Czarek Płatak

W noc nie zazna spokoju

Recommended Posts

W noc nie zazna spokoju

 

W noc nie zazna spokoju, kiedy księżyc lity;
w dom udręki zrzucony śród dusze świetliste,
co tyle w cieniach gubi swe błyski srebrzyste, 
a te skrzące wieczyście drżą jak światła zniczy. 

 

Lament wiatrem skrzydlaty milionowych Niobe, 
ścianą deszczu opada w fale Acherontu,
walczą chwilę z żywiołem wątłe ludzkie łodzie, 
by z łomotem w horyzont runąć z wodogrzmotu. 

 

Wiele miejsc niezbadanych w tanatoskiej kniei, 
lecz nim w nią upaść, zstąpić promieniem lunarnym, 
nim czas oczy spopieli, pozagasza gwiazdy, 
wszyscyśmy liśćmi — los je w klepsydry przemieni.


 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Początek skłania, aby zadać pytanie: "kto?" Pytanie tyle istotne, co następnie zbędne, ponieważ ów "ktoś" znika lub ukrywa się za bezpieczną zasłoną uogólnień. Lubię podobną archaizację języka: "w dom" oraz "śród dusze świetliste", nota bene kiedyś używano częściej biernika zamiast dopełniacza, vide: "mimo dobre chęci". Widomy znak obycia w mowie ojczystej, które umożliwia takie zabawy. Poza tym pierwsza i druga strofa bardzo przyjemnie mi "brzmią", fonetycznie są bez zarzutu: "świetliście... srebrzyste... skrzące"; "łomotem... wodogrzmotu". Zabieg ten znacznie ożywia melodię wiersza, co ma szczególnie pożądane znaczenie, zważywszy że nasza poezja nie iloczasem, a iktem stoi. 

Moją uwagę przykuł również epitet "wiatrem skrzydlaty", zwłaszcza zaś bardzo rzadkie już dzisiaj zastosowanie narzędnika bez przyimka, rzecz w literaturze chociażby łacińskiej normalną. W obrębie tej strofy zainteresowały mnie również "ludzkie łodzie", których pojawienie się w takiej formie świadczy, moim zdaniem o dojrzałości poety. Otóż jestem przekonany, że idzie po prostu o ludzi, ażeby jednak zachować konsekwencję obrazowania, jakim są zmagania z żywiołem, konieczne jest złączenie owych ludzi z łodziami. Nie wystarczy tylko zrobić parę plam na płótnie i uzurpować sobie autorstwo obrazu, prezentacja winna być wewnętrznie spójna i wynikowa, inaczej nie ma pewności co do przekazu całości. Stąd bardzo ubolewam, że w różnego typu publikacjach, nawet tych naukowych, nie stosuje się już swego rodzaju poetyzowania, zamiast tego trzymając się sztywno i nudno wypracowanych zasad pisania.

"Tanatoska knieja", tak, to dopiero novum, wszak wątpliwe zdaje mi się "upadanie" w nią, jakoby znajdowała się gdzieś poniżej, niby Tartar. Przecież Tanatos operował równie skutecznie w świecie żywych i o ile dobrze pamiętam, nie posiadał jakiejś określonej siedziby, tym lepiej zresztą, wiadomo bowiem, jakie implikacje dla powszechnej równowagi miało zamknięcie tegoż przez Heraklesa w "Alkestis" Eurypidesa. Z kolei ów zstępujący promień lunarny przywiódł mi na myśl jeszcze jeden mój ulubiony mit, ten o Endymionie i zakochanej w nim Selene, która zstępowała doń właśnie w postaci księżycowego światła, aby móc  oglądać jego śpiącą postać.

Człowiek jako liść, ciekawe, motyw obecny w kulturze począwszy od zbawczego działania liści wiecznego drzewa Yggdrasil aż po "Latarnika" Sienkiewicza, gdzie oznacza tułaczkę po świecie.

Wymowa całości nie nastraja pozytywnie, najpierw opozycja światło-cień/ciemność, przy czym owo światło to zaledwie błysk lub drżące ogniki zniczy, efemeryczne fenomeny, powiązane jednak z wiecznością. Stąd pojawia się pewne przygnębienie,  związane ze zrozumieniem ludzkiego losu:

PAN MŁODY:

"[...] Ma pani rację, ćmy brzęczą

najwięcej wokoło świec;

gdzie błyska, muszą się zbiec." 

Następnie jawi się protest wobec niezawinionej krzywdy, symbolizowany przez "milionową Niobe", który jest jednak na nic, ponieważ wszelkie łzy mieszają się z mętnym nurtem Acherontu i chociaż ludzie podejmują beznadziejną walkę z "żywiołem" własnego przeznaczenia, przemijają tam, gdzie nie sięga niczyj wzrok. Jedyną nadzieją okazuje się pamięć, która trwa pomimo śmierci i nawet jeśli nie wiadomo nic o tym, czym jest umieranie, pewne jest, że zawiera się w nim los każdego człowieka. Być może.

Pisałeś, że cenisz i podziwiasz Gałczyńskiego, natomiast wydaje mi się, że znacznie Ci bliżej do Herberta, nie tylko ze względu na liczne wtręty rodem z kultury antycznej, lecz również obrazowanie. Nie będę powtarzał moich opinii, które zamieściłem już przy okazji poprzednich wierszy, podtrzymuję je i oczekuję na następne dzieła, bo warto. Dziękuję.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @jan_komułzykant

    Dziękuję, chwała im. Byle nie wznosili się zbyt wyskoko, bo "(...) upadek (nie) jest wówczas (tak) niebezpieczny." ;)

    Z pozdrowieniem!

     

    @Jacek_Suchowicz

    Dziękuję i odpozdrawiam !

     

    @Ithiel

    Tradycyjnie dziękuję za jak zwykle w Twoim przypadku wnikliwą i nad wyraz celną analizę.

    Gałczyński jest mi bliski hmmm charakterologicznie, ale i Herbert i wielu, wielu naszych rodzimych i nie tylko poetów ma mocno ugruntowane miejsce w moim sercu jak również wywiera silną inspirację na to jak chcę i piszę.

    Kłaniam się serdecznie i pozdrawiam.

     

    P. S. - Twoja analiza pozwoliła również mej lepszej połowie lepiej zrozumieć to co autor miał na myśli :) 

     

    Edytowano przez Czarek Płatak

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Takiej ładnej recenzji jak od Ithiela, ode mnie nie dostaniesz,

    bo nie jestem specjalistką od literatury,

    wiem tylko coś niecoś o niej,

    ale jestem Twoim wierszem zauroczona :)

    Twoją erudycją również :)

     

    Ukłony za rym okalający i zastosowanie archaizmów.

    Cudo. Naprawdę piękny wiersz.

     

    Serdeczności :)

    Edytowano przez Deonix_

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    modernistycznie , co mnie raczej już nie kręci , ale innych może tak i dobrze, każdy ma prawo, dla mnie , to już było

    pozdrawiam kredens

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Komentarze Ithiela to osobna poezja:)

    Dla mnie wiersz bardzo uroczysty.

    23 godziny temu, Czarek Płatak napisał:

    śród

    Tutaj chyba wśród?

    23 godziny temu, Czarek Płatak napisał:

    lecz nim w nią upaść, zstąpić promieniem lunarnym, 

    Ten wers trochę mało jasny. 

    Dla mnie nie jest to poezja współczesna, ale każdy pisze jak lubi :)

    Byłam, czytałam, pozdrawiam :)

    Edytowano przez Annie_M

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Wypraszam sobie podobne insynuacje (acz nie ofensywnie i bez gniewu), jakobym był "specjalistą od literatury". Wręcz przeciwnie, stoję na stanowisku, że wszelkie wytwory ludzkiego ducha, że tak górnolotnie rzecz ujmę, wymykają się stricte naukowemu podejściu i żadną miarą nie można sprowadzać ich do zabiegu typu: "podstaw do wzoru", krzywdzi się bowiem wówczas ich przesłanie i okazuje brak szacunku dla autora. Doskonałą ilustracją rywalizacji podręcznika z inwencją autora jest film "Stowarzyszenie umarlych poetów". Kilkakrotnie wskazywałem tu, że z perspektywy komentującego jedynie domyślam się, o czym traktuje wiersz i odkrywam zamysł autora, nie roszcząc sobie przy tym prawa do posiadania pełnego i prawdziwego poglądu. Wiem, że moje komentarze bywają obszerne i być może wnikliwe, nie widzę jednak sensu w zamieszczaniu pojedynczych słów (dez)aprobaty, bez wyjaśnienia motywu. Najgorszą zaś rzeczą jest, gdy komentarz staje się zamiast utworu przedmiotem dyskusji i chciałbym tego uniknąć, uznałem jednak, że powinienem pokrótce zreferować moją metodę czy podejście do komentowania literatury, co uczyniłem.

    Mam przeczucie, że "modernistycznie" nie jest tożsame z "nowocześnie", nota bene ciekawa sprawa, że nowości sprzed stu lat z okładem są wciąż "modernistyczne".

    Pozwolę sobie wytłumaczyć powyższe wątpliwości, za co Autora serdecznie przepraszam. "Śród", jak najbardziej, przecież "Śród fali łąk szumiących, środ kwiatów powodzi, Omijam koralowe ostrowy burzanu". Konfuzja z upadaniem i zstępowaniem związana jest, jak sądzę, z brakiem wyrazistego łącznika poza przecinkiem i rozumiem owo zderzenie dwóch czasowników jako alternatywę w sposobie dotarcia do celu. 

    Zgadzam się, że nie ma tu poezji współczesnej, czymkolwiek ona jest, ponieważ jej definicja to niby nieustannie aktualizująca się materia z "Metafizyki" Arystotelesa, ale czy należałoby zżymać się na pisanie "po dawnemu", nie mam pewności. Lubię upatrywać kunsztu pisarza w gotowości do swobodnej wędrówki po gatunkach i epokach, korzystając ze wszelkich dobrodziejstw, jakie są ich udziałem, zamiast bezpłodnej w końcu pogoni za nowością i oryginalnością, którym również przeznaczone jest prędzej czy później stać się kanonem, o ile zawierają pewien uniwersalny dla całej populacji ładunek przemyśleń i emocji. Taką jest bowiem, według mnie, istota literatury, wieczne przenikanie się motywów, zabiegów, nawiązań i sprzeniewierzeń i dopiero wówczas, gdy ktoś nabierze o nich dość pojęcia i zyska umiejętność poruszania się w ich obrębie, może pokusić się o stawianie własnych kroków.

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Akurat Arystoteles zapędził obecnie metafizykę w " kozi róg" bo oddzielił ducha od materii. Jego model rzeczywistości odchodzi powoli do lamusa. Pogoń za nowością nie jest wg mnie bezpłodna, bo pozwala poszerzyć horyzonty o nowe oryginalne spojrzenie, a nie ograniczać się do mielenia dawno odkrytych, czy już wymyślonych wzorców.

    A z Twoje ostatnie stwierdzenie - cóż, nie jest dla mnie przekonujące. Często nauka w szkole, powoduje zanik oryginalności, wtłoczenie w schematy i narzucenie utartego sposobu myślenia.

    Pozdr.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Deonix_

    Absolutnie nie trzeba Deo.

    Niezmiernie mi miło. 

    Ukłoniki :) 

     

    @Stary_Kredens

    Dziękuję za wzytę. Z pozdrowieniem. 

     

    @Annie_M

    Nie lubię się ograniczać i poruszać w jednym konkretnie nurcie ;) 

    Niejasności pozostawię niedopowiedziane. 

    Co do 'śród' to zamieszczam regułkę ;) 

    Za wizytę dziękuję, również pozdrawiam. 

     

     

    2018-04-13-20-38-16.jpg

    Edytowano przez Czarek Płatak

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    22 godziny temu, Ithiel napisał:

    Początek skłania, aby zadać pytanie: "kto?" Pytanie tyle istotne, co następnie zbędne, ponieważ ów "ktoś" znika lub ukrywa się za bezpieczną zasłoną uogólnień. Lubię podobną archaizację języka: "w dom" oraz "śród dusze świetliste", nota bene kiedyś używano częściej biernika zamiast dopełniacza, vide: "mimo dobre chęci". Widomy znak obycia w mowie ojczystej, które umożliwia takie zabawy. Poza tym pierwsza i druga strofa bardzo przyjemnie mi "brzmią", fonetycznie są bez zarzutu: "świetliście... srebrzyste... skrzące"; "łomotem... wodogrzmotu". Zabieg ten znacznie ożywia melodię wiersza, co ma szczególnie pożądane znaczenie, zważywszy że nasza poezja nie iloczasem, a iktem stoi. 

    Moją uwagę przykuł również epitet "wiatrem skrzydlaty", zwłaszcza zaś bardzo rzadkie już dzisiaj zastosowanie narzędnika bez przyimka, rzecz w literaturze chociażby łacińskiej normalną. W obrębie tej strofy zainteresowały mnie również "ludzkie łodzie", których pojawienie się w takiej formie świadczy, moim zdaniem o dojrzałości poety. Otóż jestem przekonany, że idzie po prostu o ludzi, ażeby jednak zachować konsekwencję obrazowania, jakim są zmagania z żywiołem, konieczne jest złączenie owych ludzi z łodziami. Nie wystarczy tylko zrobić parę plam na płótnie i uzurpować sobie autorstwo obrazu, prezentacja winna być wewnętrznie spójna i wynikowa, inaczej nie ma pewności co do przekazu całości. Stąd bardzo ubolewam, że w różnego typu publikacjach, nawet tych naukowych, nie stosuje się już swego rodzaju poetyzowania, zamiast tego trzymając się sztywno i nudno wypracowanych zasad pisania.

    "Tanatoska knieja", tak, to dopiero novum, wszak wątpliwe zdaje mi się "upadanie" w nią, jakoby znajdowała się gdzieś poniżej, niby Tartar. Przecież Tanatos operował równie skutecznie w świecie żywych i o ile dobrze pamiętam, nie posiadał jakiejś określonej siedziby, tym lepiej zresztą, wiadomo bowiem, jakie implikacje dla powszechnej równowagi miało zamknięcie tegoż przez Heraklesa w "Alkestis" Eurypidesa. Z kolei ów zstępujący promień lunarny przywiódł mi na myśl jeszcze jeden mój ulubiony mit, ten o Endymionie i zakochanej w nim Selene, która zstępowała doń właśnie w postaci księżycowego światła, aby móc  oglądać jego śpiącą postać.

    Człowiek jako liść, ciekawe, motyw obecny w kulturze począwszy od zbawczego działania liści wiecznego drzewa Yggdrasil aż po "Latarnika" Sienkiewicza, gdzie oznacza tułaczkę po świecie.

    Wymowa całości nie nastraja pozytywnie, najpierw opozycja światło-cień/ciemność, przy czym owo światło to zaledwie błysk lub drżące ogniki zniczy, efemeryczne fenomeny, powiązane jednak z wiecznością. Stąd pojawia się pewne przygnębienie,  związane ze zrozumieniem ludzkiego losu:

    PAN MŁODY:

    "[...] Ma pani rację, ćmy brzęczą

    najwięcej wokoło świec;

    gdzie błyska, muszą się zbiec." 

    Następnie jawi się protest wobec niezawinionej krzywdy, symbolizowany przez "milionową Niobe", który jest jednak na nic, ponieważ wszelkie łzy mieszają się z mętnym nurtem Acherontu i chociaż ludzie podejmują beznadziejną walkę z "żywiołem" własnego przeznaczenia, przemijają tam, gdzie nie sięga niczyj wzrok. Jedyną nadzieją okazuje się pamięć, która trwa pomimo śmierci i nawet jeśli nie wiadomo nic o tym, czym jest umieranie, pewne jest, że zawiera się w nim los każdego człowieka. Być może.

    Pisałeś, że cenisz i podziwiasz Gałczyńskiego, natomiast wydaje mi się, że znacznie Ci bliżej do Herberta, nie tylko ze względu na liczne wtręty rodem z kultury antycznej, lecz również obrazowanie. Nie będę powtarzał moich opinii, które zamieściłem już przy okazji poprzednich wierszy, podtrzymuję je i oczekuję na następne dzieła, bo warto. Dziękuję.  

     

    Ithiel, jak Ty funkcjonujesz umysłowo, że tak analitycznie podchodzisz do tematu, wszystko rozbierały na czynniki pierwsze, każde słowo, wers. Podziwiam Cię,  za to właśnie. 

    Pozdrawiam :)

     

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    O filozofii mam jeszcze mniejsze pojęcie, niż o literaturze, wydaje mi się jednak, że z głównych koncepcji Arystotelesa zrezygnowano już pod koniec średniowiecza, nie licząc późniejszych odprysków. 

    Ależ nie szło mi o rzeczywiście bezmyślne "mielenie" dokonań przodków, a o twórcze ich przekształcanie, dla zaistnienia którego jednak konieczna jest, jak sądzę, w ogóle świadomość o ich roli w literaturze na zasadzie bazy, punktu wyjścia dla własnych pomysłów. Pisał o tym Asnyk w znanym wierszu.

    Nie widzę, żebym słowem wspomniał o szkole w moim poprzednim komentarzu, nie rozumiem więc, skąd taki wniosek.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 12.04.2018 o 21:13, Czarek Płatak napisał:

    W noc nie zazna spokoju

     

    W noc nie zazna spokoju, kiedy księżyc lity;
    w dom udręki zrzucony śród dusze świetliste,
    co tyle w cieniach gubi swe błyski srebrzyste, 
    a te skrzące wieczyście drżą jak światła zniczy. 

     

    Lament wiatrem skrzydlaty milionowych Niobe, 
    ścianą deszczu opada w fale Acherontu,
    walczą chwilę z żywiołem wątłe ludzkie łodzie, 
    by z łomotem w horyzont runąć z wodogrzmotu. 

     

    Wiele miejsc niezbadanych w tanatoskiej kniei, 
    lecz nim w nią upaść, zstąpić promieniem lunarnym, 
    nim czas oczy spopieli, pozagasza gwiazdy, 
    wszyscyśmy liśćmi — los je w klepsydry przemieni.


     

    wszyscyśmy liśćmi - kiedyś opadniemy

    pod pień zmurszałego starodrzewia puszczy,

    ale dopóki krew w żyłach czerwienią, 

    błękitem prześwietla ulotne pragnienia,

    co w duszy twierdzą chcą być niezdobytą,

    dla przyszłych pokoleń, błękit miast czerwieni.

    :)

     

     

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Dziękuję, MaksMaro, za podziw, chociaż wolałbym, żeby dotyczył utworu, gdyż bez wątpienia nań zasługuje, zresztą jak większość dzieł Czarka Płataka (nie przeczytałem jeszcze wszystkich). Nie popadałbym również w przesadę, że analizuję "wszystko", raczej tylko to, cozwróciło moją uwagę, że zaś często bywa tak, iż korespondencja fragmentu i całości jest konieczna dla docieczenia przesłania, siłą rzeczy skupiam się na znaczeniu elementów budujących całokształt. Rację mają ci, którzy mówią, że zostałem swego czasu tego wyuczony, nie do końca jednak, ponieważ stronię od zamieszczania elaboratów i mędrkowania, ani bowiem nie przydałoby mi to wiarygodności, ani po nic byłoby autorowi. W gruncie rzeczy moja wiedza jest dla mnie wielkim obciążeniem i czasami się jej wstydzę, ponieważ paradoksalnie uniemożliwia mi podejście do literatury naturalnie, świeżo, bez gotowych punktów widzenia. Święty Franciszek zalecał swoim uczniom, żeby nie oddawali się nazbyt gorliwie zgłębianiu wiedzy książkowej, bo choć nabędą przez to wiele mądrości teoretycznej, nikogo nie zdołają nią nakarmić czy dać ukojenie w cierpieniu. Coś w tym jest.

    Edytowano przez Ithiel

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    9 godzin temu, Czarek Płatak napisał:

    Co do 'śród' to zamieszczam regułkę ;) 

    Dzięki, dobrze widoczna :) Dyskusja zeszła trochę z tematu wiersza, przepraszam. 

    Wiersz ma swój urok, podobasię, a po analizie Ithiela - jeszcze bardziej.

    Pozdr :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    11 godzin temu, Ithiel napisał:

    Wypraszam sobie podobne insynuacje (acz nie ofensywnie i bez gniewu), jakobym był "specjalistą od literatury". Wręcz przeciwnie, stoję na stanowisku, że wszelkie wytwory ludzkiego ducha, że tak górnolotnie rzecz ujmę, wymykają się stricte naukowemu podejściu i żadną miarą nie można sprowadzać ich do zabiegu typu: "podstaw do wzoru", krzywdzi się bowiem wówczas ich przesłanie i okazuje brak szacunku dla autora. Doskonałą ilustracją rywalizacji podręcznika z inwencją autora jest film "Stowarzyszenie umarłych poetów". Kilkakrotnie wskazywałem tu, że z perspektywy komentującego jedynie domyślam się, o czym traktuje wiersz i odkrywam zamysł autora, nie roszcząc sobie przy tym prawa do posiadania pełnego i prawdziwego poglądu. Wiem, że moje komentarze bywają obszerne i być może wnikliwe, nie widzę jednak sensu w zamieszczaniu pojedynczych słów (dez)aprobaty, bez wyjaśnienia motywu. Najgorszą zaś rzeczą jest, gdy komentarz staje się zamiast utworu przedmiotem dyskusji i chciałbym tego uniknąć, uznałem jednak, że powinienem pokrótce zreferować moją metodę czy podejście do komentowania literatury, co uczyniłem.

     

    10 godzin temu, Ithiel napisał:

    Rację mają ci, którzy mówią, że zostałem swego czasu tego wyuczony, nie do końca jednak, ponieważ stronię od zamieszczania elaboratów i mędrkowania, ani bowiem nie przydałoby mi to wiarygodności, ani po nic byłoby autorowi. W gruncie rzeczy moja wiedza jest dla mnie wielkim obciążeniem i czasami się jej wstydzę, ponieważ paradoksalnie uniemożliwia mi podejście do literatury naturalnie, świeżo, bez gotowych punktów widzenia.

     

    Przepraszam, jeśli Cię uraziłam/zawstydziłam.

    Mój poprzedni komentarz nie był ani trochę ironiczny

    i nie miałam w tym żadnego zdrożnego celu.

     

    Po prostu szczerze podziwiam Twoje umiejętności :)

    I skromność :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, Annie_M napisał:

    Dzięki, dobrze widoczna :) Dyskusja zeszła trochę z tematu wiersza, przepraszam. 

    Wiersz ma swój urok, podobasię, a po analizie Ithiela - jeszcze bardziej.

    Pozdr :)

    ojej, sorałka. Wielkość wynika sam nie wiem z czego. Wklejałem rzecz telefonem i pewnie to elektroniczne ustrojstwo coś nawywijało. Wciąż płata jakieś figle. Zapewne przyczynia się tego także fakt, że wszystko piszę w moim ukochanym i znienawidzonym 'międzyczasie', czyli w przelocie. Jest to zaczarowane miejsce, które znajduje się tuż obok mnie, i w które wskakuję, by 'stworzyć' cokolwiek. Dobrze, że je mam, ale też oddałbym bym wiele, by móc międzyczas zamienić na czas na takie działania, a pisanie w szczególności.

    W telefonie nie wyglądało też tak kobylaście. 

     

    @MaksMara

    'dla przyszłych pokoleń, błękit miast czerwieni' byłoby dobrze ;) 

    Z pozdrowieństwem !

     

     

     

     

    Edytowano przez Czarek Płatak

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach
    18 godzin temu, Czarek Płatak napisał:

     

     

    @MaksMara

    'dla przyszłych pokoleń, błękit miast czerwieni' byłoby dobrze ;) 

    Z pozdrowieństwem !

     

     

     

     

     

    Super, że wiesz o co mi chodzi. Też bym tak chciała :))))

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się