Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie chę być samotna. Nie teraz.
Znowu opuszczona, jak nieraz.
Kilka pięknych słów,
potem sama. Znów.
Czy tak zawsze będzie?
W każdym miejscu? Wszędzie?
Ponownie cierpieć? O nie!
Jak każdy szczęściwa być chcę.
Pomóż mi, proszę cię!
___

!EDIT!
Zdecydowałam się na publikację, zahipnotyzowana i przekonana przez Andrejch(a) ;) (skoro bez imion... xD)

Opublikowano

gak widzę taki utwór to muszę skomentować, choć obiecałam sobie, że już nigdy;P otóż, absolutnie nikogo tutaj nie atakując oczywiście, stwierdzam, że w utworze nie ma żadnych środków stylistycznych, które determinowałyby go jako wiersz. Jeśli są, bo przecież mogłam jakimś cudem nie zauważyć, proszę o sprostowanie mojego komentarza.
pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



o ile dobrze pamiętam to liryka do której zaliczają się wiersze ma opisywac przeżycia i uczucia autora, a w tym utworze nasza koleżanka przedstawiła właśnie własne uczucia i przeżycia więc mylisz się twierdząc, że nie może to byc sklasyfikowane jako wiersz
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



chodziło mi o to, że w utworze nie ma nic co determinowałyby go jako wiersz. owszem, wiersz to emocje. ale jeśli napiszę list (w tym wypadku proza) w którym zawrę mnóstwo emocji, to czy będzie to wiersz? nie, to będzie list. nie napisałam, że to nie jest wiersz. ale czy to jest liryka? poezja? brakuje mi przynajmniej większości czynników, które tak by ten utwór klasyfikowały. ale myślę, że jest to kwestia, którą by można roztrząsać bardzo długo. bo ja przyznam, że jest podział na wersy i emocjonalność podmiotu lirycznego, ale nadal nie widzę tutaj środków, dzięki którym mogłabym stwierdzić, że właśnie przeczytałam poezję.
pozdrawiam:)
Opublikowano

[quote]A jeśli nie potrzeba, to pytanie, co robi w dziale poezji?


Siedzi. Czy już wspomniałam, że nie każdy wiersz ma metaforę? Mam dziwne przeczucie, że tak.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski   Znam to z opowiadań rodziców, tato był wówczas młodym nauczycielem i osobiście podawał dzieciom ten płyn. No i było tak, jak wspominasz. Pozdrawiam. 
    • @Berenika97 Dzięki Bereniko. Widziałam jak chodzą na flanelowych nóżkach, one są miękkie i chcą się przewrócić i jeszcze ta mowa bełkotliwa, która udaje trzeźwość - to jest obrazek pod takim tytułem.   Serdeczności zostawiam i pozdrowienia :)         @Sekrett, dziękuję :)
    • @Simon Tracy   Klimat gęsty jak moskiewski mróz – Bułhakow odczuwalny w każdym zdaniu, ale z własnym, rozpoznawalnym głosem. Behemot w smokingu z czerwoną różą w butonierce i cylindrem na łebku to świetny obraz. Szuflada jako współwinowajca, maszynopis jako dowód zbrodni, samogon jako jedyna forma oddechu - szczegóły budują atmosferę.  A koniec  – cyrograf podpisany krwią brzmi tu bardziej jak wyzwolenie niż potępienie. Żerebcow nie boi się Diabła, bo czerwony terror okazał się gorszy od piekła.  Jestem pod ogromnym wrażeniem!  
    • @Berenika97 Dziękuję Bereniko97 za bogaty w szczerość komentarz i w ogóle za docenienie mojej pracy. Ten wiersz "chodził" za mną przynajmniej przez 20 ostatnich lat, ale wtedy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę pisał wiersze. Naprawdę, bardzo Ci dziękuję za Twoje słowa. Sam byłem jednym z tych nieświadomych dzieci tamtych czasów. Miałem wtedy 8 lat. Co prawda w innych szkołach płyn lugola był podawany 3 dni po fakcie, ale akurat dla części mojej klasy (w tym i dal mnie) zabrakło go, więc nieco później (zresztą w dawce mniejszej niż wymagana) otrzymaliśmy go. Cała ta "profilaktyka" ówczesnej "służby zdrowia" to był jeden, wielki pic na wodę i każdy o tym wiedział. To znaczy nie można niczego ująć pracownikom sektora farmacji, bo oni naprawdę robili co mogli, żeby chronić społeczeństwo, a zwłaszcza dzieci. Chodzi o to, że informacja o skażeniu mogła być podana DUŻO wcześniej. Pierwsza informacja o przekroczeniu norm radiacyjnych, która była przesłana ze stacji w Mikołajkach przeleżała na biurku ówczesnych zakłamanych partyjniaków z PZPR przy niemałym współudziale kanalii z SB (zaangażowaniu w blokowanie przekazu informacji w mediach, etc). Za tamtych czasów w szkole podstawowej już za samo publiczne stwierdzenie, że ruscy to zakłamańcy (w sensie elity rządzącej) można było mieć tzw."nieodpowiednie zachowanie" na świadectwie, co groziło powtarzaniem klasy. Ot, taki terror mentalny przewidziany w tamtych czasach dla dzieci przez aparatczyków z PZPR. To jest jeden z powodów dlaczego niezbyt miło wspominam czasy PRL.
    • @Berenika97 bardzo ładnie to wytłumaczyłaś. Dziekuję za Twoją obecność.   To już jest chyba tak, że każdy czeka na Twój cenny komentarz pod swoim wierszem :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...