Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kto za... Może skrobniemy petycję, żeby żołnierze Polscy takie nosili... są fajne..
a i najwazniejsze:

DZIAŁ Z MUSI ZOSTAC USUNIĘTY!!!!! DOSYĆ PLUSOWANIA I DZIELENIA POEZJI!!!!!!!!!!!!!

ale hełmy ładne mieli, prawda?

:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oto odpowiedź, chamski ten Nostradamus, nic wporst

masz prezencik, improwizacyjka dla ciebie:


Tyle.

Ile głupoty, kryje się w tym forum
kretyńskiej wagi oraz w s z e c h -w a r t o ś c i
Nadętych wierszy, nadętych autorów,
tyle ślę wątków o skrytej m ą d r o ś c i.
Bo chociąź Wounded durnie zapytuje,
(ach zapomniałem a k a d e m i c k o ś c i,
ważnych tematów)... zaraz je wykuję:
i chce rozmyslać, ile w codzienności
głupoty zwykłej, a ile nie-zwykłej?
Przekleństwem naszym nie jest mądrość wielka...
Nie, bo głupota, w której wrasta życie
i bezsensownośc...
myśli rodzicielka
To jest klątwa nasza, przeklnij jeśli powiem -
że jest głupota jakby drugim Bogiem!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bu

ah
ah
ah

Pani wie, że inicjały AH - to Adolf Hitler? Paskudna nazistka ;)


widac wierszyk nie podszedł... wiem, byl dla troche myślacych przekrzę to, tak jak to się mówi na mieście

- A masz coć ku*wa do takich wątków?


pozdrf.
Opublikowano

Pruskie hełmy nie przejdą z uwagi na narodowe animozje chociażby. Poza tym dawno wyszły z mody, więc jak chcesz przekonać kogokolwiek, że są fajne? ;p

Co do P i Z - nie mam nic przeciwko - ale podobnie, jak i pruskie hełmy, tak i ten pomysł jest co najmniej niemodny w gronie szacownych Forumowiczów.

Pozdrawiam nie bez ironicznego uśmieszku,
Drax

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a wykryłaś mnie ;((

przekaz podprogowy, chce was podporządkowac :))))))

jak Hitler?

tak chcę prezejąć tu władzę i odrodzić tysiącletynią poetycka rzeszę ;)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...