Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.01.2019 w Odpowiedzi
-
Moje życie weszło w schemat, bo co wieczór mam dylemat: Jak ułożyć swoje ciało, by sprężyny omijało? Gdy tak ciągle o tym myślę, zwykle w jednym tkwię pomyśle. Kiedy znowu łóżko zrobię, chciałbym leżeć w nim... na tobie.7 punktów
-
6 punktów
-
zazwyczaj łączą oba brzegi porozrywane prądem wartkim abyśmy łatwiej mogli przeżyć bo przecież ścieżki są przetarte jedne buduje się latami inne powstają w jednej chwili łączą co bliskie między nami lecz zdarza się że mogą zmylić pierwsze – konstrukcje po wsze czasy monumentalne – stal i beton pomimo swej olbrzymiej masy bywa że nagle się rozlecą drugie powstają spontanicznie splatając dusze serca myśli zda się że tworzą więzy ścisłe wystarczy słowo by je zniszczyć więc pielęgnujmy jedne drugie niech złączą to co podzielone bo razem łatwiej tworzyć duże odkrywać każdą życia stronę5 punktów
-
delikatnie - niczym wiatru musnięcie całuje przeguby przebiegła poczytalność wieczorne zwątpienie, drżenie moralne w tańcu na stole akceptacja i marność i ludzik odziany w pstrokate marzenia, miłość - miało przejść, a nie przeszło zużyty debet na rachunku sumienia na samoistność i podwójne espresso w tej kawiarence, gdzie piękne początki ukryły końce pod splamionym obrusem czekasz - zaklinasz, muszę - nie muszę siedem pięćdziesiąt za prawdę bez wzruszeń4 punkty
-
nie przychodzisz na noc do domu odwróciłam tyłem zegary, niech nie kłamią, nie denerwują koc zaplątał mnie w fotel stary. może dobrze, bo nie sprzątałam włóczki zmyśleń, strzępy porwane białe kartki, wszędzie te kartki pustki z sensem niepozszywanej. nie wiedziałam, to takie trudne nocą sama, sen też nie przyszedł, i bezduszne jest nawet pióro bez zakończeń wiersze mi pisze4 punkty
-
4 punkty
-
pozałatwiam trudne sprawy zamaluje głupie sny pozamykam wszystkie wrota by móc sobą być małym stać się znowu chłopcem bez problemów sobie żyć znów budować zamki z piasku w chowanego kryć iść przez życie po swojemu do księżyca wyć jak wilk kochać Kasie i Kamilę z dorosłości drwić3 punkty
-
pusta szklanka północ bije zegar wiszący nad barem topię w rumie smutne chwile one wszystkie takie same barman mówi przestań chłopie naprzeciwko jest agencja kochasz zawsze ci dokopią idź i zapłać dostań więcej idź zapomnij choć przez chwilę burdel czynny jest do rana tam dziewczyny życie milą pocieszają tych niechcianych3 punkty
-
Ma ton pawia. Ona wozi na Grono te bale? Ela, beton organizowano. A i wapno tam? Cel - obiad i zdun, a panu dzida i bolec.2 punkty
-
zimowe słońce potrafi dokuczyć prosto w oczy wpycha rażące promyki przymykam powieki by rzęsami chronić czułe miejsca źrenic od bólu zasłaniam przede mną biała śniegowa pokrywa a czas zziębnięty skrzypi mrozem kroczy zima jest dobrą przewodniczką wspomnień czasem zaprószonych jak ziemia dziś śniegiem cała ubielona w puszystym przepychu koronkowym szronem i szadzią ubrane doliny drzewa rzeki połoniny w ciszy czekają cierpliwością kwitną wrastając pokorą w podwoje istnienia co roku w grudniu w styczniu oraz w lutym długie wieczory spędzam przy kominku języki ognia strużkowym rozkwitem tańczą zamieniając drewno w szary popiół z rozgrzanych piaskowców ciepło emanuje przepływa falami do wnętrza pokoju dotyka szafy foteli komody stare fotografie otula powoli a ja je wygładzam dopieszczam spojrzeniem dłonią uciszam nagłe drżenia serca myślami wchodząc w niebyty otchłani rozpoznaje twarze w czarno białych zdjęciach lecz wielu nie znałam nie sięgam pamięcią 27.01.2019r.2 punkty
-
Góra Proszę, wejdź ze mną na tę górę, wiem, że pod górę i w ogóle, ale spójrz tam jak granie nikną w brzuchach obłoków, co tak płynąc, śliczną jej trefią koafiurę. I strumień bystrym źródłem tryska, woda srebrzysta, woda czysta, łez zmarszczkę w licu skalnym rzeźbi, gdy nas pragnienie w drodze zmęczy, będziemy jej łzy żywe spijać. Kłębi się gęsty las na zboczach, szumi jak skraj sukienki, bo w tan się z wiatrem gwiżdżąc puścił dzikim, będą i nas też chłostać wichry, lecz jak tam pięknie popatrz! popatrz! Wiedz — nim znajdziemy się na szczycie, z niejednym nam się zmierzyć przyjdzie, w burzy, w pogodzie, w chłodzie, w skwarze obok mieć będziesz moje ramię, a góra nosi nazwę — Życie.2 punkty
-
Jakaś bzdura, przed nią hasztag Niemyślenie weszło w nawyk Wszystko daje się upłaszczać A świat nadal jest kulawy Karolinki oraz Kasie Można kochać, ale po co Po co miłość, kiedy ma się Substytutki i alkohol Tutaj taka jest praktyka Trzeba upaść aby powstać Niezbyt piękny model życia Za to śliczna filozofia Jakoś trzeba sobie radzić (Grunt fundament albo filar) I ja również mam zasady Kiedyś będę się ich trzymał A póki co to nawyki Jakiś wygłup lub coś w stylu Być wydojnym pracownikiem I nadrabiać w gierkach miną Czasem nawet mi się przyśni Pewien dobry mój kolega (W główce kiłka chorych myśli W rączce zwykle coś ostrego) W snach tych nieco jest przypruty Łatwo poznać go po żyłach Mruczy o kimś pięknojuchy Parska śmiechem i docina2 punkty
-
2 punkty
-
stała kruszynka u bram piekła przekroczyła próg nieświadoma ostatniego tchnienia wtulona w zatroskane objęcia ocierała łzy matczyne bezradnej walki o życie ruszając w drogę bezwiednie żegnała się ze światem gdy spaceru doszedł kres odeszła delikatnie unosząc się ku niebu ku bogu Sylwia Błeńska 20.2.20162 punkty
-
przecież nie ma odcięta widzę - nie ma upewniam się - nie ma nie ma Cię a boli została tylko plama po winie mojej wielkiej bardzo2 punkty
-
... pierwsze zdanie, też takich nie uznaję... drugie... niestety, chcą to i są chętne, albo... tak 'kręcą', że niejednego nakręcą..;) Temat wiersza, życiowy, równo napisane. Pozdrawiam.2 punkty
-
Gdybyś wiedział drogi Janku, co ja czuję o poranku... Od "chorego" materaca, obolala cała glaca. Stąd myślenie o dziewczynie. Tylko wtedy ból przeminie :)) Dziękuję i pozdrawiam. s2 punkty
-
jednak przemyślałem sprawę w pierwej wypijemy kawę by ożywić nasze ciało oraz aby nam się chciało ciut z fantazją pofiglować wypowiedzieć szeptem słowa potem wtulić się wygodnie by się rano z chęcią podnieść2 punkty
-
Ładne, jak dla mnie dziś przebiłeś inne teksty na orgu. Sączy się ta świadość jak dym z papierosa. bb2 punkty
-
TV wizjer to takie denko na świat, obrazy załamują ręce, marne prognozy. uciekły ptaki z kluczami na powrót, jesień do snu podwiesza nietoperze, aż zazdroszczę innego pułapu. gdy przez okna wpadają źdźbła marzeń, przygasa reumatyzm, przy piecu troski rozkołysały wahadło zegara, chciałyby zebrać mgły z bagien, które szeptem wskazówek przenikają dachy... już dawno zasnuły korytarze, gdzie ostrzy się krawędzie kantów. papierowi ludzie sprzęgają echo słów, gdy trzeba półprawdy zdobią w piórka układając kolaże na niby. brylują w ramkach nawet wtedy gdy cuchnie. mam trudności z przełykaniem. listopad, 20181 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nic nie widzę Pod powiekami z ołowiu Oczy, z których straciłem Ciebie i sens Bezużyteczna tkanka Wprawiana w REM Byle wspomnieniem Stop! Jak oderwać Ten zlepek słów Przeterminowanych Od suchych ust Chcę wreszcie milczeć O przeszłości Ale zamykające się powieki Zawsze stają się pułapką Tych kilku plam światła Zabłąkały się we mnie Najpierw zachowując A potem wykoślawiając Twoje kontury Odkleił się Twój cień I został ze mną1 punkt
-
Rymy co prawda niezbyt wyszukane, ale napracowałeś się i to się czuje. Jest opowieść, słowem - czyta się. Tylko dlaczego "upioru" (do wieczoru?) nie upiora, 'potworu' przecież byś nie napisał? : ) Pozdrawiam.1 punkt
-
... jej, w rzeczy samej, to już jest "samotnia". Dobre zestawienie, I- szej z II- gą, 'czyny' z tejże drugiej nieobce były wielu młodym ludziom, ale czymże to jest wobec treści pierwszej... Nieporównywalne.... Fajny, konkretny wiersz. Pozdrawiam.1 punkt
-
Wyrwać się z tych sztucznych łun miasta w wielką nieobecność wspiąć się wysoko tam gdzie na zlecenie aniołów płoną wieczne ognie aby tacy jak ja mogli odnaleźć drogę do domu oto sny moje Trzy tysiące nocy wrastałaś we mnie rozrastałaś się jak drzewo korzeniami oplatając serce W twojej postaci kryją się okręty łopoczą żagle i świat mój cały zamknięty Dalekie uśpione miasta z gmachami co jak odrzutowce królują na niebie nie staną już nam na drodze i wejdziemy w noc jak wchodzi się do zaprzyjaźnionego domu bez tego lęku i tej trwogi o każdy dzień nowy Manuel del Kiro1 punkt
-
Oj oj, tam tam. PL praktycznym był. Wszak, jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Ściskam serdecznie :) s1 punkt
-
A któż by nie chciał? Dzieci mają zabawki, a dorośli marzenia, pozdrawiam :)1 punkt
-
Młoda pisarka i baśnie Wąską ścieżką przez ogródek idzie sobie krasnoludek. - Dokąd idziesz, mój malutki? - Idę do swej krasnoludki. Młoda pisarka siedziała przy oknie i patrzyła na ogromne kałuże. Spadające z nieba krople oraz wodne bąbelki kojarzyły się z fontanną. – Ale fajna, listopadowa pogoda - pomyślała. Kobieta mieszkała na warmińskiej wsi, gdzie zawsze było pięknie, a ona miała ten urok na wyciągnięcie ręki. Wiosną i latem zieleń, słońce odbijające się w tafli jeziora. Brykające sarenki, dostojne jelenie, dbające o zaoranie ziemi, dziki. Śpiew ptaków. Przemiana brzydkich kaczątek w białe łabędzie. Raj. Jesienią – zaduma oraz oczekiwanie na zimę, Mikołaja, prezenty. – Życie, oj, życie, twa uroda obezwładnia - powiedziała sama do siebie. Kochała każdą drobinkę daną ludziom przez Stwórcę. Z zamyślenia wyrwał ją kociak bawiący się czymś czerwonym. – Donni, co tam masz? – Zapytała szare zwierzątko. Ono usiadło i wyciągnęło do swej opiekunki prawą łapkę. Tak zasugerowało, aby pisarka się nim zainteresowała. – Chodź, zobacz. Mam czapeczkę. Nie chcę jej na razie zakładać na łebek, bo zniknę ci z oczu. To takie dobre czary. – Zdawało się mówić. Kobieta cichutko stawiała stopy na drewnianej podłodze. Obawiała się spłoszyć uroczą chwilę. Przykucnęła obok Kocurka. W tym momencie mała myszka przebiegła przez pokój, za nią pędził ludzik. Mienił się jak tęcza, łysinka rozjaśniła półmrok. – Eh te gryzonie, zaraz im przydzwonię. I konwalią rzucił w stworzonko. Ono pisnęło, upadło a z oczu popłynęły łzy. Tu krasnal nie wytrzymał. – Proszę, uspokój się, nie chciałem cię skrzywdzić. – Ale, ale… buu, buu,,,, Rudawe futerko całe się trzęsło. – Oj, co ja narobiłem? Spanikował człowieczek. Jeszcze okazało się, że myszunia tuliła w ramionkach swe dzieciątko. Właścicielka Kitka już chciała ingerować, ale kot powstrzymał ją łapką. - Cicho, poradzą sobie, to baśń, tylko możesz zaszkodzić. - Zadźwięczało w uszach pisarki. Jednak łysolek wyczuł obecność „obcych”. Zasłonił własnym ciałem, łkającą młodą matkę i krzyknął – Nie dam jej na pożarcie drapieżnikowi, a ty wielkoludko, skąd się tu wzięłaś? Istniejesz przecież tylko w legendach. Moja czapka, oddaj ją, bo ci… przydzwonię. – Co się dzieje? Czy ja oszalałam? Widzę rzeczy niezwykłe – rzekła do siebie młoda kobieta. – Nie krzycz gigantko i tak się nie boimy - usłyszała szept chórku. Teraz to już kot, mysz i krasnal stanowili jedność. Ona poczuła się jak intruz, a przecież była we własnym domu. – Muszę przewinąć Tuptusię - powiedziała już spokojnie myszka. – Masz pampersy? – Odważnie spytała pisarkę. – Ja? Pampersy i to takie małe? - Zdziwiła się właścicielka Kitka - Buu… buu… - Szara panikara znowu wyła. – Moje dziecko, moja dziecina biedna, znowu się przeziębi. – Zaraz coś poradzimy - burknął krasnal, tylko nie becz. – A kupisz syropek i aspirynę? – Łkała zaniepokojona matka. Do tego jeszcze zaczęło popiskiwać maleństwo. – Oj, po co te nerwy? Mam wśród swoich zabawek kawałek bandaża – nieprzemakalny, - pochwalił się Kitek i cała czwórka weszła do kociego koszyka. Kobieta oniemiała. Usiadła na krześle, aby ochłonąć, popatrzyła na szare niebo, widoczność ograniczały krople deszczu, które przycupnęły na szybie. Nie miała odwagi spojrzeć na wygodne kocurkowe posłanie. Po chwili, jednak zerknęła z ukosa w jego kierunku. Było puste. – Oj, tylko śniłam - westchnęła. Wstała, otworzyła szafkę, w której trzymała chrupki dla swego zwierzaka. – Kici, kici, chodź jeść. Cisza. – No obudź się futrzaku, bo schowam jedzonko. Cisza, nawet szum deszczu ustał. Rozejrzała się. Na dębowej podłodze zauważyła cieniutką, czerwoną niteczkę oraz łapkę, która ją właśnie zabierała. – Teraz wiem, skąd u ludzi wyobraźnia. Zajęła wygodny fotel stojący przy stoliku i zaczęła pisać: Wąską ście… Koniec. Justyna Adamczewska1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
o cholera... rot sensu to dla mnie za dużo ;) ale nestor... poczytałam w Wikipedii o twórcach palindromów, to często ścisłowcy :) tak jak Ty :)1 punkt
-
Obserwacje Wszyscy chodzący po parku, których zmęczył trochę spacer, siadali na starannie wykonanej, swego czasu, przez dobrze wyszkolonych cieśli, ławeczce. Była bardzo przydatna. Matki z dziećmi, zakochani, staruszkowie, kobiety niosące ciężkie torby z zakupami, mające przewieszone przez ramię rolki papieru toaletowego - nanizane na szare sznurki, korzystali z wypoczynku, na jaki pozwoliła cudowna ławeczka. Bo to ona godziła się, niejako, na udzielenie wsparcia, strudzonym lub, po prostu, lubiącym „ z jej perspektywy „ podziwiać naturę, niezależnie od pory roku. Postawiono ją wśród drzew, wzdłuż alejki, nieopodal której płynął strumyk i był mały staw. Słuchała latem śpiewu ptaków, obserwowała wiewiórki i zachwycały ją szczególnie wiosną, kaczki pływające, wraz z młodymi, po czystej wodzie. Jeden z samców powiedział nawet: - Kaczor tu, kaczor tam, kaczor rządzi zawsze sam. - To ptaszysko chce władzy. - Pomyślała ławeczka. - Martwię się, bo nasz wybitny poeta bardzo rzadko się mylił. - Ale kaczor, przecież nie może rządzić!? No niby może, ale tylko swoim stadkiem, tak sądzę. Ławeczka, nocą, tęskniła za ludźmi, którzy w dzień, umilali jej czas rozmowami, choć czasami, płakali, kłócili się, ale były i cudowne momenty- kiedyś „ przeżyła „ oświadczyny młodego chłopaka pragnącego ożenić się z uwielbianą przez siebie dziewczyną. Czy wzięli ślub? Tego, niestety, nie wiedziała, to przecież tylko nieruchomy, ale czujący przedmiot. Wszyscy jakby wyczuwali jej niespotykany czar i szanowali za to, co dla nich robiła. Ławeczka trwała latami, pewnej zimnej, ale zalanej piękną poświatą- bardzo tajemniczą- nocy, zauważyła coś okrągłego na niebie. - To chyba osławiony Księżyc? - pomyślała- Tyle lat tu tkwię, a nigdy na niego nie zwróciłam uwagi. Dziwne. – Wiem, czym jest Słońce, gwiazdy, jednak srebrzysty obiekt na niebie, umknął mojej uwadze- Jakże jest piękny…. i, jak człowiek, usnęła. Czy wiecie, że obudziła się dopiero po latach? Nie poznała samej siebie, była pomalowana na niebiesko, zniszczona, poprzypalana papierosami, a wokół niej znajdowało się pełno śmieci. Nie dość tego, ktoś powypisywał na niej różne słowa, nie umiała czytać, przecież nie chodziła nigdy do żadnej szkoły, ale to, co nabazgrolono na jej powierzchni, bolało. Niestety, nie mogła niczym ukoić cierpienia, była wszak tylko ławeczką i tabletki kojące nie wchodziły w grę. Wiadomo. - Co się stało? Właściwie nic, tylko minął nieubłagany czas. Czasy się zmieniły, choć nadal nastawały dni i noce- ale jakieś bezksiężycowe. Dlaczego? - A to ci dopiero się narobiło- usłyszała nagle nasza bohaterka. Przysiedli na niej dwaj mężczyźni- byli oburzeni, głodni i zmartwieni. Milcząc, jak zwykle, dowiedziała się z ich rozmowy, niewiarygodnych rzeczy. Zniknął Księżyc, opisał tę historię Kornel Makuszyński. Jakże się niepokoił, ponieważ jakieś dwa urwisy ze wsi Zapiecek- leniwi, żarłoczni i okrutni ukradli Księżyc, myśląc, że jest ze złota- chyba byli daltonistami? Zabrali jeszcze swojej matce bochenek chleba- a był on taki, że przez jego brak ludzkość w ogóle nie miała co jeść. Koniec świata, czy, co ?- pomyślała ławeczka, choć jeszcze trochę zaspana, pojęła grozę sytuacji. Ale najsmutniejsze było to, że matczyny chleb zamienił się w kamień. Tak to jest, Moi Drodzy- działanie wbrew naturze- szkodzi. Ławeczka kiedyś słyszała podobną historię- o dziewczynie, która podeptała chleb, aby nie ubrudzić sobie nóg, też była okrutna, wyrywała np. muchom skrzydła i zadowoleniem patrzyła, jak biedne stworzenia cierpią i pełzają bezradnie po ziemi, choć były stworzone do latania i stanowiły pokarm dla ptaków. Za ten czyn, jednak, została ukarana- dostała się do Błotnej Wiedźmy i tam dziesiątki lat, stała jako ozdoba, chodziły po niej muszki, które chciała odgonić, ale niestety- one nie mogły odlecieć, przecież wcześniej je okaleczyła. Ale wracamy do ukradzionego Księżyca. Co dalej? Mężczyźni odeszli, wrócili po ciemku do swoich domów. Dobrze, że wkrótce nastał świt- było lato, kaczki, mimo upływu lat, pływały nadal po stawie- oczywiście to potomkowie tych zwierząt, które kiedyś widywała ławeczka. Nadal, pełna strachu, przed tym, co przyniesie bezksiężycowa przyszłość, tkwiła w tym samym miejscu, gdzie ją postawiono przed dekadami. - Co ze mną będzie? – Staję się nieprzydatna, ponieważ, jak zauważyła, coraz mniej ludzi przychodziło do parku, a jeśli nawet jacyś się pojawiali, to bezmyślnie siadali na niej, niektórzy załamywali ręce, inni byli agresywni. Brak Księżyca zaczął wywoływać klęski żywiołowe i wszystko zmierzało ku upadkowi. Aż pewnego, już wrześniowego, ale słonecznego dnia, gruchnęła wiadomość. Wstrząsnęła całym światem, jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dwaj mali urwisi, opamiętali się – to znaczy przywołali ich do porządku ludzie, którzy nie byli już w stanie znieść tego, co działo się na Ziemi. Otóż wysłali chłopców do Eldorado, gdzie dzieci poznały wątpliwą wartość wszystkich skarbów i pomyślały o dobru swojej planety. Oddały Księżyc, zabrały się do pracy. Zmiana tych młodych ludzi, była, prawdopodobnie podyktowana strachem, a nie dobrą wolą. Nie martwicie się też o naszą obserwatorkę zrobioną z drewna. Odnowiono ją, znowu czuła się szczęśliwa, o ile przedmiot może odczuwać zadowolenie, ten – akurat mógł. Zaczęli pojawiać się w parku zadowoleni ludzie, siadali na usatysfakcjonowanej ławce, nawet nie zdając sobie sprawy, jak bardzo jest wrażliwa i dobra. To już koniec opowieści. Pamiętajcie wszyscy tę historię, nie bądźcie zbyt pewni siebie i dbajcie o to, co was otacza. Indianie - ci z Eldorado - wierzą, że wszystko ma duszę , jakkolwiek możemy ją pojmować. _____________ *( A. Mickiewicz) @Justyna Adamczewska Listopad 2015 r.1 punkt
-
krzyk wolności w godzinę syren wracam kochana z boju o jutro w kanałach wiedzy szedłem w okowach doświadczeń walczyłem za naszą niepodległość oddałem fragment życia1 punkt
-
Dziękuję ślicznie :) I cieszę się, że klimat odczuwalny, puenta zrozumiała, i że się podoba :) Pozdrawiam orzeźwiająco :)1 punkt
-
1 punkt
-
Bardzo klimatyczna, urokliwa miniaturka i doskonale rozumiem ostatnie słowa, w ostatnich miesiącach podobnie w niektórych miejscach się czułam, bardzomisiepodobasie :))1 punkt
-
1 punkt
-
Brawo Deonix, Klimatyczna miniaturka, tylko nie rozumiem nawiązania do tytułu. Nie wszystka jest PL-ka do życia? bb1 punkt
-
1 punkt
-
Deonix. No, frapująco, niespotykanie: Dziś już nie ma taśm. To niepokoi. Czyżby koniec? To ciekawe, muszę nad tym wersem głębiej pomyśleć. Justyna.1 punkt
-
Cześć, Deonix_. Pięknie napisane, ekscytująco, tajemniczo, ale i bez pruderii. Odważnie, a jednak jest to, "pozwól". Oddanie się całkowite, nutka elegancji, delikatności, przy całej "ostroścI", sceny. Podoba mi się. Pozdrawiam Justyna. ;))1 punkt
-
Ciekawe porównania podałaś, całość brzmi zachęcająco i fajne jest to, że wszystko staje się u.. Ciebie.. w domu. Troszeczkę mi ta.. szczelina.. w ustach nie współgra. Nie śmiej się, wykombinowałam sobie w to miejsce... reszty nie ruszam. i język jeszcze herbacianocierpki wsuniesz gwałtownie w drżących ust woale Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Jeśli piersi są blade to skąd na nich błękit? Na dodatek porcelany. Porcelana w kolorze błękitu? Ufff....1 punkt
-
Całkiem udany erotyk. Kobieta stopniująca etapy zbliżenia, to czysty i prawidłowy mechanizm związku. Zwięźle a dosadnie.1 punkt
-
Gwiazdeczką jesteś Innych olśniewasz Tyłkiem wypiętym-pięknie Codziennie widać Twoje odbicia W fleszy blasku tandetnym I w mgnieniu oka Z wielkim hukiem Umysł twój Zeszpetniał1 punkt
-
Pewien Francuz wraz z Polakiem wszedł w labirynt. Winne krzewy obdzierali, zabłądzili. I cóż zrobić?-wyjścia nie ma! I na szczęście czekać trzeba! Więc wypili sobie obaj polski spiryt. Mój pierwszy limeryk, więc uwagi i komentarze mile widziane ;)1 punkt
-
Żyjesz tam sobie Moim kosztem Korzystasz z mojej krwi W zamian Nie dajesz Nic. Prócz stresu Od wielu dni... Muszę się Ciebie pozbyć Trochę mi Cię szkoda... Lecz Przeszkadzasz mi Nie umiem Boję się Z Tobą Żyć Tak To ta godzina Poczujesz silny wiatr, Który Cię rozerwie, Będzie krwawo I boleśnie... Przepraszam. Póki mogę... Jeszcze... Wiem na pewno, że Mam po Tobie pamiątkę. Komórki Twoje- -Ciebie cząstkę. Nie wiem tylko Czy... W gęstych tkankach Czy We krwi...1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne