Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie ukrywaliśmy nigdy naszego wspólnego pisania i chcemy się się nim długo cieszyć. ponieważ pojawiły się pomówienia jakoby nicki:

Adam Sosna
Marlett
Marlett i Sosna

należały do jednej osoby
zaprzeczamy

zapraszamy na naszą wspólną stronę
members.chello.pl/a.sosna2/
niech stanowi o prawdziwości naszych słów

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mamy świadomość że nasze istnienie może rodzić podejrzenia
ale z drugiej strony wydaje się że jest to uczciwe stawianie sprawy
i nie mamy większego wpływu na to czy ktoś w to wierzy czy nie
jedyne co mamy - nasze wspólne wiersze
i osobne wiersze

wspólne www dla wszystkiego
dla wierszy i fotek Marlett (Adam je wybiera - bo jest ich dużo więcej)

dziękujemy za wsparcie
Opublikowano

Po pierwsze - z czego się tutaj tłumaczyć, jak wszystko jasne jak na dłoni?

Po drugie - ZORRO to na tyle słaby gracz, że nie wiem czym się przejmować - ani pisać wierszy, ani komentować nie potrafi, a z tego, co czytam, to wyleci stąd za kilka dni , o ile znowu Administracja nie wpadnie i zacznie banowac "jak leci".

Trzymajcie się i nie przejmujcie ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


:):)
dziękujemy za wsparcie
pewnie lepiej byłoby ukrywać się pod ksywą
np Duet
żeby nie drażnić
ale uważaliśmy i uważamy to za nieuczciwe
a jeśli chodzi o ZORRO57
można sprawdzić, że od trzech a właściwie dwu nicków otrzymał -1 co nie byłoby możliwe gdyby jedno drugiego nie przekonało

widać są odporni na arytmetyczne argumenty

+1-2=-1
-2-2=-4

niech się cieszy z -1 choć i tak mu nie pomogło
to wszystko co mamy w sprawie do powiedzenia
Opublikowano

M. Krzywak:dwulicowy człowieku;
To ode mnie dla ciebie:
Ci którzy najwięcej gadają okazują się największymi tchórzami.
I podobnie jak:"krowa która dużo ryczy mało mleka daje".
Ty jesteś dla mnie pionkiem w tej grze i dzieckiem w porównaniu ze mną.
Widzę, że mnie chcesz sprowokować..więc ci oddam podobnie.
Pozdr.

Opublikowano

Imię i nazwisko ZORRO57
E-mail [email protected]
Tytuł Czytelnik
Prawdziwe imię i nazwisko
Strona domowa
Mieszka w:
Sygnaturka Quo vadis,Domine{Dokąd idziesz,Panie}?
Życie to nie bajka o królewnie i królewiczu?

Komentarzy 689 - Pokaż wszystkie wiersze i komentarze tego użytkownika
Ostatni komentarz Dzisiaj 13:18:02
Zarejestrowany 2008-07-19

Imię i nazwisko M. Krzywak
E-mail Wyœlij e-mail
Tytuł Czytelnik
Prawdziwe imię i nazwisko
Strona domowa
Mieszka w:
Sygnaturka www.youtube.com/watch?v=HRwthYljipI&feature=related

Komentarzy 10302 - Pokaż wszystkie wiersze i komentarze tego użytkownika
Ostatni komentarz Wczoraj 08:05:57
Zarejestrowany 2005-10-02


ZORRO57 - około 43 komentarze dziennie
M. Krzywak - 9,924 komentarzy dziennie

Wobec powyższego stwierdzam, że zorro czy jak mu tam nie umie pisać i nie umie liczyć. Prowokować też nie.
Rodzi się pytanie, czy ten osobnik cokolwiek umie?

Opublikowano

dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierają
Panu Michałowi serdecznie dziękujemy
i sądzimy że bez jego życzliwości nie byłoby nas razem i osobno
nawet gdy nie ze swej winy nie mógł publikować w tym portalu
czekaliśmy przekonani, że wróci
napędzani naiwną, wręcz dziecinną wiarą w jego powrót

jeszcze raz - wszystkim dziękujemy

Opublikowano

Mirosław Serocki:nie zmieniaj gościu tematu;
nie tutaj raki przecież zimują?
A w Pitagorasa się zabawiasz to więc
tak kombinuj, aby z pięciu --> 1,1,1,1,1 - uzyskać równy 1000;do dzieła!
Wówczas może do mnie mówić "Wuju.
Bo ja potrafię tej sztuki dokonać.
Pozdr.

Opublikowano

To, że są tutaj użytkownicy, którzy nie mają NIC do powiedzenia, a mówią, nie zmienia faktu, że Duet jest świetny.

ZORRO number 57, pomijając inwektywy, którymi szczodrze obrzuca wszystkich, raczej należy do takich użytkowników - komentarze wartości zerowej, wiersze jak kupy na trawniku, tyle, że pragnąc sławy i rozgłosu szuka dziury w całym. Ale "Zorro" to raczej przeżytek, Antonio Banderas już raczej nie nakręci kolejnej części przygód tego bohatera :)))

Opublikowano

M. Krzywak:to co, Ty powiedziałeś?
Nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
Nie wiesz do czego jestem zdolny?
I za mnie się z góry nie wypowiadaj.
Bo jeszcze mnie dobrze nie znasz?
Abyś mi człowieku mógł prorokować.
Pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W dodatku nie potrafi pisać. Poćwicz trochę, potem wchodź w dyskusje.

I czy wreszcie Administracja się ocknie i usunie stąd wreszcie tego użytkownika? Czy spokojnie czeka, aby od razu usuwać hurtowo?
Opublikowano

W pierwszej kolejności ciebie za "recydywistę".
To słowo użyłeś ogólnie, a ja je nie zapomnę!
Było skierowane do wielu osób jak i do mnie;
których miałeś czelność wymienić z nicków.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Po pierwsze - daj mi tutaj cytat, po drugie - nawet jeśli, to i tak pewnie to odbanowałem, dlatego przestałem wdawać się w dyskusje i po prostu spokojnie czekam na to, co będzie dalej.

Pomijam bezczelność twojego powrotu, twoją arogancje, bo to tylko świadczy o twoim wychowaniu, ale nie pomijam tego, że twój pobyt tutaj jest nieporozumieniem - znajdź sobie inne zajęcie, bardziej pasujące do ciebie. Na poezji całkowicie się nie znasz, to, co tworzysz to jakieś nieporozumienie, także mimo pewnej tolerancji takie indywidua jak ty nie powinny tutaj pisać (z jeszcze jednego powodu - nawet poprawnie zdania nie potrafią ułożyć).

Te twoje prowokacje nie mają jakości, stylu, klasy, są wtórne i nudne. A przy okazji przypomnij sobie, za co cię zgłosiłem - za to, jak wylałeś twoje słowne pomyje na Poetkę (chodzi o Dotyk), i nie mam zamiaru tutaj z niczego się tłumaczyć, bo to ty się skompromitowałeś, nie ja. I kompromitujesz się dalej, tyle, że pod nowym ego. Ale to forum nie będzie polem rehabilitacyjnym dla ciebie - po prostu zrobię co się tylko da, byś stąd wyleciał (a twoich wątków nazbierało się już dużo) na zawsze. I zawsze jak wrócisz, to będę czekał.
Opublikowano

M. Krzywak:pisaliśmy wówczas konkursowe "Zonedy".
A ja ostrzegałem, że to jest żart.Więc w czym był problem?
Ja też usunąć mogłem w tej prawdzie.To znaczy że się przyznajesz.
A kto jest chwalipiętą to proszę spojrzeć niżej;

Proszę moją propozycje wiersza:

I razem, z liśćmi łzy, spływały… rosą pod, powiekami…,
… i tak się zrobiło jakoś duszno… płakałem… płakaliśmy,
wszyscy-płakali, na-całej ziemi, ostatni raz w życiu…,
w chaosie, wieczności jednej wielkiej, łzy absolutu,
płakałem, oczodołami zbladłymi, ze strachu...,

a łzy, jedna jak… miłość,!!!
a łzy kapią... po brodzie,
za moment już-są pod brodą,
by wreszcie... schłodzić płonące uczucie w sercu,
co woła o... łzach,!!!

bo taka jego wola… jak szara skóra bez łez w toni…,
w bez toni... i bez toniku ale z lilią wbitą w porzeczki…,
zbieram i płaczę!!! jagodami mokrymi jak chmura deszczowa…,
czytając wiersz o, jaskółce hirundo!!!!!


prawda że ładny?




Dnia: 2007-06-08 23:04:23, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 10316

www.youtube.com/watch?v=HRwthYljipI&feature=related


A Twoich, że pożal się Boże.M.K.
Tego nie wymażesz i nie zaprzeczysz.

Forum dyskusyjne
Obiektywnie

raczej staram się być obiektywna i sądzę,że Liliana nikogo nieobraża,raczej ją obrazją,a zwłaszcz jej wiersze.
Nie sądzę,żeby szukał tutaj miłości,nawet po'Córkach Koryntu'-to tylko wiersz,
a sądzę,że ładnie napisał,jak Diablica szuka Anioła,by go doprowadzić do złego,
a Anioł chce Diablicę wyprowadzić na dobrą drogę.
Nie wiem na co tu się można obrazić,widocznie są tutaj tacy co sami siebie oceniaj a nie wiersz.
M.Krzywak- 1szy zaczął,to jego słowa;
________________________________

'Taki syf że gnój. '

Dnia: 2008-02-23 07:27:13, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 9326
_____________________________________
mozna to określić?-to jest ocena wiersza?sam powinien ugryść sie w język.
__________________________________________________
Dotyk: dziecko trzymające się jeszcze mamusinej spódnicy?
Masz jeszcze mleko pod nosem i śliniaczek w motylki pod szyją.
Widocznie dotknęło Cię to osobiście i marudzisz jak stara panna.
Więc, nie dotykaj córuś tego kabla? Bo cię prąd, może kopnąć?
A tak, na koniec jest takie męskie powiedzonko,
że "przy jednej dziurze to i kot nawet zdechnie".
Tylko bez urazy, bo to tylko taki żarty dla tej prawdy.
Pozdr.b. z dalekiego Koryntu po Babilo

_________________________________________
Tak to żart z 'Cyku,Cyku'
wczytaj sie dobrze,to go zinterpretujesz.Nie sądzę,żeby kogoś uraził.

Zdzisławie d-nawet ludzie na poziomie zachowują się jak dzieci,myślę o Lilianie,o sobie czy innych:)a nie jak chamy
co tyczy się MK(myślę ,że ja nie dostanę za to bana:)ale jak ktoś kogoś prowokuje,to niech się liczy z tym,że ktoś mu tym samym odpowie.
A to są tylko wiersze,każdy pisze,nawet w nich bluzni(jak co niektórzy)
Według mnie to Lilianę potraktowano nie po ludzku,samktoś bałagan robi,a pózniej na skargę leci.Wstydzcie się panowie i panie (co niektóre)to wam powinno być wstd!
Bez obrazy proszę ale stwierdzam tylko fakty,nie lubię chamstwa.




Dnia: 2008-02-25 23:58:31, napisał(a): kaja-maja28
Komentarzy: 3100

Miłością żyję
i miłość w sercu mam

M. Krzywak napisał:

Pan się sili na moralizatorski ton, ale pan sam siebie chyba nie czyta i tutaj jest problem. Co 2 wpis chwali się pan tym 5-cio letnim stażem, a dalej pan nie potrafi odróżnić tekstu pisanego od wyklinania kogo popadnie. Sam, jako ofiara systemu (znowu co drugi wpis o wielkim banowaniu), , powinien najlepiej to rozróżniać. Na razie uprawia pan zwykłą histerie, raz pan jest groźny, raz wulgarny, teraz dobroduszny - ale kogo pan chce na to nabrać? Sam pan pierwszy zaczął, sam pan nawpisywał jakieś: "idiotyczny, cienki, frustrat seksualny" i jakoś pana nie zgłaszam. Niech więc pan przestanie już płakać publicznie, bo to nie przystoi. Niech pan napisze jakiś wiersz, bo na tym gruncie to rzeczywiście u pana cienizna.

Dnia: 2008-02-29 21:30:14, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 10316

może i jestem strasznym ch... ale lubie jak ludzie głoszący kretyńskie poglądy obrywają celną argumentacją tak bardzo, że pogrążeni w panice sami zaczynają wypisywać argumenty przeciwko sobie..
tak - jako ofiara systemu i użytkownik z 5letnim stażem, doskonale potrafie rozróznić co jest dobre dla portalu a co złe (chociaż offtopikując musze powiedzieć że nie zawsze dobro portalu jest moim priorytetem :) ) - potrafie też odróżnić grafomana od dobrego tekściarza (to taka aluzyjka mała, podkreślam, żeby ci nie umknęła) a jako ofiara banowania, doskonale zdaje sobie sprawe, że to metoda bezsensowna bo nie dość że nieskuteczna, to przede wszystkim szkodząca portalowi (bo prowadzi m.in. do takich głupich kótni jak nasza (bo to że jesteś (jakiśtam) i odczuwasz radość ze skarżenia na innych, to jeszcze do pominięcia - ludzie są różni, nie mnie ich osądzać - ale gdybyś posiadał wiedzę, która kazałby ci się od tego powstrzymać - w ogóle nie byłoby dyskusji i problemu - jakoś większość czytelników zdaje się być na tyle kumatych żeby rozumieć, że banowanie nie jest rozwiązaniem)...

ale banowanie szkodzi przede wszystkim w ten sposob, że użytkownicy zaczynają rozwiązywać swoje problemy i antypatie poprzez prowokacje a następnie skarżenie i domaganie się banów - w ten sposob odeszło stąd naprawde wiele swietnych osób i prawie tak samo wielu świetnych poetów - a tracą na tym wszyscy - ty też, bo gdybyś zobaczył jakie oni pisali teksty, przestałbyś narzekać na grafomanie - z czystej pokory - bo zobaczyłbyś gdzie przy nich są twoje teksty

poza tym - już tak z przymrużeniem oka - bardzo chętnie zobaczyłbym dowody na potwierdzenie panskich tez: np: mam ponad setke wpisów - czekam wiec na 50 linków do moich wpisow w ktorych chwale sie stażem i kolejne 50 do wpisow o banowaniu - ot tak mógłbyś mi pokazać że w przeciwienstwie do mnie ty wiesz co piszesz :)




Dnia: 2008-03-01 02:10:27, napisał(a): kazelot

Komentarzy: 709

www.youtube.com/watch?v=kmlJGgd0Wu8&feature=related

wow - późno bo późno, ale i tak dobrze, że zauważyłeś

ps. na czym polaga, ta twoja odwaga(cywilna) o której wspomniałeś

ps.2 - obawiam sie że czy tego chcialem czy nie, ty juz dawno temu się dałeś "sprowokować" - powiem łopatologicznie: gdyby "banowanie" działało tak jak ty tego chciałeś, domagając się banów dla innych, to twoj wpis pod tamtym moim tekstem -bedacy zemstą na krytyku, byłby podstawą do bana... a więc twoje zachowanie potwierdza moje racje - reaktywacja instytucji banowania sprawiłaby że m.in ty byś już został zbanowany - a jesteś częścią tego serwisu i usuwanie cie stąd nie miałoby żadnego sensu - pomimo że zdarza ci sie zachować nieodpowiedzialnie.
generalnie ani mnie, ani nikomu tutaj raczej nie zaszkodzą rzeczy przez ciebie wypisywane - każdy ma swój rozum i widzi - można też z toba polemizowac udawadniając już bezsprzecznie ze bzdury napisałeś - tym samym banowanie ciebie nie ma sensu - bo nie daje żadnych korzyści

jeżli ktoś nieumiejac bronić swoich racji, żąda bana dla oponenta - wierząc że problem zniknie gdy zniknie jego nazwa - to jest mały i żałosny (mam nadzieje że to rozumiesz, albo zrozumiesz i że nie trzeba będzie zaliczać ciebie do tej grupy)




Dnia: 2008-03-02 18:39:52, napisał(a): kazelot
Komentarzy: 709

www.youtube.com/watch?v=kmlJGgd0Wu8&feature=related



Mogę tutaj wkleić jeszcze wypowiedzi innych, a wówczas:M.K.
Zapewne, Ty powinieneś wylecieć z skąd już na zawsze.
A uzbierało się tego, na dziesiątki banów.
Bo ja dostałem go niesłusznie i jestem w nim, aż do dziś.
Pozdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Radosław Jest myśl !!
    • @Migrena

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew   jest poetycko zmysłowo   pachnie poezją:)   to bardzo miły zapach:)    
    • Listy.       25-letni hydraulik, Roman C., ma żonę. I w tym fakcie nie ma nic nadzwyczajnego, bo przecież wielu mężczyzn w tym wieku posiada żonę lub męża, ale sytuacja Romana C. jest o tyle nietypowa, że posiada on żonę tylko w stosownych dokumentach, bo w rzeczywistości ta uciekła do 50-letniego architekta, Vincenta Z., a konkretnie odjechała jego Mercedesem klasy S. Było tak późnym wieczorem, kiedy zwykli ludzie chodzący rano do pracy już dawno śpią. Vincent Z. jechał samochodem głównymi ulicami stolicy. Wracał do domu z małego przyjęcia po wernisażu malarskim swojego przyjaciela, kiedy nagle w świetle ulicznych lamp zobaczył smukłą dziewczynę ubraną jedynie w majtki. Jedną ręką zasłaniała sobie piersi, a dłoń drugiej trzymała na łonie, chociaż miała przecież już ochronę w postaci majtek. Takie podwójne zabezpieczenie wrażliwych miejsc może świadczyć o szczególnej cnocie kobiety, ale kiedy będący po dwóch kieliszkach szampana i w doskonałym humorze architekt zatrzymał wóz i wysiadł, pytając cnotliwą dziewczynę, czy może jej jakoś pomóc, ta bez chwili zwłoki wskoczyła na przednie siedzenie jego samochodu. Noc była dla lekko starzejącego się Vincenta Z. jak bajkowy sen, ale były też następne noce i dni. Z okazji otrzymanego od losu takiego szczęścia architekt wziął sobie urlop w swojej własnej pracowni. Wiedział już, że jego nowa miłość ma na imię Ania i że kiedy była na basenie, jakiś bezwzględny złodziej ukradł jej wszystko, łącznie z ubraniem. Po zamknięciu basenu przesiedziała godzinę w krzakach i kiedy architekt ją zobaczył, przemykała ulicami do domu. Powiedziała też swojemu wybawcy, że ma męża. On spytał, kim jest. Odpowiedziała, że hydraulikiem pracującym w wodociągach miejskich. „Ach tak” – powiedział architekt, a w duchu pomyślał, że oto trafiła mu się świetna dziewczyna, której mąż jest jakimś tam zwykłym hydraulikiem. „Cóż za przeciwnik może być dla mnie, hydraulik? Zjadłem takich frajerów na śniadanie”. Ale to był błąd. Nie minęły nawet dwa tygodnie, a już w odwiedziny do Vincenta Z. przyszedł hydraulik, który nieznanymi sposobami, jako szarpany zazdrością mąż, zdobył adres domowy architekta. Bez zapowiedzi więc nie został wpuszczony, tym bardziej że nikogo nie było w domu, bo zakochani jedli akurat kolację w luksusowym lokalu. Ale hydraulicy mają złe nawyki, szczególnie gdy są po pracy, i nie odchodzą od drzwi, kiedy zadzwonią i nikt im nie otworzy. Ten akurat monter instalacji wodno-kanalizacyjnej był po robocie i nie dał się łatwo spławić banalną nieobecnością gospodarza. Zakochani wrócili wczesną nocą. Hydraulik nie został jednak wpuszczony pod okna, pod którymi mógłby wykrzykiwać swoje lamenty, stał bowiem przy furtce, a uruchamiana pilotem brama była kilkadziesiąt metrów dalej, bo przecież posiadłość była nadzwyczaj okazała. Gdy dobiegł, brama była już zamknięta. Przez płot bał się wejść, bo gospodarz wypuścił z kojca dwa wielkie psy. Tak więc tego wieczoru nie spojrzał nawet w oczy swojej niewiernej żonie, na co, jak się wydaje, miał wielką ochotę. Stojąc przy ogrodzeniu, ale na ulicy, miotał wyzwiskami pod adresem nie tylko architekta, lecz również własnej żony. Był bardzo głośny i jego lamenty najwyraźniej przeszkadzały wysublimowanym lokatorom stojących wokół willi, bo ktoś wezwał straż miejską, a ta zabrała rozhisteryzowanego Romana C. Następnego dnia, zaraz po pracy, przybiegł pod dom złodzieja swojej własnej żony, racząc się wcześniej alkoholem pitym wprost z butelki, widocznie dla podniesienia sobie otuchy. Ale architekt ze swoją kochanką, a żoną hydraulika, pływał cały dzień żaglówką. Wrócili późnym wieczorem i już Vincent Z. miał naciskać pilota uruchamiającego bramę, kiedy pod jedną z choinek zobaczył zaczajonego pod nią mężczyznę. Z samochodu zadzwonił po policję i już po niedługim czasie napompowany alkoholem hydraulik pojechał do izby wytrzeźwień, a zakochani do rana baraszkowali na puszystym dywanie. 50-letni Vincent, architekt, nie był przecież już młodzieniaszkiem i pewnie seksowna kobieta chcąca akurat przewietrzyć pościel, a niemająca pod ręką trzepaka, nie miałaby z niego pociechy przy wieszaniu prześcieradła czy innej kołdry, na przykład. Ale Ani C. architekt imponował spokojem cechującym ludzi zamożnych, bukietami kwiatów, podarunkami, miłymi słówkami, urokiem życia i stylem bycia, bardzo różnym od nudnego i nerwowego, bo konwulsyjnie poskręcanego zazdrością życia z własnym mężem. Praca hydraulika nie wymaga intelektualnej wprawy i nie jest twórcza, żeby taki intelekt pobudzać. A więc drogi myślowe montera instalacji wodno-kanalizacyjnych nie dają się łatwo ogarnąć normalnym ludziom. Roman C. doszedł do wniosku, że musi zaalarmować cały świat, aby tylko ta skończona łachudra, jego żona, wróciła do domu. Sięgnął więc po pióro i zaczął pisać listy do Sejmu i Senatu, policji, związku architektów, różnych rzeczników, gazet i tygodników, tych kolorowych również. Prosił w nich o pomoc, bo ten Vincent Z., zamieszkały tu i tu, ukradł mu żonę, którą niewoli, i czy złodziej żon może w ogóle być architektem – dopytywał adresatów retorycznie. Napisał list do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pisał do różnych agentów Unii Europejskiej. W liście do królowej brytyjskiej Elżbiety II żalił się, że nikt nie chce mu pomóc, a przecież ten łobuz, który uwiódł mu żonę, jest pedofilem, bo uwięziona ma dopiero 23 lata. Biuro prasowe królowej przysłało na papierze Pałacu Królewskiego słowa pociechy. Ponadto królowa kazała mu być dobrej myśli. List był po angielsku, więc go nie przeczytał, bo akurat tak się przypadkiem zdarzyło, że w tym języku nie był biegły. Nie chciało się jednak odpisać cierpiącemu hydraulikowi ani papieżowi, ani prezydentom kilku państw z różnych kontynentów, ani nawet pani Merkel, która przecież jest tak egzotycznie i nienaturalnie wyczulona na losy polskich obywateli. Jeden list zrobił jednak na kimś wrażenie, i to na kimś w siedzibie Narodów Zjednoczonych. Trafił do Nowego Jorku do tłumaczki. Zanim to się jednak stało, bardzo zniesmaczony dotychczasowymi rezultatami swoich działań hydraulik napisał kolejny list do ministra spraw wewnętrznych. Pisał w nim, że widział, jak ktoś zakopuje w lesie niedaleko drogi tej a tej, przy dużym ciemnym kamieniu, zwłoki zamordowanej kobiety. Do listu dołączył szkic sytuacyjny. Listu tego nie podpisał, wszystko natomiast starannie wytarł, łącznie z kopertą. Na taką informację policja zareagowała natychmiast. Miejsce było tak dokładnie opisane, że grupa dochodzeniowa dotarła tam bez zwłoki. Na miejscu, w płytkim grobie, niezbyt starannie zamaskowanym, leżały zwłoki kobiety z ranami po nożu w okolicach serca. Niemłoda już kobieta ubrana była wyjątkowo odświętnie, jakby wprost odeszła od świątecznego obiadu. Zwłoki przewieziono natychmiast do zakładu medycyny sądowej zajmującego się szukaniem przyczyn śmierci, rozbierając badane osoby niemal na czynniki pierwsze. W kieszeniach garsonki znaleziono dwa listy. Jeden ze stacji serwisowej Mercedesa, w którym serwisant udzielał rabatu na swoje usługi panu Vincentowi Z., zamieszkałemu tu i tu. Drugi zaś był rachunkiem za usługi telekomunikacyjne na kwotę 376 zł i 35 gr i był wystawiony na pracownię architektoniczną z siedzibą w centrum miasta, a przesłany na domowy adres Vincenta Z. właśnie. Porywacz żony hydraulika został zatrzymany i po przeprowadzonej w willi rewizji przewieziony do aresztu. Podczas przeszukania willi do domu weszła elegancka i pachnąca kobieta. Policjantom przedstawiła się jako Teresa Z., żona właściciela pracowni architektonicznej o uwodzicielskiej i zwodniczej nazwie „PHANTOM”. Vincent Z. został tymczasowo aresztowany. Nie można było ustalić, kim jest odkopana w lesie kobieta. Na przesłuchaniach Vincent Z. kierował uwagę policjantów w stronę męża swojej kochanki, bo przecież jaki mógłby mieć cel architekt jego klasy, aby mordować starsze niewiasty? Policjanci podążyli tropem wskazanym przez siedzącego w więzieniu architekta. Podczas wielogodzinnego przesłuchania hydraulik zeznał, że sam zbrodnię zaplanował, kierując poszlaki na architekta, aby tylko wyrwać ukochaną i niewinną żonę z rąk tego starego zboczeńca. Poszedł mianowicie na cmentarz, znalazł świeży grób, wykopał ciało i zawiózł je swoim Fiatem 126p do lasu i wrzucił je we wcześniej wykopany dół. Zanim to zrobił, kilkakrotnie dźgnął kobietę w okolice serca nożem monterskim, jaki w jego przedsiębiorstwie pracodawca rozdaje hydraulikom. W kieszeń garsonki wsadził ukradzione ze skrzynki pocztowej architekta listy. Vincenta Z. natychmiast zwolniono z aresztu, a hydraulika oskarżono o zbezczeszczenie zwłok, wprowadzenie policji w błąd, kradzież korespondencji i z kilku jeszcze artykułów kodeksu karnego. W konsekwencji tej sprawy niewierna żona wróciła do hydraulika wykonującego instalacje wodno-kanalizacyjne, a on sam został skazany na więzienie w zawieszeniu i grzywnę, bo sąd pod wpływem biegłego psychologa dopatrzył się okoliczności łagodzących wynikających z jego głębokiej desperacji. Niestety, ten brak altruistycznych pobudek w dzieleniu się żoną z innymi mężczyznami sprawi mu, biorąc pod uwagę temperament, jeszcze kłopot, ale to jest jego własna melodia przyszłości. Najgorzej na używaniu cudzej żony wyszedł architekt Vincent Z. Jego własna żona bez zbędnych ceregieli wywaliła go z domu, który stanowił jej własność i tak było zapisane w przedmałżeńskiej intercyzie. Odjechał więc swoim wyładowanym rzeczami osobistymi Mercedesem klasy S, bogatszy o wrażenia, które przecież dla każdego człowieka są najbardziej wartościową kolekcją życia.      
    • @karenka @Grahamoza @Leszek Piotr Laskowski dzięki Wam serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...