Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

nie potrzebny wyścig
argumentów
nikła demostracja
słów
zapisane
wypowiedziane
stało się
niezapomniane
słowa są
Jej
a reszta?
chyba powinna stać się
milczeniem

napisałam to tu, w tej chwili, w okienku, więc pewnie dlatego nieudolnie trochę, ale to co przekazać chciałam, to przekazałam.

Opublikowano

Oyey nie brakuje argumentów , ale z Tobš nie ma po prostu o czym dyskutować , a w ogóle jakiego zagadnienia miałabym bronić i wdawać się w polemikę? wpływu upałów na stany psychiczne co po niektórych osób? biggrin.gif

Basiu , komentarz w formie wiersza... pierwszy raz widzę , ale nie wiem do kogo dokładnie się odnosi , do ogólu czy tylko do mnie

Opublikowano
CYTAT (Rose @ Jul 13 2003, 05:48 PM)
co po niektórych osób? biggrin.gif

1. Tworki... tego typu komentarz świadczy źle tylko o jego autorce. Brak kultury aż nadto rzuca się w oczy
2. Jeżeli chce się być taką specjalistka od oceniania, to niestety, przydałoby się podciągnąć troche z polskiego... (patrz cytat)
3. Teraz szczerze. W warstwie technicznej wiersz jest całkiem dobry, ale nie trafia do serca. I nie dlatego, że jest za trudny. Po prostu to czysta operacja chirurgiczna nie mająca ze sztuką wiele wspólnego.
4. Jeśli za moment napiszesz, że masz IQ powyżej 150, a my robaczki marne nie rozumiemy dziecka, to ja całkowicie wysiadam i przestanę wierzyć w inteligentne osoby.
Pozdr.
Opublikowano

O widzę żywa reakcja tylko dlaczego w odwecie, ktoœ chyba się tutaj zdenerwował. Wiersz jeszcze raz powtarzam nie ma na celu trafiać do serca , to jest głownie domena kiczu , łatwy w odczytaniu , wzruszajšcy , trafiajšcy do mas.

Opublikowano

Pomyœl trochę , a nie idziesz tak na łatwiznę smile.gif poza tym , chyba nie będę przytaczała Ci definicji , bo znowu zarzucisz mi , że sie wymšdrzam

PS jak się nie rozumie to najlepszym argumentem jest stwierdzenie: nie podoba mi się smile.gif

Opublikowano

Przecież o to Tobie chodzi, żeby się nie podobał.
A nie podoba mi się, bo do mnie po prostu nie przemawia taka forma.
Naprawdę nie muszą mi się podobać wszystkie style poezji. Uważam, że droga, którą obrałaś jest albo zła, albo nie dla mnie. I to wszystko.
To nie ma nic wspólnego z rozumieniem.
Natomiast pytanie: "co ma na celu wiersz?" jest pytaniem zupełnie i w pełni retorycznym. Ty wiesz i ja wiem. I jeszcze kilka osób. Ale zapewniam, że celów jest wiele.

Opublikowano

Rose sam tytuł ukazuje Twą skłonność do pychy, wg mnie jest deklaracją nieomylności. Podejrzewam, że jakbyś się wczuła w rolę kobiety, która dopiero poroniła i nie będzie mogła mieć dzieci, i postarasz się wyrazić ten ból pisząc jeszcze raz ten wiersz, to wszystkim tu opadną gęby z podziwu. Ale mi się zaraz oberwie rolleyes.gif

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Całkowicie się zgadzam, ale teraz ludzie jakby mniej odporni i niejednemu w / po jednej złej chwili wali się świat. Pozdrawiam
    • @Waldemar_Talar_Talar Nasze życie jest wszystkim, co mamy, a nie jest tylko nasze. Nikt z nas nie zdoła się go dokładnie nauczyć - skoro żyjemy pierwszy raz. Wszystko co nas w nim spotyka jest "przyprawą istnienia", darem - tak cierpienie, jak szczęście. Cieszmy się, że zostaliśmy zaproszeni na tę ucztę... przez Kogoś. Pozdrawiam Serdecznie :-)
    • Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów,  rozprutych desek  i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą  każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła  nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało  i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały  w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela,  dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu  przez północne podmuchy  osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować  do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc  w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani.  Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe,  szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci  wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie  skuteczną do bólu trucizną.  
    • Zabrali Ci parasol chociaż pada deszcz potykasz się o krople  które są jak kamienie.    Nie masz siły iść dalej wszystko jest przeciwko  nawet niebo nie pomaga.   Na prawo i lewo rozrzucasz myśli wszędzie ich pełno zaznaczasz nimi swój teren.   Nie będą Cię widzieć i nie usłyszą krzyczysz głośno Twój głos  znika gdzieś w zaroślach.   Tam gdzie kwitną kwiaty podsycasz rośliny swoimi łzami  jesteś jak lód który topnieje.   Czas zatacza koło idziesz razem z nim dlaczego tak daleko i dlaczego nie wracasz.   Krople rosy zamienione w deszcz ogromne jak głazy i twarde jak lód kiedyś stopnieją Ty razem z nimi.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...