Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gdy umiera nadzieja swiat sie smieje,
a pozniej ktos mowi,ze trzeba miec nadzieje,
kiedy milosc umiera,nie ma wspolczucia,
pozniej mowia,jak wazne sa uczucia,
gdy odchodzisz ode mnie gine w mroku,
oczekujac daremnie Twego powrotu,
nie ma slonca,radosci ani zycia,
jest deliriumi i chec ciaglego picia,
nie potrafie udawac,ze Cie nie bylo,
chociaz w klamstwie tak pieknie by sie zylo,
nie potrafie udawac,ze Cie nie kocham,
ze nie tesknie,ze mi nie brak,ze w srodku nie szlocham,
nie potrafie bez Ciebie,Ty nie mozesz ze mna,
pelzne sam w rzeczywistosc zla i ciemna...
nie ma szczescia dla kogos samotnego wsrod ludzi,
kiedy klade sie spac,marze by sie nie budzic,
kocham Cie i wariuje z kazdym dniem i noca,
nie radze sobie z cierpieniem,nie radze z niemoca,
kocham Cie,chociaz nie chcesz juz milosci mojej,
a ja pragne jedynie obecnosci Twojej,
abym mogl sie nacieszyc zapachem i dotykiem,
uslysz moje blaganie niemym serca krzykiem...

dla Agnieszki...na zawsze Twoj

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...