Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Myślę, że labirynt jednak wiąże się w kłębek... ;

Autor czy peel nie pomaga przezwyciężyć bezradności, bo sam ją odczuwa - rzecz w tym, że chce zobrazować to kłębienie się, oddać istotę mgły, ciemności, nieświadomości, granicy pomiędzy "teraz" a "nigdy", między "tu" i "nigdzie", między "jestem" a " ". Odnosi się do modelu, w którym nasze wartości, ale także rzeczy i cała codzienność, że powtórzę metaforę, "ludzka potoczność", to "tanie łachmany", opisuje ten punkt widzenia - przedstawiając ciemność, dzikość, przetapianie się, które wydaje się być podszewką świadomości jako takiej. Bezradność jest tu naturalna i mogę tylko pogratulować celności (intuicyjnego?) odbioru ;

Zastanawiająca jest swoją drogą zbieżność obu kłębków, przecież ta mglista glina, ciemne elan vital czy czysta (brudna?) stwórczość (taki koncept) silnie kojarzy się z kłębiącymi się, zmiennymi, irracjonalnymi labiryntami kobiecości... ;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oj, ale ta bajka może nawiązuje do tytułu, swoistego jądra ciemności? ;

Pozdrawiam

ale to trochę banalne jądro ciemności, nie uważasz? :)

Banalne-niebanalne, nie boję się banału, bo nie każdy banał jest banalny? :) Zastanawiam się tylko co i w jaki sposób jest banalne, w jakim kontekście, bo przecież kontekst dopełnia rzecz, w tym i jej banalność-niebanalność..? :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To może raczej Pamięć? www.youtube.com/watch?v=VtXK1aJlEPU - wyborna ;
To już prędzej to :
www.youtube.com/watch?v=1IqzNPAv0mk
wreszcie mi się przypomniało skąd znam te słowa:"nie znajdziesz obiecanej ziemi"
;P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Myślę, że labirynt jednak wiąże się w kłębek... ;

Autor czy peel nie pomaga przezwyciężyć bezradności, bo sam ją odczuwa - rzecz w tym, że chce zobrazować to kłębienie się, oddać istotę mgły, ciemności, nieświadomości, granicy pomiędzy "teraz" a "nigdy", między "tu" i "nigdzie", między "jestem" a " ". Odnosi się do modelu, w którym nasze wartości, ale także rzeczy i cała codzienność, że powtórzę metaforę, "ludzka potoczność", to "tanie łachmany", opisuje ten punkt widzenia - przedstawiając ciemność, dzikość, przetapianie się, które wydaje się być podszewką świadomości jako takiej. Bezradność jest tu naturalna i mogę tylko pogratulować celności (intuicyjnego?) odbioru ;

Zastanawiająca jest swoją drogą zbieżność obu kłębków, przecież ta mglista glina, ciemne elan vital czy czysta (brudna?) stwórczość (taki koncept) silnie kojarzy się z kłębiącymi się, zmiennymi, irracjonalnymi labiryntami kobiecości... ;


Zastanawiająca jest swoją drogą zbieżność obu kłębków, przecież ta mglista glina, ciemne elan vital czy czysta (brudna?) stwórczość (taki koncept) silnie kojarzy się z kłębiącymi się, zmiennymi, irracjonalnymi labiryntami kobiecości... ;

Tak, tylko, że kierunek odwrotny...
W przypadku " mglistej gliny ", jest ona chaotycznym, magmowym początkiem, duszącym się od nadmiaru własnych możliwości, z obietnicą uformowania się w " coś " - konkretnego, rzeczywistego, do objęcia słowem.
Kobieta, to " coś " już uformowanego, kształt doskonały, który przy empirycznym " dotknięciu " zaczyna mgielnieć, wielokrotnieć jak rzeka, rozplatająca się w setki rzeczek, strumieni, potoków, strug...
Kłębek się zwija, kłębek się rozwija...
: )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:) W zasadzie to kierunki są oba, rozumiem, że dotknięcie, zaburzenie kształtu doskonałego wyzwala w nim stwórczość, rozplatający się warkocz możliwości, a zatem to kobieta kojarzy się z mgłą, to ona mgielnieje.
Ale czy dotknięcie mgły nie zescala jej, nie rozwiewa w kształt - doskonały, bezpieczny - więc może dotyk, czułe niedowierzanie podróżnika/odkrywcy, dopełnia to niezwykłe macierzyństwo lub w ogóle je umożliwia; i na kilka, kilkadziesiąt chwil powstaje świat; kubek, świeca...

Kłębek się zwija, kłębek się rozwija... ;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:) W zasadzie to kierunki są oba, rozumiem, że dotknięcie, zaburzenie kształtu doskonałego wyzwala w nim stwórczość, rozplatający się warkocz możliwości, a zatem to kobieta kojarzy się z mgłą, to ona mgielnieje.
Ale czy dotknięcie mgły nie zescala jej, nie rozwiewa w kształt - doskonały, bezpieczny - więc może dotyk, czułe niedowierzanie podróżnika/odkrywcy, dopełnia to niezwykłe macierzyństwo lub w ogóle je umożliwia; i na kilka, kilkadziesiąt chwil powstaje świat; kubek, świeca...

Kłębek się zwija, kłębek się rozwija... ;

więc może dotyk, czułe niedowierzanie podróżnika/odkrywcy, dopełnia to niezwykłe macierzyństwo lub w ogóle je umożliwia; i na kilka, kilkadziesiąt chwil powstaje świat; kubek, świeca...

A co robić przez pozostałe miliony chwil... ? ; )
Optuję za wersją :

długie związki blaszane pudełko po cukierkach
kubek
świeca

jasność

Kobieta nie stwarza świata, ona " daje " nam świat, który już jest - rozwija kłębek, a my ganiamy za nim jak kocięta...
: )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przez miliony "chwil" - leżeć w bezruchu? ;

Właściwie nie pisałem o kobiecie, tylko o mgle, w której można odnaleźć pierwiastek kobiecy. To w niej bezpośrednio dostrzegam stwarzanie świata albo odtwarzanie formy utraconej przez zemglenie. Ale z racji porównania wszystko nam się upłynniło. I dobrze. Więc wymieszam mocniej:

Nie chce mi się wierzyć, że coś "jest", jasne i określone, lecz wyrachowane, wolę myśleć, że się staje, za dotykiem przybiera na krótko wyraźną formę. I pamięta własne kształty, co nie przeszkadza stawać się od nowa na nowo.

Zgoda, we mgle wszystko już "jest" - ale w sensie możliwości, nie realnie, nie ma świata zakrytego mgłą, jest co najwyżej "zakryty" w przenośni - bo z mgły ten świat powstaje, z mgły jest zbudowany. On cały jest mgłą. A przynajmniej ten jeden.

W przeciwnym wypadku jesteśmy raczej byczkami, które biegają za zwodniczą, czerwoną płachtą...

;)

PS. Oj stwarza świat, stwarza... ;

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
    • @obywatelDobrej nocy, dziękuję :)     @Natuskaa  Dziękuję :)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...