Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ustawka

To było tak: od nas z ekipy ludzie mówili coś, że ostatnio parę osób dostało bęcki, a ekipa X się rozbujała na dzielnicy, więc trzeba coś z tym zrobić. No to pytamy się co, a oni mówią, że wypadałoby zrobić im jakiś wjazd na osiedle. No to my się pytamy kiedy i gdzie, na to myślą, że w piątek. A kiedy to słyszałem to był poniedziałek. Więc przez te cztery dni ćwiczyłem ostro Kicka, a także ze sprzętem. Tak więc w końcu nadszedł piątek, czyli upragniona ustawka, bo jak się okazało, to już nie będzie wjazd, gdyż ktoś wychlapał ozorem, konfident jebany, i tamci już wiedzą, są przygotowani i w ogóle to oni chcą nam najebać, zamiast my im. Tak więc standardowa ustawka, tylko z tym wyjątkiem, iż nie w lesie, tylko u nich na osiedlu Zamroczenia i nie bez broni, tylko ze sprzętem. Jak mi o tym powiedzieli, to zatryumfowałem, bo ja to bez narzędzi to tak kiepsko, ale ze sprzętem to rządzę.
No to co tu dużo mówić: pojechaliśmy tam w piątek rano o godzinie dziesiątej, więc zajebioza, bo opuściłem lekcje, no niektórzy autobusami, niektórzy z buta, a jeszcze inni, tak jak ja, samochodami, choć nie jest to bezpieczne, bo jakby te kurwy dorwały się nam do gablot, kiedy my byśmy się nadubcali z resztą, to przechrzanione, jakby pyty przyjechały – nie byłoby jak uciekać; pewnie skończyłbym znowu w celi, tak jak wtedy po tej napierdusze w parku. Ale dobra, dobra, jak się później okazało, nie dokurwili się nam do samochodów, a niebiescy nie interweniowali; ilość konfidentów na osiedlu Zamroczenia musiała pewnie zmaleć wcześniej.

No to tak to było: wysiadamy z gablot, ustawiamy się razem z resztą brygady, no i jest nas trzydziestu, każdy ze sprzętem. Bujamy się po ich dzielnicy, a tu tamci, a ich… jest sześćdziesięciu! Ale chuj, Y jest najlepszą drużyną w mieście, a jej bojówki rządzą i klepią skurwysynów z X. Ustawiliśmy się w szeregu, a oni naprzeciw nas i krzyczymy do nich:

-Co jest kurwy, zesraliście się ze strachu! Spierdalajcie, bo wam najebiemy! Kurwa i tak macie zresztą wpierdol za wpierdol na naszych ludziach; Wpierdol za wpierdol, bęcki za bęcki!

A oni na to:

-Ssijcie nam pały, szmaty!

A my:

-Chuj wam w dupę!

A oni:

-A wam w uszy, bo w dupę to pewnie dla was przyjemność!

Na to ja się wkurwiłem i już chciałem zajebać ich wszystkich, ale mnie kumpel jeden przytrzymał i mówi, żebym się zatrzymał, żebym się nie wychylał przed szereg, bo i tak im najebiemy, tylko jeszcze im pojedziemy po ambicji, żeby byli wkurwieni na maksa i bili się najlepiej jak potrafią, a i tak w końcu dostaną wpierdol. Więc ja wylajtowałem trochę, więc czekam i słucham:

-Chodźcie się bić, kurwy! – krzyczą nasi

-A co, tak bardzo wam się śpieszy, żeby dostać wpierdol, wyjebane, zeszmacone pizdy?!!! – krzyczą z zapytaniem oni

Na to my już nie wytrzymaliśmy i cały pierwotny plan poszedł się jebać, bo to nie oni nas zaatakowali, tylko my ich. Ale chuj mnie szczerze mówiąc obchodził nasz pojebany plan. Ja tu przyszedłem się bić, a nie deliberować

No to biegniemy na nich, wrzeszcząc: Y PANY, JEBAĆ X!!!, licząc, że oni się nas przestraszą, ale oni nic, pewnie dlatego, że było ich sześćdziesięciu, a nas tylko trzydziestu; szmaty jeszcze same zaczęły krzyczeć: X PANY, JEBAĆ Y!!!, a ponadto zaczęli biec na nas, wymachując sprzętem, tak samo jak my. Więc biegniemy i biegniemy, biegniemy, biegniemy, biegniemy, biegniemy i oni biegną i my biegniemy i… JEBUDU!!! Starliśmy się ze sobą!

Kurwa, nie wiem jak to było wszystko, więc się mnie przestań o to pytać, naszkicuje Ci to jak ja się napierdalałem. Standardzik, biegnę, zanim się jeszcze starliśmy, na jakiegoś buca z bejsbolem, a ja w ręku trzymam siekierę. Zbliżamy się do siebie i w tej chwili on chce mnie uderzyć tym drewnianym kijem, więc zamachuje się i już to widzę w jego oczach jak napawa się zwycięstwem stojąc nade mną, kopiąc mnie w plecy i plując mi w moją pękniętą czaszkę… Ale nic z tego bo to ja byłem szybszy i pojechałem mu siekierką po palcach, a on na to jak nie pisnął i nie wypuścił kija z grabar na ziemię, no to ja mu jebnąłem trzonkiem toporka w samiuteńki czubek głowy, a on padł zemdlony. I to jest przewaga siekiery nad bejsbolem i wszelkimi pałkami. Chodzi mi o jej niewielką wielkość i lekkość, tak więc można ją schować do plecaka, albo najlepiej jeszcze owinąć siatką, i wtedy można ją nawet wyjąć przy chuju, którzy trzyma na przykład batona w ręce i on nie wie co ty masz tam w tej reklamówce, a ty mu JEB! z przyczajki, ale to taki trik nie na ustawkę, tylko tak na co dzień… co? jaką, kurwa, dygresję robię, co kurwa, masz coś do mnie?!!!, aha, rozumiem, odchodzę od tematu, spoko, to już wracam, ale nie używaj jakichś zjebanych słów pochodzenia naukowego. Tak więc szukam kolejnego buca i już upatrzyłem sobie gnoja z pałką policyjną, nie wiem skąd on taką wyczaił, mniejsza o to, pewnie ssał smerfom pałe, to mu dali w prezencie pałe, o kurwa, ale śmieszny jestem, no to on zbliża się do mnie, więc ja biegnę na niego i już zamachnąłem się siekierą od góry, gotów do uderzenia, kiedy on jebnął mnie tą gumową pałą po nogach. A ja na to: Auuuuuuuu, kurwa!!! I skulam się z bólu, a później podskakuję na prawej nodze, bo w lewą mocniej mnie jebnął, gdy on szykuje się do drugiego ciosu, ale debil się pomylił, bo zamiast mnie jebnąć w czachę jak skuliłem się, to on odczekał, by napawać się moim cierpieniem i śmiejąc się, a ponadto to nie zauważył, że nie wypuściłem siekierki z ręki, więc gdy podszedł by jebnąć mnie podłużnie poziomo w nerkę, to ja mu machnąłem leciutko, ponieważ nie miałem wiele siły, gdyż cały czas nogi mnie tak bolały, jakby ktoś mi w nich wiercił wiertarką od środka, więc jak już mówiłem, leciutko machnąłem mu siekierą po twarzy, zadając uderzenie tylko z prawej ręki, bo lewą trzymałem się ugiętej lewej nogi i cały czas podskakiwałem na prawej. Tak więc mój cios nie był silny, ale wystarczył, żeby rozciąć mu policzek na pół i zrobić dość dużą szparę w nosie. Krew zalała mu twarz, złapał więc się za nią rękami, a mnie jakoś ból w nodze ustąpił, więc tak jak poprzedniemu bucowi, zajebałem chujowi trzonkiem siekiery wprost w czubek głowy. Kolo naturalnie zemdlał, a ja w tym czasie wpadłem przez przypadek na innego skurwysyna z przeciwnej brygady, w dodatku trzymającego ogromnej wielkości kosę. Fart, że się na nią nie nabiłem; patrzę na jego zaskoczoną twarz, a on na moją zaskoczoną twarz również, ale to ja pierwszy ocknąłem się z odrętwienia, więc jebnąłem mu od razu siekierą w ramię. Kolo padł na ziemię, ale siekiera utkwiła mu w ramieniu, więc miałem problem z wyjęciem jej mu z ręki, a tu patrzę, a leci na mnie inny pojeb z łomem i w ostatniej chwili, zanim mnie nim zajebał wbijając mi go w czaszkę, lutnąłem mu nim na ślepo z zamachu prosto w zęby. O kurwa, ile poszło ich, a moja siekierka znowu mi utknęła, tym razem w jego mordzie, ale wyjąłem ją bez większych oporów, kiedy kolo jeszcze stał na nogach, zanim zwalił się z nich w bitewny pył. Kurwa, gites, myślę sobie i szukam kolejnego, a tu moim oczom ukazuje się chłopek także z siekierą, więc zajawiłem się, bo zmierzę się z kimś z mojej dyscypliny. Biegniemy na siebie i ja mu jeb, w nadziei, że rozwalę mu czachę, a on to samo, ale ja byłem szybszy, lecz nie trafiłem w łeb, lecz w palce, które zaciskał na siekierze i już napawam się zwycięstwem, gdy on, skurwysyn jebany, pedał cwelony, dziwka dymana, wyciąga drugą ręką z kieszeni w spodniach batona, rozsuwa go i JEB! mi po głowie. Zakręciło mną jakbym wszedł pod wielki dzwon i ktoś by w niego jebnął takim specjalny kijem. O kurwa, wywaliłem się na plecy nie mogąc ustać, próbuje jednak wstać, bo wiem co się za chwilę stanie, więc zrywam się, ale nie zdążyłem; skurwysyn zaczął już mnie butować z całej pizdy, ile miał siły w nogach. Ja już myślę, że to koniec, ale nagle czuję, że przestał, podnoszę głowę, rozglądam się, a tu mój zajebisty ziomek stoi nad tamtym bucem, który leży teraz nieprzytomny na ziemi, i trzyma bejsbola w ręku.
-Dzięki, że mi pomogłeś – mówię

-Lajcik, Mały, czego się nie robi dla ziomków – odpowiedział

Podniosłem się z gleby, otrzepałem ubranie i podniosłem siekierę. Patrzę, a tu już po ustawce. Naszych trzydziestu rozgromiło tych jebanych sześćdziesięciu cwelów. Stoję tak i widzę jak oni zabierają swoje dupy w troki i uciekają ze swojego ojczystego osiedla. Co za hańba, ja bym walczył do końca w obronie swojego podwórka. I twojego też, bo graniczy z moim i tworzą tak jakby jedno ogromne podwórko. Więc stałem tam, lecz nie napawałem się zwycięstwem, ponieważ jednak dostałem porządny wpierdol mimo czterech zwycięstw. Stoję nie napawając się zwycięstwem, ale dumą z przynależności do bojówki najlepszej drużyny w moim mieście, kraju i w ogóle na świecie, co jeszcze udowodnią. Y PANY, X KURWY! Y rządzą kurwa i rozpierdalają wszystkich. Y pany, jebać cwelów kibicujących X. Pewnego dnia zajebiemy ich wszystkich i skończy się ich bujanie i policję zakurwimy również, bo my jesteśmy najlepsi i normalnie, kurwa, nikogo się nie boimy i w ogóle to zajebiemy każdego, kurwa mać, Y RZĄDZI, Y PANY! Jestem dumny z Y i z siebie jako kibica Y. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem prawdziwym fanem i pasjonatem piłki nożnej. Jestem wierny swojej drużynie i czynię dla jej dobra. Nie odwracam się za siebie. Sport to zdrowie!!! Wiem, że podjąłem właściwą decyzję. I chuj, że innym to się nie podoba. I chuj, że znowu będę kiblował klasę w gimnazjum. I chuj z tym, że moja Matka ma zmartwienia, bo musi odbierać mnie z aresztu na posterunku i wysłuchiwać skarg wychowawczyni. Chuj. JESTEM Z SIEBIE DUMNY!!!

UWAGA!!! ATTENTION!!! WARNUNG!!! WNIMANIE!!!
Nazwy klubów piłkarskich zostały ocenzurowane jako X i Y, a nazwa miasta, w którym rozgrywały się zdarzenia przedstawione w opowiadaniu przemilczana dla dobra osób postronnych.
Oparte na autentycznych wydarzeniach.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kolejna wersja zdarzeń nie uwzględniła zaangażowania uczuć i emocji I to mimo skali zbrodni Znajdowali się świadkowie Jednak z ich zeznań wynikało że każde kolejne kilka słów to coraz większy chaos Wyrok oczywisty zawisł w powietrzu jednak głodni ofiary z krwi obeszli się smakiem Nic nie było tak oczywiste i niezawisłe jak ten katowski miecz co na wieki zawisł w powietrzu tuż nad szyją ławy oskarżonych Odbicie słońca w jego klindze rozciągnęło się na możliwie najniższy zestaw dźwięków Ostrze i jego stan Wina kara Wobec zaistniałych okoliczności Nie zaistniały Nikt się nikomu nie zaśmiał w twarz Ale wielu wykrzywiło usta Niesmak sytuacji był niezwykle ciężki do przełknięcia A jedynym wyborem było Przeżucie go i połknięcie we własnym zakresie woli Bądź alternatywnie Przymusowa iniekcja w najmniej spodziewanej chwili Pozwól się dopaść zanim cię dopadnie Pozwól dać sobie szansę Pozwól nie dać się zniewolić na siłę  I zdecyduj się na podjęcie ścieżki Prowadzącej do ostatecznego zniewolenia Kaganiec i smycz to nieodłączne atrybuty Wracaj do budy Na ryj kopy buty ‘W najwiekszy deszcz w najchujowsza pogode’  
    • Los podarował mi ciebie Dał szansę aby Cię kochać Czuć zapach Twoich włosòw Poznawać smak Twojego ciała Ty odwzajemniłaś miłość usmiechem Oddałaś mi  siebie Nie żadając nic wzamian Nie budowaliśmy zamkòw Nie były nam potrzebne Cały sens życia zamknął się  W dwòch słowach  We dwoje     
    • @Alicja_Wysocka Piękny, romantyczny wiersz utrzymany w bardzo dobrym klimacie :) - a w dyskusji dodatkowo zabarwiony starą, dobrą muzyczną Balladą - super. :) "(...)  Nie dla sławy piszemy ni dla pustych braw lecz by w słowie ocalić to, co w duszy trwa (...)" Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Paw z denaturem   Pewien Artur kierowca z Wrocławia  Będąc głodnym zapierniczył pawia Zjadł go razem z piórem Zapił denaturem Teraz się bólem brzucha wymawia.
    • A wiecie, że wydarzenia z roku 1956 mają znacznie większy kontekst (także odnośnie czasów obecnych)? Posłuchajcie proszę pani dr Ewy Kurek z poniższego wywiadu udzielonemu TV "Niezależny Lublin". Naprawdę warto.   Pani dr Ewa Kurek przedstawia tło sytuacyjnie po śmierci Józefa Stalina w 1953 roku, zaś w 6 minucie i 54 minucie wspomina poznański Czerwiec 1956 roku, a następnie jaki to miało wpływ na dalsze wydarzenia, które eskalowały do TEGO stopnia, że na Warszawę ruszyły ruskie wojska (normalnie stacjonujące w zachodniej Polsce) i było tak, że... POLSCY strażnicy więzienni zawarli z POLSKIMI więźniami układ o nieagresji i wspólnym bronieniu Polski z więziennych murów (z więzienia w Rawiczu, gdzie wówczas więzieni byli Żołnierze Niezłomni z Armii Krajowej) na wypadek gdyby ruscy zaczęli atakować. A dlaczego ruscy ostatecznie nie zaatakowali? Odpowiedź na to jest zawarta w świetnym i arcyciekawym wywiadzie z panią dr Ewą Kurek, do którego obejrzenia gorąco zachęcam. A gdyby ktoś nie lubiał (albo nie miał czasu na słuchanie) pani dr Ewy Kurek to podaję jeszcze nieco krótszy artykuł (link poniżej):

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Osobiście uważam, że większe rozeznanie (co, jak i dlaczego) każdy uzyska kiedy poświęci te kilka minut (dosłownie do 28 minuty) na obejrzenie filmu z YouTube gdzie jest to świetnie i bardzo ciekawie wytłumaczone. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...