Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Śmiały się z niego czasami
szyderczo lub z politowaniem
burdelowe panny artystki szansonistki
tymi swoimi wykrzywionymi od szminek ustami
udające Messaliny lub wytworne salonowe damy
Chętnie afiszowały się jego pędzlem
stawiał za to absynt lub wonne cygaro
no i przyciągał gości
(wiatr nie zdołał pozdzierać jego plakatów
wiszą do dzisiaj)

Przekrzywiony cylinder
prawie wcale go nie podwyższał
hrabicz pajac sprośny
kurdupel ale za to z jakim korzeniem
chichotały za kulisami

Zasypiał owinięty jakimiś kotarami
zerwaną kurtyną z ostatniego spektaklu
i śnił
Nigdy nie przyznał by się do swoich snów

Gdy się budził chciał dalej kochać
nie za groszowe stawki
ale sen mara nie wracał
znowu tylko pędzel cygara absynt
rozjazgotana muzyka ochrypłe śmiechy
zasłaniał oczy uszy
a spektakl trwał nadal
Czasem ktoś w przejściu
poklepał go przyjaźnie albo kopnął w tyłek
uśmiechał się ocierając ukradkiem oko
nie dawał nic poznać po sobie
nawet swojej miłości do tego miejsca

Odchodził w cień
z grymasem płaczącego błazna

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Są zniekształcone przez zjawisko, symbolizują też wewnętrzny rozkład. Usta odkształcone i otwarte w różny sposób, niektóre  uformowane w kółko, inne nadmuchane lub przypominające części opuszczonego elementu maszyny. Spojrzenie wokalisty nakierowane w górę, jakby nieprzytomne, część postaci przekręca i unosi głowy. Myślę, że w reakcji na coś dziwnego z nieba. Kapary oznaczają nadmiar, zbytek.
    • @FaLcorN

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Przedświt..     Śniło mi się tej nocy, że wróciłam nad rzekę. Jest zimno, mroźny wiatr kruszy moje rzęsy. Próbuję uchwycić się brzegu, czekając na przedświt.   Dostrzegam las, przywołuje mnie ciszą  ale nie potrafię zrozumieć rzeczywistości drzew. Czy są prawdziwe czy tylko odbijają się w tafli.?   Jakby świat istniał naprawdę ponad linią horyzontu.!?     Kornel

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      …        
    • @violetta czyli jak większość kobiet:) :)
    • Wielka i prawdziwa historia przesuwa się bezszelestnie za słońcem rozpinającym dni niewiadomymi nocami.   Miasta wyrastają pośród pustyni w jedno życie wyrzeczeń, od ubogiej chaty w kosmiczny lot nowej potęgi, szybciej niż migawki w telewizji.   W jedno pokolenie pustkowia rdzy usiadły w miejscach fabryk. Ich echa jeszcze dudnią, ale to tylko nostalgia za gwarnymi ulicami – dziś na nich tylko śpią narkomani.   Deszcz ruga kamienie – one są ostatnimi ostańcami imperium.    
    • "Mama, tata i ja" Mamuś: Całe życie była bardzo bojaźliwa – i wstydliwa. Na stół przed myszą wskakiwała – i krzyczała. Zaklęła, przylała kablem lub pasem – czasem. Boga się bała lękiem bez miary – i Jego kary. Przy stole kuchennym siadała – i czytała brukowce, półpolityczne gazety – niestety. Pomagała, gdy potrzeba wymagała – pomagać umiała. Śmierci gigantycznie się bała – przestała, kiedy o tym, że umrze za pół roku, – się dowiedziała. Zmarła, już bez strachu, na taty ramieniu – ze śmiercią w pogodzeniu. Tata: Dzieciństwo wojennego wychowania – bez gadania! W rygorze zmian świata politycznym – tragicznym. Chodził wybranymi drogami swoimi – czasem i bocznymi. Odważnie, ale cicho na świat spoglądał – i go podglądał. Zagłębiał się w konkretach konkretów – bez bzdetów. Pomocny całemu otoczeniu – w milczeniu. Aż do odejścia mojej mamy, a żony jego – nagłego. Po tym się zaniedbywał i staczał – zdziwaczał. Telewizja i byle jadło go dopadło – ego mu przysiadło. Odszedł w moich objęciach miłości – w mej bezradności. I ja: Pora niebawem i na mnie przyjdzie – tak wyjdzie. Od dziecka te lekkoducha spojrzenia – w marzeniach. Piękno otoczenia, obserwacja życia – z ukrycia. Podsumować jak piekło na niebie – to oceniać siebie. Jaki ty byłeś temu wszystkiemu, – ciut sprośnemu? Zacznij od zalet, czy masz jakieś może? – ocenić nie możesz. Od wad spróbuj, wiesz, że masz wady – też nie dajesz rady. Samemu siebie nie umie się oceniać – po co coś zmieniać? Pozostaw znajomym i rodzinie – mokre opinie. W pośmiertnym orszaku je ruszą – i łzami osuszą. Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...