Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Życie szachownicą czarno-białą
Człowiek – marnym pionkiem

Byt na ziemi – stan paskudny
Pełen złudzeń lecz na wskroś okrutny
Każdy moment akcentuje krótkie szczęścia chwile
Każda chwila walką bywa o kolejny moment

Życie ludzkie śmiechu warte
Nikły płomień znakiem bytu
Marne piórko, listek mały
Stłumić może ogień cały

Życie bywa grą planszową
Partią szachów z przeciwnikiem

Każdy pionek gotów walczyć
Ultimatum stawia szala
Strony stają oko w oko
Przeciw sobie król i życie

Człowiek staje przed wyborem
Umrzeć w walce czy z rodziną?
Bohaterem kraju zostać czy cząsteczką masy szarej?

Homo sapiens wśród drzwi wielu
Bez ustanku klamki szuka
Balansuje na granicy
Wyjścia szuka z szachownicy

Opublikowano

Agnieszko, w Twojej "Szachownicy" widać pomysł na wiersz, ale niestety wykonanie jest dla mnie
zbyt patetyczne.
Ostatni wers... "wyjścia szuka z szachownicy"... no tak, skoro chce zejść z pola bitwy, to siłą
rzeczy przegra... na polu gry pozostaje najlepszy.
Domyślam się, że owa szachownica, to ogólne ujęcie zakrętów życiowych.
Serdecznie pozdrawiam... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @KOBIETA ja się z satanistami nie zadaję:)
    • Mamo, Tato — piszę nocą, gdy ziemia przestaje oddychać, gdy między wystrzałami można jeszcze usłyszeć własne serce. Kartka drży jak moje dłonie, a atrament miesza się z kurzem, którego nie zmywa deszcz.   Pamiętam zapach kuchni o świcie i skrzypienie drzwi, które zawsze otwieraliście pierwsi. Tutaj poranki są ciężkie jak kamień, a słońce wstaje tylko po to, by policzyć poległych.   Mamo, mówiłaś kiedyś, że wojna jest słowem z książek — dziś wiem, że to twarze bez imion i oczy, które gasną zbyt szybko. Noszę w kieszeni zdjęcie z wakacji nad rzeką, już prawie nie pamiętam dźwięku waszego śmiechu.   Tato, chciałem być silny jak Ty, ale siła nie polega na tym, by nie płakać. Najtrudniej jest patrzeć na chłopców młodszych ode mnie, którzy zasypiają w ciszy, z której już się nie budzą.   Jeśli wrócę — usiądę przy stole i będę milczał długo, bo nie ma słów na rzeczy, których oczy nie powinny widzieć. Jeśli nie wrócę — nie szukajcie winy w sobie, wojna wybiera szybciej niż człowiek potrafi zrozumieć.   A kiedy nadejdzie wieczór i wiatr dotknie okien naszego domu, pomyślcie, że to tylko mój szept wracający przez pola. Nie płaczcie nad losem, którego nie mogliście zmienić — kochajcie mocniej świat, aby nikt już nie musiał pisać takich listów.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - cieszy mnie że ładnie i obrazowo - dzięki -                                                                                         Pzdr. @Robert Witold Gorzkowski - @Natuskaa - @APM - @Berenika97 - dziękuje - 
    • wystarczy podzielić salę by strony zaczęły pluć   wystarczy rozdać role by pojawiły się ofiary i kaci   wystarczy biały kitel by ktoś naciskał przycisk do końca   wystarczy jeden który odmówi
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...