Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
to w odcieniu starej bieli topnieje zima, wiatr porusza literami
przy słabnącym świetle, robi to powoli, jak zwykle wieczorem
rozmyślam o istnieniu życia przed śmiercią;
wątpię głównie w swoje istnienie - nie można dotknąć czekania,
zwykle ono dotyka nas;


twarze tych, co są już śniegiem okuwam w ramy
(tych, którzy zostali nie mam odwagi prosić nawet o czas),
dzień zaczyna przypominać cięcie płótna
na skromne obrazy, plamy barw zmienionych w czujność -

na niektórych widać wyraźnie: bliskość,
niekiedy osobność nici światła, bieli i wołania;
osobność: urok śladów perkoza na wodzie,
ulotnych i pękniętych jak mój głos

pośród wiatru wypłyniesz na powierzchnię -
czy nie przerazi cię dotyk i nie zaskoczy świat?

mogę wychylić się z niego i zobaczyć
jak ziewasz, boisz się lub wyobrażasz sobie mój sen;
jak właśnie teraz, więc dużo szybciej niż ja
odkrywasz, że śnieg to forma deszczu
tylko bardziej smutna.
Opublikowano

Przeczytałam, wiersz zrobił na mnie duże wrażenie, podoba się.
Jedyna wątpliwość jaka mi się nasunęła, to użycie dwukrotne słowa "osobność":

"na niektórych widać wyraźnie: bliskość,
niekiedy osobność nici światła, bieli i wołania;
osobność: urok śladów perkoza na wodzie,
ulotnych i pękniętych jak mój głos"

choć z drugiej strony, widzę ten "urok śladów perkoza na wodzie":
rozdwaja się, odpływa ukosem, jak by "pęknięty".
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Opublikowano

cholera!
w takim razie ukłony w pas za kursywę szczególnie!
cała reszta też bardzo smaczna, choć drażni mnie ten nawias w pierwszej strofie, trzeba czytać wiele razy, każe wracać, a to bardzo dobrze!

gratuluję

pozdrowionka :*
Kędziorek :D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Martynko, przeczytałm na wydechu a potem jeszce raz i jeszce
świetny wiersz, nie mówiąc o kursywie
taki przemyślany i bez patosu , gadulstwa,
super, Bravo!

"pośród wiatru wypłyniesz na powierzchnię -
czy nie przerazi cię dotyk i nie zaskoczy świat?"

tu wyczuwam twój niepokój o maleństwo, ale się nie bój, nawet jak zaskoczy ,ty jesteś od tego by ochronić :)
cmoooook
Opublikowano

drażni niebezpiecznie mała odległość między czujnością a bliskością.

peel w melancholicznej bieli śniegu, peel tnący wielkie, piękne płótno na małe dni o standardzie, który w przeciwieństwie do podsumowania całego dzieła da się znieść, peel oczekujący ;)

pozdrawiam, pikny ten wiersz. wezmę do ulu.

Opublikowano

Martuś, dziękuję, w końcu coś Ci się podoba Szlymoku:P

Stanko, dziękuję za odwiedziny, dobrze wyczuwasz, jak zawsze zresztą:)

Kasiu, masz rację, w głowie peelki straszliwy chaos więc i wiersz chaotyczny:) ale rozumiem, że komuś ciężko ogarnąć, dziękuję za wdepnięcie

Rachel, ładnie odczytane, dziękuję:)

Ktosiu, z pewnością forma śmierci, co zresztą nie moim jest wymysłem a Llamazaresa, dzięki za uwagę

Olenko, ale ja wiem:P odwiedź mnie odwiedź mnie odwiedź mnie:P

Weroniko, dotknął jak czekanie:) też serdecznie

pozdrawiam wszystkich cieplutko

Opublikowano

obok takiego wiersza trudno przejść obojętnie,kursywa jest świetna,cała reszta także,skłania do refleksji,jest taki prawdziwy,aż chce się do niego wracać i odnajdywać coraz to więcej,pozdrawiam:)

Opublikowano

Interesująca kursywa...!...choć... pominęłabym fragment..."wątpię głównie w swoje istnienie", bo to wynika, przynajmniej dla mnie, z dalszych słów...
Wiersz ma niewątpliwe dużo do powiedzenia.
"opowiadam ci biel"... fajnie to skomponowałaś z treścią... czytam, czytam po raz drugi...
i trzeci... i... zostawiam jak jest, bo forma, w jakiej przedstawiłaś swoje myśli,
jest siłą tego wiersza. Fajnie jest, ot co.
Pozdrawiam... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...