Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czytałem kilka Twoich ostatnich wierszy i zdecydowanie ten najbardziej przypadł mi do gustu. Co nie znaczy oczywiście, że tamte były jakieś "be".

Ogółem zauważyłem że lubujesz się w krótkich, skomplikowanych przez nagromadzenie metafor, wierszach. Oczywiście jest to pewnego rodzaju wyzwanie dla czytającego, rozgryźć "co autor miał na myśli" i dobra zabawa słowem.

Kiedyś pod wierszem mojej znajomej napisałeś że "pięknie opowiada". Chciałbym Ciebie zobaczyć opowiadającego :)

Tutaj daję duży plus za dobrą kombinatorykę słowną, przez co momentami jest po prostu zabawnie, choć w tonacji jak najbardziej poważnej.

Pozdrawiam

Opublikowano

Ładnie, bardzo ładnie, ale szczerze przyznam, że jak dla mnie, to dopiero od drugiej strofy włącznie w puentą. Pozdrawiam ;))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przejście z poetyckiego gadulstwa w " małomówność ", to efekt pewnego wyboru/ lenistwa...
Być może opowiedziałem już wszystko, co miałem do opowiedzenia i teraz, snuję już tylko luźne dygresje... ; ))
Dzięki, nazgul.
Pozdrawiam.
: )
Opublikowano

nasłuchało przez noc
cierniowych śniegów
ławic białych mnichów
w czarnym morzu rozpiętych
Dudka o tej porze
można czytać tylko nieskromnie
z boską pychą kiełkujących ziaren
w piach rzucone
z dobrej ziemi podnieść

w południe
kolory normalnieją i zarabiają na życie
na ulicy Gutenberga
Dudek wymusi pierwszeństwo
nurtowi przeciw
tuzinem wiatru pod kamień
to się musi tak skończyć
huk będzie pod niebiosa
wiersze do kasacji

na drugi dzień
miasto będzie milczało
tylko o tym


"Czarno - białe" tło z pierwszych wersów, ciekawe metafory, wykorzystanie pewnych zwrotów z utworów Jacka bardzo dobrze "sprzedają" klimat tego "monologu poetyckiego ". Przestroga dla tych z głową w chmurach. Nie wymuszajcie pierwszeństwa !:)) Pozdrowienia dla JackoPiotra, PiotroJacka ;))

Opublikowano
w południe
kolory normalnieją i zarabiają na życie
na ulicy Gutenberga


&

na drugi dzień
miasto będzie milczało
tylko o tym


Moim zdaniem, to są bardzo dobre wersy.
Jestem na tak, tym razem bez ale.
+

Pancuś
Opublikowano

puenta rzeczywiście dobra.
czyta się nieźle od drugiej strofy, bo pierwsza to tragedia.

"nasłuchało przez noc
cierniowych śniegów
ławic białych mnichów
(...)
z boską pychą kiełkujących ziaren"

haha.
zwłaszcza pierwsze cztery wersy, dla mnie prawdziwe zasieki. ale przeszedłem.

pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Prawda

       

      Niektórzy uważają, że jest tyle prawd ilu jest ludzi na świecie. Że każdy ma swoją prawdę. Inni myślą, że prawda to fakt, którego nie da się zanegować. Jeszcze inni uważają, że prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. Ci pierwsi często popadają w sprzeczności, gdyż jedna prawda jednego człowieka przeczy drugiej prawdzie drugiego. Nie istnieje zatem żadna prawda uniwersalna dla wszystkich. Ci drudzy mówią co innego. Dokonują sprowadzenia rzeczy do faktów, których nie da się zanegować. Ale żyjemy w dobie powszechnej manipulacji faktami, którą można zręcznie zafałszować prawdę. Są rozmaite sposoby manipulacji prawdą, opisane w literaturze pod jedną nazwą: „erystyka”. Opisuje się tam sposoby osiągnięcia „sukcesu” w sporze nie tylko za wszelką cenę ale także wbrew prawdzie, wedle celu jaki chce się osiągnąć. Człowiek rozumny wie, że trzeba mieć dobrze wykształcone sumienie tak aby można było rozróżnić prawdę od fałszu i za razem być w zgodzie z rzeczywistością. Co może pomóc człowiekowi w dojściu do prawdy? Oczywiście rozum, logika, sumienie super naturalne. Ale co jeszcze? Ten czynnik stanowi Prawda Objawiona, która pomaga w rozróżnieniu fałszu od prawdy. Prawdę tą objawił nie kto inny tylko Jezus Chrystus jak tylko się pojawił na Ziemi, tj. ponad dwa tysiące lat temu. Przyszedł na ten świat aby go zbawić nie zaś po to aby świat potępić. Narodził się partenogenetycznie z Maryi Dziewicy, z Ducha Świętego. Dorastał w rodzinie Józefa, rzemieślnika, który adoptował Jezusa i Maryję Pannę. Już jako dziecko był prześladowany przez okrutnego władcę i musiał salwować się wraz z najbliższą rodziną ucieczką do Egiptu. Po śmierci satrapy mógł powrócić do ojczyzny ziemskiej. Jako dziecko zadziwiał uczonych w piśmie swoją wiedzą podczas spotkania w świątyni. Nabywał wprawy w zawodzie cieśli dzięki swemu ojcu, rzemieślnikowi. Jako młody człowiek często bywał w świątyni, gdzie zapoznawał ludzi zgromadzonych w świątyni ze zwojami zwierającymi proroctwa o nadejściu Mesjasza. Gdy stał się już dojrzałym mężczyzną rozpoczął swoje nauczanie teologiczno-moralne, zgodnie z posłannictwem otrzymanym od swego Ojca niebieskiego. Dokonywał wielu cudów. Uzdrawiał niewidomych od urodzenia, głuchych, wskrzeszał umarłych, w cudowny sposób rozmnożył chleb. Swoją działalność posłanniczą prowadził przez wiele lat. Nauczał, że się na to narodził aby dać świadectwo Prawdzie. Pod koniec swojej działalności, gdy nauka, którą głosił zaczęła niepokoić lokalną władzę w Jerozolimie, skorumpowaną, chciwą na pieniądze, został fałszywie oskarżony o bunt przeciw władzy rzymskiego okupanta i żydowskiej władzy duchownej, i w sfingowanym procesie sądowym skazany na śmierć krzyżową. Prawie nikt nie stanął w jego obronie. Nawet jego uczniowie. Tylko prokurator rzymski Piłat z Pontu próbował ująć się za nim. Wyrok był okrutny i odwrotnie proporcjonalny do winy oskarżonego. Był to najzwyczajniej w świecie mord sądowy, w którym skazuje się na najwyższy wymiar kary, jaką była śmierć krzyżowa, człowieka Bogu ducha winnego. Droga krzyżowa podczas której skazany musiał nieść swój krzyż prowadziła przez całe miasto, aż na miejsce kaźni za miastem, zlokalizowane na górze zwanej Golgotą. Tam pomiędzy skazańcami, skazanymi za pospolite przestępstwa, dokonał ziemskiego żywota. Ponieważ przepowiedział, że po trzech dniach po swojej śmierci zmartwychwstanie, polecono żołnierzom rzymskim aby strzegli grobu Jezusa zwanego Chrystusem, królem Żydów. Tak też się stało. I stało się tak, że strażników rzymskich zmorzył mocny sen w czasie służby. Nagle nastąpiły dziwne i niewytłumaczalne zjawiska: trzęsienie ziemi i powstanie wielkiej jasności dobywającej się z wnętrza grobowca. Obudzeni i przerażeni rzymscy żołdacy w panice uciekli z posterunku. Ciało Jezusa zniknęło. Duchowieństwo żydowskie dowiedziawszy się o zdarzeniach minionej nocy, przekupili strażników i nakazali im mówić, że uczniowie Jezusa wykradli w nocy ciało i nie wiadomo gdzie je położyli. Lecz co przeczyło i przeczy po dziś dzień temu kłamstwu? To materialny dowód zmartwychwstania, Całun Turyński. Jest to całun, w który było spowite ciało Jezusa w chwili złożenia w grobie. Autentyczność całunu przechowywanego obecnie w Turynie, we Włoszech, dla każdego, kto z uwagą śledzi dokonania nauki w tej materii, a także czyta z uwagą Biblię nie ulega wątpliwości. I jak mawiał mistrz z Nazaretu: „Kto jest z Prawdy, słucha mego głosu. A ten, który mówi, że słucha mego głosu, a nie bierze swego krzyża na każdy dzień i mnie nie naśladuje, nie jest mnie godzien”.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...