tym starym zdjęciu zatrzymana młodość, przystanęła lekko, by uwiecznić chwilę. W oczach ma figlarność i wiosenną zieleń, w dłoniach szczery zapał i obietnic tyle. Jeszcze wzrokiem sięga, dalej niż horyzont, tam gdzie sny przed świtem dotykają marzeń. Uchwycone w kadrze czarno- białe szczęście, błogo nieświadome, kolejności zdarzeń.2 punkty
-
dzisiaj rano spotkałam siebie szła/m ze zwieszoną głową smutna mała dziewczynka czy przeczuwa/m wydarzenia dnia? na wieczór zaproszę ją/mnie do domu wypijemy gorącą herbatę uśmiechniemy się do książek na półkach do gwiazd za oknem popatrzymy w oczy chwycimy za ręce przytulimy nareszcie2 punkty
-
Hazardzista zawzięty znad Warty zdobył cały majątek grą w karty; fart mu się nie opłacił, bo co wygrał - to stracił; lecz on ciągle gra, bo jest uparty.2 punkty
-
To straszne, rzekł szef, gdy mówił o pożarze, gdy wczoraj do firmy przyszli dziennikarze, ale na giełdzie już akcje wystrzeliły, bo pożar u konkurencji zawsze miły. Tzw lamentyk krokodyli, w skrócie krokodyl2 punkty
-
@dmnkgl Dominiku jak na debiut w tym gatunku, zadziwiające, ale daj mi czas na wczytanie się w sedno jak piszesz. Pozdrawiam, oj ten czas!2 punkty
-
pod piękną haftowaną haleczką poprzez bielutkie jak śnieg uda wydzieram się do najwrażliwszych i najintymniejszych części anatomii z tej nieuchwytnej wstydliwości do ciemności przepastnych kapią kryształy na kwiat pierwotny ogień święty ciepłe tchnienie życia2 punkty
-
boisz się że któregoś dnia tak lęk jest z krwi i kości jak heroizm a może skazać na banicję przepędzić to niechciane dziecko położyć się przed panem w bieli przysiądź na Freuda wyznać podziemny świat - ale blizny zostaną dadzą znać przy każdej zmianie pogody wiem że nie znasz Kanta ale lubisz patrzyć w niebo skończyłaś prawo czytałaś Kamyczka twoje nienaganne bądź tak miły jeżeli zechcesz więc nie pieprz głupstw kiedy tak mówisz przypominasz mi Historię miłości kończy happy endem ona odchodzi on tęskni i dalej i co dalej dopóki żyję nie zamienię się w proch biegnę, bo kończy mi się życie2 punkty
-
Tak to w pracy funkcjonuje, zawsze ktoś ci rozkazuje. i nic na to nie poradzę, ty masz rację, szef ma władzę.2 punkty
-
Napiszę, tego to się po tobie nie spodziewałem? Też jestem zwolennikiem tolerancji w tym względzie, ale uważam, że promowanie tego typu "potrzeb" nie sprzyja prawidłowemu rozwojowi funkcjonalnych społeczeństw, uznaję miłość hetero jako normę społeczną, która w prawie stawia w uprzywilejowaniu rodziny hetero. Dlaczego? Bo one decydują o prokreacji. Miłość osobista ludzi w sypialni dla mnie może być dowolna -wolna - i hetero i homo. To są indywidualne potrzeby człowieka. Natomiast nie popieram tego typu zachowań jako katolik i wychowany w przeświadczeniu o tym, że Stwórca stworzył "dwa bieguny", ale oczywiście dla ludzi bez wiary nie ma to przecież żadnego znaczenia. Rozumiem ich. Mam nadzieję, że ci rozumieją ludzi myślących podobnie do mnie. W końcu obowiązują jakieś zasady i normy, których z dnia na dzień nie zmieniamy. "Sodomić i gomoryć" mi nie spieszno :) Więc tu daje na luz. Uważam każdy człowiek odpowiada za siebie i za swoje potrzeby, ma prawo je realizować. Ale czy czasami i w pewnych uwarunkowaniach nie kłóci się to z jego prawem moralnym? Tu już mam wątpliwości. Co do form, typologii uprawiania "miłości" o czym też traktuje twój wiersz, to w tym zakresie nie mam szczególnych zasad trzymania się jakichkolwiek ustalonych formatów. Miłość jej mechanika jest chyba naturalna. Ale poruszyłeś temat?, na serio, miałem tego wiersza nie komentować. Tolerancja to jest bardzo magiczne ale trudne słowo. Czasami trudno mi ten cały świat uporządkować. Pewnie znowu zostanę znienawidzony po tym komentarzu, ale tolerancja we mnie jest, lecz ustalony porządek prawny i przede wszystkim światopoglądowy są chyba ciut ważniejsze, chciałbym praw dostępu partnerów jednej płci do informacji medycznej, praw dziedziczenia, toalet w miejscach publicznych, miejsc użyteczności publicznej w takim charakterze, ochrony prawnej, porządkowej, no ale małżeństwo?, dzieci?, oj, ogromne wątpliwości...2 punkty
-
Wznoszę się nad niebiosa, lżejszy od przebłysku, Bryzą nocną subtelny, a tajfunem hardy. Oddają mi pokłony tak harfy jak nardy, A wszystkie one trzymam w ognistym uścisku. Biorę w ręce insygnia mej najwyższej władzy- Złote berło jasności, jabłko pierwszej czerni I koronę wykutą z lir zębatych cierni. Oddzielam nimi drobne diamenty od sadzy. Kobietę czynię płodną, choć jest w sile wieku, Mnożę nowe gatunki, paruję atomy, Czynię w murach mych wrogów śmiertelne wyłomy, Nie zaznałem marazmu bym nań nie miał leku. Wypowiadam nieprzyjaźń tak Ziemi jak Niebu. Rzesza za mną podąża ku brzaskom Kanaanu, Salutują po rzymsku mnie- swojemu Panu! Idziemy zmienić wszystko- ktoś schodzi z Horebu...2 punkty
-
@Andrzej_Wojnowski Miłość o nic nie pyta, gdy biegnie w ramiona. Miłość biegnie przed siebie, bo jest jak szalona ;) Pozdrawiam :)2 punkty
-
2 punkty
-
Między niebem, a piekłem Między eterem słów, a lśnieniem łez Między starym drzewem, a jego młodym cieniem Między kołyszącym się światłem, a lepkością mroku Między twardym palcem, a miękkim sklepieniem serca Między słodyczą cierni, a gorzką czerwienią rozpalonych ust Między szczerością drobiazgu, a płochością ogromu Między magią pokusy, a dzikim ogniem pożądania Między drogą do absolutu, a jarzmem czasu Między obsesjami ciała, a czystością duszy Między ciszą codzienności, a wrzawą idei Między tajemnicą, a odwagą pytania Między mną, a Tobą1 punkt
-
Drzwi balkonowe uchyliły rąbka Tajemnicy wlanej z łuną księżyca Odbita na starej drewnianej podłodze Podchodząc bliżej nęci i zachwyca Podpełza pod nogi i pieści je czule Otula łydki swym blaskiem powoli Wyżej i śmielej sobie pozwala I błaga niemo byś też jej pozwolił Mrowi na rękach pod ciałem świetlistym Coraz to bliżej doń się przybliżasz Podchodzisz patrząc w jej oczy śmiało A ona ku twojej twarz swą pochyla Srebro otula całego ciebie Ty i ona jesteście już jedno Od teraz zawsze w sobie ją znajdziesz Scaleni razem siłą tajemną W oczach twoich jest więcej blasku Każdej nocy ciut bliżej nieba Gdy stopy odbiją od starej podłogi Porwany przez łunę cuda dostrzegasz Z każdym spotkaniem inny się stajesz Dusza mniej waży po nocnych wojażach Łuna powoli przejmuje serce Na firmamencie nocnym osadza Zwiedziony pięknem srebrnej natury Zgubiłeś drogę na balkon własny Tajemną mocą w niebie więziony By posiąść ciało kusisz blaskiem jasnym1 punkt
-
Nakazują mi wciąż uśmiech Ściągam ciaśniej wargi Mówią do mnie „złotko” Nie usłyszą słowa skargi Lecz we wnętrzu krew mi się gotuje że mi ciągle rozkazują chuje. z góry przepraszam delikatne oczy, ale ktoś mądry mnie kiedyś zapytał "chcesz być subtelna, czy chcesz być sobą?"1 punkt
-
margines wyrwany z kontekstu człowieczeństwa kocham człowieka w człowieku w jego oczach słońca tożsamość wyparta na margines krzyczy to jest także nasz kraj żyj i daj żyć innym miłość dla idei byłaby obłudą reżim będzie mierzić wszystkich ludzi równość1 punkt
-
niebo rozdziera się grzmi jak mój ślepy pies nie ważne na co na kogo byle obszczekać na zapas niech wszyscy znają swoje miejsce potem jak pokorne ciele niknie w swoich pieleszach Sylwia Błeńska 18.6.20201 punkt
-
A kiedy rany swe wygoję, Na nowy bój już nie wyruszę; Odłożę miecz i zdejmę zbroję, Która chroniła moją duszę. Potem mnie Wielki Sen omroczy, Z którego nie będę chciał się zbudzić, Bo spojrzą na mnie Jego oczy I nie zatęsknię już do ludzi. A wtedy księżyc oszaleje, Zakipi światłem srebrno złotym I powódź blasku mnie zaleje, Uniesie cicho, jak narkotyk. Pójdę bez lęku i bez trwogi Nad mrocznym, pustym, obcym światem, Aż spotkam u kresu srebrnej drogi Mistrza i jego Małgorzatę.1 punkt
-
Od tej pory minęło wiele lat i świat jest inny. Skoro znaczna część dóbr tego świata należy do firm ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych, to one decydują, co i jak ubezpieczać ze swoich posiadłości:). Przypomnijmy sobie, ze kryzys 2008 zaczął się od wstrząsu w AIG, co spowodowało i natychmiastową ingerencję rządu USA. Gdyby fabryka Borowieckiego była współwłasnością firmy ubezpieczeniowej, to byłaby ubezpieczona, a idąc tym tropem, konkurenci by jej nie spalili ze względów prywatnych, ani innych. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
@Tomasz Kucina Taki słownik na EF, jak literek sklep. Pozdrawiam Tomku, zawsze zaskoczysz i takich nam trzeba.1 punkt
-
@Tomasz Kucina Nie wiem czy przez te podmiany można to dzieło postawić koło np.: ,,W Wiedniu wśród wielorybników", ale niewątpliwie został tu odwalony kawał solidnej roboty. A to skradło mi serduszko :) Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Andrzej_Wojnowski Potwierdzam szczerze, ... ale nie wierzę! Pozdrawiam Andrzeju, nic nowego u Ciebie, ciągle podrywasz.1 punkt
-
Raz pewien starszy szlachcic u mistrza się zjawił, po czym taki swój problem natychmiast wyjawił, - Jak widzisz, długo żyję, mam już swoje lata, lecz chcę się z młódką związać, skorzystać z dóbr świata. co o tym mistrzu sądzisz, powiedz w tajemnicy. - Pomysł zdaje się przedni, bo najpierw w łożnicy szczęścia wiele z nią zaznasz, później tym sposobem pogrzeb ci wyszykuje i zajmie się grobem.1 punkt
-
@Andrzej_Wojnowski chyba to już czytałem tylko teraz trochę bardziej podrasowane :) pzdr1 punkt
-
No, Panie Ropuch'u, zatkao kakało jednym słowem, aż mam ochotę napisac cos w tym stylu, lecz nieco ostrzejszym słowie. Ale widmo banu mnie zniechęca xD Żem się nie spodziewała. poZdrówka :]1 punkt
-
Iskry Niszczą doszczętnie Wypalają Nie pozostawiając Ci którzy wypłyneli Nie ujrzeli już ponownie lądu Utknęli w tej gęstej mgle Wśród odchodzących latarni A konie biegnące po Niekończących się równinach Zdewastowały ich wnętrza Cisza Dalej?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
≈–––?/–––≈ ° ° Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy. Bęc. Druga prosto w rdzawe oko. Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu. Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada. Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej. Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono. Na szybie strumienie chaosu. Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia. Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy. Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte. Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać. Puk. Puk. Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało. Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury. Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna. Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych. A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową. W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów. Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych. Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją. Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny. Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia. I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie. ≈↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔≈1 punkt
-
gdy mówisz kocham patrz w oczy a nie obok bo takie kochanie się nie liczy jest puste gdy się uśmiechasz rób to szczerze nie udawaj bo taki uśmiech bardziej boli niż cieszy dlatego gdy kochasz i się uśmiechasz rób to z sercem niech te kochanie i ten uśmiech są coś warte1 punkt
-
1 punkt
-
––?/–– Czemu jesteś smutny dzisiaj Bo spotkałem w lesie misia Czemu jesteś smutny nadal Wciąż pozwalam mu się zjadać Czemu palant durny moknie Bo mu deszczyk z chmurki siąpie Ale przecież ma parasol Tylko nie wie po co na co Czemu leży człek na torach Pod pociągiem chce on skonać Przecież szyny zarośnięte Wśród przyrody zginie pięknie Czemu gwiazdki są na niebie Bo ta jedna jest dla ciebie Tak wysoko nie podskoczę Lecz pomarzyć można trochę Czemu bociek złapał żabę I do dzioba sobie kładzie Bo klekotał on zalotnie Tyś królewną zdejmę klątwę Czemu Jasiu ma Małgosię Nie zostawi on jej potem Mięsko skwierczy pachnie przednio Baby Jaga spiecze w jedno Czemu żółto na podwórku Ni to żali ni to smutku Bo to kaczko kura jedna Lubi dbać o swe pisklęta Czemu tutaj jest tak pięknie Śliczne kwiaty ciszą spięte Nikt nie stęka ani razu Tak przeważnie na cmentarzu Czemu ludzia nie je tygrys Czy apetyt małpiak wygryzł Drapieżnikiem zwierzak świetnym Ale nie chce być największym Czemu mina tobie zrzedła Bo mi wena ma uciekła To ją połóż gdzieś na drogę Gdy pierdolnie to wspomoże1 punkt
-
Jakiś czas temu czytałam artykuł mówiący o tym, że aby pozbyć się toksycznego wstydu, jeśli nie dajemy rady się komuś zwierzyć, to należy właśnie, w ramach terapii, odszukać siebie z przeszłości, okazać sobie współczucie, przytulić tę własną, biedną istotkę. Twój wiersz mi o tym przypomniał. Dzięki. Pozdrawiam, D.1 punkt
-
Stoi i patrzy na nieruchome ciało, Wczoraj tyle miłości w sobie miało Kochające dłonie teraz rozluźnione Zgrabne nogi jakoś dziwnie wykręcone Twarz spokojna, taka bez wyrazu Skóra pozornie tylko bez urazów Wszystko na miejscu – ubrania, biżuteria Tylko jakaś statyczna ta cała materia Stoi i patrzy na pokój ten zbrukany Wczoraj jeszcze jego domem nazywany Duże jasne wnętrze, pełne elegancji Jak wycięte z willi w południowej Francji Czysta podłoga, półka trochę zagracona Nie pasuje tu jedynie świeczka przewrócona Wszystko tak zwyczajne, stałe i normalne Tylko szczypią w nos wyroby łatwopalne Idzie i nie patrzy dokąd nogi go poniosą Bez zbędnych myśli kroczy polną szosą Dochodzi do wiaduktu, ciągle bez kontroli Bez udziału marzeń, chęci czy też woli Ja bezczelnie patrzę oczami wyobraźni W ramach zardzewiałej dziecięcej przyjaźni Detale są mi obce, nikt raportu nie otrzymał Jedno tylko pewne – on się nigdy nie zatrzymał1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne