Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Outra vez, bijesz jakiś rekord w ilości słabych uszczypliwości ?
Jeśli są tak słabe, co cię skłania do ciągłych reakcji?
Lubie się kłócić z ludźmi głupimi aczkolwiek przekonanymi o swoje wyższości nade mną, inaczej zazwyczaj na końcu muszę przyznać racje rozmówcy.
  • Odpowiedzi 43
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli są tak słabe, co cię skłania do ciągłych reakcji?
Lubie się kłócić z ludźmi głupimi aczkolwiek przekonanymi o swoje wyższości nade mną, inaczej zazwyczaj na końcu muszę przyznać racje rozmówcy.
Uznajmy zatem, że jest to koniec i przyznaj mi wreszcie rację.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lubie się kłócić z ludźmi głupimi aczkolwiek przekonanymi o swoje wyższości nade mną, inaczej zazwyczaj na końcu muszę przyznać racje rozmówcy.
Uznajmy zatem, że jest to koniec i przyznaj mi wreszcie rację.
Po raz kolejny

Bierzesz pierwotną złośliwość wymierzoną w ciebie i odnosisz ją do interlokutora.

przykład
-"Iksiński ale ty jesteś kutas"
-"Sam jesteś kutas"

To jest bardzo poważny błąd retoryczny. Ma też kilka swoich (stawiających cię w srednim świetle) implikacji.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Uznajmy zatem, że jest to koniec i przyznaj mi wreszcie rację.
Po raz kolejny

Bierzesz pierwotną złośliwość wymierzoną w ciebie i odnosisz ją do interlokutora.

przykład
-"Iksiński ale ty jesteś kutas"
-"Sam jesteś kutas"

To jest bardzo poważny błąd retoryczny. Ma też kilka swoich (stawiających cię w srednim świetle) implikacji.
"Bardzo poważny błąd retoryczny" musi mieć jakąś nazwę. Podaj mi ją, cwaniaku.

Dzięki za przykład z Iksińskim. Teraz wiem, że na "Ale ty jesteś kutas", muszę odpowiadać: "A ty jesteś cipa", bo jeśli złośliwość wymierzoną we mnie odbiję, to popełnię "bardzo poważny błąd retoryczny". Mam nadzieję, że za to nie idzie się do piekła.
Opublikowano

"Może właśnie tego chce od Ciebie Bóg, abyś szukał do niego ciągle nowych dróg ";)
To Bajm, a wiersz na P !
To był wist kończący.., a prawie każdy koniec jest początkiem czegoś nowego...
Dział P może się teraz wykazać :))
Przy okazji pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Opublikowano

wiersz troche bez rymu i taki jakiś no ale... jest o wielkim święcie to coś znaczy. nie zainteresował mnie bo niemogłem-czytając go nic sobie wyobrazić. No ale w sumie to nawet ładny...peace and love :)

Opublikowano

przeczytałam i mam kilka uwag;
po pierwsze tutuł mógłby być mniej dosłowny, po drugie niedobrze, że treść przedstawiona tak "kawoławowo", co stało się powodem żenującej mnie dysputy; nie neguję tematu wiersza, a wprost przeciwnie, uważam, że jest dobry, tylko forma mogłaby być inna;
a może jakoś tak?

właśnie przeszła
za oknami słychać śpiewy
pod baldachimem słońce
za którym tłumy

pokoleń i dzieci sypiące
pod stopy pachnące kwiecie
zabrane łakom i ogrodom
na wózkach i nie kalecy


zaznaczam, że to tylko sugestia...
i proszę się nie zrażać...jesli mogę
coś doradzić, to może lepiej najpierw
wklejać w warsztacie; tam naprawdę
można wiele się nauczyć...
głowa do góry Tango:)))

serdecznie pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



circulus vitiosus

tylko prosze nie wpisuj tego w google i mi nie pokazuj kontrprzykładów z wikipedii tylko przeczytaj jakąś książkę i podyskutujmy.
Mam za sobą lekturę dość grubej książeczki (koło pół tysiąca stron) Marka Tokarza pt. "Perswazja, argumentacja, manipulacja". Książka była z biblioteki, nie mam więc jej przy sobie, ale sprawdź to: h ttp://www.dobreksiazki.pl/b7031-argumentacja-perswazja-manipulacja-wyklady-z-teorii-komunikacji.htm (zlikwiduj spację po "h")

Rozdział 6.4.9. zatytułowany jest "błędne koło".

Widziałem cię wczoraj, kłapouszku, na forum. Aż dwie godziny zajęło ci wykombinowanie, co mi odpowiedzieć, żeby się nie ośmieszyć. A i tak się ośmieszasz, bo brniesz w tę głupią sytuację dalej. Myślałeś, że jesteś taki cwaniak, a tu dupa. Teraz chyba będziesz musiał logować się na nowym nicku, bo na tym dałeś już plamę, he, he.

Przeczytaj jeszcze sobie raz, co tam w książkach jest napisane na temat "błędnego koła", zrozum różnicę między argumentacją, czy też próbami argumentacji a zwykłym wyzywaniem się, a wtedy pogadamy dalej. Myślałem, że wystarczy ci, kiedy ośmieszę twój przykład, twierdząc, że na "ale ty jesteś kutas", trzeba odpowiadać "a ty jesteś cipa", ale widzę, że dalej ci mało.

Co się zaś tyczy wcześniejszego: "Lubię się kłócić z ludźmi głupimi aczkolwiek przekonanymi o swoje wyższości nade mną, inaczej zazwyczaj na końcu muszę przyznać racje rozmówcy.", to jeśli ktoś tu popełnił błąd, to byłeś to najpierw ty. Żeby do tego dojść, wypisz sobie przesłanki, na podstawie których doszedłeś do wniosku, że jestem głupi (przypominam, że to była odpowiedź na moje pytanie i choć nie jest nigdzie wprost powiedziane, że jestem głupi, to taki jest sens niedosłowny [jeśli czytasz książki, wiesz, czym jest "sens niedosłowny]). Najlepiej przedstaw mi swoje rozumowanie (formę znasz, jeśli nie: zdania oznajmujące, z zaznaczeniem, co jest przesłanką, a co wnioskiem). Kiedy już zrozumiesz, że twoje rozumowanie na niczym się nie opiera, skumasz, że gdy odbijałem piłeczkę, z bzdury wymierzonej przeciwko mnie, uczyniłem bzdurę wymierzoną przeciwko tobie.
Jedno muszę ci przyznać: było to wyjątkowo perfidne posunięcie skłonienie mnie do szukania dziur w moim rozumowaniu, kiedy opierałem się na twoich słowach, w których są tylko arbitralne stwierdzenia i nic więcej.

Przy okazji - nie wiem, czy ma sens dyskutowanie z gościem, który stara się wytykać błędy innym, a sam jako pierwszy popełnił "argumentum ad personam"...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No tak, to było spowodowane tym, że mam znajomych i kobietę (o którą musze dbać) i byli wtedy u mnie co przeszkodziło mi troche w udziale w dyskusji, na dodatek flame'y na forach powiedzmy nie są sensem mojego życia (wbrew pozorom).



Mam do napisania jeden projekt, powinienem skończyć go niedługo, a wtedy naskrobie ci wizualizacje tego czego niestety nie pojąłeś czytając książkę. Bo tutaj bawimy sie troche innymi klockami (operujemy na innych aczkolwiek równoważnych w sensie potrzebnym pod spodem pojęciach*)

W telegraficznym skrócie:
Założmy żę w uniwersum A (nasza rozmowa w której obowiązują zasady retoryki i podstawowa logika) jesteśmy w stanie b (aktualny stan rozmowy), dodatkowo przyjmijmy bez utraty ogólności że operatorem przejścia pomiędzy kolejnymi stanami rozmowy jest wypowiedź obu ze stron. Przejście ze stanu b do stanu b' będziemy uważać za ważne jeżeli nie będziemy w stanie utworzyć izomorfizmu pomiędzy b a b'.(tzn, coś się zmieni).

Teraz bierzemy sobie stan b , ja w tym stanie odnosze do ceibie jakiś epitet, a ty go natychmiastowo odnosisz do mnie. Po moim epitecie przechodzimy do stanu b'' (stan przejściowy pomiedzy b a b') i przy tym widzimy zmiane w stanie ponieważ teraz ty powinieneś zarzut odpierać, aczkolwiek odpierasz go z załozeniem, że ja "sam jesteś kutas" , innymi słowy ze stanu b'' przechodzisz do b' zarzucając mi to co ja ci przed chwilą zarzuciłem, czego implikacja jest moja pierwotna "niezdolność" do użycia epitetu, skoro można go użyć również w stosunku do mnie. Co jest równoważne z tym że przechodzisz ze stanu b do stanu b', który jest identyczny ze stanem b. A to jest (*modulo przedmiot roważania) to o czym traktuje definicja błędnego koła.

Jestem w stanie przedstawić formalny dowód(z kolorowymi rysunkami) nawet kurwa oparty na teorii grafów albo mnogości, jeżeli tylko sobie tego życzysz.


Nic z tego nie rozumiem, zabrałeś się za dyspute i poełniasz jeden za drugim błąd logiczny, niedopuszczalny w jakiejkolwiek rozmowie na poziomie.




O wypraszam sobie.
[quote]

-Nie bądź taki samokrytyczny ;)


-Chujowszego żartu nie miałes na podorędziu ?

To nie jest ad personam, dopiero potem ty zarzuciłeś mi że nie zrozumiałem co juz jest jak najbardziej skierowane bezpośrednio w moją osobe.


PS.

ŁOOOO KURWA 500 STRON !? (to wogóle robią takie grube ksiązki ? )

Ja mam za sobą dwa semestry logiki i teorii mnogości z profesorem(z szacunku nazwiska nie podam), który był jednym z ulubionych uczniów Knastera (lub Knastra :-) ). Bibliografia tego kursu zajmuje ponad stronę a wszystkie rzeczy wykładane na tym kursie poddają się zasadom identycznym z tymi które obowiązują w retoryce. Dawałem też korki z wnioskowania prawnikom(co zmusiło mnei do zapoznania sie z literaturą, która traktuje o jasnym wypowiadaniu się i argumentowaniu swoich sądów). Bitch.
Opublikowano

"Nic z tego nie rozumiem, zabrałeś się za dyspute i poełniasz jeden za drugim błąd logiczny, niedopuszczalny w jakiejkolwiek rozmowie na poziomie."

Jeśli nic z tego nie rozumiesz, to współczuję prawnikom, którym dawałeś korki. Naprawdę nie umiesz pokazać przesłanki, która doprowadziła cię do stwierdzenia, że jestem "człowiekiem głupim". Hm, na co ci więc te wszystkie przeczytane książki, skoro umiesz tylko pierdolić od rzeczy?!


"To nie jest ad personam, dopiero potem ty zarzuciłeś mi że nie zrozumiałem co juz jest jak najbardziej skierowane bezpośrednio w moją osobe."

Bawią mnie takie kategoryczne stwierdzenia. Mam nadzieję, że za korki nie brałeś zbyt dużo.
"-Chujowszego żartu nie miałes na podorędziu ?" - Tak, te słowa w ogóle mnie nie dotykają. Jak śmiałem w ogóle odpowiadać, skoro nie do mnie mówiłeś, prawda? Naprawdę zapoznaj się z tym, co to jest "sens niedosłowny", bo najwyraźniej tego w twoich mądrych książkach nie było.

Co do reszty - nie zamierzam z tobą prowadzić dyskusji, dlatego żeby nie było, wypowie sie w tej kwestii autorytet. Zapewniam cię, że choć tylu książek nie przeczytałem, też mam dostęp do odpowiednich ludzi. W następnym tygodniu pójdę z tą sprawą do odpowiedniej osoby, będzie odpowiedź (wprawdzie od doktora, a nie profesora, ale chyba ci wszystko jedno).

Dla jasności. Przykład z Iksińskim przedstawię w formie "lżejszej":

- Jesteś kretynem.
- Sam jesteś kretynem.

Odpowiedź prześlę ci droga prywatnych wiadomości, bo temat już pewnie spadnie. Przedstawię też twoje, pożal się Boże, rozumowanie. Będzie trochę śmiechu.

Aha, napisz mi jeszcze, czy to też jest "błędne koło" (ha, ha, ha):

- Jesteś kretynem.
- A ty jesteś idiotą.

Oj, kłapouszku, mam nadzieję, że zajmowanie się kobietą wychodzi ci chociaż ciut lepiej.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




No fajnie, tylko to moje pożal się boże rozumowanie jest tak prostackie że udało mi się je narysować na grafie skierowanym z 3 wierzchołkami(3 strzałki i 3 kropki), więc albo jesteś uber kozak i potrafisz obalić kilka aksjomatów(masz żart ?) albo nie wiesz o czym mówisz i zgrywasz uber kozaka.

btw .za mną właśnie leży (na dniach)doktor i ostro z ciebie targa (zwróciłem mu uwagę, że to niegrzeczne ale nie przestał), jak już się tak licytujemy na tytuły.
A jak zechcesz to moge skrzyknąć drużyne piłki nożnej albo hokeja w koszulkach z numerkami złożoną z ludzi którzy zajmują się na codzień pisaniem po białych tablicach w różnych instytutach i zagramy sobie mecz transmitowany przez TVN "Nauczyciele Gimnazjalni kontra Stypendyści Maksa Planka". :D
Opublikowano

Spokojnie. We wtorek będę się kontaktował z odpowiednią osobą. Ja umiem przyznać się do błędu, tu na razie dostrzegam tylko twoje pożal się boże rozumowanie.

Szkoda że nie odpowiedziałeś na pierwszą część mojego ostatniego komentarza. Czyżby więc było tak, że te wszystkie książki nauczyły cię tylko rzucać epitetami? Hm, chyba przestanę cokolwiek czytać...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mówisz o tym ?
[quote]
Jeśli nic z tego nie rozumiesz, to współczuję prawnikom, którym dawałeś korki. Naprawdę nie umiesz pokazać przesłanki, która doprowadziła cię do stwierdzenia, że jestem "człowiekiem głupim". Hm, na co ci więc te wszystkie przeczytane książki, skoro umiesz tylko pierdolić od rzeczy?!

Na takie hamskie zaczepki odpowiadam rzutem szklanką, a nie merytoryczną odpowiedzią.

a może inaczej(to powinieneś zrozumieć)

"pierdolisz od rzeczy" (niezła przesłanka nie ?)
Opublikowano

Oj, widzę, że jesteś naprawdę ciężki przypadek.

- Jeśli są tak słabe, co cię skłania do ciągłych reakcji?
I twoja odpowiedź: "Lubię się kłócić z ludźmi głupimi aczkolwiek przekonanymi o swoje wyższości nade mną, inaczej zazwyczaj na końcu muszę przyznać rację rozmówcy."

Wniosek jest taki, że kłócisz się z człowiekiem głupim (ze mną). Jakie były przesłanki?
I nie odwracaj kota ogonem, bo ty pierwszy w tym wątku zacząłeś obrażać i używać wulgaryzmów.
Zgrywasz cwaniaka, ale na podorędziu masz tylko stek wyzwisk. To, że mi się udzieliło, to nic nowego. Czytałeś odpowiednią literaturę, wiesz, jak łatwo wyprowadzić przeciwnika z równowagi.

Tak naprawdę wiem, że żadnych przesłanek nie było. To było zwyczajne wyzwisko. Szkoda, że nie potrafisz przyznać tego, tylko zwracasz uwagę na wszystko inne, tylko nie na to, co ważne.

Ech, kłapouszku, przerabiałem takie przypadki setki razy.

Opublikowano

Wyczuwam tu jakąś podpuchę, asekuracyjnie więc przemilczę twój ostatni komentarz.

Jeszcze wracając: nie zgrywam uber kozaka (cokolwiek to znaczy, fajnie brzmi), ani nie jestem uber kozakiem (a chciałbym być, choćby ze względu na nazwę). Masz dużą wiedzę - spoko. Dla mnie to hobby, coś tam kiedyś przeczytałem. Ale tego kitu, co próbujesz mi tu wcisnąć na razie sobie sprzedać nie dam. Zobaczymy, co z tego będzie. Na razie czuję się bezpiecznie. Nie podejmuję dyskusji, bo zalejesz mnie specjalistycznym słownictwem, wydupczysz mi mózg na wszystkie strony i "będę twój", będziesz mi mógł każdy bajer sprzedać. Dlatego skorzystam z porady pewnego doktora (przez szacunek bez nazwiska, tak to leciało?). Odezwę się w następnym tygodniu, kłapouszku, co przeczytałeś wiele książek, a ino kląć umisz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...