Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pocztówki przecież na stronie net. są.

Przy okazji mam prośbę: wiem, że to graniczy z cudem, ale może ktoś z Państwa posiada "Feministyczny" numer "Tekstów Drugich" z 1993 roku? Chodzi o numery 4, 5 lub 6. Szukam od dłuższego czasu i nic.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



są? Ja mam ciągle wiersze wybrane w maju ;(

a te którew publikują w wersji papierowej? Bo dla mnie mająsie pojawić kiedys na jeseini, więc jak ktoś będzie widział coś dla Przemka to dajce znak :)
pozdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



są? Ja mam ciągle wiersze wybrane w maju ;(

a te którew publikują w wersji papierowej? Bo dla mnie mająsie pojawić kiedys na jeseini, więc jak ktoś będzie widział coś dla Przemka to dajce znak :)
pozdr.

Gratulacje :) ale na papierze, adolfie?
Pancuś ma mieć w listopadzie w necie, ale w takim tempie jak będą uaktualniać stronę, to się doczekam za 3 lata
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ja otrzymałem jeden mail i wygladął tak - więc nei wiem, czy na papierze, czy w internecie, czy kiedy:

Szanowny Panie, długa kolejka oczekujących była przyczyną zwłoki,
proszę
wybaczyć.
Niebawem doczeka sie Pan na łamach odpowiedzi.To będzie któryś z
numerów
jesiennych.
Serdecznie pozdrawiam.
Karol Maliszewski "Odra"
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ja otrzymałem jeden mail i wygladął tak - więc nei wiem, czy na papierze, czy w internecie, czy kiedy:

Szanowny Panie, długa kolejka oczekujących była przyczyną zwłoki,
proszę
wybaczyć.
Niebawem doczeka sie Pan na łamach odpowiedzi.To będzie któryś z
numerów
jesiennych.
Serdecznie pozdrawiam.
Karol Maliszewski "Odra"


Ano, to tylko w pocztówkach będzie recencja ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ja otrzymałem jeden mail i wygladął tak - więc nei wiem, czy na papierze, czy w internecie, czy kiedy:

Szanowny Panie, długa kolejka oczekujących była przyczyną zwłoki,
proszę
wybaczyć.
Niebawem doczeka sie Pan na łamach odpowiedzi.To będzie któryś z
numerów
jesiennych.
Serdecznie pozdrawiam.
Karol Maliszewski "Odra"


Ano, to tylko w pocztówkach będzie recencja ;)

ja tam nie mam pojęcia. Nie mówię o publikacji iwerszy, ale o komencie do nich. Że nie wiem gdzie będzie, bo nie pisze. Zresztą i tak - niestety - wszelki koment bedzie już bez-wartości :(((( bo wysłane wiersze z końca lipca to już przeszły etap mojej twórczości :((((( i nie oddają już tak dobrze mojej pisaniny :(((( Mnie ju.ż się nie podobają i mam je na dysku, ale bardziej jako ślad twórczości, ale takto to już niezbyt ;((( ehhhh

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...