pełnia nas
i nieludzkiej tęsknoty
mojej
wydarzeń z tego pomiędzy
ciągłe magnetyczne
przebóstwienia
jasnoczucie ciebie
zdławione alkoholicznym
rumienicem noce
zaciągasz mnie
w głęboko niskie energie
uwiedzionego ciała
po ból ekstazy
i zmęczoną twarz
przytul
Dziękuję za komentarz i w ogóle i przede wszystkim, że wiesz o co chodzi w tym moim tekście.
Mnie bardzo poruszyło to, co się stało tej dziewczynie, ale jeszcze chyba bardziej, że państwo zamiast jej bronić (to znaczy także szukać i ukarać sprawców) to wydaje przyzwolenie na zgodę na jej śmierć, śmierć ofiary.
Przecież to otwiera furtkę, by inni nie bali się tego, że mogą czuć się bezkarnie, bo państwo w majestacie prawo samo będzie zacierać za nimi ślady przestępstwa, bo najlepszym sposobem na to przecież jest unicestwienie ofiary.
To jest otwarcie drogi na nowy rodzaj przemysłu, którego surowcem jest ludzkie ciało.
Co do eutanazji samej jako takiej, jakby to było popierać ją, a potem poprawiać poduszkę bezbronnej osobie leżącej, którą dotleniamy przez aparat i żyjemy każdym danym nam dniem, motywujemy się każdego poranka, by starczyło nam siły.
To są rzeczy wzajemnie się wykluczające i tu są tylko w teorii jakieś "może:.
Pozdrawiam serdecznie :-)
dziękuję @Poet Ka
@Magdalena
Dziękuję. Zmylił Cię zapis. To coś jest wierszem ;)
Przedział sypialny,
dwa miejsca leżące.
Na jednym ja,
na drugim kot.
Pomiędzy nami atlas
gwiaździstego nieba,
nikomu niepotrzebny
w dalszej podróży.
Niech cisza nie zmyli.
Dom jak lustro odbija nastroje.
Wystarczy się wsłuchać.
Pokładowy czas
przerywa swój bieg –
bije dziesiątą.