Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie ukrywaliśmy nigdy naszego wspólnego pisania i chcemy się się nim długo cieszyć. ponieważ pojawiły się pomówienia jakoby nicki:

Adam Sosna
Marlett
Marlett i Sosna

należały do jednej osoby
zaprzeczamy

zapraszamy na naszą wspólną stronę
members.chello.pl/a.sosna2/
niech stanowi o prawdziwości naszych słów

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mamy świadomość że nasze istnienie może rodzić podejrzenia
ale z drugiej strony wydaje się że jest to uczciwe stawianie sprawy
i nie mamy większego wpływu na to czy ktoś w to wierzy czy nie
jedyne co mamy - nasze wspólne wiersze
i osobne wiersze

wspólne www dla wszystkiego
dla wierszy i fotek Marlett (Adam je wybiera - bo jest ich dużo więcej)

dziękujemy za wsparcie
Opublikowano

Po pierwsze - z czego się tutaj tłumaczyć, jak wszystko jasne jak na dłoni?

Po drugie - ZORRO to na tyle słaby gracz, że nie wiem czym się przejmować - ani pisać wierszy, ani komentować nie potrafi, a z tego, co czytam, to wyleci stąd za kilka dni , o ile znowu Administracja nie wpadnie i zacznie banowac "jak leci".

Trzymajcie się i nie przejmujcie ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


:):)
dziękujemy za wsparcie
pewnie lepiej byłoby ukrywać się pod ksywą
np Duet
żeby nie drażnić
ale uważaliśmy i uważamy to za nieuczciwe
a jeśli chodzi o ZORRO57
można sprawdzić, że od trzech a właściwie dwu nicków otrzymał -1 co nie byłoby możliwe gdyby jedno drugiego nie przekonało

widać są odporni na arytmetyczne argumenty

+1-2=-1
-2-2=-4

niech się cieszy z -1 choć i tak mu nie pomogło
to wszystko co mamy w sprawie do powiedzenia
Opublikowano

M. Krzywak:dwulicowy człowieku;
To ode mnie dla ciebie:
Ci którzy najwięcej gadają okazują się największymi tchórzami.
I podobnie jak:"krowa która dużo ryczy mało mleka daje".
Ty jesteś dla mnie pionkiem w tej grze i dzieckiem w porównaniu ze mną.
Widzę, że mnie chcesz sprowokować..więc ci oddam podobnie.
Pozdr.

Opublikowano

Imię i nazwisko ZORRO57
E-mail [email protected]
Tytuł Czytelnik
Prawdziwe imię i nazwisko
Strona domowa
Mieszka w:
Sygnaturka Quo vadis,Domine{Dokąd idziesz,Panie}?
Życie to nie bajka o królewnie i królewiczu?

Komentarzy 689 - Pokaż wszystkie wiersze i komentarze tego użytkownika
Ostatni komentarz Dzisiaj 13:18:02
Zarejestrowany 2008-07-19

Imię i nazwisko M. Krzywak
E-mail Wyœlij e-mail
Tytuł Czytelnik
Prawdziwe imię i nazwisko
Strona domowa
Mieszka w:
Sygnaturka www.youtube.com/watch?v=HRwthYljipI&feature=related

Komentarzy 10302 - Pokaż wszystkie wiersze i komentarze tego użytkownika
Ostatni komentarz Wczoraj 08:05:57
Zarejestrowany 2005-10-02


ZORRO57 - około 43 komentarze dziennie
M. Krzywak - 9,924 komentarzy dziennie

Wobec powyższego stwierdzam, że zorro czy jak mu tam nie umie pisać i nie umie liczyć. Prowokować też nie.
Rodzi się pytanie, czy ten osobnik cokolwiek umie?

Opublikowano

dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierają
Panu Michałowi serdecznie dziękujemy
i sądzimy że bez jego życzliwości nie byłoby nas razem i osobno
nawet gdy nie ze swej winy nie mógł publikować w tym portalu
czekaliśmy przekonani, że wróci
napędzani naiwną, wręcz dziecinną wiarą w jego powrót

jeszcze raz - wszystkim dziękujemy

Opublikowano

Mirosław Serocki:nie zmieniaj gościu tematu;
nie tutaj raki przecież zimują?
A w Pitagorasa się zabawiasz to więc
tak kombinuj, aby z pięciu --> 1,1,1,1,1 - uzyskać równy 1000;do dzieła!
Wówczas może do mnie mówić "Wuju.
Bo ja potrafię tej sztuki dokonać.
Pozdr.

Opublikowano

To, że są tutaj użytkownicy, którzy nie mają NIC do powiedzenia, a mówią, nie zmienia faktu, że Duet jest świetny.

ZORRO number 57, pomijając inwektywy, którymi szczodrze obrzuca wszystkich, raczej należy do takich użytkowników - komentarze wartości zerowej, wiersze jak kupy na trawniku, tyle, że pragnąc sławy i rozgłosu szuka dziury w całym. Ale "Zorro" to raczej przeżytek, Antonio Banderas już raczej nie nakręci kolejnej części przygód tego bohatera :)))

Opublikowano

M. Krzywak:to co, Ty powiedziałeś?
Nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
Nie wiesz do czego jestem zdolny?
I za mnie się z góry nie wypowiadaj.
Bo jeszcze mnie dobrze nie znasz?
Abyś mi człowieku mógł prorokować.
Pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W dodatku nie potrafi pisać. Poćwicz trochę, potem wchodź w dyskusje.

I czy wreszcie Administracja się ocknie i usunie stąd wreszcie tego użytkownika? Czy spokojnie czeka, aby od razu usuwać hurtowo?
Opublikowano

W pierwszej kolejności ciebie za "recydywistę".
To słowo użyłeś ogólnie, a ja je nie zapomnę!
Było skierowane do wielu osób jak i do mnie;
których miałeś czelność wymienić z nicków.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Po pierwsze - daj mi tutaj cytat, po drugie - nawet jeśli, to i tak pewnie to odbanowałem, dlatego przestałem wdawać się w dyskusje i po prostu spokojnie czekam na to, co będzie dalej.

Pomijam bezczelność twojego powrotu, twoją arogancje, bo to tylko świadczy o twoim wychowaniu, ale nie pomijam tego, że twój pobyt tutaj jest nieporozumieniem - znajdź sobie inne zajęcie, bardziej pasujące do ciebie. Na poezji całkowicie się nie znasz, to, co tworzysz to jakieś nieporozumienie, także mimo pewnej tolerancji takie indywidua jak ty nie powinny tutaj pisać (z jeszcze jednego powodu - nawet poprawnie zdania nie potrafią ułożyć).

Te twoje prowokacje nie mają jakości, stylu, klasy, są wtórne i nudne. A przy okazji przypomnij sobie, za co cię zgłosiłem - za to, jak wylałeś twoje słowne pomyje na Poetkę (chodzi o Dotyk), i nie mam zamiaru tutaj z niczego się tłumaczyć, bo to ty się skompromitowałeś, nie ja. I kompromitujesz się dalej, tyle, że pod nowym ego. Ale to forum nie będzie polem rehabilitacyjnym dla ciebie - po prostu zrobię co się tylko da, byś stąd wyleciał (a twoich wątków nazbierało się już dużo) na zawsze. I zawsze jak wrócisz, to będę czekał.
Opublikowano

M. Krzywak:pisaliśmy wówczas konkursowe "Zonedy".
A ja ostrzegałem, że to jest żart.Więc w czym był problem?
Ja też usunąć mogłem w tej prawdzie.To znaczy że się przyznajesz.
A kto jest chwalipiętą to proszę spojrzeć niżej;

Proszę moją propozycje wiersza:

I razem, z liśćmi łzy, spływały… rosą pod, powiekami…,
… i tak się zrobiło jakoś duszno… płakałem… płakaliśmy,
wszyscy-płakali, na-całej ziemi, ostatni raz w życiu…,
w chaosie, wieczności jednej wielkiej, łzy absolutu,
płakałem, oczodołami zbladłymi, ze strachu...,

a łzy, jedna jak… miłość,!!!
a łzy kapią... po brodzie,
za moment już-są pod brodą,
by wreszcie... schłodzić płonące uczucie w sercu,
co woła o... łzach,!!!

bo taka jego wola… jak szara skóra bez łez w toni…,
w bez toni... i bez toniku ale z lilią wbitą w porzeczki…,
zbieram i płaczę!!! jagodami mokrymi jak chmura deszczowa…,
czytając wiersz o, jaskółce hirundo!!!!!


prawda że ładny?




Dnia: 2007-06-08 23:04:23, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 10316

www.youtube.com/watch?v=HRwthYljipI&feature=related


A Twoich, że pożal się Boże.M.K.
Tego nie wymażesz i nie zaprzeczysz.

Forum dyskusyjne
Obiektywnie

raczej staram się być obiektywna i sądzę,że Liliana nikogo nieobraża,raczej ją obrazją,a zwłaszcz jej wiersze.
Nie sądzę,żeby szukał tutaj miłości,nawet po'Córkach Koryntu'-to tylko wiersz,
a sądzę,że ładnie napisał,jak Diablica szuka Anioła,by go doprowadzić do złego,
a Anioł chce Diablicę wyprowadzić na dobrą drogę.
Nie wiem na co tu się można obrazić,widocznie są tutaj tacy co sami siebie oceniaj a nie wiersz.
M.Krzywak- 1szy zaczął,to jego słowa;
________________________________

'Taki syf że gnój. '

Dnia: 2008-02-23 07:27:13, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 9326
_____________________________________
mozna to określić?-to jest ocena wiersza?sam powinien ugryść sie w język.
__________________________________________________
Dotyk: dziecko trzymające się jeszcze mamusinej spódnicy?
Masz jeszcze mleko pod nosem i śliniaczek w motylki pod szyją.
Widocznie dotknęło Cię to osobiście i marudzisz jak stara panna.
Więc, nie dotykaj córuś tego kabla? Bo cię prąd, może kopnąć?
A tak, na koniec jest takie męskie powiedzonko,
że "przy jednej dziurze to i kot nawet zdechnie".
Tylko bez urazy, bo to tylko taki żarty dla tej prawdy.
Pozdr.b. z dalekiego Koryntu po Babilo

_________________________________________
Tak to żart z 'Cyku,Cyku'
wczytaj sie dobrze,to go zinterpretujesz.Nie sądzę,żeby kogoś uraził.

Zdzisławie d-nawet ludzie na poziomie zachowują się jak dzieci,myślę o Lilianie,o sobie czy innych:)a nie jak chamy
co tyczy się MK(myślę ,że ja nie dostanę za to bana:)ale jak ktoś kogoś prowokuje,to niech się liczy z tym,że ktoś mu tym samym odpowie.
A to są tylko wiersze,każdy pisze,nawet w nich bluzni(jak co niektórzy)
Według mnie to Lilianę potraktowano nie po ludzku,samktoś bałagan robi,a pózniej na skargę leci.Wstydzcie się panowie i panie (co niektóre)to wam powinno być wstd!
Bez obrazy proszę ale stwierdzam tylko fakty,nie lubię chamstwa.




Dnia: 2008-02-25 23:58:31, napisał(a): kaja-maja28
Komentarzy: 3100

Miłością żyję
i miłość w sercu mam

M. Krzywak napisał:

Pan się sili na moralizatorski ton, ale pan sam siebie chyba nie czyta i tutaj jest problem. Co 2 wpis chwali się pan tym 5-cio letnim stażem, a dalej pan nie potrafi odróżnić tekstu pisanego od wyklinania kogo popadnie. Sam, jako ofiara systemu (znowu co drugi wpis o wielkim banowaniu), , powinien najlepiej to rozróżniać. Na razie uprawia pan zwykłą histerie, raz pan jest groźny, raz wulgarny, teraz dobroduszny - ale kogo pan chce na to nabrać? Sam pan pierwszy zaczął, sam pan nawpisywał jakieś: "idiotyczny, cienki, frustrat seksualny" i jakoś pana nie zgłaszam. Niech więc pan przestanie już płakać publicznie, bo to nie przystoi. Niech pan napisze jakiś wiersz, bo na tym gruncie to rzeczywiście u pana cienizna.

Dnia: 2008-02-29 21:30:14, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 10316

może i jestem strasznym ch... ale lubie jak ludzie głoszący kretyńskie poglądy obrywają celną argumentacją tak bardzo, że pogrążeni w panice sami zaczynają wypisywać argumenty przeciwko sobie..
tak - jako ofiara systemu i użytkownik z 5letnim stażem, doskonale potrafie rozróznić co jest dobre dla portalu a co złe (chociaż offtopikując musze powiedzieć że nie zawsze dobro portalu jest moim priorytetem :) ) - potrafie też odróżnić grafomana od dobrego tekściarza (to taka aluzyjka mała, podkreślam, żeby ci nie umknęła) a jako ofiara banowania, doskonale zdaje sobie sprawe, że to metoda bezsensowna bo nie dość że nieskuteczna, to przede wszystkim szkodząca portalowi (bo prowadzi m.in. do takich głupich kótni jak nasza (bo to że jesteś (jakiśtam) i odczuwasz radość ze skarżenia na innych, to jeszcze do pominięcia - ludzie są różni, nie mnie ich osądzać - ale gdybyś posiadał wiedzę, która kazałby ci się od tego powstrzymać - w ogóle nie byłoby dyskusji i problemu - jakoś większość czytelników zdaje się być na tyle kumatych żeby rozumieć, że banowanie nie jest rozwiązaniem)...

ale banowanie szkodzi przede wszystkim w ten sposob, że użytkownicy zaczynają rozwiązywać swoje problemy i antypatie poprzez prowokacje a następnie skarżenie i domaganie się banów - w ten sposob odeszło stąd naprawde wiele swietnych osób i prawie tak samo wielu świetnych poetów - a tracą na tym wszyscy - ty też, bo gdybyś zobaczył jakie oni pisali teksty, przestałbyś narzekać na grafomanie - z czystej pokory - bo zobaczyłbyś gdzie przy nich są twoje teksty

poza tym - już tak z przymrużeniem oka - bardzo chętnie zobaczyłbym dowody na potwierdzenie panskich tez: np: mam ponad setke wpisów - czekam wiec na 50 linków do moich wpisow w ktorych chwale sie stażem i kolejne 50 do wpisow o banowaniu - ot tak mógłbyś mi pokazać że w przeciwienstwie do mnie ty wiesz co piszesz :)




Dnia: 2008-03-01 02:10:27, napisał(a): kazelot

Komentarzy: 709

www.youtube.com/watch?v=kmlJGgd0Wu8&feature=related

wow - późno bo późno, ale i tak dobrze, że zauważyłeś

ps. na czym polaga, ta twoja odwaga(cywilna) o której wspomniałeś

ps.2 - obawiam sie że czy tego chcialem czy nie, ty juz dawno temu się dałeś "sprowokować" - powiem łopatologicznie: gdyby "banowanie" działało tak jak ty tego chciałeś, domagając się banów dla innych, to twoj wpis pod tamtym moim tekstem -bedacy zemstą na krytyku, byłby podstawą do bana... a więc twoje zachowanie potwierdza moje racje - reaktywacja instytucji banowania sprawiłaby że m.in ty byś już został zbanowany - a jesteś częścią tego serwisu i usuwanie cie stąd nie miałoby żadnego sensu - pomimo że zdarza ci sie zachować nieodpowiedzialnie.
generalnie ani mnie, ani nikomu tutaj raczej nie zaszkodzą rzeczy przez ciebie wypisywane - każdy ma swój rozum i widzi - można też z toba polemizowac udawadniając już bezsprzecznie ze bzdury napisałeś - tym samym banowanie ciebie nie ma sensu - bo nie daje żadnych korzyści

jeżli ktoś nieumiejac bronić swoich racji, żąda bana dla oponenta - wierząc że problem zniknie gdy zniknie jego nazwa - to jest mały i żałosny (mam nadzieje że to rozumiesz, albo zrozumiesz i że nie trzeba będzie zaliczać ciebie do tej grupy)




Dnia: 2008-03-02 18:39:52, napisał(a): kazelot
Komentarzy: 709

www.youtube.com/watch?v=kmlJGgd0Wu8&feature=related



Mogę tutaj wkleić jeszcze wypowiedzi innych, a wówczas:M.K.
Zapewne, Ty powinieneś wylecieć z skąd już na zawsze.
A uzbierało się tego, na dziesiątki banów.
Bo ja dostałem go niesłusznie i jestem w nim, aż do dziś.
Pozdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
    • ?trwałość pamięci*   upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę   od lat podnosi  poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy    logo zbyt  późno powstało avida słodycz salvadora dolar   galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało  osiemdziesiąt dziewięć    przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza  papierek pozostał  w dłoni   * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.
    • @Poet Ka i dziękuję za wszystkie lajki i komentarze. Wiele dla mnie znacza
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...