Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zawsze zdziwiony zmorą zużytych zdań, zaprzeczam zbyt zawiłym zasadom. Zapożyczenia zdrowych zamierzeń zdominowały zadupie zakamarków zaszczutego zatrwożenia. Ze znienacka zdobytych zwierzeń zamierzam zadziwić zgromadzonych, zabójczo zmysłowych zatraceńców. Zduszony zapleśniałymi zasadami zgorzkniałych zboczeńców, zauroczonych zastąpieniem zużytych zabezpieczeń, zaproponowałem związki ze zwierzętami. Zatrwożony zaangażowaniem zepsutych zmysłów zaskoczyłem zatwardzialców zaplanowanymi zamierzeniami.
Zdziwieni zbliżającym zagrożeniem, zaproponowaliśmy zmiany. Zgromadzeni zaprotestowali ziewaniem.. Zdobyte zaufanie znienacka zniknęło. Zaplanowaliśmy zmienić zarząd. Zanim zaczęliśmy, zapadł zmierzch.
Zaskoczeni, zbieraliśmy załączniki. Zapanowało zacietrzewienie. Zniecierpliwieni znieczulicą, znużeni znikomym zainteresowaniem, zatraciliśmy zdolność zjednywania zaufania. Zagłuszeni zjadliwością zebranych ziomków zapragnęliśmy zbliżyć zwaśnionych zapaleńców . Zapanowało zwątpienie. Zagaił zastępca zwierzchnika. Znieruchomieliśmy. Zawsze zaczynał zdanie znanym zwrotem.
- Zużyte zwieracze – zasygnalizował – zastępujemy zręcznym znojem zdrowych, zaciśniętych, zapienionych zajadów.
Zastygliśmy zdumieni zaprezentowaną zaletą zmanierowanych, zwulgaryzowanych zapożyczeń.
- Złośliwe zmacerowanie zranionych, zmiędlonych zsypów zszarganych zwężeń, zniekształca zadowolenie zbliżenia.
- Znakomite zagajenie – zauważył zimnokrwiście, zazwyczaj zgorzkniały Zbąszyński.
Zbezczeszczone zdradziecko zadupie zżera zgaga zakiszkowa - zreasumował – zataczając zuchwałym spojrzeniem zbulwersowanych zjazdowiczów. Znokautował znawców zagadnienia.
- Zoologiczne zażyłości zniszczą zwis, zohydzając zbereźne znikczemnienia zblazowanych zleceniodawców zasklepionych zapieczeniem zaskorupiałych zlewek.
Znużeni, zakończyliśmy zjazd zoo patologów zupą zabielaną zbiorową zrzutką zjełczałej zmazy zagęszczonej zropiałą zgorzelą zdrożnych zberezeństw. Zaalarmowano zatrwożonych zomowców. Zapudrowane zranienia zdekonspirowały zeszłoniedzielne zażyłe zepsucia.

  • 5 tygodni później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma   Twoje słowa zostawiają mosty w ciszy.   ktoś kto je czyta, wchodzi w świat Twojego ognia .   z apetytem.  
    • Piękny utwór. Adekwatny do tematu. Nie sposób nie myśleć o czasie/ naszym czasie, bo oznacza dla nas życie/ wszystko. A racjonalnie nie możemy go nigdzie "przyłapać". Podobnie, jak Boga, znamy go jedynie z jego manifestacji. Czy jest przyjacielem czy wrogiem? Jest towarzyszem wszystkich oddechów. Pozdrawiam.
    • @Alicja_Wysocka   Alicjo.   Ty nosisz własne niepodległe wszechświaty w swoim  ciele gdzie  prawda jest pierwotna, a świat nie istnieje poza jej dzikością .   Twój wiersz uderzyl mnie poetyckim blaskiem !!!  
    • @Nata_Kruk   Nata !    sankcjonujesz swoją "tycią” niezależnosć jak prywatne państwo pod skórą .   bez hymnu, bez zgody świata.    i w tej cichej, upartej dzikosci jest więcej prawdy niż w całych rejestrach wielkich słów !!!   wiosenne.......  
    • "Sufit, ściany i podłoga" Zagadał sufit raz do podłogi: „Doprawdy, los twój jest nader srogi! Zdeptanaś cała, poharatana, z meblami w stylu wiejska kabana”. Z góry na dół spogląda nań drwiąco: „Wyglądasz wręcz odpychająco. Wszędzie łachmany, buty rzucone, wielkie śmietnisko na każdą strone”. Zerknęła z dołu w nerwach podłoga skrzypnęła, w ripoście jak do wroga: „Zamilcz, ty blada, pusta płaszczyzno, niechaj twe słowa w gardle ci wyschną!. Lampa u ciebie ledwo się trzyma, lecz dumnie pierś swą szklaną nadyma. Gdy się nadymać będzie przesadnie, to wraz z kawałkiem ciebie odpadnie! I wtedy pęknie to twoje ego, gdy na pysk łupniesz, mój ty kolego. A to co spadnie – oknem wywalę, więc już nie mędrkuj, mój ty cymbale!”. „Ha, ha!” – tu sufit ryknął ze śmiechem. „Straszysz na wyrost, z pustym pośpiechem. Ja trwam na ścianach dumnie oparty, ściany z betonu – to nie są żarty!”. Wtem odezwały się zgodne ściany: „Obajście warci siebie, gałgany! Bo gdy my tylko się wycofamy, w gruz się zmienicie, durne pacany”. Morał z bajeczki płynie nam jasny: Nie wszczynaj zwady – choć świat jest ciasny – z tym, z kim na co dzień los twój związany przez wspólne życie i wspólne ściany. – Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...