Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Jan Polski

Bany - tylko tu!

Rekomendowane odpowiedzi

tak sobie myślę...
zabraniamy użytkownikom posiadać więcej niż jedno konto (sami mamy dwa, ale wiem, musimy), ale gdy tylko kogoś banujemy, to i tak najdalej kilka dni później zjawia się ta osoba z czystym kontem... Nie wszyscy oczywiście tak robią, ale coraz częściej tak bywa... czy jest możliwość blokowania dostępu konkretnemu numerowi IP? Myślę, że w ten sposób choćby część z tych osób nie mogła by szybko powrócić, bo jak słyszałam inni korzystając z neostrady mają podobne, ale nie te same numerki, tak?.. Ech nie jest to moją mocną stroną :)

co do plotek, to one były są i będą, no na nie rady nie ma, zawsze ktoś gdzieś komuś będzie rozpowiadał, że słyszał iż ktoś z kimś gdzieś coś tam, tego naprawdę uniknąć się nie da. A myślę, że od nas akurat wszelkie moderatorskie informacje nie wychodzą, ludzie posiłkują się tylko na naszych oficjalnych komunikatach, które przytoczył Mirek. Nic więc dziwnego, że starają się nimi szachować.

Do Piotrka,
nie zmieniaj wydanych już kar, to niepedagogiczne i burzy nasz autorytet, który powinniśmy utrzymywać na jakimś poziomie. Skoro padła decyzja miesiąc to miesiąc i już. Nikt nie umrze z tego powodu. Wystarczy przed podjęciem decyzji na ile założyć ban dłużej się zastanowić, bądź z kimś to skonsultować, w żadnym wypadku nie cofać decyzji!


zaczynam rozumieć, jak ciężko być moderem :) ale wiecie? ja się bardzo cieszę, że choć w małym stopniu pomagam i "tworzę" to forum, może ostatnimi czasy nie popisuje się ono wysokimi lotami, no nawet nie jako takimi, ale czy to pierwszy raz? I czy ostatecznie? Jestem przekonana, że damy sobie radę i powoli powróci do czasów świetności. Komentarze zaczną być senswoniejsze, tak jak i wiersze, nie będzie nieprzyjemnych sporów, co najwyżej zamieszania przy wierszach, ale z nimi forum nabiera życia, kolorów, a tego akurat mu trzeba. Oczywiście o ile dyskusja nie schodzi na zły tor.

cierpliwości wszystkim, dystansu do użytkowników (ech tego to chyba bardziej sobie życzę :) i jasnych myśli :) podejrzliwość jest dobra, ale w umiarze...

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat
Ja to, Panie Januszu ;) normalnie olewam - napisałem Kaludiuszowi Koziołowi, ze mnie nie może obrazić, bo -
Ale teraz tworzy się paka (pod postem Jantarka) i zaczną czołgać Pio(veno)tra, bo - (mówiłem, żeby się nie przypalał ;)
Po tym co przeszedłem tu - mam odporność. Ostatnie dni sprezentowały mi skorupę żółwia. Szpital mi nie grozi - najwyżej kwaterka na komunalnym.
Co zaś do licznych kont użytkowników, to coś sądzisz na ten temat, Panie Lechicki?
pzdr. b.



No nie! Na mnie atak?? No dobra niech sobie robią co chcą, ja tylko sumiennie wypełniam swoje obowiązki! Ale niech przekroczą jakiś limit... - nie będzie litości :)
Cieszę się, że mnie ostrzegłeś. Będę się miał na baczności ;)

Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Natalia jak to Natalia ;) zawsze z serduchem na dłoni...

    Piotrze - jeszcze raz proszę - nie przypalaj się! To nie tylko Twoje decyzje, przecież słyszysz takie teksty: zróbcie coś, bo Wy...
    Jesteśmy tu w jednym okopie ;)
    - może wprowadźmy więcej konsultacji albo coś - żebyśmy czuli, że wszystkie te decyzje są sensowne i nasze (myślę o generalnych banach, tępieniu, młotkowaniu etc). Każdy ma dni lepsze i gorsze - czasami poleci jakaś decyzja (mówię o sobie ;), i zostaje plucie w brodę.

    Może założyć temat, w którym notowalibyśmy np. przewinki szczególnie wyróżniających się łamaczy regulaminu?

    Ja już chyba nie wyzbędę się niepewności w kontaktach netowych - jestem za stary i wydawało mi się, że można normalnie. Ponieważ to wirtual - odwaga staniała :(

    Liczę na wasz młodzieńczy entuzjazm, bo czasami potrzeba czlowiekowi zarazić się taką radością i marzeniami o różowym słońcu
    ;)

    pzdr. bezet

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dobrze, a więc niech postanie taki dział. Ja jestem za.

    Co do tego przypalania - to już trochę przesadzasz Bezecie... Wiesz przecież dokładnie, że niektórzy poprostu szukają zaczepki. Nie komentuję Twoich poczynań tak jak Ty moich, bo wiem że można Ci zaufać. Jestem bardzo kreatywny i szybko zrozumiałem co najlepiej zachować - spokój! Wiadomo, że temat na forum był typową prowokacją. Przesunięcie wiersza (jeśli o to chodzi, bo pewnie tak) było jak się później okazało dobrą decyzją. Nie chcę powracać do tego tematu.
    Jestem za powtaniem nowego tematu, gdzie będą wklejane tematy/posty, które łamią regulamin. Jeśli przynajmiej dwóch z naszej czwórki stwierdzi, że regulamin został złamany, decydują o rodzaju dalszych działań.
    Tylko jeszcze przydałby się nowy skrypt dostępny tylko dla moder np. do nazwa tematu na tym forum. I wszystkie te teksty nie byłyby przenoszone, tylko KOPIOWANE do tego tematu.

    A tak to mam wrażenie, że wszytsko robi się dookoła, napierw kopiuj tekst, potem idź do forum dla moderatorów, wklej tekst do nazwa tematu, po naradzie powróć do wiersza, skasuj post, itd.

    Jeśli chodzi o przesuwanie wierszy, to także utworzyć nowy temat, gdzie będą wklejane (tylko!) linki do wierszy i propozycja w skrócie P lub Z, Proza P, lub Proza Z i K-jak Kosz. Każdy kto wejdzie powinien napisać co o tym sądzi.

    Pozdrawiam serdecznie

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Zbanowałem Patrycję R. na 3 dni (za obrażanie) pod wierszem tradera, ogólnie jaja sobie porobili, ale ta mała przegięła (jak zwykle) - niech pospaceruje.
    pzdr. b.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Cytat
    Raczej Trader zasługuje na klapsa. Za prowokacje.



    To go klapsnij - ja sie boję, bo jest z Krakowa ;)
    Wywaliłem na 3 dni Kota - też niech nie podskakuje.
    pzdr. b.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    bezet ja też nie wiem czemu je zabanowałeś a tym bardziej czemu zostawiłeś tradera, co one takiego wypisywały że zasłużyły na ban?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Jak się pisze, że ktoś jest zboczony albo się chyba naćpał - to jest ok?
    Pani Kotowa dziś w ogóle była bardzo śmieszna, ciągle ją w komentarzach brzuch bolał albo spadała z krzesła - więc spadła.
    Pan Trader dostał, bo prosił, ostrzeżenie. Panienki już takie ode mnie miały, Pani Pat niejedno.
    Nie zdejmę.
    Zbanujcie mnie.
    pzdr. b.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    gdzie jest ten temat?!
    bo albo oślepłam albo go nigdzie nie ma

    jest paper doll, czyli jak wiadomo Patrycja, co robimy? ostatnio za to były bany

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    chłopaki zrobiłam to!!!
    pomyliłam konta!
    myślałam że jestem jako natalia i napisałam komentarz!
    wiedziałam cholera jasna, że kiedyś tak zrobię...
    nie mogłam prędko tego zdedytować przez spowolnionego explorera...myślałam że wyjdę z siebie i będzie mnie dwie!.......... nie mam pojęcia ile osób widziało ten wpis.....oby żadna.
    jeśli ktoś zauważył i to rozpowszechni to poległam!
    wybaczcie... to naprawdę niechcący

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Ja nie widziałem.
    Jeżeli chcesz uniknąć takich wpadek, to zainstaluj sobie Mozillę. Z IE loguję się zawsze na konto moderatora, a z Mozilli na swoje. W ten sposób mogę być jednocześnie w dwóch osobach i kontrolować swoje poczynania:)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Natalia,
    Zainstaluj sobie mozille - jest za darmo, po polsku, mozna owtorzyc wiele stron jako zakladki, A NIE JAKO oddzielne okna, i... poezja.org ładniej w niej wygląda :)
    Poszukaj strony z mozilla - tam masz opisane jak instalowac
    pzdr. b.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    och, ale Wy nie wiecie jaki ja mam talent w instalowaniu różnych rzeczy... wypadkowość mam 90% ...
    no ale zobaczę, może obędzie się bez awarii...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    heh no to tak:

    1. ściągnęłam Mozillę 1.7.3
    2. zainstalowałam
    3. nie Polską wersję :) ale szukam, może znajdę wybieranie języka...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @huzarc   W całej opisanej przez Ciebie poetycko historii odnajduję Jezusa. Jego i nas samych - ludzi - którzy przyczynili się do jego ukrzyżowania, śmierci. I to, kim teraz jesteśmy, a raczej co z nami... Taka jest moja interpretacja :) Dobrego dnia :)
      • A stare? Cezar a zecera TSA.
      • OPOWIADANIE -" KRUCZA KLĄTWA SNU". Wprowadzenie Siedziałem niemal sparaliżowany, jak przed egzekucją skazany na karę śmierci. Kruki, tylko pierdolone kruki nawiedzają mnie we snach, jakbym był grabarzem w podrzędnej mieścinie albo mścicielem z filmu o nazwie tegoż ptaka. Nie było mi do śmiechu, cierpiałem na nieokreśloną bliżej chorobę, zasypiałem, sen okazywał się tak realny, że początkowo nie wiedziałem, czy śnię, czy też nie. Najgorsze jednak było to, że nie mogłem się obudzić. Była to swoista pułapka, a czas grał na niekorzyść, jego odczucie było dużo mocniej spowolnione niż w rzeczywistości.  Osiem godzin trwało cały dzień. Zamknięty we własnej głowie, jak w więzieniu, musiałem trwać w scenariuszu mojej chorej podświadomości. Nikt nie mógł mi pomóc. Kawa była ratunkiem, ale nie mogłem nie spać wcale. Wytrzymywałem długo, czasem nawet 3 dni, ale wycieńczenie bywało zbyt miażdżące. Najgorsze, że sen potem był nieco dłuższy niż normalnie. Kurwa! Wolę tę godzinę, zamieniającą się w kilka przesiedzieć dłużej, ale rzadziej niż codziennie odbywać niekontrolowane podróże, w których znajduję się w przeróżnych miejscach, a wydarzenia zwykle są naprawdę przerażające. Jedną rzeczą wspólną dla każdego snu, jest obecność ośmiu Kruków, którzy pilnują, bym nie uciekł zbyt szybko i nie zginął w boleściach przewyższających te naturalne. Byli sanitariuszami i katami. Dualizm często bywał widoczny w moich snach. Jeden z lekarzy, u którego próbowałem się leczyć, powiedział mi, że podświadomość to jest mechanizm responsywny, pamiętliwy i sprawiedliwy. Nie byłem pewny, czy dobrze go zrozumiałem. Wydawało mi się, że jeśli poznam lepiej zasadę działania mojej choroby, tym szybciej naprawię błąd, z którym się urodziłem. Dzisiejszej nocy rzeczywistość mojego snu przeniosła mnie na szczyt wieżowca, gdzieś w Hongkongu, z którego podczas ucieczki przed śmiercią musiałem skoczyć i się zabić. Nie wiem, czy ktokolwiek zrozumie, ale każdy sen rządził się innymi zasadami. Jednak cechą wspólną każdego była zagadka logiczna, którą musiałem rozwiązać. Jeśli nie udało mi się rozwiązać lub zrobiłem coś źle, wracałem do miejsca startu. Kruki dziobały mnie wtedy po oczach i sercu, aż ból doprowadził do resetu podświadomości. Podczas okresu dojrzewania, dużo przecierpiałem. Wtedy to zaczęły się te Krucze sesje. Początkowo nie wiedziałem nic. Stopniowo z mijaniem lat uczyłem się żyć z tym problemem. Początki były miotaniem się i szukaniem drogi wyjścia. Kilkakrotnie ginąłem podczas jednego snu, jednak z czasem zacząłem więcej główkować, tak samo w środku snu, jak po przebudzeniu. Zacząłem pisać dziennik snów, cała choroba stała się jedną wielką obsesją. Czuję się naznaczony przez Kruczą klątwę. Na całym świecie, gdy pierwszy raz opowiedziałem lekarzowi o swoim problemie, nie było jeszcze zdiagnozowanej takiej choroby. Lekarze załamywali ręce, czułem się popapranym pionierem. Jednak częściej czułem, że samobójstwo może rozwiązać mój problem. Pewnego razu w wieku 24 lat nawet byłem jego blisko. Już stałem na krawędzi dachu wieżowca, jak w jednym ze snów, miałem skoczyć, ale tyle myśli miałem w głowie, że nie mogłem. Głównie moja rodzina, matka i ojciec oraz rodzeństwo, które zawsze patrzyło na mnie, jak na kogoś, bez kogo żyć nie będą umieli, trzymało mnie przy życiu. Według badań lekarze określili, że mam silną psychikę, ale nie mogą się doszukać czułego punktu w moim życiu, który mógłby być momentem, który wzbudził skomplikowany mechanizm. Nawet podejrzewano, że hipnoza jest przyczyną schorzenia. Jednak nie udało się mnie zahipnotyzować pięciu hipnotyzerom. Jeden z nich, najstarszy i najbardziej doświadczony, powiedział, że mam konkretne drzwi antywłamaniowe zamontowane w psychice. I biorąc pod uwagę problemy, to naprawić podświadomość i sobie pomóc mogę tylko ja sam. Nie wiedzieli, czy ktoś tego dokonał, czy ja sam zbudowałem sobie gehennę, ale jeśli to ktoś obcy, to mógł to zrobić tylko ktoś bardzo zaawansowany w socjotechnice i hipnozie oraz naprawdę mądry człowiek. Zaraz po 30 -ce przypomniał mi się dziadek, był podobno wróżbitą i astrologiem, nigdy go nie lubiłem i nie wspominam go dobrze, ale kiedyś poczułem jakby jego obecność we śnie, mimo że nie żyje już od prawie dwudziestu lat. Poczułem zapach jego perfum, był bardzo specyficzny, nigdy nie czułem takiego u innej osoby, skojarzenie dziadka mnie zastanowiło. Zawsze gdy przychodził do mojego domu rodzinnego w Carolinie Północnej, z oddalonego o dwie przecznice małego domku, miał w rękach karty tarota. Zwykle patrzył komuś głęboko w oczy i wyciągał jedną kartę. Patrzył na nią, po czym chował w pliku talli i tasował ją kilkukrotnie. Zawsze po cichu rozmawiał w kuchni z moim ojcem, a gdy wchodziłem do pomieszczenia, to nagle wszyscy milkli. Było tak zawsze. Dziadek nigdy nic do mnie nie mówił, zwykle omijał mnie, jak tylko pojawiałem się w pobliżu. Pewnie przez ten dystans i jego ekscentryzm nigdy za nim nie przepadałem. On był pierwszym podejrzanym o wprowadzenie jakiegoś czaru – programu do mojej jaźni, a z niej do podświadomości, ale nasz kontakt prawie nie istniał, więc to nie mógł być on. Już minęło pięćdziesiąt jeden godzin od ostatniego snu. Byłem świadomy, ale zmęczenie upośledzało reakcję na bodźce z otoczenia. Kawa już tylko wpływała na zwiększenie poczucia zmęczenia. Jeszcze trzy godziny i seans z krukami się znów rozpocznie. Miałem leki wyciszające, które pozwalały mi redukować negatywne myślenie. Świadomość bólu, który mnie miał czekać,, doprowadzała mnie na skraj depresji. Pracować nie mogłem. Utrzymywałem się z renty inwalidzkiej i z majątku rodziny, którego część przypadła mi po śmierci dziadka. Nie był to majątek, który zagwarantował mi spokojne życie, ale nie była też to mała kwota. Trzymałem ją na specjalne okazje, kiedy już nie mogłem uczynić inaczej. Ostatnio postanowiłem sprawić sobie samochód i wyjechać gdzieś, gdzie jest nadzieja, że otoczenie wpłynie na złagodzenie drastyczności snów. Wjazd miał się odbyć na Karaiby. Miałem   tam przyjaciela i przyjaciółkę. Było to małżeństwo jeszcze z czasów liceum. Byli developerami na rynku nieruchomości. Dużo czasu spędzali w podróży. Gdy widziałem się z nimi podczas zlotu absolwentów, na który udało im się po latach przyjechać, to zaproponowali mi pracę, jako house keeper, czyli dozorca domostwa podczas nieobecności właścicieli. Była to miła alternatywa, zważywszy, że potrzebowałem zmienić otoczenie. To był dobry moment, na próbę wyłączenia czynników stałych z mojego życia i zastąpienie ich innymi. Myślałem, że to może być dobry sposób na stymulowanie się innym otoczeniem, innymi ludźmi, innym zajęciem, przez co może zajść reset podświadomości. Oczywiście była to tylko moja teoria, nic pewnego, ale nadzieja budowała mnie już od kilku miesięcy i w końcu postanowiłem spróbować. Tomas I Sara mieli jechać w dłuższą trasę po wybrzeżu zachodnim. Według ich planów mieli spędzić około pół roku na poszukiwaniu lokalizacji, firm budowlanych, projektów na budowę nowych domów. Była to ważna inwestycja. Wierzyli, że jeśli się ich plan powiedzie, to będą bogatsi o kilkadziesiąt milionów dolarów. Dla mnie to była kosmiczna kwota, a dla nich zysk roczny, który w podobnej kwocie każdego roku trafiał na ich konta. Miałem więc wolną rękę w kwestii organizacji swojego u nich pobytu. Pół roku – pomyślałem – to odpowiedni czas na próbę resetu.  Miałem wyjechać tuż po przebudzeniu, po tym horrorze, który miał mnie spotkać już za dwie godziny. Byłem dość obojętny. Leki wygłuszały mnie za dnia, jednak nie działały w ogóle na sny. Nie odczuwałem żadnej zmiany w snach, odkąd je zażywam. Przynajmniej myśli samobójcze przestały mnie dręczyć, tak intensywnie, jak to było dużo wcześniej.  Gdy dzwonek w telefonie się uruchomi, a ustawiłem go na półtora godziny przed snem, zaczynam swój rytuał przygotowania się do niezłej jazdy. Zawsze się zastanawiałem podczas wieku dorastania, gdzie tym razem mnie rzuci wyobraźnia, dzisiaj już mnie to nie obchodzi. Stałem się niemal robotem. Biorę na klatę to, co będzie. Wiem, że to się nie dzieje naprawdę, mimo że realizm snu był perfekcyjnie dopracowany. Biorę kąpiel, przygotowuje zioła na uspokojenie, czasem piję setę wódy i układam się wygodnie w łóżku. Podobno wcale się nie poruszam podczas snu. Leżę jak kamień przez około 8 godzin, a gdy budzę się, to przez 5 minut dochodzę do siebie, sam nie wiem, czy śnię nadal, czy już nie.  Na szczęście nigdy nie śnił mi się mój pokój. To jedyny pozytywny aspekt snów na krawędzi. Od dziesięciu lat ćwiczę różne sztuki walki, niestety we śnie nie mogę, jak Neo w Matrixie wgrać sobie tej umiejętności. Ćwiczyłem też parkur, ale po 25 latach, odkąd sny się uaktywniły, wiem jedno, nigdy nie można być przygotowanym wystarczająco dobrze na to, co ma miejsce w mojej głowie. Nigdy nie czułem się tam bezpieczny, ani spokojny. CDN... Autor: Dawid Rzeszutek (c)
      • (Z cyklu: Cztery wariacje na ten sam temat)   ***   daleki księżyc przemyca światło gwiazd spadając ze sceny improwizacją   wszędzie wokół ― twarze ― przepełnione obojętnością wobec siebie ― zeszklone źrenice milczącej wzajemności   jeszcze przed chwilą gwar zmieszanych języków i pojęć ― unosił się ― w gęstym od oczekiwania powietrzu   nastał czas nowych form których pulsujący rytm niczego nie równoważy ― pomimo prostoty i zawiłości ― sięgającej głębin   (Włodzimierz Zastawniak, 2009-11-24)    
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności