Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
WarszawiAnka

O PECHOWCU

Rekomendowane odpowiedzi

 

 

Żył pechowiec we wsi zwanej Dymne,

który wciąż wpadał z deszczu pod rynnę;

trapił go pech za pechem,

sobie więc na pociechę

mawiał, że życie jest bardzo płynne.

 

 

Edytowane przez WarszawiAnka (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Franek K : Dziękuję za Twój głos. :)

     

     

    33 minuty temu, Franek K napisał:

    Fajne 😊

     

    Cieszę się. :) 

    Zainspirowały mnie te deszcze, które ostatnio padały....

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Wieslaw_J._Korzeniowski : Dziękuję za Twój głos. :)

     

     

    15 godzin temu, Wieslaw_J._Korzeniowski napisał:

     

    I tutaj widzę dozę optymizmu.

    Pozdr. :-)))

     

    Optymistyczna interpretacja. :)

     

    Dziękuję i pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Wędrowiec.1984 : Dziękuję za Twój głos. :)

     

     

    3 godziny temu, Wędrowiec.1984 napisał:

    Hihi dla niektórych życie jest dosłownie bardzo płynne. :)

     

    Można by również rzec, że dla co poniektórych życie jest w płynie. :)

     

    Dziękuję i pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Zdarzyło się to, kiedy miałem lat szesnaście, A mój starszy brat miał natomiast dziewiętnaście. Podczas gdy ja kolejną dziewczynę już miałem, Mojego brata nigdy z żadną nie widziałem.  Nasi rodzice, którzy na PiS głosowali, Coraz bardziej się moim bratem przejmowali. Pewnej niedzieli brat rzekł, że chce porozmawiać. Myślałem, że chce nam o czymś poopowiadać.  Od powrotu z mszy, ojciec pił już trzecie piwo.  Trzymał się twardo na swoich nogach o dziwo. Po obiedzie ojciec TVP Info włączył, A brat poprosił, bym do rodziców dołączył. "Muszę Wam teraz coś na swój temat powiedzieć..." "Chyba nie będziesz w klasie maturalnej siedzieć?!" - Zaśmiał się ojciec, ale mój brat był poważny. Nie chodziło o szkołę - był odpowiedzialny. "Znalazłeś w końcu dziewczynę?" - ojciec zapytał.  "Nie, tato jestem gejem" - mój brat krótko odparł. Ojcowski kufel z piwem upadł wprost na dywan. Książęce wsiąkło pieniąc się. Przemówił tyran: "Więc to wszystko prawda, co mówią w Wiadomościach. Ta ideologia miesza młodzieży w głowach! Od kogo miałbyś dostać tę przypadłość w spadku? Już prędzej wolałbym, żebyś zginął w wypadku." W oczach mojego brata łzy się pojawiły. "Zawsze tato czułem, że chłopak jest mi miły..." "Dość już! Zawrzyj mordę!" - ryknął nasz ojciec basem. "Mówiłem, że za rzadko obrywałeś pasem." Wpadł w szał. Wyciągnął z szuflady stare świerszczyki. Otworzył jeden na jakiejś wypiętej rzyci I zaczął trzymać mojemu bratu przed twarzą.  Gdy nie spotkało się to z reakcją właściwą, Ojciec wziął matkę i spódnicę jej podwinął. Mój brat natychmiast ojca od matki odepchnął. Po chwili upadł na ziemię w twarz uderzony Przez ojca, który wyszedł z domu obrażony. Ojciec małą inteligencją się odznaczał. Z wiekiem umysł jeszcze bardziej mu się pogarszał. Matka zachciała mieć toaletkę w pokoju. Ojciec wstawił więc kibel i włączył do pionu... Nie wiedziałem, co powinienem o tym sądzić. Media zewsząd zdawały się o gejach trąbić. Wieczorem, gdy ojca nadal nie było w domu, Zajrzałem do brata, nie mówiąc nic nikomu. On sam za to cicho pod kołdrą popłakiwał, Jednak przed rozmową ze mną się nie wymigał. Brat opowiedział mi o swojej przypadłości, O złym pierwszym razie, innej formie miłości, O strachu przed przemocą na środku ulicy I przed byciem zwyzywanym w szkolnej świetlicy, O całej nienawiści sączącej się z mediów I wygłaszanej podczas narodowych spędów. Powiedział, że ma już kogoś sercu bliskiego. Poznał go przez aplikację czasu swego. A ja zwierzyłem mu się z problemów z dziewczyną.  Wciąż lękałem się być między szyną a szyną. Z jednej strony chciałem pierwszy raz mieć za sobą, Jednakże penetracje ze stulejką bolą. Nie chciałem też próbować seksu oralnego,  Bo było to dla mnie coś wprost obrzydliwego. Anal wydawał się być w porządku na filmach. Przy stulejce musiał zostać jednak w marzeniach Lubiłem też oglądać sceny z chłostą w filmach. Miałem fap-folder ze zdjęciami tyłków w bliznach. Braterska gawiedź zanikła, gdy ojciec wrócił. Jego pijacki ton naszą dyskusję skrócił. "Żeby to w porządnym i katolickim domu, Gdy rząd daje jałmużnę potrzebującemu..." - Mamrotał ojciec i wlazł do pokoju brata, Ujrzał nas obu w łóżku i zmienił się w kata. Pas był ojcowską bronią w rodzinnych relacjach. Kołdra była dobrą tarczą w tych sytuacjach.  Gruby rzemień smagał nas skrytych pod pierzyną. W takich momentach byliśmy jedną drużyną. Zasnąłem, gdy w końcu uspokoił się tata. Za plamę na łóżku przeprosiłem też brata. Nazajutrz nasz ojciec do proboszcza wydzwaniał. W sprawie terapii konwertującej rozmawiał. My zaś wyruszyliśmy normalnie do szkoły. Wtem zaczęły za nami iść jakieś matoły.  "Ej, pedały!" - usłyszeliśmy za plecami. Szlak został nam zagrodzony osiłkami. Ktoś kopnął mnie w dupę. Przewróciłem się na żwir. Dostrzegłem, że mego brata tłucze jakiś zbir! Ktoś zadał mi mocny cios - z całej siły w krocze! Bolało tak, że widziałem jak przez przeźrocze. Ujrzałem jeszcze, jak bratu spodnie ściągali. Potem kopli mnie w twarz i dalej butowali. "Raz w dupę to przecież nie pedał!" - usłyszałem. Potem brat zaczął krzyczeć. Przytomność straciłem... Ocknąłem się w szpitalu, w bandaże odziany. Niemal bym zapomniał, że wcześniej byłem sprany. Wtem dotarło do mnie, że nie mam wszystkich zębów. Nie czułem też krocza. Chciałem wyrwać się z pędów! Z korytarza krzyczenie ojca usłyszałem. Kiedy dotarło do mnie, co wrzeszczy - zamarłem. Darł się: "Zabili mnie syna, prowokatorzy!!! Czy są jacyś spoza kasty prokuratorzy?" Ból przeszył całe moje ciało, aż po skronie. Gdybym sięgnął, przycisnąłbym do twarzy dłonie. Chciałbym sam zginąć, lecz czułem mocno, że żyję.  Były to najstraszniejsze mego życia chwile. Wkrótce potem wyszło na jaw, co się wydarzyło, Że kilku troglodytów nas tak załatwiło. Po rozmowie z moim bratem, ojciec poszedł chlać. O tym, co się dowiedział, sąsiadowi dał znać. Usłyszał jego syn - cwaniaczek osiedlowy. Już cały Białystok był ubić nas gotowy. Bratu dwie butelki do odbytu wepchano, Za to mi jednym kopnięciem jądra strzaskano. Nie obdarzę już moich rodziców wnukami. Będę kupował hormony razem z transami. Kraj winien być strefą wolną od nienawiści, Tak jak rodzina. Może kiedyś to się ziści...
      • @Czarek Płatak   On i koty, to kino.  (tak i wspak) 
      • @Henryk_Jakowiec   Choć mi wiersz autora przypadł,   oprócz piwa - oczywista, bardziej wolę krótki wypad,  z lata więcej chcę skorzystać.    I choć miło biesiadować wespół wieczorową porą,  wolę patrzeć, jak wędkarzom ryby na zanętę biorą.    I choć mam z balkonu swego widok - hen - na okolicę,  wolę ścieżki rowerowe,  właśnie na to w lato liczę.   
      • była młoda i bystra wydawała się bardziej śmiała ode mnie  2 godziny po — mam na sobie nadal jej prawicowy zapach który wtarła we mnie oddając się  nie bez wdzięku ale za pieniądze  5 minut po — trochę rozmawialiśmy  i wyznała bez skrępowania że głosowała na Andrzeja Dudę  z całego serca  czym mnie rozpieprzyla mocniej niż za pierwszym razem  na pytanie czy jest patriotką  aż jej się oczy rozbłysły  o wyklętych o lgbt o uchodźców  nie było sensu pytać  po prostu zrobiłem jej dobrze  lewackim językiem  mój czas w jej chytrym życiu  dobiegł końca  wyszedłem zdumiony w nocy żar 
      • Splotłam meduzą ławicę włosów krępującą wzrok, rozplotłam perłową słodyczą mrok wśród parzydełek wrzącego czajnika i zaparzanych w nim zwłok czasu rozpryśniętego między hydrami, kroplami formaliny - pamięci o zatrzymanej w martwym kontinuum ekstropii, fobii (pro)społecznej, ja wiem – Tak, to jest to! W klatkach tlenowych mogą nas zamknąć, chociaż i tak nie będziemy już żyć – i nie! Nie przetnie naszej nici Mojra, gdyż dopiero po śmierci ona zacznie ją szyć! Zamroź mnie, jestem tylko embrionem, acz ciekawskim przyszłości, znasz mnie.   Uwierz ze mną w świat, w którym mózg jest nieśmiertelny, a choroby znaczą tyle, co rozlane mleko, bo   my i tak tamto z piersi Hery będziemy pić, i zdobywać te same ciała, które niegdyś ochrzciliśmy imionami bogów, i na tych ciałach będziemy uprawiać seks – Tak, to jest to! Wspaniała ludzkości! My wciąż się uczymy! Zwykłam – ty wiesz – często tak mawiać, gdy konstruowałam Partenon myśli na Twój właśnie temat.    Pytasz mnie o grupę krwi Ja ci mówię: H(uman)+   
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności