Dominik Pisarski Opublikowano 29 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Września 2009 Na środku sali, obitej czerwienią, Ze stalaktytami i stalagmitami Z kości słoniowej do pereł podobnych, Bez stołów i lamp, Pod płaszczem wieczornym Spotykają się ona i on: Francuska pani i polski pan. „Czy mogę prosić panią do tańca?" Pyta się on trochę nie śmiele. „Oui, s'il vous plaît!" Odpowiada ona. Przez głowy przemyka Myśl skrajnie szalona. Rozpoczyna się muzyka... On łapię ją w biodrze, Ona kładzie rękę na ramię. Sztywni jak sople, Rama doskonała, Muzyka rytmiczna, Figura kamienna, Płyną we dwoje, Płynie też sala. Głębokie ruchy, Ugięte kolana, Sztywne plecy, Namiętne przeżycia, Szybcy są, Szybsi są , Chyba najszybsi. Kręcą się, pędzą! Ogień do dna Wypili. Przeżyli! Upadli razem, Nie wytrzymali napięcia. Jak poparzeni Odskakują na metr Od ciał swoich mokrych I mierzą się wzrokiem Dzikim, przewrotnym. Cisza nie może zbyt długo trwać, Więc rzuca się ona, on się opiera, Lecz tylko na pozór, gra świeczki warta, To tylko chwila, Trwająca wiecznie. Miotają oboje swoimi myślami, Miotają w siebie dźwięku całunem. Cieplej, gorąco, goręcej, parzy! Tango piekielne ich siły waży. Koniec już, koniec, cisza zagrała... Pan polski odszedł Francuska pani - została.
kasiaballou Opublikowano 29 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 29 Września 2009 Budka Suflera ujęła temat ciekawiej, kultowo - trudno przebić - nawet mono_ Rodowicz w temacie ;) - nie chyciło za kopyto, niestety - mam taneczną pauz_blazę - pozdrawiam. kasia.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się