Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tyczkowiny sosnowe pospołu rozsiane
publicznością w teatrze jednego aktora;
stłumionych ran szorstkiej obojętności
zawdzięczamy ten kojący spektakl


popielnych maków taniec jowialny
białe retrospekcje asfiksjofilnych wojaży;
mizdrząco pulsująca grdyka szamocze się
w pocałunku z zardzewiałym kordelasem


kilka kropel hemowej posoki romansuje z fiołkami

Opublikowano

no cóż, jest on trochę osobisty, ale na pewno można go rozszyfrować... następnym razem postaram się wrzucić coś bardziej zrozumiałego :) dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam
ponuro ponury

p.s. jeśli w jakikolwiek sposób jednak Cię zainteresował, zapodaj gadugadem tudzież innym mejlem a wyjaśnię o co kaman

Opublikowano

Szkoda, że nie wyjaśniłeś na forum,
ja też nic nie rozumiem.
Tu nawet nie chodzi o to, byś wyjaśniał,
wiersze nie muszą być zrozumiałe (choć ja takie preferuję),
ale określenia, których użyłeś w wierszu, wydają się być
specjalnie udziwnione, chociaż dla Autora może coś znaczą.
Pozostawiam ślad po przeczytaniu, pozdrawiam
- baba

Opublikowano

ahhh, wyszedłem z założenia, że nie każdy może chciałby czytać wyjaśnienie, znaleźć się mogła persona chcąca pogłówkować i zepsułbym zabawę... a tak mogę wytłumaczyć zainteresowanym w innym miejscu... a co do określeń to, no cóż wydają się mi całkiem normalne, nie sądziłem, że mogą być postrzegane jako udziwnione :) z jednym osobistym akcentem :)
dzięki serdeczne i pozdrowionka

  • 9 miesięcy temu...
Opublikowano

Subiektywnie: Ktoś tu albo ma problemy z jakąś chorobą płucną, albo nie lubi myśliwych, którzy mają brzydki zwyczaj "źle" i powoli zabijać zwierzęta, które wcześniej się duszą.... Smutny wiersz, a na pewno przywodzi smutne myśli i wyobrażenia. Mojej skromnej osobie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...