Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



uwłaczam płci pięknej? trzepak pozorów? owulujacej fragmentarycznie? zahukana? tapirowana ciemnogrodzko?
:))
a kto tu mówi o śrubokręcie i rycerzu ?? ja?? to Kasieńce srubokręty w głowie.. jak widac podświadomie :))

Kaśka, tyle tu testosteronu, że zastanawiam się nad Kasiową owulacją, czy aby wszystko w porządku, ale biorąc pod uwagę rozpyskowanie to widać tylko okres. masz jakieś skłonności beatkowe, czy jak?

weż się rozbaloń i z wiatrem

hejka
/b


Skomentowałam wiersz i uargumentowałam, dlaczego odbieram taką pseudoliryczną pisaninę negatywnie.
Napastliwy i obraźliwy charakter Pani odpowiedzi tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że między zdefiniowanym przeze mnie obrazem peelki, a Autorką różnica niewielka.
Jeżeli ta notka miała kogoś zdyskredytować, zdyskredytowała jedynie samą Autorkę.

Pani słabo pisze i źle znosi krytykę -więcej, Pani jej nie przyjmuje do wiadomości i nie szanuje czytelników.
Nieładnie.


Kaśka, masz atakujący sposób krytykowania. poczytaj, jak wyglądały uwagi innych i poczytaj moje odpowiedzi. nie mam nic przeciw Tobie, Peelce, krytykom, jajeczkowaniu czy jego braku. po prostu juz tak mam, że atak wywołuje we mnie kontratak a przynajmniej obronę. taka skorpionia natura. przyjrzyj się własnym słowom krytycznie a stwierdzisz, że wcale nie są atakiem na wiersz, a na autora, bo wyraźnie mówiłaś o autorach.
bez urazy ;)
/b

PS
a tak przy okazji, to jakoś Cię nie widziałam pod wierszami typu dramaturgia, fru, czy białej linii a przecież mało mają w sobie kobiecości, ktora Cię drażni. jeśli chodzi o poziom wierszy, to się nie sprzeczam, choć wyższy jest od wielu tu występujących, aczkolwiek do tych dobrych zapene dużo im brakuje.
trzymaj się
  • Odpowiedzi 84
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Teraz dopiero zauważyłam Twoje pytanie ;) Mnie podobała się od początku tamta wersja.
Wszystkie "roz" uzasadnia ostatni wers. Mam taki sposób, kiedy w komentarze wkrada się maniera: idę poczytać wiersze najbardziej "zajadłych" ;)
Jeśli chodzi o liryki najbardziej na miejscu byłaby opinia Alicji Wysockiej (?)
Najlepiej jednak wrócić do swojego wierszydła za jakiś czas i wtedy wszystko staje się jasne :))
Autor wie najlepiej co i jak chciał powiedzieć.
Pozdrawiam pogodnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Teraz dopiero zauważyłam Twoje pytanie ;) Mnie podobała się od początku tamta wersja.
Wszystkie "roz" uzasadnia ostatni wers. Mam taki sposób, kiedy w komentarze wkrada się maniera: idę poczytać wiersze najbardziej "zajadłych" ;)
Jeśli chodzi o liryki najbardziej na miejscu byłaby opinia Alicji Wysockiej (?)
Najlepiej jednak wrócić do swojego wiersz za jakiś czas i wtedy wszystko staje się jasne :))
Autor wie najlepiej co i jak chciał powiedzieć.
Pozdrawiam pogodnie.


Agatko, masz rację, przez chwilę w niedzielę były tu trzy wersje. papierowa, pierwotna z orga i ta podcięta. szaleństwo jakieś :) zdecydowałam się na wersję pierwotną z orga bez wycięcia mgławic, bo jako częsty gość wieczorny pewnie byłoby im przykro, że je pominęłam ;)

Alicja Wysocka chyba nigdy jeszcze mnie nie odwiedziła, z resztą lirycznie popisuję bardzo sporadycznie.

Pogodnie, Agato, zawsze pogodnie :))
/b
Opublikowano

nie wiem czy to bezpieczne ale muszę napisać, ze mi się nie podoba ten wiersz i w sumie jestem blisko komentarza Kasi [sic!], że kobieta to coś więcej niż fragmenty, ktore do ułożenia się w całość potrzebują mężczyzny, a takie coś czyta mi się w tym wierszu i to czyta infantylnie, nawet nie dlatego że jest tu pełno 'roz-' ( swoją drogą 'rozpaprocenie', ew. 'rozwinogronowanie/rozwinogronienie' i 'rozkosmykowanie' są bardzo, bardzo ładnymi neologizmami. a zwłaszcza, gdyby użyto je osobno ). Spora część wiersza ( chociażby fiołki i źrenice), a już w szczególności pointa jest wg mnie banalna banalnością nastolatki ( proszę nie podejrzewać mnie o ZNPM, to nie to;) ) i to niestety dla mnie rzutuje na resztę.
pozdr aga

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Emu,
dlaczego miałoby nie być bezpieczne? zawsze mówię to, co myślę i żadne nagany czy pochlebstwa nie wpływają na moje komentarze ani oceny. trochę się czuję zażenowana takim podejściem.

co do meritum, to przyznam, że rozumiem taką postawę wobec wiersza, natłoku roz i braku głębszego sedna, ale ten wiersz nie miał być żadnym wiekopomnym arcydziełem. ot taka chwilka słabości. rozpaprocona. nigdy się tak nie czułaś?? nie żartuj.
w życiu spotykają nas różne chwile i potrafię docenić urok każdej z nich. zdecydowanie ani peelka ani autorka nie są słabymi kobietami chcącymi się wyłącznie podporządkować. zapewniam.

dziękuję za podzielenie się odczuciami i pozdrawiam
/bea

PS
mogę poprosić o rozszyfrowanie ZNMP
?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




???
pamiętam to słodkie "ok :)" i zastanawia mnie, co się z nim stało
reasumując niezrozumiałam "biełych roz" i dlatego poprosiłam o wyjaśnienie, tylko tyle, więcej nie zapytam.
wiersz nie miał być liryczny, miał być zabawny i oswojony jak kot na parapecie.

pozdrawiam
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Emu,
dlaczego miałoby nie być bezpieczne? zawsze mówię to, co myślę i żadne nagany czy pochlebstwa nie wpływają na moje komentarze ani oceny. trochę się czuję zażenowana takim podejściem.

co do meritum, to przyznam, że rozumiem taką postawę wobec wiersza, natłoku roz i braku głębszego sedna, ale ten wiersz nie miał być żadnym wiekopomnym arcydziełem. ot taka chwilka słabości. rozpaprocona. nigdy się tak nie czułaś?? nie żartuj.
w życiu spotykają nas różne chwile i potrafię docenić urok każdej z nich. zdecydowanie ani peelka ani autorka nie są słabymi kobietami chcącymi się wyłącznie podporządkować. zapewniam.

dziękuję za podzielenie się odczuciami i pozdrawiam
/bea

PS
mogę poprosić o rozszyfrowanie ZNMP
?
dlaczego niebezpieczne?

ja też je tak czytam. Nie jest to moja postawa, po prostu ustosunkowałam się do przeczytanej wczesniej dyskusji pod tekstem, w której "zwalczasz" nieprzychylne ci komentarze.


czułam się różnie w życiu, ale nie wszystkie uczucia i nie każdy sposób ich przedstawienia nadaje się na wiersz. są takie ( uczucia ), które wydają nam się niesamowite, ale ta niesamowitość wynika jedynie z tego, że są nasze.
nie musisz mnie zapewniać o niczym, przecież widzę, co napisałaś, chyba wiersz się ma bronić, no nie?? ( pytanie retoryczne )

p.s. zespół napięcia, obie wiemy przed czym;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Emu,
dlaczego miałoby nie być bezpieczne? zawsze mówię to, co myślę i żadne nagany czy pochlebstwa nie wpływają na moje komentarze ani oceny. trochę się czuję zażenowana takim podejściem.

co do meritum, to przyznam, że rozumiem taką postawę wobec wiersza, natłoku roz i braku głębszego sedna, ale ten wiersz nie miał być żadnym wiekopomnym arcydziełem. ot taka chwilka słabości. rozpaprocona. nigdy się tak nie czułaś?? nie żartuj.
w życiu spotykają nas różne chwile i potrafię docenić urok każdej z nich. zdecydowanie ani peelka ani autorka nie są słabymi kobietami chcącymi się wyłącznie podporządkować. zapewniam.

dziękuję za podzielenie się odczuciami i pozdrawiam
/bea

PS
mogę poprosić o rozszyfrowanie ZNMP
?
dlaczego niebezpieczne?

ja też je tak czytam. Nie jest to moja postawa, po prostu ustosunkowałam się do przeczytanej wczesniej dyskusji pod tekstem, w której "zwalczasz" nieprzychylne ci komentarze.


czułam się różnie w życiu, ale nie wszystkie uczucia i nie każdy sposób ich przedstawienia nadaje się na wiersz. są takie ( uczucia ), które wydają nam się niesamowite, ale ta niesamowitość wynika jedynie z tego, że są nasze.
nie musisz mnie zapewniać o niczym, przecież widzę, co napisałaś, chyba wiersz się ma bronić, no nie?? ( pytanie retoryczne )

p.s. zespół napięcia, obie wiemy przed czym;)


Emu,
wyobraź sobie, że ja czuję się atakowana, niezrozumiana, wiersze muszę tłumaczyć, bo niewiele osób w nich dostrzega cokolwiek. fakt, zastanawiam się nad sensem umiesczania tu wierszy skaro spotykają mnie tylko ataki i szczypta zaledwie zrozumienia.
wiersz moim zdaniem jest przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy. jeśli nikt tego nie dostrzega, to chyba się nie powieszę jednak na Wasze życzenie. Nie lubię scen, ale takie komentarze natarczywe powodują we mnie odruch zwrotny. Dlaczego mężczyźni potrafią skrytykować prosto i po ludzku, a Wy się w jakiś absurdalny dla mnie sposób pastwicie swym niezrozumieniem nad wierszem??

Wersja specjalnie dla Emu, Dziewuszek i Kaśbaloniastych

Rozpaprocenie

Na oknie się rozpaprociłam
miękko w doniczkach
rozwinogroniłam źrenice

rozkosmykowałam języczkiem
opuszkiem pacłam muszkę
rozfirankowała się mgławica pazurkiem

drogi mlecznej na lewo od księżyca
jak busola wskaźnik wąsa
pólnoc wzywa, czas na mnie

nad ranem wrócę
i uroczyście przyjajeczkuję
żem rozfiołkowana niewinnie ;)


- teraz oczy się winogronią, a jajeczkowanie jest na swoim miejscu, co więcej, ataki na moją owulację ewoluują w kierunku spaceru z psem, na którym to wiersz wpadł mi do głowy całkiem niechcący i niewinnie.

żegnam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dlaczego niebezpieczne?

ja też je tak czytam. Nie jest to moja postawa, po prostu ustosunkowałam się do przeczytanej wczesniej dyskusji pod tekstem, w której "zwalczasz" nieprzychylne ci komentarze.


czułam się różnie w życiu, ale nie wszystkie uczucia i nie każdy sposób ich przedstawienia nadaje się na wiersz. są takie ( uczucia ), które wydają nam się niesamowite, ale ta niesamowitość wynika jedynie z tego, że są nasze.
nie musisz mnie zapewniać o niczym, przecież widzę, co napisałaś, chyba wiersz się ma bronić, no nie?? ( pytanie retoryczne )

p.s. zespół napięcia, obie wiemy przed czym;)


Emu,
wyobraź sobie, że ja czuję się atakowana, niezrozumiana, wiersze muszę tłumaczyć, bo niewiele osób w nich dostrzega cokolwiek. fakt, zastanawiam się nad sensem umiesczania tu wierszy skaro spotykają mnie tylko ataki i szczypta zaledwie zrozumienia.
wiersz moim zdaniem jest przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy. jeśli nikt tego nie dostrzega, to chyba się nie powieszę jednak na Wasze życzenie. Nie lubię scen, ale mam takie komentarze natarczywe powidują we mnie odruch zwrotny. Dlaczego mężczyźni potrafią skrytykować prosto i po ludzku, a Wy się w jakiś absurdalny dla mnie sposób pastwicie swym niezrozumieniem nad wierszem??

Wersja specjalnie dla Emu, Dziewuszek i Kaśbaloniastych

Rozpaprocenie

Na oknie się rozpaprociłam
miękko w doniczkach
rozwinogroniłam źrenice

rozkosmykowałam języczkiem
opuszkiem pacłam muszkę
rozfirankowała się mgławica pazurkiem

drogi mlecznej na lewo od księżyca
jak busola wskaźnik wąsa
pólnoc wzywa, czas na mnie

nad ranem wrócę
i uroczyście przyjajeczkuję
żem rozfiołkowana niewinnie ;)


- teraz oczy się winogronią, a jajeczkowanie jest na swoim miejscu, co więcej, ataki na moją owulację ewoluują w kierunku spaceru z psem, na którym to wiersz wpadł mi do głowy całkiem niechcący i niewinnie.

żegnam

możliwe, ze to dlatego, ze woli Pani mężczyzn, ale tego wiedzieć nie mogę.
To chyba jest dla Pani jakiś sygnał, że musi Pani tłumaczyć swoje wiersze? Możliwe, ze to nie w czytaczach, a w wierszach Pani tkwi szkopuł. nie wiadomo, czy na pewno, ale jest to jedna z możliwości, czyż nie?
Pani Beo, nie dostanie Pani u mnie pochwały za wiersz, który uważam za słaby, ale staram się rozumieć potrzebę pisania.
Nikt się nad Pani wierszem nie pastwi, ja po prostu, nie dostrzegam w wierszu tego, o czym Pani mówi -

to tak jakby Pani usiłowała mi wcisnąć w rękę gruszkę powtarzając - to jest jabłko, czy nie widzisz? a ja na to- widzę śliwkę, proszę Pani.
i teraz jak dojść do porozumienia - ja opowiadam pani DLACZEGO wydaje mi się, ze to śliwka (to był ten komentarz z roz. tam Pani napisałam dlaczego wiersz sprawia na mnie wrażenie infantylnego)
myślę, ze warto by było, gdyby Pani z kolei, zamiast z naciskiem powtarzać "jabłko" spróbowała powiedzieć, dlaczego pani to jabłko chce mi w gruszce pokazać.
Zdaje sobie sprawę, ze Pani CHCIAŁA napisać wiersz "przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy", ale taki jest mechanizm, ze żeby to sprawdzić, czy rzeczywiście taki wyszedł, potwierdzić to musi czytelnik. jak Pani widzi, głosy pojawiają się różne, to oznacza, że jednak albo coś nie ejst widoczne, albo nie wyszło, albo czytacz jest wredny. i znowu każda możliwość ma szanse, bo nie spodziewam się (patrząc na Pani odpowiedzi), ze ma Pani dobrą wolę uwierzenia w moje słowo, ze nie pisze złośliwie.
natomiast smuci mnie, ze Pani pokazuje atak tam, gdzie go nie ma.
nowa wersja też nie jest dobra, a moze tak bez udziwnień najpierw spróbować? Wie Pani, gdyby pisanie wierszy i operowanie w nich emocjami było łatwizną, byłoby więcej świetnych poetów, a jednak tak dużo to ich znowu nie ma przecież :))

i droga pani Beo, jesli Pani już dedykuje, to ja jestem l.pojedyncza. mnie nie jest więcej ani mniej, ino jedna, no chyba, ze ma Pani na myśli jakiś typ człowieka, a to już byłaby generalizacja, prawda?
:))

Ja też jestem dziewuszka i też wolę mężczyzn ;) Ale to chyba jeszcze nie jest "zboczenie" :D
Generalnie jest ok jak tylko opadną emocje ;)
Przecież wiadomo, że nikt nikomu krzywdy nie chce zrobić.
Na początku mnie też ponosiło ;))
Pozdrawiam serdecznie w "płodnej" fazie cyklu :D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czy Bea naprawdę uważasz, że czytelnik na forum poetyckim ma obowiązek rozumienia i to rozumienia w sposob narzucony przez autora każdego wiersza, który tutaj się pojawi?? dzie wuszka bardzo mądrze to wytłumaczyła: komentarze ( nie jeden, pojedynczy, ale mniej więcej ogól komentarzy daje już jakiś mglisty pogląd ) są zwierciadłem, w którym ogląda się wiersz. To jest powód dla którego ja wstawiam tu swoje wiersze, żeby je obejrzeć z innej perspektywy, zdając sobie sprawę z tego jak bardzo moja jest ograniczona.
I napiszę to jeszcze raz w sposob prosty i wydaje mi się że po ludzku: wg mnie "wiersz NIE jest przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy", co oczywiście nie znaczy że powinnaś iść się powiesić, ale że możesz tą informację wykorzystać, żeby napisać następny tekst lepiej. Poza tym my po prostu negatywnie oceniłyśmy wiersz, co nie ma nic wspólnego z niezrozumieniem czy atakowaniem autorki. Nie widzę też tutaj absurdalnego pastwienia się, tylko dyskusję dot. wiersza, do której wkradło się może za dużo emocji, co zresztą się zdarza wśród ludzi, zwłaszcza kobiet. I niestety chyba musisz zaakceptować, że mentalność kobieca różni się od męskiej, tak jak fakt, że trawa jest zielona. Może po prostu pod następnym wierszem napisz, że prosisz o komentarze jedynie mężczyzn, będzie prościej;)))

p.s. chyba powinnam podziekować za umieszczenie mnie w dedykacji w liczbie pojedynczej;)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czy Bea naprawdę uważasz, że czytelnik na forum poetyckim ma obowiązek rozumienia i to rozumienia w sposob narzucony przez autora każdego wiersza, który tutaj się pojawi?? dzie wuszka bardzo mądrze to wytłumaczyła: komentarze ( nie jeden, pojedynczy, ale mniej więcej ogól komentarzy daje już jakiś mglisty pogląd ) są zwierciadłem, w którym ogląda się wiersz. To jest powód dla którego ja wstawiam tu swoje wiersze, żeby je obejrzeć z innej perspektywy, zdając sobie sprawę z tego jak bardzo moja jest ograniczona.
I napiszę to jeszcze raz w sposob prosty i wydaje mi się że po ludzku: wg mnie "wiersz NIE jest przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy", co oczywiście nie znaczy że powinnaś iść się powiesić, ale że możesz tą informację wykorzystać, żeby napisać następny tekst lepiej. Poza tym my po prostu negatywnie oceniłyśmy wiersz, co nie ma nic wspólnego z niezrozumieniem czy atakowaniem autorki. Nie widzę też tutaj absurdalnego pastwienia się, tylko dyskusję dot. wiersza, do której wkradło się może za dużo emocji, co zresztą się zdarza wśród ludzi, zwłaszcza kobiet. I niestety chyba musisz zaakceptować, że mentalność kobieca różni się od męskiej, tak jak fakt, że trawa jest zielona. Może po prostu pod następnym wierszem napisz, że prosisz o komentarze jedynie mężczyzn, będzie prościej;)))

p.s. chyba powinnam podziekować za umieszczenie mnie w dedykacji w liczbie pojedynczej;)))

A według mnie jest przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy :))
I też jestem Agusia :DD
Kobity dajcie już spokój ...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czy Bea naprawdę uważasz, że czytelnik na forum poetyckim ma obowiązek rozumienia i to rozumienia w sposob narzucony przez autora każdego wiersza, który tutaj się pojawi?? dzie wuszka bardzo mądrze to wytłumaczyła: komentarze ( nie jeden, pojedynczy, ale mniej więcej ogól komentarzy daje już jakiś mglisty pogląd ) są zwierciadłem, w którym ogląda się wiersz. To jest powód dla którego ja wstawiam tu swoje wiersze, żeby je obejrzeć z innej perspektywy, zdając sobie sprawę z tego jak bardzo moja jest ograniczona.
I napiszę to jeszcze raz w sposob prosty i wydaje mi się że po ludzku: wg mnie "wiersz NIE jest przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy", co oczywiście nie znaczy że powinnaś iść się powiesić, ale że możesz tą informację wykorzystać, żeby napisać następny tekst lepiej. Poza tym my po prostu negatywnie oceniłyśmy wiersz, co nie ma nic wspólnego z niezrozumieniem czy atakowaniem autorki. Nie widzę też tutaj absurdalnego pastwienia się, tylko dyskusję dot. wiersza, do której wkradło się może za dużo emocji, co zresztą się zdarza wśród ludzi, zwłaszcza kobiet. I niestety chyba musisz zaakceptować, że mentalność kobieca różni się od męskiej, tak jak fakt, że trawa jest zielona. Może po prostu pod następnym wierszem napisz, że prosisz o komentarze jedynie mężczyzn, będzie prościej;)))

p.s. chyba powinnam podziekować za umieszczenie mnie w dedykacji w liczbie pojedynczej;)))

A według mnie jest przewrotny, zwarty i lekko zmysłowy :))
I też jestem Agusia :DD
Kobity dajcie już spokój ...
bardzo proszę się pod Emusię nie podszywać;ppp
jestem bardzo spokojna, zero napięcie, mogę się spokojem podzielić i popieram pokojowe rozwiązanie tej sytuacji;)
edit: a tak w ogole to pozdrowki dla wszystkich dziewuszek:))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



według mnie nie, bo jest słabo technicznie napisany, Pani Agato, to jest forum, na który mówi sie o wierszach, uwaga to będzie ŻART (żeby nie było) czasem do pierwszej krwi
musiałaby mnie Pani przejechać czołgiem, zebym o słabym wierszu mlasnęła językiem. Zresztą większość tu wierszy uważam za słabe, ze swoimi na czele.
co do ponoszenia emocji, ja niestety pokarana jestem trudnowyprowadzalnością z równowagi i czytam chłodno.
jak pewnego rodzaju niezawisłe zwierciadło, proponowałabym w takim przypadku trzy fora, na ktorych pisze wielu już taką pełnągębą poetów, z tomikami na koncie, laurami i porządnym stażem, co daje jakieś tam możliwości w miarę sensownej oceny tekstu (nie zaś, jak mój, dyletancki)
można tam wrzucić tekst i popatrzeć, co tam o nim rzekną
proponuję rynsztok, nieszufladę, poezję polską (ze wzgledu chociażby na takie nazwiska jak Pasewicz, Dehnel, Łośko itd)
sądzę też, że należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy się pisze dla przyjemności, czy też żeby być coraz lepszym pisakiem. kiedy się łączy jedno i drugie to wspaniale, jednak sama przyjemność, to zdaje się, za mało na miejsce, w którym ocenia się teksty krytycznie.

i ja nie poczuwam się do żadnego ataku, raczej do chłodnego i możliwe, ze wkurwiającego Panią Beę, pokazania pewnych błędów, potknięć w rozmowie, czytania bez zrozumienia i w związku z tym pochopnego wyciągania wniosków.
to nie kwestia wojny, to kwestia pewnej jasności

czułkiem :))

Mam podobnie, musiałaby mnie Pani przejechać czołgiem żebym o słabym wierszu mlasnęła językiem, dlatego według mnie - tak, bo wiersz jest napisany dobrze technicznie :))


Na parapecie się rozpaprociłam
rozfiołkowałam źrenice

rozwinogroniłam czubkiem języka
miękkim światłem rozkosmykowałam tkliwie

oparem z czajnika wsiąkam w mgławicę
pod opuszkami skrywam czasu tempo

i czekam
aż pozbierasz mnie w jedno




Serdecznie pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Skomentowałam wiersz i uargumentowałam, dlaczego odbieram taką pseudoliryczną pisaninę negatywnie.
Napastliwy i obraźliwy charakter Pani odpowiedzi tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że między zdefiniowanym przeze mnie obrazem peelki, a Autorką różnica niewielka.
Jeżeli ta notka miała kogoś zdyskredytować, zdyskredytowała jedynie samą Autorkę.

Pani słabo pisze i źle znosi krytykę -więcej, Pani jej nie przyjmuje do wiadomości i nie szanuje czytelników.
Nieładnie.


Kaśka, masz atakujący sposób krytykowania. poczytaj, jak wyglądały uwagi innych i poczytaj moje odpowiedzi. nie mam nic przeciw Tobie, Peelce, krytykom, jajeczkowaniu czy jego braku. po prostu juz tak mam, że atak wywołuje we mnie kontratak a przynajmniej obronę. taka skorpionia natura. przyjrzyj się własnym słowom krytycznie a stwierdzisz, że wcale nie są atakiem na wiersz, a na autora, bo wyraźnie mówiłaś o autorach.
bez urazy ;)
/b

PS
a tak przy okazji, to jakoś Cię nie widziałam pod wierszami typu dramaturgia, fru, czy białej linii a przecież mało mają w sobie kobiecości, ktora Cię drażni. jeśli chodzi o poziom wierszy, to się nie sprzeczam, choć wyższy jest od wielu tu występujących, aczkolwiek do tych dobrych zapene dużo im brakuje.
trzymaj się


Nie atakowałam autorów (i to w l.mnogiej?) a żenujący obraz peelki - fakt; Pani cóRa, a zatem atakuję i będę atakować takie "córecznice", takie "wzorce". takie "wychowanie",, takie "matkowanie" wierszowi, który może uchodzić jedynie za karykaturę kobiecości.

I dalece naciągane jest twierdzenie, że "występuję przeciwko kobiecości" - ja bronię jej walorów estetycznych, fizycznych z intelektualnymi włącznie, a te intelektualne właśnie Pani swoimi wypocinami odkształca, malując obraz rozhermetyzowanej, słodkiej idiotki, peelki - mimozy, uprzedniotowionej do kostki rozmiękniętego bydła, bezbronnej wobec swoich okołoowulacyjnych oczekiwań wzgledem partnera, pasywnej i zniewolonej emocjonalnie - rozmontowanej - wie Pani; aż obrzydzenie bierze na widok takiego rozkładu- tak, rozkładu, sypania się, ostentacyjnego i służalczego rozklejania się i żałosnej prośby: "weź mnie", "złóż mnie do kupy" "zaopiekuj się mną".
Gdzie powab? Zmysłowość? Erotyka? Gra miłosna? Gdzie seksapil?
Czy wie Pani, czym się różni akt od pornografii?

Tak... wiem, że Pani się broniła, iż o takiej właśnie innej/słabszej/ chwili jest wiersz, o takim impasie - ale widzi Pani; rozpływać, roztkliwiać i okazywać słabości też trzeba umieć i my - kobiety świadome swojego seksapilu, nawet w takich sytuacjach jesteśmy o wiele kreatywniejsze i dalekie od tej parapetowej karykaturky peelki - ciemnogrodzkiej dumki - Pani wybaczy, ale mamy inne doświadczenia...;)

Ten wiersz jest słaby; banalna treść ukwiecona infantylnymi neologizmami i konstrukcja prosta, jak obsługa twista.
Poprawna technika to za mało - to dopiero wstęp, niezbędna podstawa, elementarny warunek pisania - techniczna poprawność sklejania wydumanych neologizmów i forsowanie infantylnych obrazków z krainy "malowanych okiennic"nie tłumaczy i nie sankcjonuje pisania o pierdołach w pierdołowatym wydaniu i lansowania takich hybryd do miana utworu poetyckiego poezji współczesnej

Po raz Enty proszę, aby nie przeinaczała Pani moich wypowiedzi i wstrzymała się od interpersonalnych, baaardzo tendencyjnych wycieczek.

Nieładnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Agato, bardzo Ci dziękuję za wsparcie :)
przywracasz wiarę w kobiety inteligentne i wrażliwe zarazem, które nie hodują w sobie żadnych siedmiogrodzkich zakompleksień.
bardzo bardzo gorąco
/b
Opublikowano
ZNPM, biełyje rozy i karykatura kobiecości
- każda z Pań rozpozna swój wkład w meritum konsruktywnej krytyki.

oświadczam, że słyszę tylko jazgot. głośny, natarczywy i bez sensu:

1. mylicie peela z autorem

2. nie mam problemu ze zrozumieniem Waszego stanowiska, tylko Wy macie problem z nachalnym narzuceniem swojej opinii

3. nie mam kompleksów na punkcie swojej kobiecości, więc te siedmiogrodzkie wycieczki mało mnie interesują

4. wniosek, że piszę dla mężczyzn wyciągnięty jest chyba od dupy strony, bo moje skromne uznanie męskiego sposobu krytyki o tym nie świadczy.

5. w sprawach technicznych, które jedynie mnie mogły zająć nie usłyszałam kompletnie nic

- reasumując bardziej rozmemłanych i zrzędliwych kobiet nie znam i nie chcę znać.

dziękuję i pozdrawiam
/b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. zielsko anielsko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...