Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


twardo, jako rzecze autor, i bez sentymentów co do Polski i nas Polaków.
to już 70 lat wstecz, a pamiętać trzeba
ostatnia strofa to żałosna prawda - i tak nic nie zmieni, niestety
pozdrowienia
r
r
wiersz na pewno nic nie zmieni, może ludzie, jednak?
Dziękuję za wizytę, pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zawędrowało, bo miałem pilny wyjazd, dlatego przepraszam, że tam jeszcze nie odpowiedziałem.
Dzięki za obydwa komentarze, pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tym razem chyba za późno, może następnym razem,
jak nagryzmolę coś mniej kwaśno-gorzkiego.
A na poważnie, myślę, że jeszcze za wcześnie.
Dzięki Michał, pozdrawiam.
Opublikowano

Witaj HAYQ,

Przyznam, ze czytałam wcześniej Twój wiersz, ale jestem tu z innego powodu. Został mi ten wiersz (lub autor) wskazany jako przykład jedyny właściwy podejmowania tematu bolesnej historii. Zamierzałam milcząco zgodzić się z autorką tej opinii, ale właściwie temat uzanałam za ważki i wcale nie jednoznaczny. Byłam pierwszą osobą, która cokolwiek na tym forum bąknęła o wrześniu w zgryźliwy sposób odnosząc się do dzisiejszych spekulacji nad historią i prób zmian konsekwencji dziejowych weryfikujących czas dokonany. Wiersz pomijany w komentarzach lub ocenainy negatywnie. Wiersz Arka Mrozińskiego pominięty żenującym milczeniem. Wydaje mi się, że stosunek do podejmowania istotnych tematów szwankuje, budzi sprzeczne emocje. Moje pytanie: co mistrz na to??

Pozdrawiam
/bea

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Twoje pytanie, Bea, jest z tych, na które nigdy nie znajdzie się jednoznacznej odpowiedzi. Podobnie jest z "jedynym właściwym podjęciem tematu", czy wybraniem jedynej właściwej drogi ... itd, itp.
Dokładnie wiesz, tak jak i ja, że to kompletna bzdura, w końcu każdy/e z nas może mieć całkowicie odmienny system wartości. To, że akurat, w tym przypadku, ktoś zgadza się z moim (chociaż po tym wierszu, nie sądzę, żeby mógł to dogłębnie ocenić) zupełnie nic nie znaczy, zwłaszcza w jakieś większej skali. Być może, za chwilę ta sama osoba, pod innym moim tekstem napisze coś zupełnie innego, albo nie napisze wcale. Nie obrażę się... mnie akurat nie spędza to snu z oczu, najwyżej może zastanowić i spowodować, żeby następnego gniota napisać lepiej.
Piszesz, że "byłaś pierwszą osobą, która cokolwiek na tym forum bąknęła o wrześniu w zgryźliwy sposób odnosząc się do dzisiejszych spekulacji nad historią i prób zmian konsekwencji dziejowych weryfikujących czas dokonany. Wiersz pomijany w komentarzach lub ocenainy negatywnie."
A czy jesteś tego pewna, tak w 100 procentach? Prawdę mówiąc ja nie jestem pewny żadnego swojego wiersza, łącznie z tym, że ktoś, kiedyś już tego tematu nie poruszał. Nie chciałoby mi się nawet tego sprawdzać. Nie wiem też, czy byłem pod Twoim wierszem (po prostu nie pamiętam), wiem, że byłem u A. Mrozińskiego, ale dopiero teraz (bo podał mi linka, więc zajrzałem). Czy to, że nie napisałem u Ciebie, ani u Niego komentarza coś oznacza? Być może tak, być może nie. Powodów może być tysiąc, łącznie z tym, że nie miałem czasu, przegapiłem, albo mi się po prostu nie chciało. Wielu wierszy na tym forum po prostu nie czytam (i sądzę, że inni też) z jedynego prostego powodu - trzeba by było się tym zająć na stałe, żeby wszystko ogarnąć. A tu zwyczajnie się nie da.
Wyczuwam w Twoim komentarzu jakąś nutkę pretensji związaną z tym wierszem. Nie rozumiem tylko o co chodzi. Popełniłem jakiś pastisz, a może coś jeszcze gorszego? Powiedz wprost, zamiast nazywać mnie "mistrzem". OK? :)

Wracając do Twojego pytania i powiedzmy, mimochodem trąconych aluzji. Na temat "jedynej drogi" mogę powiedzieć tylko tyle, że idee tego typu są zazwyczaj utopijne i kompletnie idiotyczne - przykłady można mnożyć w nieskończoność. Sama historia na to wskazuje, często nawet niezbyt odległa. Najczęściej sami - sobie nie potrafimy wyznaczyć tej jedynej właściwej drogi, a co dopiero, kiedy za nas chcą to zrobić inni.
Nie sądzę też, żeby "stosunek do podejmowania istotnych tematów szwankował". To kwestia autonomicznego odbioru każdego z nas, albo wręcz braku chęci do zgłębiania tego tematu, który, jak wiesz, przez całe lata był, jest i będzie na okrągło wałkowany przez media i polityków. Sprzeczne emocje są w tym wypadku dla mnie całkowicie uzasadnione, podobnie, jak "pomijanie w komentarzach", które jest normalnym zjawiskiem. W żadnym razie nie doszukiwałbym się tutaj jakichś teorii spiskowych. To ludzka natura, nic poza tym.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Twoje pytanie, Bea, jest z tych, na które nigdy nie znajdzie się jednoznacznej odpowiedzi. Podobnie jest z "jedynym właściwym podjęciem tematu", czy wybraniem jedynej właściwej drogi ... itd, itp.
Dokładnie wiesz, tak jak i ja, że to kompletna bzdura, w końcu każdy/e z nas może mieć całkowicie odmienny system wartości. To, że akurat, w tym przypadku, ktoś zgadza się z moim (chociaż po tym wierszu, nie sądzę, żeby mógł to dogłębnie ocenić) zupełnie nic nie znaczy, zwłaszcza w jakieś większej skali. Być może, za chwilę ta sama osoba, pod innym moim tekstem napisze coś zupełnie innego, albo nie napisze wcale. Nie obrażę się... mnie akurat nie spędza to snu z oczu, najwyżej może zastanowić i spowodować, żeby następnego gniota napisać lepiej.
Piszesz, że "byłaś pierwszą osobą, która cokolwiek na tym forum bąknęła o wrześniu w zgryźliwy sposób odnosząc się do dzisiejszych spekulacji nad historią i prób zmian konsekwencji dziejowych weryfikujących czas dokonany. Wiersz pomijany w komentarzach lub ocenainy negatywnie."
A czy jesteś tego pewna, tak w 100 procentach? Prawdę mówiąc ja nie jestem pewny żadnego swojego wiersza, łącznie z tym, że ktoś, kiedyś już tego tematu nie poruszał. Nie chciałoby mi się nawet tego sprawdzać. Nie wiem też, czy byłem pod Twoim wierszem (po prostu nie pamiętam), wiem, że byłem u A. Mrozińskiego, ale dopiero teraz (bo podał mi linka, więc zajrzałem). Czy to, że nie napisałem u Ciebie, ani u Niego komentarza coś oznacza? Być może tak, być może nie. Powodów może być tysiąc, łącznie z tym, że nie miałem czasu, przegapiłem, albo mi się po prostu nie chciało. Wielu wierszy na tym forum po prostu nie czytam (i sądzę, że inni też) z jedynego prostego powodu - trzeba by było się tym zająć na stałe, żeby wszystko ogarnąć. A tu zwyczajnie się nie da.
Wyczuwam w Twoim komentarzu jakąś nutkę pretensji związaną z tym wierszem. Nie rozumiem tylko o co chodzi. Popełniłem jakiś pastisz, a może coś jeszcze gorszego? Powiedz wprost, zamiast nazywać mnie "mistrzem". OK? :)

Wracając do Twojego pytania i powiedzmy, mimochodem trąconych aluzji. Na temat "jedynej drogi" mogę powiedzieć tylko tyle, że idee tego typu są zazwyczaj utopijne i kompletnie idiotyczne - przykłady można mnożyć w nieskończoność. Sama historia na to wskazuje, często nawet niezbyt odległa. Najczęściej sami - sobie nie potrafimy wyznaczyć tej jedynej właściwej drogi, a co dopiero, kiedy za nas chcą to zrobić inni.
Nie sądzę też, żeby "stosunek do podejmowania istotnych tematów szwankował". To kwestia autonomicznego odbioru każdego z nas, albo wręcz braku chęci do zgłębiania tego tematu, który, jak wiesz, przez całe lata był, jest i będzie na okrągło wałkowany przez media i polityków. Sprzeczne emocje są w tym wypadku dla mnie całkowicie uzasadnione, podobnie, jak "pomijanie w komentarzach", które jest normalnym zjawiskiem. W żadnym razie nie doszukiwałbym się tutaj jakichś teorii spiskowych. To ludzka natura, nic poza tym.
Pozdrawiam.

Witam,
tu nie o teorie spiskowe chodzi, tylko ujawniają się statystyki, które dobitnie o czymś świadczą (mam na myśli komentarze). O ile mogę zrozumieć, że żenująco niski był poziom mojego zgryzika, to nie można tego powiedzieć o wierszu Arka. coś w tym jest. Byłam ciekawa Twojego zdania. "Mistrz" nie jest tu z przekąsem, chyba zdajesz sobie sprawę, z pozycji na orgu. Dzięki za odniesienie się.

jeśli chodzi o wiersz, to bardzo w stylu HAYQ, ale możesz mnie rozstrzelać, co oznacza środkowa strofa - nie wiem.

Pozdrawiam :)
/b

PS
mówiąc, że pierwsza podjęłam temat raczej jestem pewna, bo tegoroczne wydarzenia "wrześniowe" nie miały tu wcześniej oddźwięku. a zaczęły się w połowie sierpnia co najmniej.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bea, Twojego wiersza nie czytałem, ale raczej nie wierzę w jego "żenująco niski poziom". Znam trochę Twoje wiersze i raczej wiem, czego można się spodziewać. Wiersz Arka tak, czytałem, ale nie będę go komentował tutaj, pod swoim.
Poza tym, Bea, nie lubię presji, bo to wywołuje raczej przeciwny efekt, zwłaszcza, jeśli ktoś ma do niego konkretne nastawienie. To tak, jak z filmem - jeśli ktoś mi opowie treść - raczej rezygnuję z oglądania. Wielokrotnie komentowałem wiersze Arka, w tym jeden z ostatnich chyba bardzo pozytywnie. Tamten widocznie przeoczyłem, ale może jeszcze zajrzę.

Za tę pozycję na org'u dziękuję i przepraszam, za niezrozumienie. :)
Środkowa strofa. Trochę podpowiem - 1/3 środkowej strofy jest tutaj:
www.youtube.com/watch?v=d0S41AGoeYw&feature=player_embedded#t=21
- Charków w tym przypadku musisz potraktować jako dopełniaczowy kolokwializm i wszystko będzie jasne.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bea, Twojego wiersza nie czytałem, ale raczej nie wierzę w jego "żenująco niski poziom". Znam trochę Twoje wiersze i raczej wiem, czego można się spodziewać. Wiersz Arka tak, czytałem, ale nie będę go komentował tutaj, pod swoim.
Poza tym, Bea, nie lubię presji, bo to wywołuje raczej przeciwny efekt, zwłaszcza, jeśli ktoś ma do niego konkretne nastawienie. To tak, jak z filmem - jeśli ktoś mi opowie treść - raczej rezygnuję z oglądania. Wielokrotnie komentowałem wiersze Arka, w tym jeden z ostatnich chyba bardzo pozytywnie. Tamten widocznie przeoczyłem, ale może jeszcze zajrzę.

Za tę pozycję na org'u dziękuję i przepraszam, za niezrozumienie. :)
Środkowa strofa. Trochę podpowiem - 1/3 środkowej strofy jest tutaj:
www.youtube.com/watch?v=d0S41AGoeYw&feature=player_embedded#t=21
- Charków w tym przypadku musisz potraktować jako dopełniaczowy kolokwializm i wszystko będzie jasne.
Pozdrawiam.



no tak, ale ten sztywny pomniczek, że usztywniony nieco, by ukryć nadmierne rozluźnienie?
ta część mi nie gra, bo brzmi dwuznacznie. "nie warty Charków". ale lubię Twój styl i wierzę w intencje.
Pozdrawiam :)
/b

PS.
tu nie chodzi o presję, chciałam podjąć rozmowę na temat "naszego" stosunku do tematów nazwijmy narodowych. zauważyłam pewną zależność i tyle. ale odpuszczam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bea, przecież nie będę teraz rozbierał tego na części pierwsze :)
Niech będzie, że dwu-znacznie. I to mnie cieszy. Ja myślę, że proporcje są raczej jak 1:3
Z Charkowem jest podobnie, zerknij na "warty" w tytule.

Po części chyba odpowiedziałem i na to. Mogę tylko dodać, że wiązałbym takie zjawisko z poziomem ukształtowania świadomości osobniczej, wychowaniem, a co za tym idzie - poczuciem wartości każdego z nas. To zjawisko socjologiczne, w które nie chciałbym się zagłębiać, bo fachowcem nie jestem. Dla psychologa też znalazło by się tutaj niezłe poletko. Wszystko zależy od bardzo wielu czynników, które składają się na kształcenie i rozbudowywanie wrażliwości własnej. Poza tym bardzo duże znaczenie mają więzi kulturowe, stosunek do własnych korzeni, historii, mechanizmu, który złożył się na sposób, w jaki postrzegamy konkretne zjawiska.
Myślę, że coraz bardziej oddalamy się od pewnych, nie chciałbym powiedzieć - stereotypów, więc powiem - kultów, pietyzmu, jakiemu hołdowano jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w sprawach związanych z Ojczyzną, honorem, prostolinijnością zasad. Przez komunę i jej "pomniczki" ;) doprowadzono do upodlenia nie tylko ludzi, ale i wartości, które były niepodważalne. Brakuje wzorców do naśladowania, a jeśli są, to u jednych stoją na piedestale, u drugich wzbudzają żałość i politowanie.
Politycy z pełną świadomością i premedytacją wciskają nam kit, telewizja ogłupia (jak zawsze), a wszelkie normy przestają nimi być, bo "człowiek światły" wszak wyrozumiały być musi ;))
Szkoda tylko, że ta wyrozumiałość często wyłazi razem z fikcją, hipokryzją i kołtunerią owych delikwentów. No, trochę się rozgadałem :)
Do miłego Bea, pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bea, przecież nie będę teraz rozbierał tego na części pierwsze :)
Niech będzie, że dwu-znacznie. I to mnie cieszy. Ja myślę, że proporcje są raczej jak 1:3
Z Charkowem jest podobnie, zerknij na "warty" w tytule.

Po części chyba odpowiedziałem i na to. Mogę tylko dodać, że wiązałbym takie zjawisko z poziomem ukształtowania świadomości osobniczej, wychowaniem, a co za tym idzie - poczuciem wartości każdego z nas. To zjawisko socjologiczne, w które nie chciałbym się zagłębiać, bo fachowcem nie jestem. Dla psychologa też znalazło by się tutaj niezłe poletko. Wszystko zależy od bardzo wielu czynników, które składają się na kształcenie i rozbudowywanie wrażliwości własnej. Poza tym bardzo duże znaczenie mają więzi kulturowe, stosunek do własnych korzeni, historii, mechanizmu, który złożył się na sposób, w jaki postrzegamy konkretne zjawiska.
Myślę, że coraz bardziej oddalamy się od pewnych, nie chciałbym powiedzieć - stereotypów, więc powiem - kultów, pietyzmu, jakiemu hołdowano jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w sprawach związanych z Ojczyzną, honorem, prostolinijnością zasad. Przez komunę i jej "pomniczki" ;) doprowadzono do upodlenia nie tylko ludzi, ale i wartości, które były niepodważalne. Brakuje wzorców do naśladowania, a jeśli są, to u jednych stoją na piedestale, u drugich wzbudzają żałość i politowanie.
Politycy z pełną świadomością i premedytacją wciskają nam kit, telewizja ogłupia (jak zawsze), a wszelkie normy przestają nimi być, bo "człowiek światły" wszak wyrozumiały być musi ;))
Szkoda tylko, że ta wyrozumiałość często wyłazi razem z fikcją, hipokryzją i kołtunerią owych delikwentów. No, trochę się rozgadałem :)
Do miłego Bea, pozdrawiam.

tym razem przeraziłeś mnie nie na żarty, to nie tylko problem piszących, lecz kulawość czasów. chmm. "żaltu" ;)

Pozdrawiam :)
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bea, przecież nie będę teraz rozbierał tego na części pierwsze :)
Niech będzie, że dwu-znacznie. I to mnie cieszy. Ja myślę, że proporcje są raczej jak 1:3
Z Charkowem jest podobnie, zerknij na "warty" w tytule.

Po części chyba odpowiedziałem i na to. Mogę tylko dodać, że wiązałbym takie zjawisko z poziomem ukształtowania świadomości osobniczej, wychowaniem, a co za tym idzie - poczuciem wartości każdego z nas. To zjawisko socjologiczne, w które nie chciałbym się zagłębiać, bo fachowcem nie jestem. Dla psychologa też znalazło by się tutaj niezłe poletko. Wszystko zależy od bardzo wielu czynników, które składają się na kształcenie i rozbudowywanie wrażliwości własnej. Poza tym bardzo duże znaczenie mają więzi kulturowe, stosunek do własnych korzeni, historii, mechanizmu, który złożył się na sposób, w jaki postrzegamy konkretne zjawiska.
Myślę, że coraz bardziej oddalamy się od pewnych, nie chciałbym powiedzieć - stereotypów, więc powiem - kultów, pietyzmu, jakiemu hołdowano jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w sprawach związanych z Ojczyzną, honorem, prostolinijnością zasad. Przez komunę i jej "pomniczki" ;) doprowadzono do upodlenia nie tylko ludzi, ale i wartości, które były niepodważalne. Brakuje wzorców do naśladowania, a jeśli są, to u jednych stoją na piedestale, u drugich wzbudzają żałość i politowanie.
Politycy z pełną świadomością i premedytacją wciskają nam kit, telewizja ogłupia (jak zawsze), a wszelkie normy przestają nimi być, bo "człowiek światły" wszak wyrozumiały być musi ;))
Szkoda tylko, że ta wyrozumiałość często wyłazi razem z fikcją, hipokryzją i kołtunerią owych delikwentów. No, trochę się rozgadałem :)
Do miłego Bea, pozdrawiam.

tym razem przeraziłeś mnie nie na żarty, to nie tylko problem piszących, lecz kulawość czasów. chmm. "żaltu" ;)

Pozdrawiam :)
/b
Moje zdanie dotyczy raczej ogółu społeczeństwa, więc nie podpuszczaj Bea ;))
Nie mówiłaś, że chodzi Ci o społeczność org'a, to również przekrój, ale różnica, powiedziałbym diametralna.
Hey.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


niesmaczny, to może nie. Podejrzewam raczej, że hmm... nudny? Dobrze, że nie dla wszystkich.
Dziękuję Nato za zajrzenie, pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bea, przecież nie będę teraz rozbierał tego na części pierwsze :)
Niech będzie, że dwu-znacznie. I to mnie cieszy. Ja myślę, że proporcje są raczej jak 1:3
Z Charkowem jest podobnie, zerknij na "warty" w tytule.

Po części chyba odpowiedziałem i na to. Mogę tylko dodać, że wiązałbym takie zjawisko z poziomem ukształtowania świadomości osobniczej, wychowaniem, a co za tym idzie - poczuciem wartości każdego z nas. To zjawisko socjologiczne, w które nie chciałbym się zagłębiać, bo fachowcem nie jestem. Dla psychologa też znalazło by się tutaj niezłe poletko. Wszystko zależy od bardzo wielu czynników, które składają się na kształcenie i rozbudowywanie wrażliwości własnej. Poza tym bardzo duże znaczenie mają więzi kulturowe, stosunek do własnych korzeni, historii, mechanizmu, który złożył się na sposób, w jaki postrzegamy konkretne zjawiska.
Myślę, że coraz bardziej oddalamy się od pewnych, nie chciałbym powiedzieć - stereotypów, więc powiem - kultów, pietyzmu, jakiemu hołdowano jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w sprawach związanych z Ojczyzną, honorem, prostolinijnością zasad. Przez komunę i jej "pomniczki" ;) doprowadzono do upodlenia nie tylko ludzi, ale i wartości, które były niepodważalne. Brakuje wzorców do naśladowania, a jeśli są, to u jednych stoją na piedestale, u drugich wzbudzają żałość i politowanie.
Politycy z pełną świadomością i premedytacją wciskają nam kit, telewizja ogłupia (jak zawsze), a wszelkie normy przestają nimi być, bo "człowiek światły" wszak wyrozumiały być musi ;))
Szkoda tylko, że ta wyrozumiałość często wyłazi razem z fikcją, hipokryzją i kołtunerią owych delikwentów. No, trochę się rozgadałem :)
Do miłego Bea, pozdrawiam.

tym razem przeraziłeś mnie nie na żarty, to nie tylko problem piszących, lecz kulawość czasów. chmm. "żaltu" ;)

Pozdrawiam :)
/b
Moje zdanie dotyczy raczej ogółu społeczeństwa, więc nie podpuszczaj Bea ;))
Nie mówiłaś, że chodzi Ci o społeczność org'a, to również przekrój, ale różnica, powiedziałbym diametralna.
Hey.

moje spostrzeżenie dotyczyło orga, bo prywatnie zwykle da radę pogadać na tematy istotne, nawet mocno żywiołowo. wczoraj wpadła mi w ręce przykurzona nieco lektura...
tymczasem ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


też tak czasem mam ,
tym bardziej dzięki za trud ;))
Pozdrawiam
nie myśl, że wiersz się nie podoba. Tylko ten temat... ciężki... nie lubie takich, ale moim zdaniem zwyczajnie dajesz radę! ;-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


też tak czasem mam ,
tym bardziej dzięki za trud ;))
Pozdrawiam
nie myśl, że wiersz się nie podoba. Tylko ten temat... ciężki... nie lubie takich, ale moim zdaniem zwyczajnie dajesz radę! ;-)
Ok. nie ma problemu, nawet jak się nie podoba.
Mnie (szczerze mówiąc) też ;))
Dzięki ponownie, pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 Oj tak i zastanawia mnie czasem czy i ja nie walczę w takiej właśnie kategorii :) Pozdrawiam.
    • Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno na oścież nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.    
    • @Leszek Piotr Laskowski Napisz coś w formie wiersza, może będzie łatwiej. Dzięki za wpis. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Zobaczymy, albo nie, jak piszesz. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aleksandria (Akurat w Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza, Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, w bezkształt się splatają w śnie mym I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie żaden trik, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach, Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tę sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem, Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach, Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że tę chwilę sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowałeś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie – Zawsze byłeś kapitanem planów, co rozbiły się w pył – Więc nie uciekaj w tanie „tak, ale”, Co „dlaczego” i „więc” zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o „jak” i „bo”. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, któremu kod złamano, przekreślono krzyż – Zażegnać już teraz nie możesz nic, więc – Przeżegnaj się, bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki – Στυξ ------------------------------ ## Ich atme Gesang Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam ci Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam – Śpiewam tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam - Alleluja, mój jedyny hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym To dzięki tobie śpiewam – Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat – Życie to śpiew, i śpiewam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł – Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty – dajesz mi śpiewać, śpiewać mi Śpiewać ci... Ich atme Gesang – Für Dich. ------------------------------ ## Canto I (Alleluja) Słyszałem, że był taki sekretny akord, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol, uniesienie w dur Zagubiony król komponuje swoje „Alleluja”... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Może miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki wszystkie swe Jego piękno i księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci A z Twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet przecież nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje? W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewano w ten czarny czas Nie Przeczyste, ale pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Robiłem, co mogłem, lecz nie ukończyła mi się żadna rzecz Nie czułem nic, więc chciałem dotknąć jądra treść Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokój znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To zimne, zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w ciemnym gąszczu spraw, Lecz teraz mi już nic nie pokazujesz... Czy pamiętasz – kiedy jak klacz dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość tylko jednej rzeczy nauczyła mnie – Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask – To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיliion נרות dólują אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ ## Niegrzeczny żołnierzyk Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, wisi już na włosku cienkim jak drut „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl nieco staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego ócz (ucz się, ucz...) „Nigdy nie zobaczę twarzy jak twój nos, przez świetlne lata gości, co tu nie zagościli wciąż. I nigdy więcej, jak, o taki, gnat w zapasy siłuje się albo w miłość zieloną gra”. I wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi jednym haustem wypił czas. Teraz, Pan tego krajobrazu, stał tak, żeby widok mieć Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał pieć (bez względu na wróbla płeć). Skinęła na strażnika, co na straży stał jego pobożnej inklinacji. I Powiedziała: „Zrobię ci rozkrok tam, gdzie akurat mam krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować jej orgię w holu, gdzie lustra ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc Zorientowała się na jego orientalizujący umysłu stan I alibi, co ma kształt jądr orgiastycznych pomroków, co kryją jego styl ponad stan (choć on nie ma tajemnic dlań) Przeprojektowała plan na jego Madonnę (brudny blond) i zbiory vintage'owo niewinnych win (nie dla pań!) „Ten monumentalnie mentalny Neverland jest zajmowany i przeze mnie cum mnie i mój klan”. Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie przystanek kończy bieg, Powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nigdy nie wróci”. Nie Zabrała jego tawerniany parlament, czapkę, zarozumiały taniec (nie zrozumiesz mnie) Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk (bierze głodem mój sen). Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się (twardego gościa) grać twardo o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Podaje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wcielenie (Ino po kolana). No! Więc wielka sprawa (na lewo) doczłapała (ledwo) do (niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że pozostawi nas wszystkich tak pustymi i pustynnie niewzruszonymi, i lecz To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę (mlecz na miecz). Chyba jedziesz za pół darmo, jeśli naprawdę chcesz tak daleko (tak uprzejmie) posunąć się. To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo na innej z gwiazd byle gdzie, Chyba, że lecisz za darmochę, jeżeli chociaż trochę tak daleko mnie odsunąć chcesz, Jak bez wizy wizyta na którymś z Księżyców Księżyca, albo na jakiejś innej z rozgwiazd gwiazd, Chyba, że idziesz za darmo, lecz wtedy idziesz na marno, Trochę, a daleko (tylko dzięki lekom) Mnie posunąć, wsunąć chcesz w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi sunąć w deszcz. Jak z Księżyców, Albo Rozgwiazd, Chyba, lecz, Daleko, Deszcz. ------------------------------ Dobry piesek Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, Wisiał już na włosku cienkim jak drut... „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego stóp. „Nigdy nie zobaczę twarzy takiej, jak wizerunek twój, Przez świetlne lata gości, co nie zagościli tu wciąż. I nigdy więcej, jak robi w zapasy albo w miłość gra”. Lecz wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust... Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi wypił czas. A, Pan tego krajobrazu stał tak, żeby widok mieć... Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał piać, a ty Skinęłaś na strażnika, co na straży stał jego inklinacji. I Powiedziałaś: „Zrobię ci rozkrok w krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować orgię w holu, gdzie lustr ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon... Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc, Zorientowała się na jego orientalny umysłu stan, I alibi, co ma kształt jądr mroku, co kryją jego styl ponad stan... Przeprojektowała plan na jego Madonnę koloru blond I vintage'owe wins (nie dla pań!) „Ten mentalny Neverland jest zajmowany przeze mnie i mój klan”... Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie życie kończy bieg, A ona powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nie wróci”. O, nie... Zabrała jego z tawerny parlament, czapkę, zarozumiały taniec (Nie pytaj mnie), Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk... Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się twardo grać o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Wynajmuje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wniebowstąpienie. No! Więc cała wielka sprawa doczłapała do (Niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że Zostawi w nas tak pustkę i niewzruszenie, lecz... To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę, chyba, że Lecisz za darmo, jeśli naprawdę chcesz Tak daleko posunąć się.... To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo w innym byle gdzie, Trochę, a daleko (a Kosmos wiernie czeka) Tak sunąć, wsunąć w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi tak sunąć w deszcz. Zajść (W: tak daleko) W hotelu tym ściany cienkie są jak drut, Wczoraj w nocy słyszałam, jak mu dyszysz jak z nut, Walka z usta do ust, członek w członków wpust Jęk wcielenia ciał, gdy doszedł do nieba wrót... Stoję tam, w ścianę ucho wlepione mam Zazdrość opuściła mnie, jestem sam, Wręcz przeciwnie, ciężar mi z duszy zsiadł, Karawana jedzie sama tam, Gdzie miłość spod kontroli się wymknęła nam... Brzemię spędziłem z mej duszy, brzemiennej w ból, Miłość w tym filmie klasy X nie gra żadnej z ról, Słucham waszych pocałunków, biorę je na hol, Nigdy wcześniej świat nie zostawił tylu pustych pól.. Odkręcasz kran i wpadasz w śpiew jak w dym, Czuję się tak dobrze, że nie czuję nic I słucham tak z uchem przy wartkim przepierzeniu... To nasz hymn .. I tak ci chcę powiedzieć, rym nie rym... Ciągle czekam, aż zagrasz rolę, którą pisze Sartre, Jesteś Nagim Aniołem mych tarota kart Uda twe rozpostarte, jak z Mozarta Requiem żart A na ścianach tej rudery napisano tak: Do nieba pójdziesz, gdy przemierzysz piekła szlak Ciężarny głaz z serca z hukiem spadł Mówią, że miłości sterowności brak W hotelu tym ściany cienkie są jak dym... W hotelu tym ściany wątłe są jak rytm w sercu twym... W burdelu tym ściany są wąskie jak dziura w sercu mym... W burdelu tym ściany są przepastne jak pustka w sercu twym. Jak tango massacre [Wstęp] [Zwrotka 1] Widziałem ludzi, których trawił głód, Wdycham mordy, gwałty, i śmierć Ich wioski wieczny ogień zmógł, Chcieli uciekać, lecz uciekać nie było gdzie. Nie mogłem nawet spojrzeć im w twarz W ziemię słoną tylko wlepiłem wzrok To było jakby solny kwas prosto w twarz ci rzucił ktoś, Prawie jak słodki bluesa takt, Jak gorzki chandry smak. [Zwrotka 2] Muszę wsypać śmierci krztę, Tam, gdzie kluje się mordercza myśl, A kiedy myśleć nie będę chciał chcieć, Będę umierać w myśli rytm, ten siódmy zmysł Widzę tortury, dotykam porwań, słyszę śmierć, Czytam recenzje - wszystkie złe Bomby, zaginionych dzieci drobna dłoń, Boże, to prawie jak bluesa cień Prawie jak smutków woń. [Zwrotka 3] Więc zimie pozwalam serca ściąć mróz By lejce tej gangrenie spiąć, Mój ojciec mówi, żem wybrany lud, A matka, że ależ skąd, Słuchałem opowieści ich, o tym, jak dobry Bóg..., Był hojny Cygan i skąpy Żyd, Były całkiem dobre, nie umierałem z nud, Był prawie jak dymny blues, Prawie jak chandry chłód. [Zwrotka 4] W niebie nie istnieje dobry Bóg, I piekła pod nami nie ma też, Tako rzecze Profesor, wzór wszystkich cnót, Co dosiadł jądra wszystkich tez. Ale oficjalnie zaproszono mnie, A grzesznik nie może mu zadać kłam, To prawie jak zbawienie wcielone we śnie, Prawie jak bluesa ciemny sen, Jak smutków biedny kram Prawie blues... (Jak Toulouse). [Outro] Obława (W Wietnamie)  [Zwrotka 1] Wojna bogatych z biednymi w najlepsze trwa, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót jest Wojna między tymi, co mówią, że dobrze się ma, A tymi, którzy piszą, że wcale nie... [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w nią... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Zwrotka 2] No cóż, mam kobietę i dziecko mam, Nieco mnie denerwuje ten gest Wyrywam się z jej ramion, a ona do mnie tak: „Choćbyś tę różę miłością zwał, To po prostu służba ideałom jest” [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Nie bądź pasażerem na gapę, Czemu nie idziesz na wojnę? To nie spacer, Czemu nie na wojnę? W domu dziecko płacze... [Zwrotka 3] Nie możesz znieść tego, kim uczynił mnie los, Wolisz dżentelmena, który odszedł bez słów, Bo łatwo było go wziąć na smycz, zadać mu cios, Nawet nie wiedziałem, że jest wojna znów... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? To żaden wstyd, Czemu nie na wojnę? Wciąż możesz dać obrączkę mi... [Zwrotka 4] Wojna bogatych z biednymi jest jak nachalny wtręt, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót, sam nie wiem, kto z kim... Trwa wojna: w lewo, czy w prawo skręt? Wojna w czarno-biały film, W: nierówno pod sufitem i do równości (wstęp..) [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w to... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Weź swoje lekkie jarzmo, Czemu nie wracasz na wojnę? Hart ducha tu wykażmy, Czemu nie na wojnę? Przecież mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na wojnę? Nieś swoje jarzmo, Czemu nie na wojnie? Hart wykażmy, Czemu nie? Mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na? Nieś, Czemu nie? Hart, Czemu? Wyraźnie. Wojna bogatych - nachalny wtręt, Mężczyzny, nie wiem, kto z kim... Trwa wojna, w prawo skręt Wojna w czarny film, W: nierówno pod sufitem (wstęp..) Wojna - wtręt, Mężczyzny, kto z kim... Trwa skręt Wojna w film, W: nierówność (wstęp..) (wstęp..) film wkręt mężczyzny... Wstręt.   @Michał Pawica5Oto propozycja literackiego wstępu napisanego w stylu Jean Paula (Jean Paula Friedricha Richtera) – wybitnego niemieckiego pisarza epoki przełomu klasyzmu i romantyzmu, mistrza ironii, groteski, humoru melancholijnego oraz kosmicznych wizji sennych (to on stworzył słynną poezję nihilizmu, m.in. mowę umarłego Chrystusa o tym, że Boga nie ma). Ten wstęp idealnie łączy Twoje motywy: podglądanie przez ścianę w hotelu, upadek wielkich planów, cyniczną wojnę i ucieczkę w nieskończoność kosmosu. ------------------------------ ## Przedmowa i Proroctwo Szalonego Kantora autorstwa Jean Paula Mój łaskawy, ziemski Czytelniku! Kto choć raz nie przyłożył ucha do wątłego przepierzenia tego wielkiego, kosmicznego burdelu, który dla niepoznaki nazywamy Światem, ten nie wie nic o muzyce sfer. Przez dziurkę od klucza podglądamy tam wieczność, a przez cienkie jak drut ściany naszych śmiertelnych hoteli słuchamy, jak miłość – ta wieczna, święta klacz – galopuje prosto w objęcia nicości, dysząc nam prosto w twarz ponurym rytmem klas X. Oto kronika naszych kapitańskich planów, które od dawna pisane były na dno, nim jeszcze jakikolwiek Titanic zdołał w ogóle podnieść kotwicę. Jesteśmy tylko zbiegami z tonących liniowców, ukrytymi w mrocznych gąszczach naszych własnych neuroz, uciekającymi przed potężnym prawem kobiety, która z dumnym uśmiechem i metalową szpatułką w dłoni urządza nam lekcję tęsknoty. Każdy z nas, twardych żołnierzyków, prędzej czy później klęka w cieniu jej stóp, patrząc, jak dymiący odbyt historii połyka nasze cnoty i ordery. Nie bój się tego śpiewu, choćby świat miał się zaraz skończyć! Nawet jeśli Profesorowie dosiedli już wszystkich tez, a z jądra prawdy pozostał tylko bluesowy kram, my wciąż wznosimy nasz głos pełen łat na najniższe piętra Wieży Pieśni. Wojna bogatych z biednymi, wojna mężczyzny z kobietą – to tylko nachalny wtręt w ten czarno-biały film, z którego na końcu, po wielkim i strzaskanym Alleluja, pozostanie jedynie minimalistyczna kropla. Wejdź więc z butami w to tango, zrzuć z duszy brzemienny ból i leć za darmochę na któryś z Księżyców Księżyca. Kosmos wiernie czeka. Płacz, śmiej się i sunij... prosto w deszcz. ------------------------------    
    • czemu się smucisz zapytał poeta malarza którego spotkał przekraczając próg bardzo  późnej jesieni spójrz na Łąki i pola i lasy - widzisz szarość zamazała ich wielobarwność więc jak mam namalować miły obraz skoro zniknęły motyle kwiaty i zieleń poeta uśmiechnął się i rzekł do niego nie martw się - ja taki obraz namalowałem słowami więc wystarczy byś go przeczytał a potem przeniósł pędzlem na swe płótno po jakimś czasie - na wystawie zwiedzających zachwycił piękny obraz pod którym jego autor dziękował poecie za wiersz który ożywił szare barwy późnej jesieni
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...