Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Sylwester_Lasota

Czysty erortyzm w dobie pandemii

Rekomendowane odpowiedzi

Ulotność chwili, zamyślenie. Było i ni ma:) @lich_o ma rację sam sobie strzeliłeś w kolano:P 

A tak serio odpowiedni tytuł, całość z humorem i dystansem, tym do skrócenia:D  Pozdrawiam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 24 minuty temu, tetu napisał:

    Ulotność chwili, zamyślenie. Było i ni ma:) @lich_o ma rację sam sobie strzeliłeś w kolano:P 

    A tak serio odpowiedni tytuł, całość z humorem i dystansem, tym do skrócenia:D  Pozdrawiam. 

    Całość nieco zmyślona :)))))). Chodzi mi jeszcze jedna zwrotka po głowie... może później dopiszę :). Dzięki za wizytę i życzliość. Pozdrawiam serdecznie :)

     

     

    P.S.: Dopisałem.

    Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    30 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Całość nieco zmyślona :)))))).

    No ja już tam nie wiem:) Zmyślona, nie zmyślona w zamyśleniu powstała, muza Twoja:) 

    Co ten maj robi z ludźmi;) Dobrej nocki. 

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Teraz, tetu napisał:

    No ja już tam nie wiem:) Zmyślona, nie zmyślona w zamyśleniu powstała, muza Twoja:) 

    Co ten maj robi z ludźmi;) Dobrej nocki. 

     

    Wzajemnie :). Rzeczywiście... muszę spać :))). Dobranoc :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    fajnie lekko humorzasto :)

     

    cóż zostało w oczach zwiewność

    rozpłynęła się przyjemność

    jak pies za kiełbasą kwilisz

    pan los zeżarł w jednej chwili

     

    za to w domu czeka ona

    żądna zmysłów napalona

    kilka piwek dla wigoru

    i .... zasnąłeś - śpisz w spokoju

     

    ona jak gradowa burza

    z piorunami już się wkurza

    nad twą głową lecą kłody

    nie wyrządzą żadnej szkody

     

    a ty wstaniesz otrzeźwiejesz

    i wyruszysz na spacerek

    film się urwie znów na piwach

    cykl od nowa leci chyba

     

    pozdrawiam

    Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • W dniu 28.05.2020 o 10:21, Jacek_Suchowicz napisał:

    fajnie lekko humorzasto :)

     

    cóż zostało w oczach zwiewność

    rozpłynęła się przyjemność

    jak pies za kiełbasą kwilisz

    pan los zeżarł w jednej chwili

     

    za to w domu czeka ona

    żądna zmysłów napalona

    kilka piwek dla wigoru

    i .... zasnąłeś - śpisz w spokoju

     

    ona jak gradowa burza

    z piorunami już się wkurza

    nad twą głową lecą kłody

    nie wyrządzą żadnej szkody

     

    a ty wstaniesz otrzeźwiejesz

    i wyruszysz na spacerek

    film się urwie znów na piwach

    cykl od nowa leci chyba

     

    pozdrawiam

     

    chciałby piesek se pohasać

    upolować coś na ząb

    nie dla niego ta kiełbasa

    której wabi ostra woń

     

    co się praży na gorącu

    opalona w szklisty tłuszcz

    czy zrozumie wreszcie w końcu

    ona nie dla niego już

     

    choć instynkty ciągle grają

    i wnętrzności szarpie głód

    pieskie lata przemijają

    trudno liczyć by na cud

     

    sam się zresztą już uwiązał

    krótki łańcuch teraz ma

    starą budę w której można

    i tę miskę co mu da

     

    albo nie da umrzeć z głodu

    i o szynkach dalej śnić

    rozplątywać jak za młodu

    kiełbasianych marzeń nić

     

    tęsknym okiem może śledzić

    jak podaje się na stół

    coraz nowe to wędliny

    które żarłby gdyby mógł

     

    może gapić się w witryny

    jatki która wokół trwa

    urwać raz się może chciałby

    ale o tym to już sza

     

     

    Dziękuję Jacku, również pozdrawiam :)

    Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

     

    chciałby piesek se pohasać

    upolować coś na ząb

    nie dla niego ta kiełbasa

    której wabi ostra woń

     

    co się praży na gorącu

    opalona w szklisty tłuszcz

    czy zrozumie wreszcie w końcu

    ona nie dla niego już

     

    choć instynkty ciągle grają

    i wnętrzności szarpie głód

    pieskie lata przemijają

    trudno liczyć by na cud

     

    sam się zresztą już uwiązał

    krótki łańcuch teraz ma

    starą budę w której można

    i tę miskę co mu da

     

    albo nie da umrzeć z głodu

    i o szynkach dalej śnić

    i rozplatać jak za młodu

    kiełbasianych marzeń nić

     

    tęsknym okiem może śledzić

    jak podaje się na stół

    coraz nowe to wędliny

    które żarłby gdyby mógł

     

    może gapić się w witryny

    jatki która wokół trwa

    urwać raz się może chciałby

    ale o tym to już sza

     

     

    Dziękuję Jacku, również pozdrawiam :)

    niczym doświadczony Azor

    wsze szczegóły opisujesz

    więc się chichram tylko na to

    że doświadczasz problem czujesz

     

    wsze szczegóły masz obrożę

    niewidzialna nic nie szkodzi

    łańcuch trzyma i daj Boże

    jeszcze coś się czasem stworzy

     

    jeszcze dodam Ci na koniec

    że łańcucha też nie widać

    jest mocniejszy jak postronek

    dobry tak jak świeża ryba

     

    niech mnie trzyma i pilnuje

    bym nie uciekł nigdzie skrycie

    świat pokusą wciąż szokuje

    a przed nami nowe życie

     

    Pozdrawiam

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 20 godzin temu, ~Mari_anna~ napisał:

    @lich_o

     

    Bogatą maseczkę np. uszytą z tkaniny z jonami srebra :))) 

    Dzięki za czytanie :)

    Pozdrawiam

     

     

     

    20 godzin temu, fregamo napisał:

    @Sylwester_Lasota trzymaj się żony jeśli się nada

    a jak nie to wzdychaj nawet do sąsiada (czytaj sąsiadki)

    pozdrawiam

     

     

    Dzięki za dobre rady, chociaż do sąsiadów nie mam skłonności (nawiasem mówiąc)

    Również pozdrawiam :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Akt IV

        Przeora

         

        image.thumb.png.ab53f2971490c24fc5ff5da12e2d519c.png

         

        Do celi Lony wchodzi Przeora, siada na podłodze przy niej i zaczyna gładzić delikatnie jej ramiona i włosy. Nachyla się nad nią i mówi:

         

        - Ejże, służko moja mała

        Coś ty tam narozrabiała?

        Skarżą na cię się dziewczyny

        Że oto z twojej przyczyny

        Biskup się pogniewać może?

        Zatem –mówię  ku przestrodze –

        Zachowuj się dzisiaj ładnie,

        Rozmawiaj z nim słodko, składnie,

        Dbając, aby się nie zjeżył!

        Bo od niego los zależy

        Zgromadzenia tu naszego!

        Ta moc od Boga samego

        Jest mu w życiu przypisana

        Bowiem w łaskach jest u Pana!

                       

        Lona unosi głowę, patrzy jej w oczy. Przeora uśmiecha się ciepło do niej, ciągnie dalej łagodnie:

         

        - Wszystko tu jest z jego woli,

        A że czasem poswawoli,

        Sobie z którąś ze sióstr naszych

        Toż to przecie… nic nie znaczy.

         

        Z dumą kontynuuje:

         

        -  I ja, kiedym młodą była

        Wybierana przezeń byłam

        Miałam ciało zdrowe, piękne

        Teraz patrz: Jakie uschnięte…

         

        Zasmuca się, oglądając swoje dłonie. Ale szybko wraca do pogodnego nastroju, mówi wesoło:

         

        - We wspomnieniach,  każda chwila

        Z nim spędzona - czas umila!

        Wszystko przecie wszak przemija

        Ale wspomnień nie zabija…

        Z tobą też tak, młódko, będzie

        To nagroda dla cię będzie,

        Zanim przyjdzie ta, co życie

        Wszelkie ścina. I w niebycie

        Zaśniesz … Do dnia zmartwychwstania!

        Który, jak gwiazda zaranna

        Jawi się nam… Z łaski Pana!

         

        Stańczyk:

         

        - Słucha młódka - i się lęka,

        Bowiem jest to dla niej męka

        Gdy pojąć czegoś nie może!

        I już nie wie, czy w uporze

        Nadal ma trwać przysiąg swoich?

        Czy też żarty sobie stroi

        Z niej to całe otoczenie,

        Co miało wieczne zbawienie,

        Przede wszystkim mieć na względzie?

        A tymczasem - jak w obłędzie,

        Seksualnym tkwią jej siostry

        Oraz Biskup! Ten wyniosły

        Władca ich dusz. Eminencja

        Mająca moce zaklęcia

        Które wiedzie do wiecznego

        Życia w niebie. Spokojnego!

         

        Narrator:

         

        - I tak, wierna służka Lona

        Poczuła się jak zdradzona.

        Ta, co miała przed złem chronić

        Zdaje się potwora bronić!

        I to nawet jej wyjawia

        Że seks sama z nim uprawia!

         

        Tymczasem Przeora, otulając serdecznie Lonę ramieniem, pociesza ją:

         

        - Nie bój się więc, moja mała

        Każda z nas mu kiedyś dała,

        Bo to nie jest grzechem żadnym

        Przespać się z tym panem władnym!

         

        Nie jest grzechem gdy ci włoży

        W cipkę chuja sługa  boży

        On ci da wieczne zbawienie

        Po co zatem to zmartwienie?

         

        Nie bój… Nie bój się kochana!

        Pościel pięknie już zasłana

        Idź. I umyj się starannie!

        Poleż sobie trochę w wannie

        Natrzyj ciało olejkami

        Niech mu pachnie, poziomkami!

         

        Bierze jej twarz z miłością w dłonie i szepce na poufnie na ucho:

         

        - Polubisz… Choć pierwszym razem

        Może boleć… Lecz ci radzę

        Teraz się tym nie przejmować

        Jeszcze będziesz mi dziękować…!

         

        Na koniec marszczy czoło, ale uśmiecha się pokrzepiająco:

         

        - Eminencja lubi czasem

        Nim rozpocznie dźgać kutasem

        Zakląć sobie. Powydzierać

        W słowach swoich nie przebierać

        Niech Cię jednak to nie płoszy

        Bo zaznasz z nim moc… Rozkoszy!

         

        Zatrzymuje się w drzwiach i odwracając się rzuca stanowczo:

         

        - W oczach Pana, zawsze, wszędzie

        Ty dziewicą czystą będziesz

        Bowiem taka jest moc jest dana

        Dla księdza biskupa z Pana

        Boga w niebie najwyższego

        Oraz Ducha Najświętszego.

         

        Koniec Aktu IV

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Dawid Rzeszutek Może jestem staroświecki no i wierzę w zabobony i dlatego myślę sobie, iż mnie czeka świat wyśniony   a śmierć kluczem, który bramy ma do raju mi otworzyć ale póki, co to jeszcze parę latek chciałbym pożyć.   pozdrawiam  
      • uspakajający głos miasta dziś wrzeszczał rozpaczliwie ktoś doniósł komuś swoje trzy grosze nawet nie niepokój przygryzał skórki chwilą tylko ten wywar z melisy gorący dał wyraz myślom i wyrwał mam dosyć gdy wielkiej kałuży nie zdoławszy ominąć wpadł pod spojrzenia słowem nic dodać  
      • @Henryk_Jakowiec     Pokrótce, w odpowiedzi:   Czy się wtedy uda wiedzieć ? Tuz po śmierci, po odczuciu Czy czas pozwoli powiedzieć ?  O sercu po zabranym życiu ?   Raczej cisza grób twój nasyci Drogę dalszą, cień przyszłości  Nic echa słowa nie przemyci Nawet czas przenikający kości    Pozdrawiam!
      • Akt IV Przeora     Do celi Lony wchodzi Przeora, siada na podłodze przy niej i zaczyna gładzić delikatnie jej ramiona i włosy. Nachyla się nad nią i mówi:   - Ejże, służko moja mała Coś ty tam narozrabiała? Skarżą na cię się dziewczyny Że oto z twojej przyczyny Biskup się pogniewać może? Zatem –mówię  ku przestrodze – Zachowuj się dzisiaj ładnie, Rozmawiaj z nim słodko, składnie, Dbając, aby się nie zjeżył! Bo od niego los zależy Zgromadzenia tu naszego! Ta moc od Boga samego Jest mu w życiu przypisana Bowiem w łaskach jest u Pana!                 Lona unosi głowę, patrzy jej w oczy. Przeora uśmiecha się ciepło do niej, ciągnie dalej łagodnie:   - Wszystko tu jest z jego woli, A że czasem poswawoli, Sobie z którąś ze sióstr naszych Toż to przecie… nic nie znaczy.   Z dumą kontynuuje:   -  I ja, kiedym młodą była Wybierana przezeń byłam Miałam ciało zdrowe, piękne Teraz patrz: Jakie uschnięte…   Zasmuca się, oglądając swoje dłonie. Ale szybko wraca do pogodnego nastroju, mówi wesoło:   - We wspomnieniach,  każda chwila Z nim spędzona - czas umila! Wszystko przecie wszak przemija Ale wspomnień nie zabija… Z tobą też tak, młódko, będzie To nagroda dla cię będzie, Zanim przyjdzie ta, co życie Wszelkie ścina. I w niebycie Zaśniesz … Do dnia zmartwychwstania! Który, jak gwiazda zaranna Jawi się nam… Z łaski Pana!   Stańczyk:   - Słucha młódka - i się lęka, Bowiem jest to dla niej męka Gdy pojąć czegoś nie może! I już nie wie, czy w uporze Nadal ma trwać przysiąg swoich? Czy też żarty sobie stroi Z niej to całe otoczenie, Co miało wieczne zbawienie, Przede wszystkim mieć na względzie? A tymczasem - jak w obłędzie, Seksualnym tkwią jej siostry Oraz Biskup! Ten wyniosły Władca ich dusz. Eminencja Mająca moce zaklęcia Które wiedzie do wiecznego Życia w niebie. Spokojnego!   Narrator:   - I tak, wierna służka Lona Poczuła się jak zdradzona. Ta, co miała przed złem chronić Zdaje się potwora bronić! I to nawet jej wyjawia Że seks sama z nim uprawia!   Tymczasem Przeora, otulając serdecznie Lonę ramieniem, pociesza ją:   - Nie bój się więc, moja mała Każda z nas mu kiedyś dała, Bo to nie jest grzechem żadnym Przespać się z tym panem władnym!   Nie jest grzechem gdy ci włoży W cipkę chuja sługa  boży On ci da wieczne zbawienie Po co zatem to zmartwienie?   Nie bój… Nie bój się kochana! Pościel pięknie już zasłana Idź. I umyj się starannie! Poleż sobie trochę w wannie Natrzyj ciało olejkami Niech mu pachnie, poziomkami!   Bierze jej twarz z miłością w dłonie i szepce na poufnie na ucho:   - Polubisz… Choć pierwszym razem Może boleć… Lecz ci radzę Teraz się tym nie przejmować Jeszcze będziesz mi dziękować…!   Na koniec marszczy czoło, ale uśmiecha się pokrzepiająco:   - Eminencja lubi czasem Nim rozpocznie dźgać kutasem Zakląć sobie. Powydzierać W słowach swoich nie przebierać Niech Cię jednak to nie płoszy Bo zaznasz z nim moc… Rozkoszy!   Zatrzymuje się w drzwiach i odwracając się rzuca stanowczo:   - W oczach Pana, zawsze, wszędzie Ty dziewicą czystą będziesz Bowiem taka jest moc jest dana Dla księdza biskupa z Pana Boga w niebie najwyższego Oraz Ducha Najświętszego.   Koniec Aktu IV
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności