Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

AKT I

SCENA 1
(Wbiega Ida, ubrana na czarno, miota się na wszystkie strony, tupie nogami, okazuje złość)

IDA: Co za idiotyczny świat! Głupi! Bez sensu! Każdy dzień daje poczucie porażki, beznadziejności. Ten świat zabija nadzieję. Całą nadzieję, jaką miałam kiedykolwiek. To chore! Ja nie widzę światła. Już w ogóle nie widzę światła…

(pada na podłogę, szlocha)

IDA: I co? Teraz płaczesz z bezsilności, Idiotko? Bo co? Bo zawsze chciałaś być kimś wielkim? Obudź się! Śpiewasz jak głuchy, a tańczysz jak paralityk! Czym chcesz się wybić? No czym? W marzeniach zawsze widziałaś wznoszące Cię pod niebiosa krytyki, zachwalające uwagi. Pierwsze strony gazet i wywiady w telewizji. Plakaty z Twoją podobizną na ścianach tysięcy domów. Za każdym razem, gdy gazety odsyłały twoje opowiadania, optymistycznie pocieszałaś się butelką wina i słowami, że wszystko jest okej, po prostu musisz się trochę doszlifować. Z każdym dniem twojego beznadziejnego życia, twoja paranoja wzrastała, a Ty, nieświadoma niczego tylko ją podsycałaś, dorzucałaś do ognia drew.
Zawsze, zawsze chciałaś być wielka. Nigdy nie dopuszczałaś do siebie myśli, że mogłabyś być kimś prostym. Ogrodnikiem, sprzedawczynią. Nigdy nie przypuszczałaś, że możesz być kimś, kim nie są zafascynowane miliony. Kimś kogo nikt nie podziwia i nikt nie ubóstwia. Szarym człowieczkiem, jednym z wielu, nie wybijającym się inteligencją ani talentem. Taka myśl nigdy nie przemknęła przez Twoją głowę.
O Naiwności, córko Nadziei! Dlaczego zawitałaś akurat u mnie? Z jakiego powodu towarzyszysz mi przez całe życie? Czym zasłużyłam na Twoje upodobanie?
Dobijam do czterdziestu trzech wiosen, a Ty wciąż nie chcesz mnie opuścić. Nie pozwalasz mi zostać samej z butelką whisky i zgorzkniałymi myślami. Nie chcesz pozwolić mi dać za wygraną - nie chcesz bym utwierdziła swoja szarość i nie starała się z niej uciec. Nie wiesz chyba, że mi już brakuje sił na ucieczkę. Że wolałabym pozostać w klatce beznadziejności takich samych dni. Nie chcesz myśleć, że niedługo skończą mi się plany ucieczki, a ja nie będę w stanie wymyślać kolejnych. Ty, znajdziesz sobie inną ofiarę, której będziesz podszeptywać kłamstwa o jej wielkości, o wybiciu się. Ja jednak zostanę tu, usychając z tęsknoty za sceną, ze świadomością, że nigdy nie zrobiłam nic dobrego, ani nic godnego osoby godnej. A kiedy umrę, świat odetchnie z ulgą. Fortuna ucieszy się na myśl, że już nigdy nie zasypię jej modłami o pomyślność. Świat będzie beze mnie piękniejszy. Bo po cóż są ludzie, którzy nie robią nic dla innych, chcą tylko, by inni robili coś dla nich? Przecież właśnie taka jestem! Od zawsze chciałam podziwu ze strony innych. Głupia, głupia...
Upić się chcę. Co mi więcej zostało? Co prócz butelki bez dna? Prócz samotności i rozpaczy? Upić do nieprzytomności. Upić, upić się idę...


SCENA 2
(Wchodzi Ida, zgarbiona, przygaszona, wlecze nogami, odzywa się cicho, chrypiąc)

IDA: Wino jest czerwone jak krew. Krew przelana w walce. W walce o wolność, czy jaką tam jeszcze ludzką wartość. Ludzie zawsze chcieli walczyć. Przez wieki bili się na wojnach pod byle pretekstem. A czy ja kiedyś walczyłam? Tak, walczyłam... Ale moja walka była właśnie tą beznadziejną, bezcelową. Tą pod byle pretekstem. Nie o wolność ani nie o dobroć. Ja walczyłam ogarnięta wizją idealnego świata, „idocentrycznego”. Nie kierowała mną żadna idea, tylko pragnienie, by kolejne pokolenia mnie pamiętały. By zostać gdzieś w pamięci tych, którzy nie byli mi bliscy. By mieć choć grono osób, które by mnie za coś szanowało i podziwiało.
Przez całe życie czułam się popychadłem ludzi spotykanych na ulicy. To chciałam zmienić. By ci, którzy mnie nie znają, nie czuli się ode mnie lepsi. Bardzo, naprawdę bardzo pragnęłam tego, by ktoś przechodząc koło mnie, odkrył we mnie potencjał, pokochał mnie za to kim jestem i za to co robię. Tak strasznie chciałam, żeby ktoś mnie docenił...
Marzyłam o tym, by pewnego dnia obudzić się rano i usłyszeć, że zostałaś kimś kochanym, podziwianym. Choć jeden dzień. Nie, tu nie chodziło o lata... Jednak ludzie mnie nie chcieli. Nie potrzebowali takich „spartaczeń genetycznych,” jakim jestem ja. A przecież wszędzie w mediach, aż roiło od beztalenci! Ludzie ich kochali, za to po prostu, że są. Nie za to, że są godni podziwu, ani za niezwykły talent. Po prostu. Za głupie, idiotyczne wypowiedzi w gazetach. Za udzielanie wywiadów i strojenie przemiłych, uwodzicielskich minek do licznych aparatów. Za ich nieidealność i brak jakichkolwiek autorytetów.
Ludzie dziwią się reality-show’om. Dziwią się, że ludzie, obnażeni przed wszystkimi, nie potrafią się zachować tak, by być później szanowanym. Ale przecież gdyby każdego z nas śledziła taka kamera, okazałoby się, że wszyscy jesteśmy kurwami. Głupimi, nieuczciwymi, egocentrycznymi sprzedawczykami. Kurwami. Są tacy, którzy potrafią udawać nawet przed sobą tych uczciwych. Dobrych. Ale nawet siebie można oszukać. Wszyscy bezwstydnie się sprzedajemy. W ten, czy inny sposób. Nikt nie jest dobry. We wszystkich tkwi ich prawdziwa natura, która ma na imię ego. Ale jeśli nikt nie jest dobry, to czy każdy jest zły? Tego już nie wiem, wiem jednak, że ja na pewno jestem. Zbyt dobrze się poznałam, by umieć wmawiać sobie powołanie. Że coś potrafię, że umiem kogoś uszczęśliwić. Dopiero teraz, niedawno – po tych czterdziestu trzech latach – wiem, czym jest paranoja i czym oszukiwanie siebie. Aż nazbyt dobrze to wiem…
Wiele osób mówiło mi, bym dorosła. Lecz ja myślałam, że ludzie nie dorastają. Sądziłam, że oni po prostu zaczynają myśleć schematycznie i nazywają to realizmem. „Einstein też cały życie był dzieckiem. Wciąż okazywał swoją nieporadność życiową. I gdzie zaszedł? A Kolumb? Z dziecięcą ciekawością szukał rozwiązania na zagadki tego świata. Gdzie byśmy byli, gdyby nie on? Kolumb nie był realistą. On po prostu marzył.” – myślałam kiedyś. Dziś wiem, że Kolumb walczył ze schematami dla pieniędzy, a Einstein był chory na zespół Aspergera. Zmarnowałam sobie jednak większość życia, sądząc, że to właśnie realizm jest absurdem, a dorastanie głupotą. Moim mottem było: „Jeśli człowiek nie marzy, to umiera”. Sądziłam, że za mało czytamy, że powinniśmy więcej śnić…
Świat zrobił mi mały psikus, marnując moje życie. I uświadomił mi, jak mała jestem. Przecież moje zmarnowane życie nic nie znaczy. Dla nikogo. No, może poza mną…
Teraz docierają do mnie słowa: „Zwyciężą ci, co nienawiścią silni, szydzą z innych”.
Po raz setny odrzucili moje opowiadanie w gazecie, po raz setny ostro skrytykowali moje wiersze w internecie. Dlaczego dopiero teraz się budzę? Co się ze mną stało? Czy Naiwność mnie opuściła?
Czterdzieści trzy lata to niemało. Na pewno późno, żeby zacząć życie od nowa. Zresztą… czy chciałabym? Chyba nie umiałabym pogodzić się z myślą, że będę już zawsze nikim. Bo tylko tym mogłabym być. Nie założę rodziny, nie zakocham się. Nie będę szczęśliwą panią domu lub sklepikarką. Nie odnajdę w tym szczęścia. Już za późno. A szkoda. Teraz bardzo żałuję, że nie potrafiłam dostrzec wyjątkowości w szarości. Już lepiej ją widzę, ale nie umiałabym być szara, wyjątkowa i szczęśliwa. Nie umiałabym…
Chciałabym usnąć. Jestem naprawdę zmęczona. Chcę spać.
Może wezmę te tabletki na sen.
(kładzie się)
Jedną? Nie dwie. Albo od razu cztery… Chociaż. Ja chcę naprawdę długo spać. Może nawet kilka dni. Chcę odpocząć. Wezmę sześć…Albo osiem.
(Przechyla słoiczek i połyka wszystkie tabletki. Zasypia.)

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Fajnie, ze zmierzyłaś sie z trudną formą dramatu - ale napisałaś po prostu dwa monologi umieszczone - NIGDZIE !
Ani słowa o Czasie i Miejscu akcji!!!
Czy to Rzym czy to Krym, Noc czy dzień, Mieszkanie czy Biuro, zima czy lato - + wiek, wygląd bohaterów dramatu + ...
Łatwo, to się pisze wierszyk dla cioci na imieniny - tu to nie przejdzie:))


Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i samozaparcia w Nowym Roku -L.L.

Opublikowano

Tak, masz rację.
Stwierdziłam, że muszę jeszcze trochę popracować nad tym, co piszę i trochę "dojrzeć" literacko - zarówno pod kątem liryki, jak i epiki, dlatego zarazie nie będę już publikować swoich tekstów i męczyć wasze oczy moją grafomanią ;)
Pozdrawiam i dziękuję za krytykę
Zuza ;)

Opublikowano

Oj Zuźka - to nie grafomania! To tylko choroba pierwszych utworów - kiedy chce sie wyrzucic z siebie (poprzez usta bohaterów) cały nasz żal do swiata.
A tu trzeba ciąć!!!
Przede wszystkim po przymiotnikach! Potem wstrzymać słowotok - każde zdanie spróbować napisać inaczej itd.
To naprawdę cięzka i ( na początku) niewdzięczna praca.
Spróbuj wpleść dialog - on pokaże postawy i charakter Twoich bohaterów w naturalny sposób. Pomyśl jak Ty rozmawiasz z innymi, jak argumentujesz swoje racje - i jak oni odpowiadaja. Obserwuj wszystko i wszystkich - a Temat sam Ci wskoczy do głowy:))

Masz zacięcie do pisania (to najważniejsze!!!) a przed sobą cały rok prób.

I właśnie publikuj tutaj - tu sa naprawdę życzliwi ludzie, a ich uwagi, bardzo mi pomogły.

Ciepło pozdrawiam - Marek

Opublikowano

Naprawdę dziękuję za rady (postaram się wziąć je sobie do serca) i za życzliwość ;)
Pomyślę jeszcze i popracuję nad tym tekstem
A skoro twierdzisz, że lepiej publikować i uczyć się na krytyce, niż samemu (nie przeczę - jest w tym sens), to i nad tym pomyślę ;)
Pozdrawiam
Zuza ;)

Opublikowano

Dramat to zupełnie nie jest i nawet nie ma co pracować nad tym tekstem pod takim względem. Ten monolog lepsze byłyby w formie czysto literackiej - krótka miniaturka albo rozwinięcie w opowiadanie. Biorąc je w te kategorie, bardzo mi się podobały, uważam, że jest w nich prawdziwość, dojrzałość i zamysł. Piękne spowiedź człowieka. Masz ogromny talent, mało czytałam na tym forum tak dobrych literacko prac - nie ma zbędnych opisów, zagłębiania się w szczegóły, wątpliwych wniosków. Jest tylko czysta prawda. Ten tekst czuje się całą powierzchnią ciała.

Uważam, że jesteś jedną z bardziej utalentowanych osób, jakie tu pisują. Oczywiście talent objawia się również wiekiem, więc stąd moje pytanie: Ile masz lat?

Pozdrawiam.

Opublikowano

Uznałam za bardzo sensowny pomysł, żeby zrobić z tego tekstu monolog, więc umieszczę go w dziale prozy, gdzy tylko pozwoli mi na to limit. Bardzo dziękuję za tak pozytywną wypowiedź, co do mojego tekstu. Odpowiedzi na pytanie co do wieku wolałam udzielić jednak przez prywatną wiadomość ;)
Pozdrawiam
Zuza ;)



×
×
  • Dodaj nową pozycję...