zieloneciele Opublikowano 31 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2009 I. Szelest, to najwcześniej. Lipa Kasieni szeleściła koło niedzieli jak wariatka.II. Trzeba było nabić jabłko na patyk, strzelić, potem w nogi - Patyczane Wojny, tutaj wywalczyłam rangę chłopaka za nas dwoje i order na kolanie swędzący przy niepogodzie. Do teraz żaden frajer nie nazwie mojego brata babą.III. Świeże centymetry, z nimi wyrastanie w zakazane światy: śmietnisko, składzik na benzynę, jakaś wyprawa z pochodnią, na której my - diabelskie nasienie mogliśmy się popalić. Bolało, bolało w cholerę, za to w brzuchach chichotały czarcięta.
emil_grabicz Opublikowano 31 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2009 Zielone ciele najlepiej smakuje w niedzielę. Dotarł do mnie Twój przekaz. Miałem taką koleżankę w podstawówce, która pobiła się z chłopakiem, by bronić mojego dobrego imienia. Nie jestem mikrusem, mogłem to spokojnie zrobić sam, ale wtedy mnie nie było w szkole. Pomagałem jej potem czasami nosić tornister i broniłem ją przed każdą zadymą. To była przyjaźń. Potem po latach, już dorośli, na jakimś spędzie turystycznym spotkaliśmy się... w wielkiej grupie, w wielkiej stodole, ale tego nie mogę opowiedzieć. Dzielna musiałaś być Zieloneciele, będąc dziewczynką. Taka dzielność zostaje na całe życie. Przeczytałem z zaciekawieniem. Pozdrowionka :)
f.isia Opublikowano 31 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2009 hihi ordery na kolanach... ja to się czasem dziwię, że w ogóle udało mi się przeżyć dzieciństwo ;) très sympatique, cielątko zielone :)
JacekSojan Opublikowano 1 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Czerwca 2009 nie wiem, do czego wstęp - pierwsze dwa wersy... przyklejone chyba przez przypadek gumą do żucia; peel okazuje się rogacizną, czyli rogatą duszą... "czarcięta w brzuchu" - to po porodzie mamy spotkanie z legionem Lewiatana... apokalipsa! :) J.S taki wiersz w DZIEŃ DZIECKA - bingo! ale jak się stawia pola bolszewizmowi, to się idzie z Bogiem albo "mimo Boga!" :) J.S
H.Lecter Opublikowano 1 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zielone lata, zielona smoła a czarcięta w szeleście lipy poczęte - " to najwcześniej "... ; ) Spójny,uroczy wiersz swędzący przy niepogodzie... : )
zak stanisława Opublikowano 1 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. potrafisz rozbawić, mimo współczucia z powodu kolana:) bardzo na tak zieloneciele
zieloneciele Opublikowano 1 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Czerwca 2009 miło wiedzieć, Goliardzie. Emilu, nie wiem jak to z dzielnością na resztę życia, czasem mam wątpliwości... się cieszę z dotarcia, z poczytania historii podstawówkowej również. eech, stodoła (; Jacku, pierwsze być musiało, od czegoś tam zawsze się zaczyna. tu zaczynające istotnym się mi zdało, więc jest. Lecterze, nawet nie wiesz, jakie to przyjemne :) się również czasami dziwię tym, f.isiu ;) dziękuję Stanisławo. pozdrawiam serdecznie.
jacekdudek Opublikowano 3 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 3 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. łó jezu, poradzisz,wiesz? diabelskie nasienie z ciebie, ale pozytywnie, pozdrawiam
Franka Zet Opublikowano 4 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Czerwca 2009 Lubię Twoje pisanie, bardzo.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się