Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

No ale jak mogę nie wylewać łez.
Skoro to wszystko bez nich traci sens.
Nienawidzę chodzić po ziemi patrząc w niebo,
i mieć świadomość jakby to była przeszłość.

Jakby już nic nie sprawiło że tam pójdę.
To takie frustrujące uczucie.

Idę codziennie jedną drogą i widzę kogoś przed sobą.
Nie znam tej osoby, a jutro płakać z nią będę.
Zawsze tak było jest i będzie.
Że człowiek nam nieznany w pomocy do nas przybędzie.
A przyjaciel zaufany fałszywie współczuje i odejdzie.

Wszystkie istoty prócz człowieka przybiegną.
Nic ich nie zatrzyma, wszystko to wasza wina.
Rodzice, którzy tracą syna tłumaczą, że nie mogą już z tęsknoty wytrzymać.

Bo wszystko w życiu przemija.
Miłość, zmysły, rodzina.
Zostaję sama dla siebie chociaż o tym nie wiem.
Pomagam sobie.
Tylko sobie.
I do końca będę wiedzieć że źle robię.

Opublikowano

trochę zbyt duże skupienie "ja"
zbyt rozgadany

i mieć świadomość jakby to była przeszłość.
to niezbyt ładnie sformułowane

-i mieć świadomość, że to już przeszłość
-i czuć się tak, jakby to była przeszłość


Że człowiek nam nieznany ''w" pomocy do nas przybędzie.
"na" pomoc nam przybędzie
przybędzie "z" pomocą


i to też:
Jakby już nic nie sprawiło że tam pójdę. - czasownik sprawiło jest źle zastosowany(czas przeszły)
jakby już nic nie miało sprawić, że tam pójdę

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...