Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Lucyfer Król Archaniołów
Władca Niebios i Padołów
przykład ideał
miał być wzorem
lecz spotkał ,,człowieka"
i zwątpił
zwątpił w swa wielkość
zwątpił w swa ważność
za jol się zakazana gierka
aż w końcu
na uroczystym Boskim orszaku
wśród szumu liści
wśród śpiewu ptaków
zrobił rzecz nieodwracalna
ze swa armia
sięgnął po tron...
dwaj jego bracia
choć byli rozdarci
okazali się być swych tytułów warci
bardziej niż ten
który zwątpił
który zranił
który zniszczył
ten mechanizm
który tworzył
teraz zamiast Boskiej Loży
ma piekło z grzechów budowane
krwią grzeszników
malowane
tam oczekuje klęski swej...
pytanie jedno do was mam:
jeśli Zycie to Boży dar
to czemu idziemy ścieżka tego
który bez powodu rzucił Boskie Dary?!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a wiesz co to powtórzenia?
nie? to się ucz od innych
środków stylistycznych nigdy za wiele
jednak tu ich dużo nie użyłem jeśli tak slaby w analizie jesteś to może interpretacja?
aha no i mógłbyś zajrzeć na inne wiersze a nie oceniać po 1
ojoj dużo się jeszcze musisz nauczyć
Opublikowano

Koko, lubię twoją poezję na temat biblijny, jesteś jednym z nielicznych, którzy podejmują się analizy boskich i nieboskich sfer

„Lucyfer Król Archaniołów - raczej król upadłych aniołów i ludzi...
Władca Niebios i Padołów” - władcą niebios jest tylko jeden – Bóg

Opublikowano

Koko, lubię twoją poezję na temat biblijny, jesteś jednym z nielicznych, którzy podejmują się analizy boskich i nieboskich sfer
ktoś spyta czemu
odpowiem mam 18 lat jestem osoba po przejściach przebojowa uśmiechnięta z dystansem do życia która idzie za każdym śladem boga a mój umysł i dusza starają się poznać to co tylko może im bliżej bliskich i GO tym lepiej:)

Opublikowano

To prawda, Koko, Swiat stworzony przez Boga zamieszkują wyznawcy Szatana, bo słabość ducha jest bardzo ludzka ta słabośc stoi w opozycji z naszym sumieniem, naszym świadomym Ja tożsamym z ideałem (może stwórcy, skoro na jego podobieństwo zostaliśmy stworzeni)`Z drugiej strony zaś nasuwa się myśl, że każda własna droga, jest drogą cierniową prób i błędów, droga szatana, grzechu, Adama i Ewy. Cokolwiek w życiu zrobimy robimy to na własny rachunek (sumienia). Sami tworzymy własne piekło i niebo, sami dajemy sobie szansę w czyśćcu.. To wszystko jest w nas.
Widzę, że walka demonów na szczytach pociąga Cię niesamowicie..

Opublikowano

Może jako dzieło Boga na jego obraz i podobieństwo musimy dorosnąć, by stać się jak Bóg ojciec. By do tego dojść przechodzimy przez piekło dorastania.
Co Ty na to?
Przestań nas smagać ogniem piekielnym, to bez sensu, czuję sie wtredy jak robaczek na grilu.

Opublikowano

jeśli Zycie to Boży dar
to czemu idziemy ścieżka tego
który bez powodu rzucił Boskie Dary?!
nie użyłem tu ognia piekielnego
pytanie retoryczne
bo dalej większości ludzi na ,,ziemi"
nie rozumiem
dążą do upadku dla chwili szczęścia
a mogą dążyć do wiecznej chwały przez chwilowe problemy upadki niepowodzenia
miłość radość szczęście i inne dobre uczucia płyną z Niego i wyłącznie z Niego
co nie Jego to jest nie prawdziwe
to wam chce uświadomić i będę to drążył
aż to cały świat zrozumie;p

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Uwaga! Uwaga! Ewakuacja! - Chrapliwy głos zanika to znowu moduluje dziwnie w trzeszczących megafonach… Na słupach drewnianych, betonowych… Przekrzywionych od wiatru, obłoconych… Wiesz, idę przez wysokie trawy. Ja. Albo może moje dawne wcielenie. Moje dawne Ja. Moje… Przez trawy wilgotne. Przez jakieś krzaki. Zapętlone. Spętlone. Poplątane… Pełznie po mokrej ziemi, gliniastej, nagie ciało. Wije się w sobie… Ja? Czy ono?   Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Spójrz. Pognieciona kartka na stole. Rozlana plama. Atramentu…   Wiatr zagłusza bicie serca. A za oknem… Za oknem noc okropna kłębi się i pulsuje mnogością świateł. Dalekich. Zimnych drżących rubieży…   Jestem tutaj? Czy tam? Ja? Czy ono? Wchodzę po spirali schodów. Gdzieś wysoko. W jakimś miejscu. W jakiejś nieznanej mi egzystencji przeszłego czasu...   Uwaga! Uwaga! - Wciąż ten sam głos. Wciąż to nieustanne trzeszczenie w moim mózgu…   Piskliwy szum rozsadza nabrzmiewające żyły. Pulsujące boleśnie skronie... Wielomilimetrowe struktury tuż przed moimi oczami. Ziarniste. Powiększone w zimnym oku mikroskopu. Spuchnięte jak w chłoniaku twarde węzły. Zaciskam je powiekami.   Lecz, kiedy otwieram…   Wysypują się zdradliwie, jak lśniące koraliki. Ze szmerem: na blacie stołu. Łzawe perły. Błyszczące.   Na drewnianej podłodze ułożonej w jodłę. Wytartej. Przetartej obcasami przechadzającej się w tę i z powrotem pradawnej, zamyślonej śmierci.   Mnożą się jak w kalejdoskopie. Te zwidy nowotworowe Płyną. Donikąd płyną. W szumie i pisku gorączki.   Wiesz, umierałem tu wiele razy. I jakoś dziwnie umieram raz jeszcze...   To mnie prześwietla. Spójrz! Moja twarz okrojona półcieniem. Straszliwy blask i straszliwa ciemność. Idą we dwoje, trzymając się w objęciach. Kontrast: chiaroscuro. Twarz spalona słońcem.   Ida przez wiry w strumieniach powietrza przecinających niebo. I nikną. W milczeniu nikną.   I płoną w straszliwej pożodze ciszy. Nie słychać ich. Nie słychać tej rozpędzonej menażerii. Tej skondensowanej siły, ostrej niczym brzytwa.   Dlaczego odwracasz głowę? Twoje milczenie. .. Albowiem twoje milczenie…   Więc w tym milczeniu przedzieram się. Przez krzaki. Gałęzie kolczaste. Przez korzenie…   Sam. I sam jeden. Bez ciebie.   Wiesz, tutaj jest tego najwięcej. Cząsteczek mżących w oddali. I na każdym liściu, gałązce, łodydze…   Widzę je. I widzę coraz przejrzyściej. Dłonie zanurzam w tych srebrzystych błyskach nieuniknionej, bolesnej śmierci.   Kiedy wnikam. Kiedy… Idę… Spójrz! Twarze. Twarze. Zrakowaciałe oblicza.   I te twarze uczniów, nauczycieli.   Te twarze niczyje… Prześwietlone. Napromieniowane. Spalone słońcem…   Szkolne ławki. Klasa. Bo to jest klasa. Chyba… Na ścianach portrety poetów, malarzy… Na ścianach towarzysze. Spoglądają ze zdjęć te obojętne oblicza.   W drewnianych ramach. W metalowych. Słońce lśni na wypolerowanych szybach,   Te twarze na wprost. Te twarze w kolorze sepii.   Szare. Ziemiste. Te twarze… Całe archiwum twarzy. Umarłych. Wtedy szły zimne obłoki.   Pomiędzy nimi słońce. Teraz jest wiatr.   Ten wiatr, który wieje z przeszłości. I idzie całą nawałą. Szumią. Szemrzą czułe membrany liczników Geigera…   Gdzie ty jesteś?   Rury ciągną się kilometrami. Donikąd. Idą stąd, dotąd, aż do tamtąd. I dalej. W przestwór nicości. W cienistość przemijania.   Skorodowane naczynia. Przedmioty. Stoły. Kuchenne blaty pokryte kurzem.   Weź mnie za rękę. Ja biorę, lecz kiedy zaciskam palce, wyczuwam jedynie próżnię. Jesteś tu jeszcze?\   Nie?   Więc do kogo to mówię? Do samego siebie.   Błotnista droga. Gliniasta. Liście. Łodygi krzaków zakrzepłe w błocie. Spowite blado w całunie niemrawego słońca, które spoza chmur, z mlecznej powłoki ciężkiego nieba...   … spogląda, gdzieś w niedosycie czyichś wspomnień.   Znowu tu jestem. Po raz wtóry.   Przybyłem znikąd. I na powrót idę. Donikąd, I dalej. I jeszcze...   W bezruch zagadkowych miraży. Na skraj ciszy…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-08)    
    • @Starzec klasyk pisał: nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!  
    • @Berenika97 piękny cytat - dziękuję! Niezwykle ciekawie poprowadziło Cię te kilka słów... od słowa do Słowa :) Mam taką może nawet nie ambicję, ale pomysł-marzenie, aby wygenerować jakiś podgatunek literacki, liryczny, ostatnie 4 moje wiersze mogłyby być jego przykładami. Na razie obmyślam ramy i definicję, może coś z tego będzie? ;) a jak nie, to też dobrze hahaha zamarzyło się być lirycznym influencerem ;)
    • @iwonaroma Przeżywajmy ten "czas próby" połączeni losem człowieka wpatrzonego "w górę".
    • @.KOBIETA. Rozbudowuję letni domek w "Rezydencję" :-) z 40 do 140 m2 powierzchni użytkowej, Beskid Wyspowy, blisko Limanowej, niedaleko Wiśnicza, Zalewu Czchów-Rożnów it.d., Dunajec... Słowacja. Urocze zaciszne 0,5 ha. Mówią, że to najładniejsza działka w okolicy i mają trochę racji, bo powyżej zakaz budowania, stok "Łopuszy"... Rodzina w lepszych czasach - czyli do 1863 miała kilka domów wiejskich i miejskich. "Wichrzyciele zmarnowali mi majątek :-) Takie same świry, jak ja. Tam będę pisał, ale raczej nie powieści, tylko piosenki, tak czuję.   W sobotę zebrałem tegoroczne "jagody życia", j. kamczackie - są boskie, już ukryte w słoiczkach. Po nich zaowocują czereśnie, później porzeczki i agrest... aronie, jabłonie, grusze, winogrona i orzechy.  A propos zabierania... pamiętaj, jesteś wieczyście zaproszona, jak będzie dom będzie gotowy - ale tylko z oficjalnym narzeczonym, "Siostro". W tej "rodzinie" obowiązują zasady

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      mimo, że mamy pstro w głowie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...