Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.12.2019 w Odpowiedzi

  1. możliwe, że umrę tej zimy albo rozwikłam hipotezę Riemanna - "Zwierciadła" Trepifajksel statystycznie grudzień czerpie korzyści z narodzin, a we mnie wpisane umieranie i wiersz, który nigdy nie zyska na wartości. takie (nie)trywialne zero i brak przesłania czynią mnie przeźroczystą. prawdopodobnie nie doczekam wiosny; umrę, bo ziąb przenika kości, szroni od wewnątrz. przypuszczenia, że jestem jedną z tych zimowych kobiet są nie do rozwikłania, chyba że ilość zespoleń znacząco wpłynie na stan dwóch zziębniętych połówek. możliwe że umrę; nim to nastąpi, chcę wygładzić nierówności, przekonać się że liczby nie kłamią, a siła oddziaływań jest na tyle mocna by pochłonąć chłód. tylko tak dowiem się prawdy, o tym co nieskończone, co wzeszło i osłania. zabawmy się w logarytmy, pęknięcia zrównoważą proporcje. Wiersz dedykowany Trepifajkselowi:)
    5 punktów
  2. Czas mała dziewczynka na rozbujanej huśtawce ruch – ona ona – ruch jeszcze nie wie że już jutro będzie świadoma huśtawki ruch – lęk lęk – ruch potem upadek osobno ruch osobno lęk osobno ona na swoim miejscu zostaje tylko huśtawka
    3 punkty
  3. Gdy o zimną podłogę ścierałem golenie, gotów zębami rozszarpać tę mgłę koronkową, czerwoną, wskroś przesiąkniętą zapachem ziemi wilgotnej, gotów pogrzebać się z głową. Kiedy cudu przemienienia chłopca w mężczyznę czekałem, cudu wcielenia wszystkich snów porno w mięso i krew, co różem nasyci pustynię, wiedziałem co czuł Józef, gdy rzekła mu - Wolno.
    2 punkty
  4. Naszkicuj sobie człowieka wyrastającego pomiędzy przestrzeniami gdzie smutek sączy się szarym kamieniem z każdego oddechu i z każdej myśli sunących po odbiciach nikomu niepotrzebnego nieba przez około sześćdziesiąt minut człowiek ten wydaje się nie mieć przyszłości jedynie przeszłość określa jego przeznaczenie w barwie która nie pozostawia wątpliwości innym ludziom wstępującym na chwilę lub przejazdem w obojętne ściany galerii szczycących się wieloma podobnymi obrazami człowiek tak pilnie strzeżony człowiek nie przerywający marszu pokuty żadną pokusą w kształcie uśmiechu człowiek będący przestrogą dla wszystkich nie objętych podobnym szkicem wyobraź sobie biografię w otchłani pozbawionej jakiegokolwiek znaczenia istnienie, którego wartość pożarła inflacja byt niespłaconego długu trwanie w codzienności pełnej lęku i gniewu obecność budzącą niekiedy zdziwienie człowiek o charakterze żagla i twarzy której wahanie formuje wciąż nowe maski inni ludzie mówią o nim zwykle jednym głosem i raczej się nie sprzeczają mężczyźni i kobiety nie kłócą się o niego psy i koty nie znają jego zapachu człowiek który nie rozumie sam siebie i nikt go nie rozumie nawet podobne oddechy mają problem próbując mu pomóc człowiek ten znika z nieudolnego szkicu nic już nie da się zrobić
    2 punkty
  5. Dobrze! Dopiszę - jak zwykle. Ta perfekcja w doborze słów, ciąg myśli, głębia. No co ja tam będę kadzić. Dobrze jest! :-)
    2 punkty
  6. bo w zalaniu trwam jak Plac Świętego Marka w falach przypływu
    1 punkt
  7. skry z komina - miniaturowe komety na dymnej powłoce nocy – świetlne drogowskazy dla nieobecnych – szukania pierwszej gwiazdki po właściwej stronie wiją opuszczone gniazda w śniegu - zima porowacieje jak trawertyn na schodach do jednej lalki z urwanym korpusem przez złośliwych braci wczoraj stanęłam pod oknem - oszronione szyby źrenic rejestrowały ruchy za firaną i spod żeber – swoista wiwisekcja przez luft przedsionka obrazy kurczyły się z rytmem kroków – szedłeś z trudem przy poręczy balkonika - czteronożnego nosiciela rzeczy wszelakich akurat wtedy czajnika - źródła parnych ewokacji z mamą – nalej mi gorącej wody – mówiła umarli nie parzą herbaty wiatr zafurkotał włosami komet - kłują w oczy obrazy z krwi i kości rozsypanych więzi nie milknie skowyt serca
    1 punkt
  8. Kasia, mieszkanka miasta Poznania, wolała dziewczyny od zarania. Było tu wiele racji, bała się penetracji. Miała przy niej negatywne doznania. Józek, przemierzając knieje, stwierdził: chyba jestem gejem. Dziewczyny mi dają lecz nie podniecają. zresztą, może się starzeję. Krzysztof, mieszkaniec małej wsi, w tajemnicy powiedział mi, że chce pić z facetami, a mieć seks z dziewczynami i twierdził, że chyba jest bi. Pewien złodziej z miasta Pszczyny przebierał się za dziewczyny, Podczas rabunku krzyczał: ratunku, tam uciekły sukinsyny.
    1 punkt
  9. Ty, grzmiące nożyce, ostrożnie stąpasz między słonie, ich niewidoczne nici wzajemnych związków, słoniowej tradycji. Na palcach kroczysz i lekko potrącasz suche źdźbła, jak klawisze fortepianu, lecz dźwięku nie budzisz. A gdzieś daleko pianista zęby odsłoni w uśmiechu i zagra, ukłoni w burzy oklasków.
    1 punkt
  10. Wyzwól mnie Królu z fatamorgany mego ogromu. Żądaj wysiłku, trudu i bólu, bym nie bezcześcił Twojego tronu, lecz służył na wzór anielskich chórów. Nauczycielu, pokaż jak ważyć moc Twoich darów, nie gnać na oślep gdzie legło wielu pośród stanowisk, aut i kontraktów, trupami ścieląc drogę do celu. Uwolnij zmysły z kajdan pożądań, które pętają duszę i ciało węzłem zbyt ścisłym Dziś wszelkie trendy je wychwalają, w miejsce rodziny dając kaprysy Ochroń mnie proszę, od cudzych pragnień, które ukradkiem pożyczam, kradnę, wyrywam sobie. Chcę celebrować sukces z sąsiadem, zamiast mu życzyć byle miał gorzej. O dobry Boże, przywróć mi władzę nad apetytem. Powstrzymaj chęci, gdy trunków morze zatapia umiar i myśli syte, aby rozmienić wolę na grosze. Usłyszeć zechciej – gdy wołam w gniewie – czym jest naprawdę. Aloes łaski przyłóż do wściekłej głowy, co raczej miłości pragnie, bym też mógł ją nieść całej planecie. Oczyść mnie Panie z wygód pościeli, co we mnie drzemią. Daj motywację, daj cel, zadanie, bym bitwy toczył zanim mnie zmienią następcy wieków, których masz w planie.
    1 punkt
  11. I tak się ciesze - dziękuje za odwiedziny Spokojnej nocy życzę.
    1 punkt
  12. Czy ona mnie rzeczywiście wtedy kochała, czy najlepszego z dostępnych sobie wybrała?
    1 punkt
  13. @Nata_Kruk To wiedza od anonimek z for i trochę z obserwacji. Może lepiej tego pytania nie zadawać i się nie zastanawiać. .
    1 punkt
  14. @Nata_Kruk Otoczyłem peela abstrakcją ;)
    1 punkt
  15. Dedykowany, ale chyba można dwa słowa... Jest ciekawie już po pierwszym czytaniu. Peelka, wydaje mi się.. 'z ulicy', skoro ma nie doczekać wiosny, bo ziąb... 'Środek' też jakby wyraźnie o tym 'mówił'. Fajny wtręt o wierszu, w nim można się wygadać, cichcem układać słowa i... odnajdywać prawdy, oby... nie tylko te, po tej stronie. ps... jeśli coś znowu nie tak, to się pochlastam... wykałaczkami... ;) Pozdrawiam.
    1 punkt
  16. ... we mnie wywołał emocje... dobrze napisany. Pozdrawiam.
    1 punkt
  17. wychodzę ot , i całe "życie"
    1 punkt
  18. Tytuł, niemal dla.. 'zmyłki'. Wiersz, bardzo mi.... Pozdrawiam.
    1 punkt
  19. dlaczego jest takie trudne bo trzeba wspiąć się na palcach i trwać w niewygodzie przez pewien czas
    1 punkt
  20. I nawet jest powiedzenie, że głupi umarł ;) w związku z tym musi dojrzewać... raz po raz :) Hej, i dzięki :)
    1 punkt
  21. trudna nauka dla duszy siedzieć w człowieku po uszy
    1 punkt
  22. Ha :) minki i miny... takie dla dobrego sapera ;) Hej Natko
    1 punkt
  23. Ja bym powoli rozcinał nożyczkami
    1 punkt
  24. Prawie bez potknięć, przy takiej ilości słów i kojarzeń trudno uniknąć nieścisłych przejść.Lubię taki klimat i pisanie. Pozdrawiam
    1 punkt
  25. Łapa. Jedna łapa, potem druga, a za nią jeszcze dwie. Cztery łapy, mam cztery łapy. Od urodzenia, od pierwszego pisku, pierwszego pociągnięcia matczynym językiem. Cztery łapy. I ogon. Mam ogon. To dobrze, że wciąż je mam. To znaczy, że jestem. Tu i teraz. Ja, cztery łapy, ogon. Wszystko trafiło tutaj razem ze mną, nic nie pozostało. Nic więcej nie potrzebuję, chociaż to nie jest pewne. Teraz nic nie jest pewne, oprócz miski. Miska jest zawsze pewna. Napełniają ją dwa razy dziennie. Woda i pokarm, więc już nic nie muszę. Nie muszę, więc leżę. Cały dzień i całą noc. Wiele nocy, pociętych na kwadraty stali. Gwiazdy za kratą, księżyc również. Jestem tutaj. Cztery łapy i ogon. Nic więcej, nic mniej. Sprawdziłem wszystko. Mój nos mówi, że nie ma wyjścia. Trzeba czekać. Jak długo? Tego już nie mówi. Mogę wstać, łapa za łapą. Do miski trzy i pół łapy, do kraty pięć łap. Ogon nieruchomy. Czujny, jestem czujny, bo nic nie wiem. Nie wiem, dlaczego tutaj jestem. Cztery łapy, ogon i nos. Nos w górze, nos w dole. Nic nowego, wciąż bez wyjścia, dzień za dniem. Beton i stal, świt i wieczór. Wciąż takie same, a miska wciąż pełna. Człapię do niej i od niej też człapię. Łapa za łapą, smutek w oczach, smutek w ścianach. Szary beton i świt też szary. Słońce nie jest szare, lecz nie świeci dla mnie. Nie wiem, dla kogo świeci i mój nos również tego nie wie. Łapy pod łbem, łeb na łapach. Sierść i skóra, kości, krew, zęby. Mam wszystko, lecz czegoś brakuje. Nie wiem. Nic już nie wiem. Nie pamiętam, co miałem. Coś straciłem, ale nos nie pamięta już co. Jestem tutaj. Cztery łapy. I ogon. Inni też nie pamiętają. Ich głosy słyszę przez cały dzień. Szczęknięcia, piski, ujadanie, wycie. Każdy czegoś chce, każdy czegoś pragnie, każdy tęskni. Do czego tęskni? Tego nie mówią. Tylko coś o tęsknocie, o tym, że coś stracili. Dlatego są podobni do mnie. Mają cztery łapy, chociaż nie wszyscy. Nie każdy ma też ogon, ale niektórzy się cieszą. Ich ogony się cieszą, chociaż nie wiedzą dlaczego. Szczekają coś o szansie, coś o nowym domu. Wszyscy czekamy. Na co czekamy? Tego już nie wiedzą, ale łapy ich niosą w oczekiwaniu. Dzień za dniem, miska za miską, łapa za łapą. Jesteśmy tutaj, tacy sami, lecz jednak obcy. Ujadamy. Jeden na drugiego, każdy na siebie. Warkot myśli i warkot słów. Nikt inny nie zna tego języka. Tylko my. Tutaj jesteśmy wszyscy. Nasze kły i nasze pyski. Duzi i mali, silni i słabi. Z jakiegoś powodu jesteśmy tutaj razem z naszymi miskami. Możemy szczekać, gryźć i drapać. W ścianach słychać szepty pazurów. Drapią każdego dnia i w nocy. W nocy więcej niż za dnia. Co drapią? Dlaczego drapią? Nikt nie wie, nikt nie odpowiada. Skrobanie tęsknoty za utraconym. Coś kiedyś mieli, jakieś słońce i jakąś trawę. Drzewa i kamienie, dłonie na sierści i życzliwe słowa. Inny język, do którego tęsknią. I ja tęsknię. Zaczynam drapać razem z nimi. Ryjemy korytarze w betonie, wszystkie niewidzialne ścieżki dla ogonów i łap, dla nosów, które szukają wyjścia. Lecz wyjścia nie ma, jest tylko krata i miska, do której wracamy każdego dnia. Szczekają coś o przegranej, nie wiem, co przegrali, ja nie przegrałem niczego. Niczego też nie wygrałem, loteria trwa, dopóki żyjemy, dopóki w ślepiach płonie ten ogień. Kiedyś miałem więcej. Więcej słońca, więcej trawy, znały mnie drzewa i cegły w ścianach. Teraz nikt mnie nie zna; jestem obcy. Obcy w domu, który nie jest domem. Czym jest? Nie wiem. Miejscem z miską i miejscem z kocem. Koc jest w rogu i czasami są tam pchły, a czasami ich nie ma. Pchły są małe. Cały czas głodne wpijają się w moją sierść, wgryzają w skórę, gryzą. Gryzę i ja, ciągła walka – pchły i ja. Moje pazury odpuszczają betonowi, nie pragną już wydrapać ścieżki, pragną uwolnić się od pcheł. Moi mali wrogowie, moi jedyni przyjaciele. Pchły pozostały przy mnie mimo straty. Są w mojej skórze i mojej sierści, lecz najwięcej jest w myślach. Rozmyślam o pchłach, których nie ma. Nie muszę z nimi walczyć, one nie walczą ze mną. Są w trawie i w słońcu, skaczą z drzew i z cegieł, które znałem. Kiedy znałem? Dlaczego znałem? Tego nie mówią pchły, ani myśli tego nie mówią. Czasami tylko sny. One mówią najwięcej. W snach łapy idą dalej, poza siatkę i daleko od napełnionej miski. W snach łapy niosą gdzieś w nieznane, do słońca i trawy, do kwiatów, których zapach drażni nos. W snach łapy nie muszą drapać betonu i pcheł też nie muszą drapać. W snach ja i pchły jesteśmy przyjaciółmi. żyj i daj żyć innym – to nasza cicha umowa. W snach pchły są tylko moje, nie muszę dzielić się z innymi. W snach jest coś jeszcze. Nie szczekam o tym nikomu, bo nie jestem pewien. Nie jestem pewien, czy to utraciłem. Może to tylko sen, którego nie chcę przestać śnić. Dom. Miałem kiedyś dom. Ja i moje cztery łapy. Mój nos i mój ogon. Bez pcheł, Pcheł nie ma w domu. W domu jest miska i jest smycz. Jest też ktoś, kogo nie pamięta. Przyjaciel? Dom nie odpowiada. Jest tylko domem, a one milczą. Moja klatka nie milczy, ale ona znikła z mojego snu. Lubię ten sen. Sen o domu i o przyjacielu. Dobrze mieć przyjaciół. Życzliwą dłoń, palce na mojej sierści, dotyk zaufania. Pan to przyjaciel, tak mój pan to przyjaciel. O tym śnię. Ja, moje cztery łapy, ogon i nos. W domu dzień jest inny. Spacer jest inny i nawet smycz pachnie inaczej. Wszystko pachnie inaczej, buty przyjaciela pachną inaczej. Mój nos mówi prawdę, nigdy mnie nie okłamał. Wiem, że na razie tylko śnię, ale nos nie śni. Zawsze czujny, czeka na tamten zapach, na woń przyjaciela. Nie, nie wiem, dlaczego go nie ma. Nie chcę wiedzieć i nie chcę pamiętać. Inni pamiętają; słyszę ich piski, ich skamlenie. Przywiązani do drzew, topieni w workach, tłuczeni kijami – to nie należy do snu. To byli źli panowie, źli przyjaciele, gorsi od pcheł i od klatki. Nie śnię o takich panach. Tylko o swoim. Może być kimś innym. To nieważne. Mój nos i mój ogon mówią, że to bez znaczenia. Niech tylko przyjdzie. Niech będzie. W śnie i poza nim. Niech będzie. A teraz będę kończył. Obudzę się, chociaż nie chcę. Nie chcę tracić domu, którego już nie pamiętam. Dlaczego nie pamiętam? Nie wiem. Niedługo znowu napełnią moją miskę. Moja klatka wciąż tutaj jest. A ja jestem psem, który nie ma domu. Oto moja historia.
    1 punkt
  26. Dzieci rosną zadziwiająco szybko.
    1 punkt
  27. męczył się razu pewnego z wierszem co nie chciał wychodzić bo wiersz miał być wiekopomny wybitny wybitne rodzi i tak to bywa niestety wnioskiem wypada oświecić kiedy za mały artysta z dużym natchnieniem chce dzieci
    1 punkt
  28. To jest bardzo sprawnie napisany wiersz ale szczerze mówiąc nie wywołał we mnie jakiś większych emocji. Pozdr
    1 punkt
  29. 1 punkt
  30. Myślę że nie jestem w stanie zrozumieć całego przekazu tego wiersza, ale mimo to... Pociąga mnie sobą. Ciekawi i coś porusza. Jest taki... Wymagający, tajemniczy i dobry. Pozdrawiam! I rozmyślam nad nim dalej!
    1 punkt
  31. Wiersz posiadający ciało. Trudny w odbiorze, ale takie lubię. Kawał dobrego poetyckiego mięsa. ;) Pozdrawiam!
    1 punkt
  32. ? ?? ? tam zajączek gdzieś na miedzy smacznie sobie śpi ma kołderkę on z kapusty wiem bo mówił mi śpij dzieciątko już słoneczko kładzie się do snu gwiazdka z nieba tobie śpiewa razem ze mną tu małą myszkę w swojej norce zmorzył dawno sen dzisiaj byłam ją odwiedzić dlatego to wiem śpij dzieciątko już słoneczko kładzie się do snu gwiazdka z nieba tobie śpiewa razem ze mną tu wiewióreczka w swojej dziupli wśród orzeszków jest biednej zimno spać nie może kupimy jej piec spij dzieciątko już słoneczko kładzie się do snu gwiazdka z nieba tobie śpiewa razem ze mną tu pan ślimaczek w swoim domku swoje różki skrył gdy spotkałam go na drodze bardzo śpiący był śpij dzieciątko już słoneczko kładzie się do snu gwiazdka z nieba tobie śpiewa razem ze mną tu śmieszna kózka dziś skakała ale teraz nie powiedziała mi na uszko ja już prawie śpię śpij dzieciątko już słoneczko kładzie się do snu gwiazdka z nieba tobie śpiewa razem ze mną tu chmurka tuli srebrny księżyc żeby nie był sam czasem nawet mu pośpiewa bo on świeci nam śpij dzieciątko już słoneczko kładzie się do snu gwiazdka z nieba tobie śpiewa razem ze mną tu ?
    1 punkt
  33. Bardzo przyjemna kołysanka. Po niej mogą być tylko dobre sny. :) Pozdrawiam! :)
    1 punkt
  34. Jasny przekaz, ale to nie znaczy, że wiersz jest przez to gorszy. Przeciwnie - przypadł mi do gustu. Pozdrawiam! :)
    1 punkt
  35. Do tęsknienia nie idzie się przyzwyczaić.... Pozdrawiam ciepło
    1 punkt
  36. NO to ja też dodam, że dobry wiersz i ten skowyt serca, oj aż mnie łapie. Pozdrawiam.
    1 punkt
  37. Pierwszy wers - mistrzostwo świata. Opis balkonika - pomysłowo. Zakonczenie poruszające. Cały wiersz na poziomie, z którego Kobra nie schodzi :)
    1 punkt
  38. 1 punkt
  39. Fajna gra, przegryzanie warg jest zmysłowe, lecz tu szalenie intensywne, prowadzące do krwawienia. Deszcz mający chłodzić, już nie wiem czy to deszcz jest prawdziwy czy ta krew? Upadek ciała mogę porównać do tego, że niektórzy mają uczulenie na cielesność, jako prymitywną. Ja na cielesność patrzę tu z aprobatą, lecz to szaleństwo lejące się z ust pod koniec odgrywa zabawną grę - -Nie słyszę, przecież nie żyję, tylko wargi przegryzam - opętana peelka w odpowiedzi (ironicznej) do głosów, sprawdzających czujność. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  40. Tu jest jakiś błąd. W ostatnim wierszu zapisu jest 7 zgłosek nieakcentowanych. To nie jest możliwe. Nawet jeśli to wyrazy jednosylabowe z przeważającą ilością zaimków i przyimków, to poukładałyby się w zestroje. A jeśli całość, to dwa dłuuuuugie słowa, to powinny być zaznaczone akcenty poboczne, ale to nie jest możliwe.
    1 punkt
  41. To najnowsza wersja Wiara_2 Wiara_2 zdarzyło się lata tego iż idąc do domu swego na obiad i by odpocząć od upału dnia skwarnego  spotkałem tak oto pana ledwo będąc krok od celu którego co dnia widuję gdy nam sprząta na osiedlu nieomal tej samej chwili u uchylonych drzwi bloku stanęła nasza sąsiadka co niosła wór śmieci w ręku gdy sąsiadka przy nim była wtedy tak do niej powiedział: „do wózka to Pani mi da bo jadę do kontenera” sąsiadka, to ja przypuszczam słów do niej nie usłyszała i wciąż idąc własną drogą sama worek wynieść chciała pan tym nieco zaskoczony rękami do niej pomachał zrobił też ku niej pół kroku tak pomocy swej zaniechał osłupiały wtedy stanąłem ja Polak, co mu zlecono by normę homo pawłowicz w nim zaintrodukowano  ale jutro już, już z rana gdy już minie osłupienie znajdę pana na ulicy z podzięką za ocalenie  bo powróciła do mnie wiara że ktoś we mnie ujrzy brata że może być jedna prawda że nas już nie dzieli krata moje prośby też przekażę by pan lekcję tą powtórzył marszałkom dla prezydenta a też wózka nam użyczył  byśmy na nim tych powieźli tam gdzie dla nich słuszne miejsce tych wszystkich, którzy nam wiarę tą okrutnie odebrali Myślę, że na rytm wiersza mają wpływ: ilość zgłosek w wierszu, średniówka ale również zachowanie układu akcentów w ramach wiersza. To ostatnie ma ogromne znaczenie. To jest ten przykład, który przywołałaś w Twoim komentarzu: Zgłoski akcentowane mają stałe niezmienne położenie. Pozdrawiam :-)
    1 punkt
  42. Możesz pisać trzynastozgłoskowcem, dziewięciozgłoskowcem, jeszcze inaczej, jak tam sobie chcesz. Chodziło przecież tylko o nauczenie się tego jak pisać rytmicznie. Możesz pisać naprzemiennie. Jeden wers ósemką, następny piątką itd. Rytm wiersza podobny jest trochę do tańca. Można się gibać w tańcu 1/1, a można wymyślać kroki i powtarzać w określonych układach i sekwencjach. Zauważyłeś już, że do niektórych tekstów można dopisać nuty. Najprościej napisać nowy tekst do jakiejś łatwej, Tobie dobrze znanej piosenki. Ten nowy napisany przez Ciebie tekst będzie rytmicznym wierszem. Np. Gdzie strumyk płynie z wolna, 7 rozsiewa zioła maj 6 Stokrotka rosła polna 7 a nad nią szumiał gaj 6 Można to samo zapisać w innej wersyfikacji, a rytm i tak się nie zmieni. Gdy strumyk płynie z wolna, rozsiewa zioła maj Stokrotka rosła polna, a nad nią szumiał gaj. Wtem harcerz idzie z wolna, stokrotko witam cię twój urok mnie zachwyca, czy chcesz być mą czy nie? Teraz jest trzynastozgłoskowcem. Rytmu pilnuje średniówka. Ufff... inaczej już nie potrafię, sorry :(
    1 punkt
  43. Moim skromnym zdaniem, za wiele ten, tego tych, nich, tam. Zdaję sobie sprawę, że bardzo pilnowałeś rytmu, stąd tak wiele jednosylabowych wyrazów. proponowałabym jeszcze popracować. Powodzenia :)
    1 punkt
  44. "Wiersz do bani - uczcie się sami" tak mówić mistrzom to się nie godzi, był czas, gdy oni też byli mali, bo przecież mistrzem nikt się nie rodzi, więc zauważyć musimy sami kiedy komentarz nasz jest do bani.
    1 punkt
  45. Eee, tam to przecież nie jest prawdą przez poetycki wymóg plotę co wiatr przywieje byle było do rymu Słoneczka :)
    1 punkt
  46. Alicjo, jeśli już brakuje Tobie siły, pisz tak; wiersz do bani uczcie się sami :)))))))
    1 punkt
  47. mały artysta z dużym natchnieniem co miał do życia dystans i luz przypadkiem uległ drobniutkiej wenie mającej wielki nie tylko gust duży ambaras od razu powstał gdyż dwoje naraz poszaleć chce o ostrożnościach niech myśli prostak więc zaskoczyła i w ciąży jest artysta mały jednak wybitny wena najlepsza ze wszystkich wen ciut przenosiła w swym brzuszku ślicznym bo wiekopomny nie chciał wyjść zeń szybka decyzja cesarskie cięcie i upragniony już ujrzał świat czy wiekopomny to z niego będzie obecnie forum zagwozdkę ma :)))
    1 punkt
  48. lubię gdy opowiadasz ochrypłym głosem o miłości w pociągach i na przystankach po drodze mylisz leśne polany i cmentarze w pamięci tuż przy ścieżce rosną poziomki nocą zapach był dużo silniejszy od strachu że wygrany zakład przestanie obowiązywać przyjaźń nie zauważyła wojny na chwilę zmieniła krajobrazy po drugim pocałunku nad rzeką wciąż można znaleźć te jagody trujące na zbyt krótko wszystkie uczucia poznałem zakończenie które stało w oknie sen dopalał się wraz ze wschodem słońca zaczynam wierzyć że kiedyś byłeś młody
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...