adolf Opublikowano 7 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Października 2008 I Przez okna chciwie zagląda mróz Cisnąc na szyby rentgen swej twarzy Stojąc na ciele, gdy jasny duch wyszedł z biedaka stygnąc w powietrzu gdy noc chmurami jak kośćmi chrzęści w noc, w którą nigdy nic się nie zdarzy gdy tylko gwiazdy swe jasne pięści ku naszej ziemi wciąż wyciągają. A noc się w kaftan, tą szmatę czarną Przebiera z wolna, zamknąwszy dzień, Choć sama w dwójkę się sypie osób Szaloną będąc – szalony śmiech! W tą noc tak nudną, rzekłbyś tak „szarą” Która otwiera przed nami dzień (co wpierw się kończy - śmierć dnia to sen) Rozbłyśnie nagle zbłąkany hadron – Lecz się nie złączy z elektronami Co są jak świata kolumny wieczne A pędząc z pieśni smutnej nutami Wraz z jej niemocą pod światem legnie. Zanim upadnie, krzyknie tak sobą – „O nieznajomi… błyśnijcie, lecz Novą”
adolf Opublikowano 7 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Października 2008 eee ch*jostwo ;((((((
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się