Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

i oczywiście to jest moje zdanie, dotyka tych aspektów, które pokazałam, wiersz uwazam za takie typowe omawianie tematu, z wyraźnym kategoryzowaniem, ale nie mam jakichś specjalnych potrzeb by go namawiać do zmian, tak sobie chwilę nad nim się zatrzymałam żeby zagaić, coś spyyskować :)
ja jestem z takich wuszek, które temu wierszowi ani ufają, ani uznają go za 'uchwycenie' choćby jakiejś części tematu. zbyt komiksowo, zbyt kolorowankowo, mnie bardziej przypomina takie kiwanie głowami nad koszykiem, w którym są grzyby jadalne i trujące i rozdzielaniem ich :)
acz i muchomor czerwony wszak jest zjadliwy, a i korzystano onegdaj z niego ochoczo ;)

ciao :)

  • Odpowiedzi 50
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




nie mogę się z Tobą zgodzić. o nadziei, miłości, jaka jest i jaka powinna być, i co z nią związane - samotności, rozstaniach, staniu na jej krawędzi, rozczarowaniach, zawodach, upadkach, pytaniach "po co jesteśmy", o bólu, że piekło jest na ziemi i gdzie jest ten upragniony raj, o marzeniach i że trzeba odwagi, żeby po nie sięgnąć, że trzeba w nie uwierzyć, żeby się ziściły - o tym już TYLE było i na TYLE sposobów, że nie jest to wcale nowatorskie spojrzenie. jeśli nie znasz zbyt wielu wierszy o podobnej tematyce / spojrzeniu, to proponuję więcej czytać (ale nie tych z internetu pisanych przez nastolatków) ;)

pozdrawiam
ali
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oj, Wuszka, Wuszka, a ja nigdy nie piszę o innym konkretnym człowieku, jak też nigdy nikogo nie osądzam (przynajmniej nie publicznie i nie w takich kwestiach, jak jego miłość/niemiłość/intymność). Gdzie Ty to czytasz u mnie, do cholewy?!

O tak, tego jestem pewna. Wybacz, ale przy tym się upieram (choć Ty nie musisz podzielać mojego poglądu i nie zamierzam Cię do tego zmuszać - bez obaw). Zauważ, że nie mądrzę się tu, z czego organicznie składa się miłość i jakie są jej przejawy, przebieg, ewolucja itd. - a tylko twierdzę, że podstawowe jej składniki albo motory - to uczucia plus rozum. Nic więcej.
Nie zgadzasz się ze mną? Masz prawo. Ale w takim razie proszę o uzasadnienie. Bo to, co napisałaś do tej pory, to nie tylko nie uzasadnia takiego poglądu (że miłość to brak rozumu, a tylko zaślepione uczucie), ale nawet zaprzecza temu! W tym chociażby fragmencie Twojej wypowiedzi, który zacytowałam w poprzedniej wymianie zdań tutaj.

To oznacza, że nadal nie rozumiesz, o czym piszę! - zarówno w wierszyku, jak i w odpowiedziach do Ciebie.
Te zmiany i ewolucja miłości - to jest właśnie ciężka praca intelektu!!! I jeśli rozum tu zawodzi, to związek wali się na amen - drogą źle pokierowanej ewolucji. I to każdy związek: między mężczyzną a kobietą, między rodzicami a dziećmi, między dziećmi a rodzicami, między dziadkami a wnuczętami i odwrotnie, między przyjaciółmi... W związkach między ludźmi, zwanych emocjonalnymi, niezbędne są także myśli, refleksje, filozofia. Inaczej - klops! Absolutny.
I Ty wiesz to tak samo dobrze jak ja.
A po co się czepiasz w takim razie? Ano, boś jest prowokatorka i lubisz dyskusje. Dlatego. Innego powodu nie widzę. ;-)))

O, widzę, że Panna Nieomawialska? Sorry, więcej o Tobie nic nie będzie w [u]moich[/u] kuluarach! ;-)))
Mania? Ależ to wyłącznie moje stwierdzenie w naszym tu dialogu - i nie dotyczy bynajmniej Ciebie! Dlaczego je sobie przypięłaś? Pasuje??? Nic o tym nie wiem, Bóg mi świadkiem!
Wiesz co, obruszasz się o moje różne (ogólne!) zaszeregowania i określenia, a tymczasem sama przypinasz mi różne"kwiatki do kapoty": a to jestem "wyrachowana", a to "oceniam, co jest naiwnością wewnątrz człowieka, a co nie jest", a to "osądzam uczucia ludzi wewnątrz nich", a to zdaje mi się, że "umiem określić, czym jest miłość od początku do końca" i jeszcze kilka innych, dość obraźliwych etykietek... Eeeee tam, weź se kup trupa! No naprawdę! Nic z tych zarzutów nie jest rzeczywistością. NIC!!! Twoje oceny autora na podstawie wierszyka są mocno krzywdzące!
A ja - jeśli w komencie jakim napisałam o Tobie jakiekolwiek zdanie osądzające - to najwyżej dla samoobrony i z przekory, żeby przeciwstawić się Twoim personalnym atakom. Tylko tyle. Dlatego przyjmuj to z przymrużeniem oka.
Natomiast "plotki" o Twojej miłości były jak najbardziej życzliwe i pełne radości.
Ale naprawdę nie musimy nigdy więcej mówić czegokolwiek na Twój temat. Wystarczy, że tak zadecydujesz i napiszesz to, na przykład teraz do mnie. Więcej nie będzie o Tobie mowy. Nigdy.
Mamy tysiące innych ciekawych tematów. Zaprawdę.

Pozdrówka, Aśka, i życzę zdrowia jak najlepszego - trzym się z humorem.
Joa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, będę bardzo wdzięczna :) jakoś tak nie sądzę, by dzielenie się na forum informacjami należącymi do cudzej przestrzeni prywatnej, było dobrym pomysłem, nawet, jeśli to tylko plotki.
ja nie lubię, bardzo cenię sobie swoją prywatność.
dziękuję, Oxy, mam nadzieję, że to rozumiesz :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




nie mogę się z Tobą zgodzić. o nadziei, miłości, jaka jest i jaka powinna być, i co z nią związane - samotności, rozstaniach, staniu na jej krawędzi, rozczarowaniach, zawodach, upadkach, pytaniach "po co jesteśmy", o bólu, że piekło jest na ziemi i gdzie jest ten upragniony raj, o marzeniach i że trzeba odwagi, żeby po nie sięgnąć, że trzeba w nie uwierzyć, żeby się ziściły - o tym już TYLE było i na TYLE sposobów, że nie jest to wcale nowatorskie spojrzenie. jeśli nie znasz zbyt wielu wierszy o podobnej tematyce / spojrzeniu, to proponuję więcej czytać (ale nie tych z internetu pisanych przez nastolatków) ;)

pozdrawiam
ali
Ali, być może masz rację, muszę się zastanowić. Daj mi czas do jutra lub pojutrza. OK? ;-)
W każdym razie nie zamierzałam tym razem napisać niczego nowatorskiego. To ma być po prostu piosenka, nie najgłupszy tekst do zaśpiewania, zwany "poezją śpiewaną" lub "piosenką autorską". Zresztą okrutnie lubię ten "naiwny" gatunek poezji.
I tyle.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do dalszych rozmów. :-)
Joa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oj, Wuszka, Wuszka, a ja nigdy nie piszę o innym konkretnym człowieku, jak też nigdy nikogo nie osądzam (przynajmniej nie publicznie i nie w takich kwestiach, jak jego miłość/niemiłość/intymność). Gdzie Ty to czytasz u mnie, do cholewy?!

O tak, tego jestem pewna. Wybacz, ale przy tym się upieram (choć Ty nie musisz podzielać mojego poglądu i nie zamierzam Cię do tego zmuszać - bez obaw). Zauważ, że nie mądrzę się tu, z czego organicznie składa się miłość i jakie są jej przejawy, przebieg, ewolucja itd. - a tylko twierdzę, że podstawowe jej składniki albo motory - to uczucia plus rozum. Nic więcej.
Nie zgadzasz się ze mną? Masz prawo. Ale w takim razie proszę o uzasadnienie. Bo to, co napisałaś do tej pory, to nie tylko nie uzasadnia takiego poglądu (że miłość to brak rozumu, a tylko zaślepione uczucie), ale nawet zaprzecza temu! W tym chociażby fragmencie Twojej wypowiedzi, który zacytowałam w poprzedniej wymianie zdań tutaj.

To oznacza, że nadal nie rozumiesz, o czym piszę! - zarówno w wierszyku, jak i w odpowiedziach do Ciebie.
Te zmiany i ewolucja miłości - to jest właśnie ciężka praca intelektu!!! I jeśli rozum tu zawodzi, to związek wali się na amen - drogą źle pokierowanej ewolucji. I to każdy związek: między mężczyzną a kobietą, między rodzicami a dziećmi, między dziećmi a rodzicami, między dziadkami a wnuczętami i odwrotnie, między przyjaciółmi... W związkach między ludźmi, zwanych emocjonalnymi, niezbędne są także myśli, refleksje, filozofia. Inaczej - klops! Absolutny.
I Ty wiesz to tak samo dobrze jak ja.
A po co się czepiasz w takim razie? Ano, boś jest prowokatorka i lubisz dyskusje. Dlatego. Innego powodu nie widzę. ;-)))

O, widzę, że Panna Nieomawialska? Sorry, więcej o Tobie nic nie będzie w [u]moich[/u] kuluarach! ;-)))
Mania? Ależ to wyłącznie moje stwierdzenie w naszym tu dialogu - i nie dotyczy bynajmniej Ciebie! Dlaczego je sobie przypięłaś? Pasuje??? Nic o tym nie wiem, Bóg mi świadkiem!
Wiesz co, obruszasz się o moje różne (ogólne!) zaszeregowania i określenia, a tymczasem sama przypinasz mi różne"kwiatki do kapoty": a to jestem "wyrachowana", a to "oceniam, co jest naiwnością wewnątrz człowieka, a co nie jest", a to "osądzam uczucia ludzi wewnątrz nich", a to zdaje mi się, że "umiem określić, czym jest miłość od początku do końca" i jeszcze kilka innych, dość obraźliwych etykietek... Eeeee tam, weź se kup trupa! No naprawdę! Nic z tych zarzutów nie jest rzeczywistością. NIC!!! Twoje oceny autora na podstawie wierszyka są mocno krzywdzące!
A ja - jeśli w komencie jakim napisałam o Tobie jakiekolwiek zdanie osądzające - to najwyżej dla samoobrony i z przekory, żeby przeciwstawić się Twoim personalnym atakom. Tylko tyle. Dlatego przyjmuj to z przymrużeniem oka.
Natomiast "plotki" o Twojej miłości były jak najbardziej życzliwe i pełne radości.
Ale naprawdę nie musimy nigdy więcej mówić czegokolwiek na Twój temat. Wystarczy, że tak zadecydujesz i napiszesz to, na przykład teraz do mnie. Więcej nie będzie o Tobie mowy. Nigdy.
Mamy tysiące innych ciekawych tematów. Zaprawdę.

Pozdrówka, Aśka, i życzę zdrowia jak najlepszego - trzym się z humorem.
Joa.

nie napisałam, że miłość to brak rozumu i nie przedstawiłam takiego poglądu, Oxy, po rpostu nie uważam, żer można mieć w tym temacie pewność. motory 'miłości', czy też tego, co uważamy, ze nią jest (a myślę, zę takich pomysłów na to jest wiele, bo ludzie różnie patrzą), to również chemia, fizjologia, kulturowość, uczucia, rozum, zatem mieszanka dość różnorodna i w różnych proporcjach. dlategom napisała, ze ja używam życia, co oznacza, zę się róznymi formuąłmi i poczuciami kieruję - czasem rozsądkiem, czasem wytężoną pracą, czasem szalonym poczuciem, czasem nieuchwytną intuicją odbiegajacą od logiki.
pisząc "ty" - pisze raczej do poglądu, a nie do tego, jaka jesteś. nie znam Cię, po prostu nie zgadzam się z prezentowanym tu stanowiskiem. zatem potraktuj to "ty", jako do tego napisanego na stronie a nie do siebie :)
ciężka praca intelektu, wiesz, jak poczyta sie etologów zwierzęcych, to okazuje się, że formuł miłosnych, a nawet tego, co ludzie nazwaliby miłością, jest sporo w świecie.
ale myślę, że w zasadzie tutaj już nie ma o czym gadać więcej, bo to już takie przekonywanie do swego, a ja nie mam potrzeby przekonywać Cię do swego. poddałam pewną ocenę wiersza pod Twoją autorską uwagę i jako rzekłam, mi ten wiersz nie wadzi, :)
on sobie jest, jako pewne stanowisko. a ze ja temu stanowisku nie wierzę, to juz kwestia moja czytelnicza
Autorowi ogląd dany, Autor juz tam sobie zrobi z tem oglądem co zechce :)
takoż ja spadam już i oczywiscie Tobie i sobie zyczę jak najwięcej miłoiści i niech będzie piękna! :D


pozdrówki :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Na forum??? Nigdy nie rozmawiam o nikim na żadnym publicznym forum!!!
A o Tobie po prostu nie zamierzam w ogóle z nikim już rozmawiać. Nic z tego. Nie ma Cię. Próżnia. Nie chcesz istnieć wśród znajomych. Nul.

No właśnie. I o to chodzi w tym wierszu. O nic ionnego.

To znaczy - z jakim stanowiskiem? Bo do tej pory starałam się wykazać Ci, że ja nie reprezentuję stanowiska, jakie mi zarzucasz. A Ty nie umiesz dostrzec moich argumentów i odpowiedzieć na nie. Natomiast zarzucasz mi osądy, których nigdzie nie wyrażam. Tak wygląda nasza dotychczasowa rozmowa.
I rzeczywiście więcej nie ma sensu tego wszystkiego powtarzać, bo po co?
Pozdrówka. Dobrej nocki.
Joa.
Opublikowano

Oxy, chodzi mi dokąłdnie o takie komentarze:
Fajnie, że masz znowu swoją miłość, bardzo się cieszę i Ci gratuluję. (Zresztą słyszałam o tym parę miesięcy temu z poczty pantoflowej, i dobrze, że plotki okazały się prawdziwe).

to, o czym słyszałaś o mnie z poczty pantoflowej, zachowajmy na prywatne ewentualnie rozmowy :)

natomiast co do tego:
A o Tobie po prostu nie zamierzam w ogóle z nikim już rozmawiać. Nic z tego. Nie ma Cię. Próżnia. Nie chcesz istnieć wśród znajomych. Nul.

:|
nie bardzo rozumiem o czym piszesz, z tym istnieniem wśród znajomych.
u mnie i moich znajomych, wszystko po staremu.
Oxy, chciałabym pewnej jasności - rozmowy pod wierszami na org, są w innej dla mnie kategorii znajomości. bliskość dla mnie oznacza wykroczenie poza wirtual. tutaj jest forum, czasem sie pozartuje, czasem podzieli myślą, uczuciem, jakąś anegdotką ze swojego zycia, ale to nadal jest po prostu zetkniecie z ludźmi na forum pisakowym. i chciałabym, żeby tak zostało. nie oznacza to, ze nei darzę pojawiających się tu ludzi sympatią, życzliwością, czy nawet specyficznym lubieniem, ale to jest innego rodzaju stosunek, bo tak naprawdę darzę sympatią "pojawy" tych osób, nie znając zupełnie człowieka.
oczywiście spotkałam tu też kilku ludzi, z którymi relacje przerodziły się w bliższą znajomość, bliskie koleżeństwo, ale to już inna przestrzeń.
forum, to forum dla mnie. Nie gniewaj się, że to piszę, ale nie chciałabym, żeby się coś zapędziło niepotrzebnie gdziesik w manowce.
mam nadzieję, że to rozumiesz. pozdrawiam i ja już kończę :)

Opublikowano

Piszę o naszych wspólnych [u]znajomych[/u], z którymi utrzymujemy kontakty poza forum. W rozmowach ze znajomymi na temat wspólnych znajomych nie widzę nic złego. I tyle.
Ale skoro sobie nie życzysz, żeby rozmawiać o Tobie, no to nie. Nie spodziewałam się takiej reakcji, jest mi trochę przykro, ale skoro nie życzysz sobie, to więcej nie będę z nikim na Twój temat rozmawiać i niczego słuchać o Tobie. I już, tylko tyle.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ja tylko wyrażam opinię, nie zmuszam do zastanawiania się. nie zgadzasz się - ok, masz prawo jak każdy ;) każdy lubi coś innego. kto wie, może przy gitarce ta piosenka całkiem inaczej by mi się objawiła :)


aha - poezja śpiewana to nie jest "najgłupszy tekst do zaśpiewania", kategorycznie sie nie zgadzam - poezja śpiewana bywa tak wciągająca, że zatrzymuje się przy niej czas.
Opublikowano

Forma jaką sobie narzuciłaś wymogła pewien kompromis z dowolnością. Mimo to czyta się przyjemnie i jest całkiem mądre. A nawiasem mówiąc skojarzyło mi się z fragmentem piosenki Cohena:

Ah baby, let's get married,
we've been alone too long.
Let's be alone together.
Let's see if we're that strong.


Arek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Annna2    Kluczem do interpretacji jest malarstwo, utwór Pounda, jego biografia, sama historia, a także słowa 6 i 7 strofy.   Rozmowy na temat biografii Pounda nie podejmę, bo chciałam to wypowiedzieć wierszem. Jakaś myśl jest.   Ale nie trzeba interpretować tak, jak ja bym chciała. Bo wiersz jest wieloznaczny.    Trochę podpowiadam, bo chciałabym uniknąć posądzenia, że wiersz jest "pusty".   Jeśli ktoś napisze, że trudny...może tak. Ale już słowa ostatnich wersów mogą nasuwać jakąś myśl. Której ja jednak nie chcę rozwijać. Po to wiersz był napisany, żebym mogła się wypowiedzieć w formie wiersza:)   Jeśli nie zostanie to zinterpretowane w taki sposób, a uniwersalnie, to też tak może być.    Wiersz można rozszyfrować, ale nie trzeba. Jeśli ktoś się ograniczy do samego porównania do utworu Ezry Pounda „Na stacji metra” i zinterpretuje estetykę, podstawową myśl, przesłanie filozoficzne, też będzie dobrze.   Jeśli do samej estetyki- też. Ale to nie znaczy, że nie ma głębszych interpretacji.   Nie trzeba wielkich kompetencji- tylko niewielkiej znajomości biografii poety i zestawienia z wierszem Pounda.   Dalej potrzebna jest odwaga, bo jeśli coś się kojarzy, to pewnie kojarzy się tak, jak powinno.   Do tych, którzy nie lubią się zastanawiać i ich to irytuje, można zinterpretować literalnie!   Wiersza nie trzeba dekodować. Można go odczuć. Każda myśl, która jest moją myślą, Twoją myślą, jest właściwa.   Czy pusty? Kwestia nastawienia i poglądów.
    • @iwonaroma  "Aniołowie nie mają skrzydeł, mają ludzkie twarze"  Czeslaw Miłosz. Pozdrawiam ciepło, udanej niedzieli. 
    • Mokre Boba jaja boberkom
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @LessLove Bardzo dziękuję za tak obszerną wypowiedź. Przeczytałam wnikliwie tak, jak potrafię, tzn.jakie są możliwości mojej percepcji :)   Właściwie zgadzam się z prawie całkowicie z tym, co napisałeś wyjąwszy to, że mój tekścik jest obojętny wobec Istnienia - cechy boskiej. Nie. Ten który jest - jest ponad (tym materialnym) życiem i ponad śmiercią, która dotyczy tylko życia, które znamy tu, na Ziemi. Ale On nas zna i chce, byśmy poznali, dotarli/wrócili do niego. Tak jak piszesz, jesteśmy oddzieleni i to jest nasz grzech. Pisząc - 'życiu życie a śmierci śmierć' - pisałam o tym, co dotyka nas, ludzi - co nie znaczy, że neguję istnienie tego, co jest ponad światem ludzkim (no i pod nim :)). Ateiści nie mają problemu w widzeniu tego, co jest pod nimi, ale mają trudność w zobaczeniu tego, co jest nad nimi. Choć z drugiej strony oni są też w drodze, szukają i nie chcą ślepej wiary i może tym sposobem łatwiej im szukać też w sobie a nie na zewnątrz? Choć to oczywiście nie reguła.    Tworzenie (życie, synteza) i śmierć (rozpad, analiza) istnieją w pewnym interwale rzeczywistości. Ale jest jeszcze rzeczywistość boska, gdzie istnieje tylko życie (tworzenie, synteza) i rzeczywistość demoniczna, gdzie istnieje tylko śmierć (rozpad, analiza). My, ludzie - pośrodku, trochę tego, trochę tego. No i mamy dwie główne drogi (oprócz oczywiście wielu wielu dróg , w których synteza i analiza mieszają się w różnych proporcjach - w różnym czasie i kontekście). No ale w rozwoju, tak czy siak, dochodzimy 'do ściany ', kiedy pozostaną tylko te dwie główne drogi i trzeba będzie dokonać wyboru, synteza czy analiza, życie czy śmierć.  Rzeczywiście, fizyka pomaga to zrozumieć poprzez to, że w punkcie krytycznym zachodzi przemiana (np.kwantu w falę lub w drugą stronę - fali w kwant). Od razu zaznaczę, że w liceum miałam tróję z fizyki :) Nie lubiłam jej i nie rozumiałam, może dlatego, że nauczycielka też jej nie lubiła, do czego nam się przyznała :);) Chciała studiować co innego, ale się nie dostała, a na fizyce było dużo miejsc, wystarczyło zdać jako tako. Ale teraz lubię sobie posłuchać ciut ciut z tego zakresu i w sumie zdumiewa mnie, że ludzie, którzy mają mniej więcej taką samą wiedzę z zakresu fizyki na najwyższym ludzkim poziomie (bo przecież nawet jak nie odkrywają czegoś sami to istnieje między nimi przepływ wiedzy, informacji) - są odmiennego światopoglądu w kwestii tego, czy Bóg istnieje czy nie istnieje. Ale to takie ludzkie... Jesteśmy podzieleni także w tym obszarze. Tak jak zauważyłeś, często nie podajemy sobie ręki a wręcz istnieje rozłam a często gęsto wzajemne zwalczanie się w obszarze nauki i teologii. Czytałam fascynującą autobiografię Marka Abramowicza "Między Bogiem a prawdą" (polecam, jeśli nie czytałeś, oprócz wątków osobistych także fizyka i deklaracja wiary). Jest w sumie naukowcem ewenementem, bo często podkreśla swoją wiarę, inni fizycy (ci z górnej półki) cicho siedzą w tej kwestii. Wspominasz księdza Hellera. Mnie na myśl przychodzi ksiądz profesor Sedlak, który mimo, że był księdzem był też zagorzałym naukowcem, a w dodatku, o zgrozo ! ;) poszukującym też w obszarach tzw.parapsychologii(i przez to  negowanym w swoim teologicznym środowisku). Ale tacy ludzie są światełkiem nadziei, że wszystko da się da połączyć (synteza).  Tak jak piszesz, jest jedna PRAWDA ale póki co, dążymy do niej różnymi dróżkami i na różny sposób. Każdy z nas ma swój kawałek pizzy ;) Może tak: prawdzie - życie  kłamstwu - śmierć    :)   Dzięki i zdrówka       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...