Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

oczy spuściła dzisiaj zima
rzęsy tuszuje strojnym szronem
tak zawstydzona czy naiwna
ogrzać się przyszła drżąc przed chłodem

w saniach zgubiła renifery
wodze fantazji ją zawiodły
śniegu jest tyle co na kredyt
płaszcz niech wysuszy w deszczu mokry

w zaprzęgu swoim wnet umieści
zamiast stu rączych końskich kopyt
z nieba gwiazd zdjętą konstelację
wzrósł dziś na wszechświat przecież popyt

Opublikowano

powiem ci z serca, gdyż zawsze mogę się doczepić do czegoś, ponieważ cenię prawdę, ale jak czytałem ten wiersz to mnie zatkało i zabrakło tchu i dawno już żaden wiersz tak mnie nie wzruszył, gdyż czytając go moje myśli tańczyły. Gram na wielu lutniach i jestem w te klocki dobry ,chociaż tu nie mam uznania, ale cóż nie przejmuję się tym, gdyż prawda niektórych zabolała może dlatego, że nie lubię głupoty. Jednak twój wiersz jest godny pióra poety
może jeszcze coś mnie wzruszy:

pozdrawiam
lulek-------------------------ja nie nadskakuję i nienawidzę pochlebstw i mam gdzieś układy układziki itp

Jestem pod wrażeniem twojego wiersza--------- brak słów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hmm..cieszę się wobec tego tym bardziej,że jak widzisz tekst jest warsztacie...nie wstawiałam na forum ,miałam pewne obawy czy oddałam klimat...Czasem jestem zadowolona z wiersza a czasem niezbyt..tak było tym razem...Wie jeszcze raz dziekuję:):)
Opublikowano

oczy spuściła dzisiaj zima--------------dzisiaj oczy spuściła zima
rzęsy tuszuje strojnym szronem
tak zawstydzona czy naiwna
ogrzać się przyszła drżąc przed chłodem

w saniach zgubiła renifery
wodze fantazji ją zawiodły
śniegu jest tyle co na kredyt
płaszcz niech wysuszy w deszczu mokry----- niech płaszcz

w zaprzęgu swoim wnet umieści--------- w swoim zaprzegu
zamiast stu rączych końskich kopyt
z nieba gwiazd zdjętą konstelację
wzrósł dziś na wszechświat przecież popyt--------dziś wzróśł ( tutaj dziś bym poninął, a
----------------------------------------------------na wrzechswiat wzrósł-przecież popyt!
Tak formalnie powinno być zapisane i niczym się nie różni, tylko róznica polega na tym, ze gramatycznie zdania są poukładane

pozdrawiam

(nie musisz sie tym sugerować ale ktoś inny to zauwazy , gdyż np przydawka podmiot orzeczenie nie może być inaczej w j polskim

Zrób jak uważasz

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...