Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Poczytałem i mi się jakoś dżdżysto zrobiło... Ech, napiszę coś
optymistycznego, może przejdzie bokiem?


móżdżek dziabonga dziabdzianieje

Insularny czworokątek trójkątny
zapłyca się alkoholowymi wyciągami
(wyciąg z barku, wyciąg z portmonetki zapatrzonej
wyciąg z jabłek, wyciąg jak najwięcej można)

atoli dziabong przepijający móżdż
wspiera się na kikutkach instynktów pierwotnych
a że właśnie padają dżdże
za oknem tak samo jak w dziabongu
kuśtyka krócejącymi nogami
drobi
drobi
drobi
zdrobniałe apatycznością

Te, dziabong, dziab dziab?
zapytują drzewce przekrwionymi liśćmi
październica drożeje drogami bez celnego zakończenia
tylko patrzeć jak skrócą przedwieczorność o godzinę?

Dziabong kiwa głową
że dziab, dziab
wyciąga
wyciąg z barku, wyciąg z portmonetki zapatrzonej
wyciąg z jabłek, wyciąg jak najwięcej można

Chwilę później
leży obolały wspominkami a pusta czacha
lęgnie pierwsze gile:
kap kap lecą żerować na brązowych polach chusteczek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ciekawe spostrzeżenie i hai też :) Trzeba się przyjrzeć, któregoś dżdżystego poranka.
Pozdrówka
O.

Dzisiaj masz okazję Orstonie. Akurat kapuśniaczek. :-)
U mnie pod oknem jarzębina już przebudzona na dobre, bo liści już prawie nie ma.
Wszystkimi ślepkami rozgląda się dookoła, ale pamiętam jak się budziła.

Przez moment zastanawiałam się, czy nie poszukać jakiegoś synonimu do metafory,
ale doszłam do wniosku, że nie ma takiej potrzeby.

Boskie Kalosze,
napisaleś ładne haiku. Pozdrawiam,
jasna :-))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ciekawe spostrzeżenie i hai też :) Trzeba się przyjrzeć, któregoś dżdżystego poranka.
Pozdrówka
O.

Dzisiaj masz okazję Orstonie. Akurat kapuśniaczek. :-)
U mnie pod oknem jarzębina już przebudzona na dobre, bo liści już prawie nie ma.
Wszystkimi ślepkami rozgląda się dookoła, ale pamiętam jak się budziła.

Przez moment zastanawiałam się, czy nie poszukać jakiegoś synonimu do metafory,
ale doszłam do wniosku, że nie ma takiej potrzeby.

Boskie Kalosze,
napisaleś ładne haiku. Pozdrawiam,
jasna :-))


U mnie akurat cudna słoneczna aura, więc trzeba poczekać, najwyżej do przyszłego roku :)
Zastanawiałem się nad "budzeniem", ale myślę, że jest OK.
Pozdrawiam
O.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzisiaj masz okazję Orstonie. Akurat kapuśniaczek. :-)
U mnie pod oknem jarzębina już przebudzona na dobre, bo liści już prawie nie ma.
Wszystkimi ślepkami rozgląda się dookoła, ale pamiętam jak się budziła.

Przez moment zastanawiałam się, czy nie poszukać jakiegoś synonimu do metafory,
ale doszłam do wniosku, że nie ma takiej potrzeby.

Boskie Kalosze,
napisaleś ładne haiku. Pozdrawiam,
jasna :-))


U mnie akurat cudna słoneczna aura, więc trzeba poczekać, najwyżej do przyszłego roku :)
Zastanawiałem się nad "budzeniem", ale myślę, że jest OK.
Pozdrawiam
O.
A wiecie, że ja miałem to samo? Budzenie... kilka dni myślałem, czym je zastąpić.
Ale "budzi się" jest takie jakieś ... w sam raz :) Jak zamknięte oczy,
które powoli otwierają się a spod uchylanych powiek
coraz śmielej zaczynają błyszczeć źrenice.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Intymniej, ale nie chodzi o to, że pod liściem jarzębiny :) To nie jest takie ważne.
Powiedzmy, że jest to coś w rodzaju tytułu książki braci Strugackich:
"Poniedziałek zaczyna się w sobotę"

Podobnie i tutaj, coś bardzo ważnego zaczyna się właśnie w liściach jarzębiny,
kiedy siąpi - nawet nie pada, tylko siąpi - deszczyk.

Przypomina mi się moja pierwsza miłość: padał właśnie taki mniej więcej deszczyk
a ja czytałem w domu z wypiekami na policzkach jakąś przygodową książkę.
I nagle, ni stąd ni zowąd, uświadomiłem sobie, że... kocham Monikę! :)

Wiem, wiem... kobiety mogą to odczuwać inaczej, ale mnie potrzebny był właśnie
taki deszcz, nastrój tej a nie innej książki i, sam nie wiem co jeszcze?
Może to, że pokłóciliśmy się z Moniką w szkole na przerwie o coś mało ważnego?
W każdym razie siedziała sobie jakby nigdy nic kilka bloków dalej i pojęcia
nie miała, że ktoś ją nagle i ponad życie pokochał :)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To jest najlepsza interpretacja :-)



Czyli wielkie uczucia budzą się, pod maleńkimi kropelkami. Pod kapuśniaczkiem.
Nie czujesz jak pada, a przemoknięty jesteś na wskroś.
Może nie nosić wtedy parasola? Albo siedzieć w domu nad pasjonującą lekturą,
czy też przed monitorem?

:-))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tutaj, na ostatnim zdjęciu, czerwona jarzębina jest nawet autostopowiczką:
hej! zatrzymaj się, dokąd tak pędzisz człecze? weź mnie ze sobą do miasta,
pod powiekę, na zawsze:

rubeus.eu/2008/08/18/jarzebina-po-deszczu/


dajmy na to ulicą ktoś przeszedł podobny?
że coś się wydawało przez chwilę takie same?
jak krzew czerwonosłoneczny ozdobny
co rozkwita niekiedy o wschodzie nad ranem

by coś pękło w nas nagle
ale nie było zbyt ważne
bo od wieków śniło pęknięte

by coś nas zabolało
ale nazbyt mało
bo już było od zawsze draśnięte

jak krzew ozdobny czerwonosłoneczny
co niekiedy rozkwita na niebie o wschodzie
jak z takiej chwili właśnie karmazyn odwieczny
jak nagle - skądś znajomy ulicą przechodzień

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Proszę, a noblista Miłosz nie pozwał użyć nawet słowa z haiku, które przetłumaczył :)
i do dziś jest to zdaje się prawnie ścigane przez spadkobierców?
Co tam, ja jestem hojny :) Zresztą
w jednej z wersji napisałem nawet zamiast dżdżysty poranek: deszczowa randka,
w innej dżdżyste rendez-vous. Jednak zrezygnowałem z tego, bo chodzi przede wszystkim
o to, że wśród a nie pod liściem. Niby niewielka różnica ale taka, jakby porównywać,
czy miłość rodzi się w sercu, czy pod pępkiem :))

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Słabsza, bo owoce jarzębiny zebrane są w grona. Pod liściem brzmi tak, jakby
chodziło o jakiś pojedynczy owoc. A gdzie się podziała reszta?
Nie trzeba też pisać "pod", bo raczej wiadomo, że obserwatorem jest człowiek - ja,
a nie jakiś niebieski ptaszek ;) Tak jak pisząc drzewo, nie trzeba dodawać, że
stoi się pod nim. Chyba, że jest inaczej, wtedy dopiero trzeba to sprecyzować:
nad drzewem, na drzewie.
Co do nocy... właśnie o to chodzi, że po deszczu jarzębina ciągle błyszczy.
I to jest właśnie to co najbardziej lubię w haiku: obserwacja. Powinnaś pójść
mniej więcej w tym kierunku:


deszczowy wieczór -
jarzębiny bliżej
latarni

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Proszę, a noblista Miłosz nie pozwał użyć nawet słowa z haiku, które przetłumaczył :)
i do dziś jest to zdaje się prawnie ścigane przez spadkobierców?
Co tam, ja jestem hojny :) Zresztą
w jednej z wersji napisałem nawet zamiast dżdżysty poranek: deszczowa randka,
w innej dżdżyste rendez-vous. Jednak zrezygnowałem z tego, bo chodzi przede wszystkim
o to, że wśród a nie pod liściem. Niby niewielka różnica ale taka, jakby porównywać,
czy miłość rodzi się w sercu, czy pod pępkiem :))

Pozdrawiam.
Przecież nie wkleiłam w osobnym wątku i nie podpisałam: Fanaberka. W komentach - chyba wiadomo na jakiej to wklejone zasadzie.


Liście jarzębiny są złożone i cała ta kiść blaszek - to jeden duży liść ;)
I wcale mi nie chodziło o owoc lecz o zachodzące słońce, które też bywa czerwone. To tak dla zmyłki ;P Zresztą zrobiłam kiedyś takie zdjęcie - zachód pod liściem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przecież żartuję :) A z Miłoszem to jakaś podejrzna sprawa:
nie dość, że sam tego nie napisał, to jeszcze prawa autorskie do tego rości...
ale to chyba rodzina taka pazerna - aż nie wierzę, żeby sam na to wpadł?

Sam cieszę się, jeśli ktoś pokazuje swoje "widzenie" jakiegoś
obrazka lub wiersza, czy to mojego, czy kogoś innego. Można go wtedy
wszechstronniej zrozumieć. Nawet, gdy człowiek się z tym nie zgadza -
to jakby zobaczyć, że taką drogą nie warto iść samemu, bo ktoś właśnie
zabłądził za nas.

[quote]Liście jarzębiny są złożone i cała ta kiść blaszek - to jeden duży liść ;)
I wcale mi nie chodziło o owoc lecz o zachodzące słońce, które też bywa czerwone.
To tak dla zmyłki ;P Zresztą zrobiłam kiedyś takie zdjęcie - zachód pod liściem.

Tak, ale liść to jednak liść. Patrząc z perspektywy zawsze coś wydaje się całością,
nawet miasto z okna samolotu wygląda jak mrowisko a samochody to robotnice.
A największą zmyłką jest to, że nie ma PO i PiS, wszyscy są równi bo ich nie widać :)
Co dopiero, patrząc od strony Słońca? Nie ma nas, skoro wszystkie Planety to ledwo
0,14 procent jego masy.

Pozdrawiam i zapraszam do własnych wersji - w końcu to jakby rodzaj komentarza.
Czasem zamiast długo pisać co się czuje, lepiej wyrazić to swoją wersją.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •  

      Miłość, jako nieludzka ponad miarę ludzkości,
      gdy uświadamia ci, opróżniając aktywne zbiory,
      kosmetyką nieznanych wejść — nie ma już odwrotu.

       

      Kiedy żyły integruje prądotwórczym pierwiastkiem,
      z nie wiadomo jakiego pochodzenia — tak pomyślisz...
      Na nowy początek pozwalając półkom się obudzić.

       

      Że nadal nie wiesz — jest opór: tej coś świadczy
      w zaprogramowany umysł, ciągątą jałowości do piątki,
      aby zrozumieć prawo jazdy bez trzymanki, ostrożnie!

       

      Kontroluj prędkość, której nie liczy się kilometrem,
      bez opłat za światło płacąc więcej niż pieniądz,
      ale z pożytkiem doświadczenia dla innych w podróży.

      [...]

      Powiedz im, aby za prędko nie wybielali z oka Ziemi...

       

      ________________________________________________________

      __________________________________________________________

       

      Spis treści:

      ***Organiczny intranet

      ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu

      ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce

      ***Gniazdo

      ***Z cieśniny

      ***Jest ich więcej

      ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności

      ***Praktyczny oniryzm — metonimia

      ***W najprostszy sposób wytłumaczę

      ***Nad morzem w Rockanje

      ***Z wyjścia na wejście

      ***Medycyna niekonwencjonalna od Enkidu — nie tylko na raka

      ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ

      ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu

      ***Korektą rzeczywistości

      ***Jest twoja moczarka kanadyjska

      ***Ren ku haiku — kokoro no me

      ***Chociaż raz

      ***Saola — jedna z siedmiu strażniczek

      ***Jak rozsypane przekaźniki tworzą inny

      ***Zwińcie klocki

      ***Do wszystkich antenatów

      ***Gdy jeden rok śmiertelnika traktujemy jako jeden dzień Boga

      ***Gdzie jest Bóg?

      ***Niezniszczalna łodyga z bezludnej wyspy wskrzesza stary mikrofon

      ***Poza kompendium wiedzy

      ***FCE

      ***Hermafrodytyzm

      ***Każdy ma swoją Victorię!

       

      Z aktywnej molekuły przypominającej kształt krzyża (świeży tekst)

       

      Edytowane przez Nefretete (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 obejrzę:)
    • @Mel666 Bóg - u Ciebie z małej litery - schodzi na ziemię i razem z Nim archaniołowie Michał i Rafał.   To nie jest Bóg z ołtarza - tu przedstawiony jako "bóg",  który pije wino z gwinta pod sklepem.  Ma długie włosy. Ten obraz sugeruje mi, że jest to Bóg, który mieszka z nami, a nie nad  nami.   Aniołowie utracili swoją wiarę w samo "południe dnia świętego". To wymowny obraz. Wszystko się zapadło, zawalił się fundament.   "To twój codzienny bóg", czyli taki, jakiego widzisz. Widzisz go  pod sklepem, a nie jako sacrum.   "Jest bogiem nieporządku, niechlujności i zdziwaczenia" - odczytuję jako bałagan, brud i "odlot".   Nie wymaga ani porządku, bo sam nim nie jest, ani  czystości - sam jest nieporządkiem. To obraz Boga obecnego pod sklepem, nie nad nami.   On nie ocenia - uśmiecha się.   Z całego wiersza wybrzmiewa dla mnie najbardziej: "Tłum klaszcze  w rytm tej  dziwnej gry". Zamiast się modlić - klaszcze. Wszyscy to "kupują".     W kolejnych wersach pojawia się narrator: "Gabriel kręci dokumentalny film". Tu jego rola sprowadza się do  rejestracji rozpadu.   Mamy tu kolejne obrazy: squat, dym i zimne grzejniki.   Wygląda jak reportaż.   Końcowy wers: "Akcja!" jest w moim przekonaniu ironiczny. Tu wszystko jest już skończone.   Starałam się tu  tak ważyć słowa, by nikogo ten komentarz nie uraził . Pozdrawiam serdecznie .
    • Pamiętasz, przyjacielu, gdy będąc dziećmi kwiatów, przeszliśmy przez bramę do sztucznych rajów?   Nie potrzebowaliśmy kluczy od archanioła,  bo mając otwarty umysł  każde drzwi percepcji stoją otworem.    Chcieliśmy iść schodami do nieba albo jechać autostradą do piekła.  To było dla nas bez różnicy.    Las, w którym się zatrzymaliśmy opowiadał nam bajki i narzekał, że dawno nikt się w nim nie powiesił.    Tańczyliśmy na przydrożnych nieskończonościach, żeby złapać stopa  do najbliższej osobliwości.    (Na schodach lub autostradzie trudno złapać stopa)    Ludzie bali się naszego namiotu rozstawionego na stacji paliwowej A przecież każdy był w nim mile widziany    Pamiętasz, przyjacielu, jak napisałam ten piękny wiersz na pudełku od pizzy?   A ty musiałeś na nim machnąć farbami swoją Mona Lisę  – bo rozjechany wzrok nie pozwalał ci zobaczyć małych liter.    Pamiętasz, przyjacielu, gdy rzucaliśmy  kamieniami w nocne niebo?    To był wtedy jedyny sposób,  by dotknąć tej upragnionej przez nas  hollywoodzkiej Alei Gwiazd.   Nie żyliśmy przeciwko temu światu lecz dla świata który jeszcze nie nadszedł.    Nazwaliśmy się Psychonautami Każdy z nas miał swoją własną Misję Apollo  
    • @Nefretete ... kamień spogląda na niebo ogladano go i odrzucano wiele razy  przekazał tyle wiedzy a oni oni nie uwierzyli przemierzył galaktyki i wrócił aby ... ... Pozdrawiam 
    • @Benjamin Artur – dzień niepodobny do nocy... tramontate, stelle!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...