Pancolek Opublikowano 16 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Października 2008 Ipejzaż zimowy rozpostarł się w lesie nagie konary dębu zerkają na zadziorne jodły które szepczą między sobą o chrystusie śnieg ciąży co chwilę lawinami spada z karku friedrich nie przejmuje się przemoczoną siłą wiatru tylko maluje roztrzęsione słowa szuka palcem drewnianej chaty jak pędzel suchego fragmentu kory II popijam herbatę i podziwiam wielki obraz świata tak się zaczęło
Jimmy_Jordan Opublikowano 17 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2008 I super, w każdym razie część pierwsza, bo nie jestem pewien czy wiersz potrzebuje kontekstu i tej herbaty, którą notabene chyba wszyscy wchłaniamy dzbankami ;) jesteś coraz bardziej stateczny czy statyczny nawet w doborze słów podoba mi się to zdrówko Jimmy
lubię latawce Opublikowano 17 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2008 śnieg ciąży co chwilę lawinami spada z karku friedrich nie przejmuje się przemoczoną siłą wiatru tylko maluje roztrzęsione słowa szuka palcem drewnianej chaty jak pędzel suchego fragmentu kory to jest zajefajne! i ten friedrich - gratuluję doboru bohatera ^^ trochę pomarudzę, a jakże: nej podoba mi się "przemoczona" siła wiatru znaczy pan epitet mi się nie podoba; teraz II. fajnie to można odczytywać z perspektywy Boga (który rozpostarł już pejzaże i podsłuchuje las, który szepcze - o czym - Bóg wie - no właśnie) no ale ale, czy myślisz, że On naprawdę tak... herbatkę? ;-) (wybacz poziom elokwencji tego komentarza, ale moja prawa ręka myśli o makijażu a lewa pisze toto, co już btw. winno pojawić się rano) zdrówko! angie
Waldemar Talar Opublikowano 17 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2008 Myślę że Jimmy ma racje z tą herbatą Pancolku. Bo reszta słodziutka i wzniosła. pozdrawiam
Almare Opublikowano 17 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2008 pejzaż zimowy rozpostarł się w lesie nagie konary dębu zerkają na zadziorne jodły szepczą bogu śnieg ciąży co chwilę lawinami spada z karku friedrich nie przejmuje się (soczystą/przemożną) siłą wiatru tylko maluje roztrzęsione słowa szuka palcem drewnianej chaty jak pędzel suchego fragmentu kory II przełamuję słowo i podziwiam wielki obraz świata -trochę pozmieniałem; w tych samych miejscach co moi poprzednicy, czytając wiersz, miałem problemy. -pozdrawiam.
Baba_Izba Opublikowano 18 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2008 Pancolku, cieszę się bardzo, że nadal jesteś w formie i masz nowe pomysły. Pięknie malujesz! Jeśli zdecydujesz się nie pić herbaty, moim zdaniem, coś by należało dać na koniec. A może przenieść tam pierwszy wers? Chyba to nie fajny pomysł, ale zawsze coś. Naprawdę pięknie malujesz! Serdecznie pozdrawiam - baba
lubię latawce Opublikowano 18 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2008 jesio jedna sprawa: w tytule nie powinno być apostrofa :) /ich glaube ;P
Pancolek Opublikowano 18 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Października 2008 Jimmy; faktycznie forum się skisiło. A masz jakieś namiary na kogoś, kto np. Tobie pomaga się dalej rozwijać, udziela rad itd.? Dzięki wielkie za ważne słowa grabulą :) Angie; święte słowa ;) Poprawię jak tylko wena przyjdzie, bo nie chce już żadnego wiersza odwalić. W ogóle w tytule mam błąd ortograficzny? Jest jakaś zasada regulująca, kiedy w nazwiskach stosujemy apostrofy, a kiedy nie? strasznie mi się to przyda, jeśli wiesz. Dziękuję za obecność :* Waldku; dziękuję grabulą ;) Almare; przedumam Twoją wersję ;) Dzięki! Izuniu; gdzie Ty się podziewałaś?! Wielkie dzięki za opinię :) Pancuś
lubię latawce Opublikowano 19 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2008 ja wiem o jednej zasadzie: jeśli wyraz wymawia się do końca (jak np. fridriś, nicze) to nie dajemy apo; i mamy (Dop.) Friedricha Nietzschego; (N) z Friedrichem; z Proustem, z Werterem; jeśli końcówki się zjada w wymowie (czyli przeważnie nazwiska francuskie lub angielskie zakończone na "e" nieme - czyli e, bo w ang. nie wymawia się e końcowego - chyba zawsze ;P), to dajemy apo (o ile nie da się ich spolszczyć; bo np. wolno pisać: o Monecie, o Descarcie - nie Descartesie! :p) ale wracając do przykładu to np.: z Jacques'em, z Moore'em; itd. jak na y się kończy, to apostrof śmiało: Henry'ego, Kennedy'ego; ale o Henrym, o Kennedym ;o) mogę Ci jeszcze opowiedzieć o Charlesie, ale to nudna sprawa ;P hii :P /namąciłam? zdrówko!
Pancolek Opublikowano 19 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ale jesteś super :)) Dzięki wielkie! Od tej pory będę świadomy, że takie zasady istnieją i lepiej nie ufać przeczuciu. ps: dawaj o charlesie, jeśli Ci się chce, bo się napisałaś i tak niemiłosiernie :p
lubię latawce Opublikowano 19 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2008 no, Charles, to ciekawy typ: imię to wygląda identycznie w ang. i fr. angielskie Charles [czarls] odmieniamy bez apo, czyli widzę charlesa, rozmawiam o charlesie francuskie Charles [szarl - wybacz, że podaję wymowę, ale nie wiem, jakich się języków uczyłeś] odmieniamy z apo ;/ widzę charles'a [szarla], rozmawiam o charles'u [szarlu - ależ nienaturalnie :(] p.s. Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no, aleś odkrycie zrobił :D :P papa, endżi
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się