Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - miło że czytasz  - dzięki -                                                              Pzdr.
    • Scena błyszczy od świateł. Słychać oklaski zza winkla,  Ktoś wstał, ktoś gdzieś gwizda.  Czy nie powinienem być pełen? To było udane, marne przedstawienie.   Gdy schodzisz ze sceny, uśmiech. Od ucha do ucha nie szczery.  Nawet kiedy umrzeć chcesz,  Kiedy oddech płytki doję. Marne przedstawienie musi trwać!    Za sceną, gruba kurtyna chroni,  Przed wzrokiem ludzi dalekich.  Alkoholiczny wypływa nie rozwój.  I męczy mnie ta myśl przy whisky,  Że zaraz muszę znów tam wskoczyć.   W kółko nie pokazuj łez, szczerz się. Głowa do góry, idziesz w prost.  Co z tego że dusza już pogrzebana. Że serce gdzieś leży pod sceną. Marne show wciąż musi trwać.   Reżyser nie mówi stop, Scenariusz ma gotowy. kwestie wkłada do głowy.  Pod maskę z iskier  Niech nie widzi, nikt mej twarzy.   Płacz tylko w samotności, Kiedy nie ma naszych gości. Nie słuchaj smutnych nut, Weź nie chwal się tym! Złamane serce nie jest modne.   Nie sprzedają się twe smutki, Nie chcę widzieć ich plakatów, Nie chcę widzieć co zrobiłem. Takie myśli myślę ma. Mój reżyser, życia pan.   Reżyser mówi załóż maskę. Me łzy pod nią, jego są winą Ja go nie obwiniam.  Lecz niech nie mówi,  Że łatwo jest grać, bez drugiego aktora.
    • @wierszyki genialne! lubię takie konotacje z przeszłości :)
    • Z rębakiem do gałęzi. W abordażu do Scylli. Łuki pnączy oplotły wnet łódeczki flotylli.   Rybak Glaukos z rębakiem — palić drewna nie wolno. Scylla jemu latarnią. Psy szarpały przechodniów.   Nie wskazywała drogi. Nie oddawała ciała. Rzęzi wiosna w rębakach. Piętrzy piana się w falach.   Monstrum walczy zaciekle jak w Cieśninie Mesyńskiej Scylla z głębin. W naturze tonie rębak od ramion.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...