Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w rzeczy i konkrecie
nie. nie umiem się znaleźć
myśli tęsknoty
barierą się stają
wieczny o świecie nicości
marzeń eterowych
wszystko było już wiadome
na początku teraz i potem
o tej miłości co sennie
rozbiega się nad stawem
odbijając światło księżyca

czy stanę w jego poświacie

Opublikowano

Fly - nie podchodzi mi Twój wierszyk, ale jesteś zajefajnie sympatyczna, taka otwarta, pomysłowa, zaskakująco szczera, nieco przeszkadzalska i masz zajebiste komentarze, czytałam w byłejzet, wpe i tu i rozmontowujesz mnie, a co nadodjazdowe - zdaje mi się, że piszesz nader spontanicznie :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




dobra, Fly - tzw. zetka jest i można zawsze komentować - przedtem też tak było, przynajmniej względem komentów - pisz dalej, w b.zet, wpe nawu bądź sobą i nic więcej - dobranoc.
Opublikowano

moim zdaniem wiersz nie jest zły choć można by go dopracować. Po pierwsze może by zrezygnować z inwersji i zapisać to po prostu normalnie (barierą się stają ==> stają się barierą). Cały wiersz można by lekko skrócić :)))) bo jest trochę przegadany. Proponowałbym też jeżeli byś kiedyś go przerabiała oprzeć całość na puencie która ci fajnie wysżła :)) usunęłłe z niej tylko parę zbędnych słów i zobacz jak błszyczy :)))

odbijając światło
księżyca
stanę się
jego poświatą

pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czyja peelki czy Autorki?
peelka ma prawo być smutna ale jeśli Autorka usprawiedliwia własnym smutkiem wypisywanie takich majaczeń to jest żałosne
polecam ścianę płaczu

pozdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...