Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Świat

Na początku jest moja głowa w moich rękach.
Następnie z tego miejsca rozchodzą się koła.
Koło stół kwadratowy. Koło pokój. Koło
kamienica. Koło ulica. Koło miasto. Koło
kraj. I kontynent opasany kołem.
Koło półkula. Koło. Koło wszystko.
Na samym końcu jest maleńka kropla.


Sorry, nie mogłem sobie odmówić

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kiedyś, jak byłam mała, pomyślałam sobie, że życie jest zbyt kolorowe, by w ostatecznym rozrachunku mogło nie być czarno-białe. nie wiem, o co mi chodziło, ale od tamtej pory mam świadomość, że wypowiadam się tak, żeby moje słowa można było uznać w danych okolicznościach za żart, ale i zupełnie poważną oraz odważną wypowiedź, ubieram się też w ten sposób :P
wszystko zależy.

foci to ja nie chcieć, ale jakieś gaga czy cuś mogło by nie być gupie. chyba, że żartujemy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


robimy tak - jak będziesz chciał się odezwać, to się odezwiesz. ja na GG jestem często, służba nie drużba (12308563). temat przyjdzie sam :P

a co do PS - bez kropki się chyba pisze i jak chcesz, to kombinuj ;)
no, i podaj mi po cichu listę tego Waszego TWA.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie to samo, ale podejrzewam, że odległość jest na razie nie do przebycia. chyba, że jakiś złoty środek - krzywakowskie wieczorki w Krakowie np. :P

Pancolek nie powie, bo nie dałam się kiedyś poderwać i ma żal :/

dobranoc.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Te słowa nie mają szyldu nad wejściem, na dzielnicy nie afiszują się ze swoim istnieniem, ot wynajęły sobie lokum w pięknej okolicy, zewsząd zerkają do środka dorodne kasztanowce, a latem pachnie koszona trawa. Tam właśnie rozwijają się słowa, w ciszy, w troskliwym otoczeniu i szacunku.   Ktoś zapytał dlaczego? Dlaczego w ten sposób? Dlaczego i dlaczego… bo ot… świat jest łaciaty.   Raz przyjdzie do ciebie jakiś pracownik lasów państwowych, pachnący, skromnie ale z gustem ubrany, włosy ułożone, uśmiech szczery, żart zaraźliwy. Swój człowiek, no jakby na niego nie spojrzeć, gęba się uśmiecha i ten szyld by się przydał, bo cud sprawił, że jednak dotarł, że w tych kasztanowcach wypatrzył. W ręku będzie miał wzory do powtórzenia. W nowym wdzianku by je chciał zobaczyć, bo jednak stanęły w miejscu, a trzeba nadgonić szatą, materiałem do przodu iść odważnie, w końcu minęło już tyle lat, dokument to dokument, ale rozklekotana do niego obudowa, która sama się rozsypuje w dłoni, nie zapewni dokumentowi długiego życia na półce, ledwie marny los podeptanego, który upadł na limolueum dobrane w odcieniach szarości, a w najlepszym wypadku na dywanik lub wykładzinę… no wiadomo upadł… dokument, słowo znaczy się, jakieś ważne słowo pisane, które wymaga obudowy.   Innym razem przyjdzie jegomość w czerwonych butach, szczurko - sportowych, i białej koszulce z głupawym napisem… zarośnięty, z poflancowanym i przetłuszczonym włosem na głowie. W przejściu staksuje szczelinę w drzwiach, jaką postanowił zdobyć z ciekawości, niemal siłą, namolnym jakimś oczekiwaniem, nieskładną uprzejmością, pytaniem, które zapomniało mieć treść, urwało się w połowie i czekało, aż słowo je dokończy na swoją modłę, za niego... a takiego wała! Jego rozbiegane oczy wdzierające się, bo może uda się coś wypatrzyć przez tę dziurę między światami.. - na czym można by położyć łapę? Niechby potem więcej było w butelce, grubsze szkło, więcej szkła, kapsle, korki, zakrętki… małpki, puszki… hałas… hałas na ławce, hałas niecenzurowany… więdnące kasztany, trawa po pas, myśl nieistotna… słowo nie miało by czym wypełnić przestrzeni. I co po takim? Nieszczepiony, pokąsany przez życie, co w zaraźliwości ma jad z kołyski, podwórka… jad niewiadomego pochodzenia... nad tym czego z braku zapału nie umie wypracować… A skoro nie ma, chciałby sobie zabrać, komuś zabrać, bo tak… zniszczyć mu słowo, zatruć, zdewaluować, zdewastować, skurczyć. Więc po wizycie takiego, słowo się cieszy, że jednak nie ma szyldu… słowo się grzeje myślą, że takiemu trudniej trafić do niego.   Kiedy po tych wszystkich wizytach, słowo na nowo się mości w swoim lokum, zatapia w rozważaniu, porządkowaniu… zamaskowane, mleczne szyby niemal jak mgła, stoją przy słowie jak przyjaciel, i szepczą „cii”, „cii”, już zostaw, już nad tym nie myśl… już zapomnij… zapomnij teraz o wszystkich tych petentach. Pracuj sobie, ja będę cię strzec… słowo.
    • Niedośniony sen, a może niespamiętany. Jednak jest klimat, jest przestrzeń dla wyobraźni.   Pozdrawiam :) 
    • @Berenika97 bardzo dziękuję. Odczytałaś świetnie to, co miałam na myśli. Pisząc, nigdy nie jestem pewna.....
    • @Bożena De-Tre Ponowna mi hańba...w sposób niewyjaśniony, mój rytualny pejczyk gdzieś się zapodział, tak więc z biczowania nici...aczkolwiek w ramach substytutu sięgnąłem po lodowaty prysznic...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ...mam nadzieję, że wystarczająca kara za brak znajomości Twoje twórczości, chociaż prawdę mówiąc ekstremalnie rzadko sięgam po poezje w księgarni...aczkolwiek, po "starej portalowej znajomości" chętnie zajrzę do Twoich tomików Co do kopaczy...na szczęście Odyn obdarzył mnie podzielną uwagą, tak więc kopacze kopią sobie gdzieś w tle, w międzyczasie czytam książkę, odpowiadam na maile, posiorbuję ziołową herbatkę oraz bawię sie słowem z Panią Bo-De-Tre...a wszystko to przy akompaniamencie melodyjnych ballad o miłości w wykonaniu kapeli Sepultura
    • @Benjamin Artur   Rozumiem, i były telegramy.:)  Ale winyle wróciły do łask. :) A na nich muzuka i głosy prawdziwych ludzi , nie AI.   I to dobrze. :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...