Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Po dotyku oczu twych
Śpiewie rozbawionych dłoni
Wiem, że czas leci wbrew naszej woli
Zatrzymaj, zatrzymaj ten pęd
Niech w końcu zobaczę oblicze twe
Niech uchwycę moment ten
Który później przemieni się w sen

Daj mi skosztować świata
Który tak dziwny jest
Tak dziwny, a jednak z nas zrodzony
Nigdy nie pochwycony
Jego oblicze staramy odtworzyć się
Bez ładu, bezradni
Na ekranie ze szkła

Ale świat szklany nie jest
Bezbarwny jego obraz widnieje
W oczach człowieka szarego
Dajcie mu szansę zaczerpnąć powietrza
Z nutką wanilii i goryczą przez nas wyplutą
Z bajek dla dorosłych wysnutą
Bajko, bajko dlaczego kłamiesz?

Na szklanym płótnie swe wdzięki sprzedajesz
Stajesz się nijaka, nijakim chcesz świat pokazać
Ale czy jego ktoś pytał o zdanie
Daliście mu nowe ubranie
Nijak mu ono pasuje
Wręcz całość psuje, oj psuje
Po co wam ta obwoluta cała

On woli nagość swojego ciała
To czego wy się boicie
To czego nie znacie
Przed czym bezustannie ze strachu uciekacie
A to ciągnie was w tę stronę, by
Być innym jak wszyscy, a jednak
Tym samym

Gdzie chcecie skryć jego kolorów tysiące
Z waszego środka tęczą iskrzące
Czemu siebie bezradnym robicie
Czemu krzywdzicie
Świat bezczelnie pchacie do przodu, a sami się cofacie
Tam skąd wyjścia podobno nie dostrzegacie

A on nawet w swetrze tym z poliestru
Swymi cnotami się bawi
Na was patrzy i nie mówi nic choć
Chciałby wiele
Ale nie może, zaszczuci przyjaciele
Bo mówicie, że to jest życie
Że wystarczy na zimę ciepłe przykrycie

Kłamiecie!
Bo więcej chcecie
Chcecie w końcu jego nagość bezduszną
Wszystkie wasze lęki oraz nocne grzeszki na
Światło dzienne wywlekającą
Złapać, pochwycić
Poczuć czym ono jest. Czym jest życie?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie pamiętam chwili, w której cisza zaczęła mieć ciężar. Najpierw była tylko brakiem dźwięku, przerwą między jednym oddechem a drugim, niewinną przestrzenią. Potem zaczęła rosnąć. Zajęła ściany, weszła w szczeliny mebli, osiadła na książkach jak kurz, którego nie da się strzepnąć, bo nie jest materią, tylko decyzją świata, by nic więcej nie mówić. Siedziałem naprzeciw drzwi, choć nie pamiętam, dlaczego uznałem je za ważne. Nie prowadziły nigdzie konkretnie. Nie oddzielały mnie od nikogo. A jednak wiedziałem, że jeśli się otworzą, coś zostanie odebrane — nie dodane. Nie było pukania. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrozumieć. Nie było żadnego dźwięku, a mimo to wiedziałem, że ktoś stoi po drugiej stronie. Nie „ktoś” w znaczeniu osoby. Raczej obecność, która nie potrzebuje ciała, bo ciało byłoby ograniczeniem. Czekała. I w tym czekaniu było coś bardziej niepokojącego niż jakikolwiek ruch — jakby czas przestał być linią, a stał się spojrzeniem, które nie mruga. Wstałem dopiero wtedy, gdy zorientowałem się, że siedzę tam od zawsze. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie pamiętam pierwszego dnia w tym pokoju. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był gdzie indziej. Jakby życie zostało skrócone do tej jednej sceny, powtarzanej bez wariacji. Ręka na klamce nie była moją ręką. Była gestem, który musiał się wydarzyć, bo wszystkie inne możliwości już wygasły. Kiedy drzwi się otworzyły, nie zobaczyłem niczego, co mógłbym opisać. Nie było ciemności. Ciemność jest czymś, co można nazwać. Tam nie było nawet tego. To było miejsce, w którym znaczenie jeszcze się nie narodziło albo już zostało zużyte. I wtedy zrozumiałem, że to nie ja patrzę na zewnątrz. To coś patrzyło na mnie od zawsze, cierpliwie, bez zamiaru wejścia — bo nigdy nie było na zewnątrz. Drzwi nie oddzielały dwóch przestrzeni. Oddzielały dwa złudzenia. Zamknąłem je powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce obudzić śpiącego w sobie świadka. Ale od tamtej chwili każda powierzchnia stała się podejrzana. Ściany nie są już ścianami. Podłoga nie podtrzymuje — tylko udaje. A cisza cisza nie jest już ciszą. Jest dowodem, że coś przestało potrzebować dźwięku, żeby istnieć.
    • @Waldemar_Talar_Talar spokój i dojrzałość płyną szerokim strumieniem z Twojego wiersza.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Leszczym zgadzam się:)  Najlepiej gonić za brakiem kłopotów, bardzo mi się podoba ten pomysł i ta zgrabna myśl :)
    • @Alicja_Wysocka Wszystko w porządku Alu. Głos można zabrać lub nie - jest demokracja, a poza tym to każdego prywatna sprawa i należy to uszanować. A poza tym Ty jesteś kobietą, a więc zawsze masz prawo odmówić i żaden facet (w tym ja) nie powinien ci moralizować. Innymi słowy - wszystko gra. :) Dobranoc...
    • @Berenika97    Przeczytałem i ja. Z Prawdziwą Przyjemnością, jak powyżej komentujący Współforumowicze. I też zostawiłem polubienie jako wyraz czytelniczego uznania. Pozdrawiam serdecznie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...