Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kiedy tak leżę na rozpalonym piasku
między kupką popiołu a nieżywą muchą
cienie kładą się obok

tylko buk nade mną w jasnym uniesieniu
i jasnym szeleście wiecznego majestatu

czy spopieleje
wszystko

może odciski ptasich stóp
okażą się trwalsze od żwiru
albo zamki budowane dla zabawy
otoczą fosą nie do przejścia

nagle mnie ogarnia
nieodparta senność
wyspa rozmywa się i tonie
trochę krzycząc i trochę śpiewając

wychodzą postacie ze snu
i zostają

nawet nie wiedząc

  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Panie Andrzeju, zrozumiałam Pański komentarz: Mój wierszyk, którego Pan nie przeczytał, jest kupą. Zgadza się?
I nie chcę powoływania się na pana Krzywaka bez jego zgody i aprobaty. Wystarczająco wprost?
Dziękuję.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wydaje mi się, że ta kupka popiołu i mucha przerysowują obraz?
Może zostawić niepokój na koniec, a tu zostawić tylko delikatne
skojarzenie słów: buk z Bóg (nade mną)


kiedy tak leżę na rozpalonym piasku
i cienie obok
nad nami buk w jasnym uniesieniu
szelest wiecznego majestatu

[quote]
czy spopieleje
wszystko

Pytanie. Wydaje mi się ujmowac zbyt bezpośrednio temat -
może pozbyć się go i postawić na same obrazy?
[quote]
może odciski ptasich stóp
okażą się trwalsze od żwiru
albo zamki budowane dla zabawy
otoczą fosą nie do przejścia

Obrazy naprawdę ładne, ale warto jeszcze, nawiązując do tego co dalej
umieścić je ni to w jawie, nie to we śnie:


ogarnia mnie
nieodparta senność
wyspa rozmywa się i tonie
na zmianę krzycząc to śpiewając
odciski ptasich stóp
trwalsze od żwiru


[quote]
nagle mnie ogarnia
nieodparta senność
wyspa rozmywa się i tonie
trochę krzycząc i trochę śpiewając

To poniżej już bardzo ładne:
[quote]
wychodzą postacie ze snu
i zostają

nawet nie wiedząc

...ale nie byłbym sobą, gdybym się nie pokusił o dodanie (jeszcze) czegoś ;)
Więc, podsumowując tak:


kiedy tak leżę na rozpalonym piasku
i cienie obok
nad nami buk w jasnym uniesieniu
szelest wiecznego majestatu

rozprzestrzenia mnie
nieodparta senność
wyspa rozmywa się i tonie
trochę krzycząc trochę śpiewając
odciski ptasich stóp
trwalsze od żwiru

pod zamkami budowanymi dla zabawy
fosy nie do przejścia
wychodzą postacie ze snu
i zostają

nie wiedząc
o mnie



Pozostaje pytanie "czy spopieleje wszystko"? Wydaje mi się, że nie jest
aż tak ważne postawienie go w kontekście tylu niepokojących skojarzeń:
"rozpalony piasek", "żwir" (dodałbym jeszcze coś w rodzaju tego "rozprzestrzenia"),
"zamek i fosy" - które stoją w opozycji do wody, cieni i ptaków (powietrze).
Podsumowując: ciekawy, katastroficzny wiersz, gdzie sen miesza się z jawą,
czy może już... jawa ze snem?

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

:-D
Panie Andrzeju, problem w tym, że aby powstała sterta popiołu - potrzeba sterty much. A tu jedna i to zdechła.
P.S. Panie Krzywak, skrzywił mi Pan odbiór wiersza!!
;-D
Opublikowano

dyskutowanie o kupie (czyli o czymś czego tu nie ma) jest marnowaniem słów
w wierszu jest "kupka popiołu"
i jest na miejscu
i jest tym czym jest

żwir jest twardszy od wiatru - mój sąsiad, którego podmuch wiatru sponiewierał a następnie obsypał żwirem, jest innego zdania
ale autor ma prawo
:)
czytelnik też :)

mnie i tak się podoba!

:):)+

Opublikowano

Słowa, słowa, ale faktycznie ta kupka trochę odwraca uwagę
od treści wiersza, a to wielka szkoda.
Ładnie wmanewrowała Pani w to wszystko cieniowy frazeologizm;
nienachalnie, z klasą. Jestem pod wrażeniem.

Opublikowano
-słowa, słowa- a jak mają znaczenia szczególne? Kojarzą się wyjątkowo, uczestnicząc
np. w anegdocie, w której odegrałem kluczową rolę. Posłuchaj, Fanaberko!

Przyjęcie. Swobodnie rozparci w kanapach i fotelach, rozmawiamy. Siedzę obok, tak, tak, żaden wzór matematyczny nie opisze wklęsłości i wypukłości właścicielki niebieskich oczu i blond długi włosów.( ja wiem, to banał, blond-anioł, ale była zjawiskowa, co wszystkie czuły, faceci lewitowali) Siedziałem obok niej i napawałem się. Ech! Wtem, na jej pięknym, seksownie ułożonym kolanie, usiadła ogromna czarna mucha. Nie mogłem się powstrzymać, rozumiesz, mając pretekst, i nie musnąć dłonią. Wykonałem szybki ruch nadgarstkiem, mucha uciekła. Anioł zdezorientowany krzyknął:
-Co się stało?
-Mucha- odpowiedziałem, usprawiedliwiając zamach na kolano.
-Jaka mucha, jaka mucha? dopytywała oszołomiona.
I stało się! Stałoooo!
Nigdy nie zapomnę tych czarnych, błyskających dziką satysfakcją oczu, siedzącej na przeciwko koleżanki. Lodowatym tonem, z mrożącą krew w żyłach satysfakcją, wycedziła:
-Mucha, taka co siada na kupach.
-Świnia- odparowała blondynka.
Zamarłem, zrobiła się cisza jak makiem zasiał i tylko ta mucha brzęczała pod sufitem. Dowód mej zbrodni i przyczyna afery towarzyskiej. Oczywiście, ja byłem winien całemu zajściu. Awantura! Oj, działo się!

Natrafiłem w Twoim wierszu na takie wspomnienie, poprzez- kupkę popiołu i trupa muchy.
Dowód na indywidualny przekaz słów, specjalny i wyjątkowy. Zasłaniałem się p.Michałem. Panie Michale, wybacz!


ps.

wywal i kupkę i muchę- odetchnę :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie da rady. Gdyby nie mucha, nie byłoby wszechświata ani ludzkości:


Na początku nic nie było
tylko przestrzeń wielka, głucha...
Pan Bóg drzemał by do dzisiaj,
gdyby nie ta mała mucha

nadleciała z... ba, skąd?
- przecież jeszcze nic nie było!
Obudziła Pana Boga
bzycząc w uszach aż niemiło

Tu drodzy słuchacze oderwiemy się na chwilę od piosenki,
żeby pokrótce wyjaśnić absurdalność sytuacji:
jak dowiedzieliśmy się, na początku nic nie było,
potem okazało się, że jednak był już i początek
i Pan Bóg i jego uszy i mucha, z czego logiczny wydaje się
tylko fakt istnienia tej ostatniej. Jak bowiem wiemy, muchy
pojawiają się zawsze tam, gdzie zaczyna się coś dziać,
a zwłaszcza kiedy po nocy zaświeci słońce i jest komu
pokręcić się koło nosa. No, ale weźmy już packę i
wracajmy do naszej piosenki:

Czasu jeszcze też nie było:
co za Męka! Udręczenie -
Pan Bóg cierpiał przez tą muchę
niesłychanie nieskończenie!

W końcu stworzył Kosmos, Ziemię,
a na tejże pierwszych ludzi -
odtąd mucha ludzi dręczy,
Pana Boga nic nie budzi.


Opublikowano

Będę wredny :)) i ukradnę ten fragfmewnt. :)) a szczerze, szkoda, że tylka taka jedna strofa, bo akurat najbardziej z cąłości zafascynowało właśnie to:

może odciski ptasich stóp
okażą się trwalsze od żwiru
albo zamki budowane dla zabawy
otoczą fosą nie do przejścia

Problem, który lubię, czyli właściwie ta istota impresji, której ideą jest trwanie tylko dla chwili i w tym tkwi jej urok, ale własnie... mimo, że imporesja traci swą siłe po kilku chwilach,, to może to tylko pozory, może wrasta w iinną chwilę niczym pasożyt i żyje w niej...

ogółnie, moim zdaniem dobrze,

plusikuję :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miłość nie przyszła była tu zawsze ukryta między twoim "nic” a moim "jeszcze” w twoim śmiechu rozsypane światło i do dziś zbieram je z powiek jak pyłek z lustra twój głos to nie dźwięk to dom w którym serce zapomina o lęku    
    • @Maciej Szwengielski Widzi Pan, ja z Panem rozmawiam z szacunkiem,  poświęcam czas by Wyjaśnić  Panu rzeczy elementarne, a Pan zaczyna ironizować. Ja też tak potrafię, czasem mi nawet płacą, ale nie mam takiej potrzeby. Daje Pan dyla z rozmowy, bo się zorientował, że żadne brednie mnie nie przekonają.  Zresztą wie Pan, ja to wszystko już po sto razy słyszałem i czytałem. I jak czytam Pańską korespondencję do mnie, to się tylko uśmiecham. Pana w seminarium przygotowali do urabiania biednych, zaharowanych  ludzi. Ale w dyskusji z intelektualistami Pan jest bezbronny. Dlatego salwuje się ucieczką.   Pan pisze publicznie. Dlatego dbając o zdrowe poglądy Polaków, jeśli będzie trzeba, będę wchodził w polemikę. 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Zbigniew Polit nie wiem, wątpię , trzeba raczej dopłacać :)
    • @Rinimod Ikcyżuk Głównym założeniem mojej literatury grozy jest to szczególne odwrócenie symetrii i ról. To przestrzeń i głęboko zepsuty, makabryczny realizm świata są głównym bohaterem a sam bohater jest tylko bezwolną marionetką zależną od ruchów tej przestrzeni. To atmosfera i przestrzeń jest bytem myślącym i przebiegłym a człowiek jest niewolnikiem nie mającym wolnej woli ani możliwości wyjścia innego niż zostało zaplanowane niezależnie od jego woli. Elementy samej grozy czy nadprzyrodzonej fantastyki są nie zakłóceniem a nierozerwalną częścią tego systemu. Czytelnik nie myśli w sposób - przecież to niemożliwe. Myśli raczej - wszystko wokół wskazywało na to, że tak to się skończy. Nazywam to realizmem ontologicznie odpornym gdzie świat jest skonstruowany tak solidnie, że element fantastyczny nie działa jak „zakłócenie”, tylko jak kolejny fakt tego samego porządku rzeczywistości. Hipnotycznie powtarzane wersy i frazy. Oddziaływanie na wszystkie zmysły czytelnika. Utrzymywanie go w ciągłym poczuciu zagrożenia. Jak sam zauważyłeś to czytelnik ma być nitką i musi podążać ustaloną z góry ścieżką do makabrycznego często finału. W moich historiach łącze świat takich pisarzy jak Lovecraft, Grabiński, Schulz z elementami dekadentyzmu, nihilizmu czy nawet greckiego fatum. U mnie nie straszą potwory  a psychologia nadszarpniętej natury ludzkiej i pozorne lub nie szaleństwo zmysłów. A jest to bardziej przerażające niż największy nawet potwór.    Co do wersów to staram się zachowywać wyważone tempo i akcentować wybrane fragmenty. Tutaj dodaje się to bardzo różnie a mi nigdy nie chcę się tego edytować.   Bardzo dziękuję za naprawdę konstruktywny i rzetelny komentarz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...