Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

znam lepsze sposoby niż liczenie par oczu
które przypadkiem mogą cię zobaczyć
prawdziwą

taniec w za wysokich szpilkach
krok pewny do pierwszego
złamania obcasów

czasami zapominasz się i przestajesz mówić
szczelina między głosem a prawdą
jeśli nie zatrzaśniesz drzwi na czas

możesz być prawdopodobna

Opublikowano
znam lepsze sposoby niż liczenie par oczu
które przypadkiem mogą cię zobaczyć

czasami zapominasz się i przestajesz mówić
szczelina między głosem a prawdą
jeśli nie zatrzaśniesz drzwi na czas

możesz być prawdopodobna


to jest ok. Reszta chyba mniej, wg mnie. Z formalnych rzeczy razi mnie 'prawdziwą' zestawione z 'prawdą' trochę dalej. Fragment z tańcem nie pasuje mi do pozostałego tekstu, ale to pewnie kwestia wysoce subiektywna.
pozdr aga
Opublikowano

rozumiem tekst, bo drzemie tu problem ontologiczny - prawda, czyli rzeczywistość , którą nie jest tak łatwo zidentyfikować, zwłaszcza, że jak sugeruje tekst - my jesteśmy tą prawdą...zatem inetelektualnie nie jest to banalne;
ale poetycko mało pociągające - artyzmu za grosz...
J.S

Opublikowano

Są różne typy kobiet. Nimfomanki, cichodajki, święte, jak Matka Teresa, uwodzicielki, Dominy, ale najgorsze są "udawaczki" na tzw. wybiegu do "kariery" na męskich barkach i nie tylko. Spodobał mi się ten wiersz, bo jest prawdziwy i opowiada o labiryncie życia - życia za wszelką cenę. Pozdrawiam Cię Kasiu... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Wiersz operuje językiem mechaniki, by opisać stan po przekroczeniu granic intymności. Ściany ustępują wolniej, niż powinny, mechanizm trzeszczy, a nakładające się na siebie przestrzenie tworzą niebezpieczną szczelinę. W efekcie powstaje pusty, ciężki stan – pustość, w której nie ma już czego zamykać.   Peel będący zarazem jednym z bohaterów lirycznych jawi się jako obserwator i chwilowy uczestnik (choć w pewnym momencie dzieje się wszystko już poza nimi, zamieniając w sam ruch). Drugi byt jest z kolei przedstawiony jako element zgrzytliwy i nieelastyczny – przypomina zepsuty mechanizm, z którego zniknęła pierwotna intencja, ustępując miejsca bezwzględnemu ciśnieniu.   Stan ten prowadzi do ciekawego wniosku – braku możliwości otwarcia czegokolwiek. Po co otwierać, skoro tam nic nie ma, a byt jest nieelastyczny i szczelina jeszcze i tak nie zamknięta?   FE NO ME NAL NE!    
    • Bo nic tak nie myli jak zmysły. Poezja muśnięta prowokacją :)   pozdrawiam. 
    • @Berenika97 ... odbiera spokój i ciszę ... i próbuje dobrać się  do duszy.
    • mój głos nie jest już głosem staje się szczeliną z której wypadają głoski   słowa jakby wyssało z nich powietrze wracają głuchym podmuchem po nim próżnią   światy się nie zamykają one zarastają błoną   to nie zapadanie to smakowanie pustki   otchłań wzywa po imionach lecz to nie imiona tylko pnącza po nich porusza się śmierć niezgrabnie liście strąca
    • @Migrena Czytam Twój wiersz i czuję ten nacisk, o którym piszesz ale przyszła mi jedna myśl, cicha, nie na przekór może to miejsce w którym „nic nie powinno być” jest właśnie tym miejscem, które długo było puste i kiedy coś wreszcie do niego trafia, ciało nie rozpoznaje tego od razu jako obecności tylko jako ciśnienie jakby coś wracało tam gdzie wcześniej nie miało prawa istnieć.   Dla mnie to nie brzmi jak nadmiar tylko jak bardzo precyzyjne trafienie tak dokładne, że aż trudno je pomieścić od razu. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...