Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Wesprzyj Polski Portal Literacki i wyłącz reklamy

Ptolemeusz Wygrywa


Mirosław_Serocki

Rekomendowane odpowiedzi

To może dla wyjaśnienia zarys tła historycznego. Rzecz działa się przy końcu III w. p.n.e. Kleomenes był królem Sparty i próbował wprowadzić daleko idące reformy społeczne. Został zmuszony do opuszczenia miasta przez armię macedońską i osiadł w Aleksandrii. Tam próbowal wzniecić bunt przeciwko Ptolemeuszowi IV, ale został zdradzony i wydany wrogom. Jego dwunastu najwierniejszych uczniów spożywało z nim wieczerzę w przeddzień jego śmierci. Podczas posiłku polecił im, by zaprzestali walki. Dnia następnego, aby nie dostać się w ręce wroga, popełnia samobójstwo. Jego martwe ciało zostało powieszone na krzyżu. Opowiadano, że wiele cudownych rzeczy wtedy się wydarzyło, a lud wielbił Kleomenesa jeszcze przez wiele lat.
I to wszystko...
Pozdr.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

CYTAT (oyey @ Jul 25 2003, 11:02 PM)
no tak
wymądrzyłeś się
a nikt tego nie rozumie
wypada takie komentarze wyjaśniające jednak zamieszczać

I dlatego zamieściłem, ponieważ mam trochę wolnego czasu.
A co do wymądrzania się... uczę się od mistrzów i chyba robię postępy.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

CYTAT (oyey @ Jul 25 2003, 11:08 PM)
coś wolno to idzie, oj bardzo wolno

Zawrotna szybkość zabija.
Może jednak lepiej o treści? Czy nie jest zastanawiające podobieństwo do pewnych wydarzeń z Jerozolimy? Zresztą poglądy Nazareńczyka na społeczeństwo i jego sytuację są dosyć zbliżone do poglądów Kleomenesa (o słowie Nazaret też można podyskutować, ale to już inna bajka smile.gif ).
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Dawid Ciesla

Panie Mirosławie, po wielokrotnym czytaniu nie mogę w sumie dojść do porozumienia ze sobą smile.gif Przed Pana wyjaśnieniem wiersza nie rozumiałem. Teraz wiem dlaczego. Bałem się go zrozumieć. Przecież to wiersz sam w sobie mówi nam o podobieństwie Jezusa i Kleomenesa III... A Pana wyjaśnienie? Oczywiście psuje wszystko, bo to to samo, z tym że inaczej podane.

Pod względem technicznym utwór nie przypadł mi do gustu, nie jest zbyt poetycki... Jego forma właściwie nie istnieje. Ważniejsza jest treść.

Ale treść uciekła. Przerasta przeciętnego czytelnika, a wyjaśnienie jej niszczy wiersz doszczętnie. Więc nie wydam opini końcowej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Dawid Ciesla
CYTAT
Nie wydaje pan opinii, ale ją pan wydał, z treści wynika, jaka ta opinia jest.


Oyeya filozofi ciąg dalszy. Powód? Chęć rozśmieszenia całego serwisu (który nota bene powinien nazywać się oyey.com)

Pan Mirosław pewnie wie, Tobie wyjaśnię. Opinia ta nie dotyczy stricte wiersza. To, że treść przerasta czytelnika, to jescze nie opinia odnośnie całego tekstu, każdego jego aspektu. A ciąg dalszy opini dotyczy sytuacji zaistniałej, czyli wiersza z wyjaśnieniem. Samego tekstu nie mogę skomentować, bo nie zrozmiałem go. A po lekcji historii skomentowanie wiersza jest niemożliwe. Pozostaje komentrz odnośnie formy, który zamieściłem. Oyey, daj sobie spokój, proszę...
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Dawid Ciesla

A ja nie oglądałem i nie czytałem żadnego dalloway. I co teraz? Wymądrzasz się w swoim wierszu i już. Sam tak twierdzisz, to wynika z Twojego komentarza. Mówisz, że ile tekstów napisałeś inspirowanych dalloway? No właśnie... Powiesz, że to co innego, bo każdy powinien znać dalloway. A ja na to, że każdy powinien znać historię. I tak będziemy się sprzeczać. Ja mam swoje zdanie, Ty swoje. A to, co napisał Pelman wtedy - czytałem. I nie ma to nic do rzeczy. Wiersz Pana Mirosława ie był trudny, tylko mi zabrakło wyobraźni, a raczej przedopbrzyłem z nią. Przyznaj - w wierszu nie było tajemnic, zwłaszcza po wyjaśnieniu. Nie trzeba było wiedzieć wiele. Ten wiersz to wyjaśnienie, ale trzeba na to wpaść. Nie jest to proste, dlatego też wiersz nie dla przeciętnego odbiorcy. Fin.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

CYTAT (oyey @ Jul 25 2003, 11:24 PM)
otworzył pan pare przypadkowych stron książek od historii i zgrywa pan odtwórczego mądrale. Inni, a są na tej stronie tacy - otwierają ksiązki od biologii i też przez 5 minut są mądrzy. Pan coś napisał, tylko jestem ciekaw, czy pan wiedział, dlaczego akurat o tym chce napisać, poza tym, że chciał pan zagrać mądralę.

Dlaczego chciałem o tym napisać? Ponieważ taka tematyka po prostu jest częścią mnie. Religia, jej fenomen, zapożyczenia, przekłamania, prawda...
Raczej w przypadkowych książkach od historii nie będzie tych wiadomości, więc proszę mi nie zarzucać, że nie wiem, o czym piszę i nie mam żadnej wiedzy na ten temat. Mniejsza z tym. Tu nie chodzi o to, czy mam wiedzę, czy też nie.
Panie Dawidzie. Przyznaję, że wiersz mógłby być lepszy, ale pewnie już nie będzie. Chodziło mi bardziej o to, by czytelnik sam znalazł podobieństwa sytuacyjne, ale bez czasowego umiejscowienia zdarzeń jest to raczej trudne dla czytelnika niezainteresowanego tym tematem. Nie wymagam też od nikogo takiej wiedzy i stąd małe wyjaśnienie, sprowokowane zresztą przez wiadomo kogo.
Wiersz powstał i już. Opisuje to, co jest częścią mojego życia.
Tym niemniej bardzo cenię sobie uwagi co do treści i formy, ale podane w cywilizowany sposób.
Będę zaszczycony, jeżeli Pan Dawid zechce od czasu do czasu porządnie mi dokopać i zwrócić uwagę na błędy smile.gif
Pozdr.
P.S. Jakoś bardzo staro się czuję, gdy ktoś zwraca się do mnie per Pan wink.gif
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To że wiersz jest trudny w zrozumieniu, jest problemem czytających(m.in. z powodu niechęci do zajrzenia w książkę od historii) a nie piszącego. Zresztą Mirek podał kontekst historyczny, więc i ja go dopiero zrozumiałem, i teraz mi się podoba. Tylko jedna uwaga do Mirka. Wg mnie lepiej byłoby wyciąć jeszcze słowo "Aleksandrii". Wtedy wiersz bardziej sugerowałby postać Nazarejczyka, a na zasadzie kontrastu pozostawić ostatnie wersy. Myślę że mogłoby być ciekawiej smile.gif

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

CYTAT (Tommy Jantarek @ Jul 26 2003, 12:53 AM)
To że wiersz jest trudny w zrozumieniu, jest problemem czytających(m.in. z powodu niechęci do zajrzenia w książkę od historii) a nie piszącego. Zresztą Mirek podał kontekst historyczny, więc i ja go dopiero zrozumiałem, i teraz mi się podoba. Tylko jedna uwaga do Mirka. Wg mnie lepiej byłoby wyciąć jeszcze słowo "Aleksandrii". Wtedy wiersz bardziej sugerowałby postać Nazarejczyka, a na zasadzie kontrastu pozostawić ostatnie wersy. Myślę że mogłoby być ciekawiej smile.gif

Słowo "Aleksandrii" narobiło dodatkowego zamieszania smile.gif Przecież tam żył Ptolemeusz, twórca teorii budowy Wszechświata, która była aktualna prawie 1500 lat smile.gif Gdybym to usunął... pewnie byłoby też ciekawie, ale teraz już za późno wink.gif
Pozdr.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Dawid Ciesla
CYTAT
Pan Serocki zgrywa mądralę, to niech zgrywa, ale niech zamieszcza jakieś słowa wyjaśnień, przynajmniej przy bardziej złożonych motywach


Przecież zamieszcza.
I bardzo dobrze, że ie od razu, bo Ci, którzy mogą zrozumieć, nie tracą utworu.

CYTAT
Jeśli pan nie czytał Dalloway - trudno, ale jak pan filmu nie oglądał - to pan po prostu się kompromituje, zważywszy, że jest to film, który obejrzeć wypada (chodzi w kinach od dobrych kilku miesięcy).


No to po prostu się kompromituję, ale przynajmniej umiem odmieniać rzeczownik 'twarz' w liczbie mnogiej.

CYTAT
I jest różnica między bardzo popularnym filmem, a dość mało znanymi faktami z historii.


Dla większości tak. Dla mnie nie. Nie widziałem filmu, nie znam tego fragmentu historii. Jak dla mnie, wychodzi na równo - nie znam = nie znam. Film obejrzę, jak pojawi mi się na otoczeniu sieciowym, w kinie i tak nic nie zobaczę. Ale, powtarzam, znajmomość faktów nie była konieczna do zrozumienia wiersza! Gdybym w pewnym sensie zaufał autorowi, to poznałbym te fakty czytając weirsz. I nie dorabiałbym tu żadnej filozofii usprawiedliwiającej, że 'nie weidziałem o tym i o tym i jest tylko jeden Ptolemeusz na świecie'. I ten temat uważamz a zamknięty, to się robi niepoważne...
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

uważam, że świat przedstawiony w utworze literackim rządzi się własnymi prawami;
różnymi od rzeczywistości w której żyjemy; więc interpretacja takiego utworu
powinna ograniczać się do informacji zawartych w tymże tekście;
staje się w ten sposób czymś otwartym i nie jest zależna od faktów
rzeczywistych bądź historycznych; użycie tych ostatnich albo wzbogaca przekaz
albo staje się on mało wiarygodny; z tych też względów autor powinien
zrobić wszystko aby wprowadzić czytelnika w klimat utworu i nie narzucać mu
faktów w stylu ( co musi wiedzieć żeby uzyskać pełniejszy obraz); chodzi mi
wyłacznie o tekst a nie o fakty które trzeba znać , żeby odczytać taki utwór !


Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mało znaczący fakt w historii? Na tym mało znaczącym fakcie opiera się cała zachodnia cywilizacja. Rzeczywiście w porównaniu do jakiegoś tam filmu to pryszcz.
O czym ta rozmowa? Gdyby nie zacietrzewienie jednej osoby, już dawno byłoby po temacie. Nie szkoda wam czasu?
Po co to zamieściłem? Może komuś otworzą się troszkę oczęta i zauważy, że nie wszystko, czego nas uczyli od dzieciństwa jest niepodważalną prawdą? Nie chcę wnikać głębiej w temat, bo jest za obszerny.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Karb udała Rada. Bobu, bo wisi Bob! O, bis! I w obu Boba dar, a ładu brak.    
    • Czy myślisz że ciebie prowadzę? Szanuję od zawsze twą wolę. Wybierasz kierunki wydarzeń, zaliczasz wykroty z mozołem.   A drodze wygodnej i gładkiej, takowej przenigdy nie ufaj. Lecz pozwój, by Bóg twój od teraz, prowadził i nie dał ci upaść. :)  
    • Dokąd prowadzisz mnie drogo, zanim spod nóg się usuniesz? czy w wiekiem będziesz mi bliższą, abym cię mogła zrozumieć? Ile masz w sobie zakrętów, za którym już cisza głucha? Czy mogę z jasnym spojrzeniem, bardziej niż sobie zaufać?  
    • Zbliża się w dziwnej metalowej masce. Z wywierconymi w niej niesymetrycznie wieloma otworami. O różnej wielkości, różnym kształcie. Tam, gdzie powinny być oczy albo uszy, bądź usta… Coś, co jest zdeformowane zwielokrotnionymi mutacjami syndromu Proteusza, czy von Recklinghausena... Żywe, to? Martwe? Ani żywe, ani martwe. Idzie wolno w szpiczastej, nieziemskiej infule, jarzącej się na krawędziach odpryskami gwiazd. Idzie w ornacie do samej ziemi, ciągnąc za sobą szeroką szatę po podłodze usianej miliardami ostrych jak brzytwa opiłków żelaza. Najpewniej chce wydawać się większym. Tylko po, co? Przecież jest już i tak największym wobec swojej ofiary. Jest tego dużo, tych wielobarwnych luminescencji i tych wszystkich mżeń. Jakichś takich niepodobnych do samych siebie w tej całej gmatwaninie barw, wziętych jakby z delirycznej, przepojonej alkoholem maligny. Idzie wolno, albo bardziej skrada się jak mięsożerca. Stąpa po rozsypujących się truchłach, których całe stosy piętrzą się po ciemnych kątach, bądź wypadają z niedomkniętych metalowych szaf…   Lecz oto zatrzymuje się w blasku księżyca. W srebrnej poświacie padającej z ukosa przez wysokie witraże tak jakby fabrycznej hali. Rozkłada szeroko ramiona z obfitymi mankietami, upodabniając się cośkolwiek do krzyża. W rozbrzmiałym nagle wielogłosowym organum, płynącym gdzieś z głębokich trzewi. Rozbłyskują świece. Ktoś je zapala, lecz nie widzę w półmroku, kto. Jedynie jakieś cienie snują się w oddali, aby rozfrunąć się z nagłym krakaniem niczym czarne kruki, co obsiadają pod stropem kratownicę gigantycznej suwnicy. Otaczają mnie pogłosy metalicznych stukań, chrzęstów w tym grobowcu martwych maszyn. Pośród pogiętych blach, zardzewiałych prętów, zdewastowanych frezarek z opuszczonymi głowami… W odorze rozkładu rdzawych smug znaczących ich puste w środku korpusy… Wśród plątaniny niekończących się rur, rozbebeszonych rozdzielni prądu, sterowniczych pulpitów, nieruchomych zegarów…   Tryliony komórek naciekają wszystko w szmerze nieskończonego wzrostu. Pośród zwisających zewsząd cuchnących szmat przedziera się niezwyciężona śmierć. Na aluminiowym stole resztki spalonej skóry. Skierowane w dół oko kobaltowej lampy zdaje się nadal je przewiercać kaskadą rozpędzonych protonów. Mimo że wszystko jest milczące, dawno zaprzepaszczone w czasie i bezczasie… Nie zatrzymało to tryumfalnego pochodu nienasyconej śmierci. Okrytej chitynowym pancerzem. Przecinającej powietrze brunatnymi szczypcami… To się wciąż przemieszcza, ciągnąc za sobą rój czarnych pikseli. W jednostajnym i meczącym, minimalistycznym drone. Na zasadzie długich i powtarzających się dźwięków przypominających burdony. Przemieszcza się jak ćmiący, tępy ból w piskliwym szumie gorączki.   A przechodzi? Nie. Nie przechodzi wcale. Zatrzymało się, jarząc się coraz bardziej na krawędziach. Błyskając rytmicznie. Stąpa w miejscu jak bicie serca. W tym całym obrzydliwym pulsowaniu słyszalnym głęboko w rozpalonych meandrach mózgu, przypominającym uderzenia ciężkiego młota. Szum idzie zewsząd, jak mikrofalowe promieniowanie tła. Na ścianie tkwiący cień mojej czaszki pełga w nerwowych oddechach nocy. W dzwoniącej ciszy nadchodzącego sztormu. Chwytam się desek, prętów, wszystkiego, aby nie stracić świadomości. Nie zemdleć. Sześciany powietrza już furkoczą od nastroszonych piór. Otaczają mnie całe ich roje. Tnąc wszystko stalowymi dziobami, spadają ze świstem en masse. Wbijają się głęboko aż po rdzeń. Przebijają się z trzaskiem poprzez mury, podłogi. Jak te świdry, udary, pneumatyczne młoty… Poprzez krzyki malarycznych drżeń, które nawarstwiają się i błądzą echem jak rezonujące w oknach brzęczące szkło.   Poprzez śmierć.   (Włodzimierz Zastawniak, 2024-04-26)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...