Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zbyt dużo grzybów w barszcz? Wygląda to raczej tak, jakby Czytelnikowi nie mieściło się więcej
w głowie niż jeden, dwa obrazy :) Jeszcze raz: peelem nie tyle jest człowiek, co słońce idące nad wszystkim (ostrzące złotym lemieszem Ziemię), także nad wędrowcem.
Obraz jest ruchomy: piaszczysta droga, potem wóz i wreszcie na rozstajach, już blisko wsi
świątek, a opodal niego rozmawiające o czymś pod akacjami kobiety (w upał raczej nie pracuje się w polu). W końcu pierwsza studnia na skraju wsi. Żuraw w taki dzień wygląd jak słomka, która wydaje się wbijać jednym końcem w obłoczek wysączać z niego w wodę w głąb ziemi. Klamra - dająca ulgę naszym wędrowcom i życie wsi.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wcale to nie jest tylko widoczek. Wiele obrazów posiada właściwie naturę haiku
i jest obserwacją, tak jak żuraw przy studni"


o b ł
o c z
e k
/
/
/
/
/
/
s
t
u
(bez)
d
n
i
a


Ten bez zamiast akacji ;)
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wcale to nie jest tylko widoczek. Wiele obrazów posiada właściwie naturę haiku
i jest obserwacją, tak jak żuraw przy studni"


o b ł
o c z
e k
/
/
/
/
/
/
s
t
u
(bez)
d
n
i
a


Ten bez zamiast akacji ;)
Pozdrawiam.


tak, właśnie o tem mówiłam :)
A jednak jest to także klamra całej tej drogi - wiersza, który zaczyna się od:
"nad wszystkim musi iść słońce", a kończy na wodzie w studni, pod ziemią.
Czyli tam, gdzie "trafia" słońce po zachodzie i gdzie wszystko prędzej czy później trafia.
Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"tak przecież ma być od lat" - ale chyba już nie ma? Chociaż mam pewne podejrzenia,
że jeszcze istnieją enklawy starej wsi, bo jechałem ze 3 lata temu nad morze
pociągiem pełnych dziwnych pasażerów: środek zimy a ci w gumofilcach, waciakach,
co chwila ktoś wyjmował owocowe wino i wypijał butelkę góra na dwa razy. Ba! -
chcieli nawet częstować mnie i moją Lili :)
"Wujek, czep się lepiej prondu!" odpowiadały dziewczyny na próby obcesowego podmacywania.
Z tego, co zrozumiałem, ta odświętnie ubrana społeczność jechała na przysięgę do swoich synów,
braci i chłopców :)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"tak przecież ma być od lat" - ale chyba już nie ma?
Pozdrawiam.

Jest - mam działkę w podobnym miejscu - z tyłu strumyk, z boku to, co w wierszu, z przodu (czyli od strony dojazdu) - las.

pozdrawiam serdecznie
Zosia
Opublikowano

rozmarzyłam sie przy tym Twoim wierszu wiesz:)?...i niewazne chyba czy widoczek czy nie...wazne ze nastraja tak jakos optymistycznie:)...tak, ze ma sie ochote przeniesc w ten swiat nawet teraz zima...moze ogrzac dłonie przy kominku w takiej typowo wiejskiej chacie?;):)pozdrawiam:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Boski, ależ Ty masz siłę rażenia. a to tylko słowa, słowa, słowa...:))
Ba... kiedy są tacy, którzy odbierają je opacznie ;)


Anna zielona

Tak długo trzymałem ją za kolano, aż poczułem, jak Ziemia zwalnia na wirażu.
Na stole dygotały szklanki, obrus zamieniał się w skomplikowaną mapę Przyszłości
a papilarne linie sczytywała teraz z kompotu wypchana sowa na regale. Anna
rozchyliła bardziej uda, "zakończ mnie do rana", poprosiła bo właśnie piał kogut
i pianista w czarnym fraku oddzielał się od fortepianu,
na ścianie pojawił się pierwszy prostokąt okna.
Wtedy dotknąłem ją do żywego i w dziurce pojawiła się krew,
w dziurce pojawiła się krew, w dziurce pojawiła się krew, w dziurce pojawiła się krew,
w dziurce pojawiła się krew... Mamo, otwórz! otwórz! - wołałem szczęśliwy -
twój synek odnalazł drogę do Domu Dziecka!

Na koncercie udało mi się zwymiotować przymiotnikiem "beznadziejny".
Po prostu włożyłem w jądro siebie dwa palce i już po chwili obserwowałem
jak "beznadziejny" pływa w klozetowej wodzie, niedaleko wyspy wczorajszego obiadu.
Kiedy podpłynął zbyt blisko rzeczownika "przypadek" - spuściłem wodę
i wybiegłem nie oglądając się do tyłu na korytarz.
Właściwie wszystko jest znowu po staremu, tylko te uporczywe cienie Apokalipsy na podłodze
i idiotyczne uczucie, że nie jestem już kochankiem Anny a koniem Przewalskiego.

Wieczorem rozmawiałem z Organizatorką. Już niedługo mnie wypuszczą, uspokajała,
tylko muszę powiedzieć, na jakiej głębokości ukryłem niebieską molekułę Anny.
Tak naprawdę, jest pan najzupełniej normalny, a jedyne co nas jeszcze w panu razi,
to wylewny zwierzeń, zwłaszcza, gdy dotyczy nory osobowości.
No tak, no tak... - denerwowałem się - tylko proszę mnie nie odwoływać tak od razu
do zdrowego rozsądku!
Nad ranem, kiedy moja lewa ręka pokłóciła się z prawą o widelec i chciała ją zabić
plastikowym nożem - Organizatorka wyparła się przed lekarzami wieczornej rozmowy ze mną.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"tak przecież ma być od lat" - ale chyba już nie ma?
Pozdrawiam.

Jest - mam działkę w podobnym miejscu - z tyłu strumyk, z boku to, co w wierszu, z przodu (czyli od strony dojazdu) - las.
Te i inne "piękne okoliczności przyrody" na szczęście jeszcze zostały :)
Natomiast zmienili się ludzie, którzy je zamieszkiwali.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Słomiane strzechy, łoża ze słomy,
w słomie jak drzewko ojczyzna cała...
- Dziś tylko po wsiach wszędy betony
a dzięcielina rumieńcem nie pała.

Ale w nas zapał został słomiany
i: rozdarłasty swe ruchła młodzi -
zdybie Lach Laszkę czasem u ściany,
słowem słomianym do środka wchodzi.


Pozdrawiam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tu się zgodzę z Tobą.
Ja pamiętam z dzieciństwa sienniki, prawdziwy zapach masła robionego w domu, uczestniczenie z wypiekami na buzi w obrządku zwierząt (drób wszelaki, konie, krowy, świnki, króliki), owoce prosto z drzewa, noce w stodole na pachnącym sianie czy rżysko z radami babci: tylko tam nie chodź boso! - moje dzieci już tego nie doświadczą...

Również pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ech tam, przy porodzie to już wszystkie są zdrowe i takie same;) Pzdr.
    • @Lenore Grey   bo ja właśnie......wstyd przyznać ale nie znałem Twojej twórczości.   dopiero teraz:)     już mnie ujęłaś plasttycznością obrazowania.   to coś takiego jakbyś potrafiła tworzyć obrazy bez horyzontu.   przestrzenne.   to bardzo rzadka umiejętność.   będę Cię czytał:))))   przepraszam za literówki - piszę na smartfonie.   to nie jest dobre tłumaczenie.   wiem.   wybacz.
    • lśnienia kałuż z gorących źródeł zmysłów i pozazmysłów   zmiana wiatru metafor i patosu wszędzie ćwierkanie   przeciska się słońce paradoksem i żartem wyschnięta trawa   wmarznięta na kartkę  mistycznych znaczeń   kropla z tysiąca  i jednego wodospadu tęskni mówi żyje   prawdziwymi kolorami  tęczy      
    • @Migrena Niesamowitą przyjemnością była lektura Twego komentarza...  Wiersz przyszedł do mnie spontanicznie, a jednak jak wszystko pieknie składa się z tym, co napisałeś.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Bo tak — moje wiersze, jak i opowiadania, są senne i na próżno w nich szukać typowej fabuły.    A jednak moja percepcja jest geometryczna, że tak to ujmę. Obrazy przychodzą mi niezwykle łatwo, jak film, a za nimi głębsza warstwa, tj. masa połączeń z innymi motywami, symbolami...   Bardzo cenię sobie Twoje słowa. Dziękuję
    • @Lenore Grey   skrótowo rzecz ujmujac  to jest wiersz o tym, jak psyche, poddana intensywnemu 'światłu”, traci swoje deko racyjne formy i przechodzi przez konieczny moment rozpadu aby z fragmentów stworzyc coś, co nie jest już tylko obrazem, ale miejscem życia .   swoistą oazą, która powstaje nie mimo pęknięcia, lecz własnie   dzięki niemu .   czytam go  jako zapis wewnetrznego procesu, w którym psychika najpierw tworzy własne, estetyczne iluzje a następnie poddaje je działaniu bezlitosnego światła świadomości,    w tym sensie wiersz dotyka tego, co w psychologii głębi kojarzyłoby się z procesem indywiduacji u  Jung - rozpad form pozornych jest konieczny, żeby z materiału rozbitego, z 'ziaren”, mogła powstac nowa, bardziej prawdziwa struktura znaczenia. ale jednocześnie ten ruch ma w sobie coś z filozoficznej dialektyki, bliskiej myśleniu G Hegela.   teza (sztuczne piękno), antyteza (gest zniszczenia), synteza (witraż, a potem oaza).   ale to nie jest suchy schemat tylko  żywy proces .   a na poziomie  estetycznym wpisuje się to w przeciecie surrealizm i symbolizm .   bo u Ciebie obrazy są senne, nieciągłe, ale zarazem niosą cięzar znaczeń, które nie chcą się zamknąć w jednej interpretacji.   bliżej mu jednak do chłodnej, precyzyjnej wyobrazni niż do czystego chaosu.   myślę że to raczej kontrolowane przesunięcie rzeczywistości niż jej rozpad.       to jest bardzo ciekawy wiersz..   świetnie napisany.   tylko wymaga aby się w niego wkleić aby go dobrze warsztatowo i literacko rozczytać.     uważam że warto:))))  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...