Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pozwolę sobie w całości podpisać się pod tym komentarzem, mądrym, rzeczowym i traktującym o problemie. brawo, szkoda tylko, Rafale, że pan Zbyszek i Marianna nie będą chcieli zrozumieć. dlatego pomysł kilka wątków niżej z moderatorem-dyktatorem zdaje się być jedynym słusznym rozwiązaniem. powiązanie dobrych propozycji w całość byłoby sprawiedliwe (moim zdaniem, ale jedyną nie jestem).
  • Odpowiedzi 46
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Litości, ludzie, pisać interpretacje utworów?????????
Tego się nie robi, tu można ewentualnie napisać komentarz dotyczący ogólnie formy i warsztatu, interpretacje utworów to jest masakra! Napisanie dobrego komentarza zajmuje mi wystarczająco dużo czasu, by znacznie ograniczyć ilość komentowanych przeze mnie tekstów.
Ponadto nie sądzę, by celem istnienia tego portalu było sprawdzanie poprawności interpretacji, tylko raczej doskonalenie warsztatu. A więc proszę od czytelników nie wymagać zbyt wiele.
Co więcej, przedstawienie interpretacji tekstu narzuca tropy interpretacyjne kolejnym czytelnikom. Po co to komu???
I w końcu - ma Pan zamiar wystawiać oceny za własciwe zrozumienie tekstu?.. Tłumaczyć, co Autor miał na myśli?... To chyba nie to forum.
Ewentualnie można się zastanowić nad stworzeniem nowego działu, gdzie zamieszczanoby teksty do zinterpretowania, ale podejrzewam, że jeśli trafiłaby się jedna-dwie interpretacje rocznie (na cały dział, nie na tekst, oczywiście), to byłoby dobrze. Tak więc chyba nie ma sensu.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście, ale nie oznacza to, ze mam zamieszczać moją interpretację danego tekstu na forum!!! Interpretacja, jako wyjaśnienie własnego rozumienia tekstu, nie jest warunkiem do napisania komentarza (w odróżnieniu od samego rozumienia tekstu, choć też nie jest to warunek konieczny). Napisanie solidnej interpretacji wymaga rozpatrzenia tak wielu aspektów tekstu, że jest praktycznie niemożliwe w przypadku komentowania więcej niż jednego tekstu miesięcznie. Dla mnie nawet samo komentowanie jednego tekstu miesięcznie jest praktycznie rzecz biorąc awykonalne. Pisząc komentarz skupiam się na kilku rzeczach i nie widzę potrzeby pisania interpretacji, która, jeśli częściowa i niepełna, przestaje być interpretacją.
Można napisać komentarz w oderwaniu od interpretacji, a nawet (choć jest to dość ryzykowne) nie rozumiejąc tekstu. Jeśli widzę fatalnie zbudowaną przerzutnię mogę to stwierdzić nawet nie rozumiejąc zamysłu autora tekstu czy nie dokonując interpretacji tego tekstu.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szkoda, że tylko jedna osoba zrozumiała, o co mi chodziło ;/ No, ale dobrze, jeszcze raz:

Nie wiem, jak Wy, ale ja - jak sie rzekło - piszę na ogół, aby coś czytelnikowi przekazać. Czytelnik czyta to co napisałem i albo wyciąga z tekstu to, co chciałem, aby wyciągnął, albo nie. I jest tylko jeden szkopuł: skąd mam do ciężkiej cholery wiedzieć, czy wyciągnął, jeśli się tym nie chce podzielić? Idąc dalej: skąd mam wiedzieć, czy piszę w miarę zrozumiale, skoro wszyscy ograniczają się do uwag formalnych, albo w ogóle piszą "(nie) podoba mi się, bo tak i już"? Czy już jasne?

To teraz sprawa druga. Powtórzyłem 2 razy, moge powtórzyć i trzeci (czytanie ze zrozumieniem, moi mili ;/) [u]Spełnienie powyższego postulatu nie wymaga smażenia elaboratów na 10 stron maszynopisu drobnym maczkiem[/u]. Najczęściej wystarczą 2 (słownie: dwa) zdania określające mysl przewodnią. To z powodzeniem wystarczy i będzie mnie staysfakcjonować. Naprawdę. Nie wymagam od nikogo siedzenia po 20 godzin na dobę na forum i pisania komentarzy. Ale skoro już tu jesteśmy, pomóżmy sobie nawzajem. Bo jak nie, to po co - pytam się -tu jesteśmy? Quo vadimus? ;)


A wystarczyłoby jedno kliknięcie na moim nicku. Ale skoro to za duzo, to proszę bardzo (bez urazy ;)):
-> www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=72206 (na dole strony)
-> www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=75386 (piąty komentarz od dołu)
-> www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=75505 (trzeci od góry)
-> www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=75651
-> www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=75874

To tylko tytułem przykładu. Przepraszam za bezczelne chwalenie się ale zostałem wyraźnie sprowokowany :D

Pozdrawiam,
Drax
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ, mości Zdanowicz, ja nie postuluję wcale wpisywania się na siłę pod każdym wierszem, jaki przewija się przez forum. Chciałbym tylko, abyśmy - jeśli już komentujemy - robili to w taki sposób, aby to coś dawało autorowi; aby dawało jak najwięcej. Nie pragnę negować, czy zwalczać żadnych zasad żądzących tym miejscem. Proszę tylko o rzeczowe komentarze tak w kwestii warsztatu, jak i treści wobec której ten pierwszy jest przecież podrzędny i służebny. To wszystko, na co liczę, punlikując tu.

Pozdrawiam,
Drax
Opublikowano

miło z twojej strony

każdy komentarz coś daje; choćby samym wydźwiękiem; niemniej najwięcej zależy od samego autora, komentarze tzw. "wnoszące" są tylko dodatkiem dla człowieka, który powinien przede wszystkim wzbogacać się czytelniczo; nie chce mi się wierzyć, że młodzi autorzy, którzy przychodzą na P z tym samym stylem, słownictwem, ogólnie: wyobrażeniem o poezji, znają dorobek poezji polskiej ostatnich 50 lat

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oczywiście, że bez urazy;D ja jestem blondynką, do tego bardzo ciemną, i klikanie mnie przerasta, to dlatego;) poza ewidentnym lubowaniem sie w prowokacjach;)
pzdr serdecznie:)
aga
Opublikowano

Właśnie o to mi chodziło :) rzetelna, różnorodna dyskusja, w której uczestniczą odmienne koncepcje.
Są tu propozycje, poglądy i widzenie ludzi, padło wiele konkretnych argumentów za i przeciw.
Najbardziej przekonuje mnie wypowiedź Rafała – zgadzam się z nim w większej części, również w temacie mojej osłabionej czujności (dałem się wkręcić). Pan M. Krzywak rozśmieszył mnie (szczerze) i postawą i charakterem a moje posty uważałem za żart na luzie (choć nie tylko). W sumie, cenię jego pisanie ale nie komentarze.

Jeśli chodzi o zamieszanie, to pewnie je wprowadziłem, wśród ludzi próbujących rządzić tu na siłę. Taki też był mój zamiar - zrealizowany.
Jestem całą duszą za porządkiem i sensownością naszych stron, jednak drażni mnie poniżanie ludzi, pyskówki, wulgaryzm a najbardziej wyniosły, agresywny ton wielu wypowiedzi pod dziesiątkami utworów. Z tym przede wszystkim próbuję walczyć – choć trochę.
Czy tak trudno, powściągnąć język i ochłodzić gorącą od megalomani głowę ?

Wywalić grafomana (ale tylko obiektywnie) – do tego trzeba odrobinę cierpliwości i nic więcej. Tyle wystarczy. Jeśli wg. propozycji paru osób ma to czynić moderator to obiektywizmu w tym temacie na pewno nie będzie. Ten pogląd wyrażają inni, więc nie jestem osamotniony.
Zgadzam się również z tym, iż autorzy w stylu M.Krzywak wnoszą ożywienie a nawet takie osoby jak kiedyś bufon smerf. Tylko, że w takiej konstrukcji forum zamieniło by się w kabaret i piekło w jednym. Jeśli takich „ożywczych” osób, było by dwie trzy to pół biedy, ale jeśli więcej …. Miało by to być normą, modą to wg. mnie, był by to koniec klasy tego portalu.

Co do Z-tki.
Jeszcze sporo czasu upłynie, nim wkleję jakiś wiersz mojego pomysłu w ten dział, może kiedyś tam… Mam w sobie trochę pokory i poszanowania lepszych ode mnie w pisaniu poezji. Zgadzam się z tezą, że wielu jej nie ma. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest nie komentowanie takich autorów a nawet nie wglądanie do nich – sami się zniechęcą. Takie propozycje też kiedyś padały.
Jeśli jednak, debiutanci mają w sobie optymizm i wolę coraz lepszego pisania, to nie wolno ich zniechęcać już przy pierwszych publikowanych wierszach ! Często są to osoby wrażliwe i młode, bez doświadczenia w utarczkach z wyjadaczami.
A tak nawiasem: Jaka to satysfakcja udu….ć młodego a jednocześnie wrażliwego - bezbronnego?
Troszkę pomoralizowałem, co kilku osobom nie będzie odpowiadało – trudno, ja ich nie zmienię.

A tak konkretnie? Dział Z powinien być dla najlepszych z tego forum.
Którzy to najlepsi? - O, to jest pytanie…!!!
Wymyślcie klucz np. liczba wyświetleń i komentarzy razem, na temat danego wiersza (ale na temat). Wejście do tego działu powinno być zaszczytem i to mobilizującym innych. Jednocześnie, można ograniczyć liczbę „nagrodzonych” np. do 20 - 30 utworów tygodniowo(strzelam).

Sumując to: megalomania, wulgaryzm, cynizm, kwakierstwo i radykalizm, niczego dobrego nie wniosą.
Rozumiem rozgoryczenie najlepszych, wbrew jednej przeciwnej opinii Rachel.

Serdeczne dzięki za wpisy i konstruktywne wypowiedzi większości forumowiczów.
Byłem ciekawy, co o poruszanych wyżej problemach sądzi większa liczba osób, szersza niż tylko 23 –osobowa grupa szacownych, wpisanych pod „I dobrze”.
Pozdrawiam i szczerze życzę wszystkim aktywnym i mającym szczęście posiadać czas, powodzenia w rozwiązaniu „zamieszania” :).

Opublikowano

No taaak :) a innej opcji nie bierze Pan pod uwagę? :)))
Chodzi mi o odwrócenie sytuacji?
He he... trochę żartuję - ale tylko trochę.

Mam jeszcze jedną propozycję, ale nie wiem czy możliwości
oprogramowania pozwoliły by na realizację.
A to: od momentu wklejenia, obojętnie w jakim dziale, ilość wyświetleń (tylko) limitowała by pozycję na liście (stronie). Tak więc najlepsi zawsze mieli by pierwszą zapewnioną. Ja na przykład tym się nie martwię, ponieważ i tak zawsze wglądam nawet na 3, 5 stronę aby odnaleźć ciekawy wiersz (ciekawy dla mnie). Ilość wyświetleń ( siła zainteresowania) była by miernikiem. Do Z-tki trafiały by utwory utrzymujące się na pierwszej stronie „P” przez np. tydzień.
Jeśli to zadowoli, to spodziewam się łagodniejszych w formie i słowach komentarzy, wypowiedzi w rożnych forach tej zacnej strony. Oby tak się stało M.Krzywak.
Tym to sposobem, można by uregulować właściwie wszystkie kłopoty – tak mi się to widzi.
Pozdrawiam szczerze zatroskanych i aktywnych :)

Opublikowano

Mości Zbyszku. Idea szczytna, ale projekt jej wykonania nienajlepszy ;/

Moim zdaniem ilość wyświetleń nie jest dobrym miernikiem jakości, ani nawet poczytności wiersza. Zwłaszcza, że mozna ją łatwo sztucznie nabijać. Zdaję sobie sprawę, że marudzę, ale przy realizacji tego pomysłu najlepiej będą wypadać przeglądający i poprawiający (albo nawet nie!) własne wiersze.

Druga sprawa: wierszy na forum pojawia się tyle , że ja (i przypuszczam, że nikt) nie jestem w stanie czytać wszystkich, ani nawet nie chce mi się czytać wszystkich. Czytam te, które przyciągną uwagę tytułem, a często wręcz przypadkowo wybrane. Nie wiem, jak wielu z Was czyni podobnie, ale podejrzewam, że niejeden.

Wobec powyższego na pierwszych stronach rezydować będą nie wiersze najlepsze, ale te o najbardziej prowokacyjnych / kontrowersyjnych tytułach. Mili moi, nie róbmy z forum poetyckiego kiosku z gazetami... ;)

Pozdrawiam,
Drax

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • []

      Postarzały mężczyzna zaczął opowiadać. 

      — Jeśli Państwo pozwolą, to chciałbym podzielić się historią pewnego człowieka, który trafił do Piekła.

      Rozejrzał się powoli.

      — Piekło może być podobne do miejsca, w którym właśnie się znajdujemy. Podobne — zaledwie. Tam, każda postać nosiła maskę.

      Zapadła cisza.

      []

      Ciemność przylegała do skóry.
      Okowy były brudne i oślizgłe.
      Chłód stali palił boleśnie.
      Było gorąco, a potem zimno.
      Diabły siedziały dalej. Nie zwracały na niego uwagi. Grały w karty.

      []

      — Zaczynam być ciekawa.

      — Oszukiwali?

      Śmiech przeciął ciszę.

      []

      — Witamy, chłopczyku.

      — To i tak stosunkowo wysoki tytuł.
      Czyżby pojawiła się pokusa na mały zakład?

      Głos był wszędzie.

      — Twój widok.

      Mlasnął z niesmakiem.

      — Stawiam wszystko, że nie masz nam nic do zaoferowania. Ciało… daruj. Mamy wyższe ambicje.

      Ktoś splunął w jego kierunku, a ślina spłynęła mu po twarzy.


      — Cóż mógłby nam zaproponować?

      — Ja… 

      Wyszeptał z trudem.

      — Ty. Rzecz jasna, że ty, czyli niczyj.

      — Bezpański.

      — Bezpański… ładnie powiedziane.

      — Trafnie, przede wszystkim.

      Uderzył talią o stół.

      []

      — Zaraz, zaraz. Skąd wiadomo, kto kim był?

      — Za chwi… 

      — Czego chciały Diabły?

      Barman przeciął odpowiedź.

      []

      Ból stępiał. Kontury gęstniały. W ustach pojawił się niesmak. 

      — Mości Panowie, czas na pierwszą rundę. To będzie przyjemność.

      Diabeł ściągnął cylinder i ukłonił się.
      Pozostali gracze przesunęli żetony. Jego stos nie zmniejszył się.

      — Ryzykować czy nie ryzykować?

      — Ryzykować? — odezwał się środkowy.

      — Państwo gotowi? Poprosimy o karty.

      Krupier klasnął, a talia zaczęła tasować się sama.

      — Panowie. Bez tradycji?

      Odezwał się Elegancki. Lekko uniósł dłonie.
      Wstał spokojnie. Wskazał na bar. Zatoczył w powietrzu krąg.
      Pusta butelka rozbiła się mężczyźnie na głowie. Na chwilę poczuł ulgę. 

      — Tradycji stała się zadość.

      — Powiem.

      Wykrztusił mężczyzna.

      — Powiem.

      Ryknęli wszyscy. Elegancki zawył jak wilk.
      Środkowy tylko parsknął i splótł dłonie. Czekał.
      Zrobiło się goręcej, a potem zimniej.

      — Bardzo chętnie wysłuchamy tej historii… 

      — może…

      — …miłosnej?

      Elegancki zawył jeszcze głośniej. Krupier strącił cylindrem stos żetonów. Rozsypały się po stole.
      Powietrze reagowało na ich głos.

      — Bo ja…

      — Bo ty.

      — Cisza!

      Powietrze zatrzasnęło się.

      — Jestem tchórzem.

      []

      — Nieźle. Ciekawe, że głos potrafi zrobić więcej niż słowa.

      Dziewczyna zmarszczyła brwi.

      — A dlaczego w Piekle miałoby zabraknąć barmana?

      Barman uśmiechnął się. Nie zauważył, że przestał wycierać szkło.

      — Nie musiało.


      []

      Mężczyzna podniósł głowę.

      — Panowie pozwolą.

      Pierwsza z kart pojawiła się na stole. Diabły milczały w bezruchu.

      — Poznałem ją wtedy, gdy nie powinienem był się odwracać.
      Na początku tylko na siebie patrzyliśmy. Za długo.

      Zatrzymał się. W gardle zacisnął się żelazny uścisk. Wziął głęboki oddech.
      Środkowy głaskał maskę.

      — Widywaliśmy się częściej. Zbieraliśmy kwiaty.

      Elegancki z trudem powstrzymał chichot.

      — Spacery dłużyły się, rozmowy przeciągały. Dłonie znajdowały się same.

      Środkowy chrząknął. Gorycz zalała mężczyznę. Coś truło go od środka. Płakał, ale kontynuował.

      — Myślałem, że wszystko ułoży się samo.

      Szlochał dalej. Musiał to powiedzieć.

      — Miałem powiedzieć jej coś ważnego… Długo na mnie patrzyła.

      Na stole pojawiła się kolejna z kart.

      — Dosyć — uciął Środkowy.

      Głowa opadła w dół. Nie skończył.

      []

      Gdy mężczyzna skończył mówić, ktoś upuścił szklankę.

      — Cholera. Teraz?

      Barman porwał zmiotkę i szufelkę.

      Starszy siedział z zaciśniętymi ustami.
      Młodszy kręcił guzikiem koszuli.
      Dziewczyna oparła głowę na dłoniach.
      W barze zrobiło się cieplej.

      — Co było dalej?

      Młodszy podniósł gwałtownie głowę.

      — To nie koniec, prawda?

      — Nie… nie koniec.

      []  

      Gdy otworzył oczy, przy stole trwała zażarta dyskusja.

      — Panowie. No to jak będzie? Mam jasność.

      Zaśmiał się krótko. Przesunął na środek stołu kilka żetonów. Rozparł się wygodnie.

      — Twój ruch.

      Skinął na Krupiera. Ten wyciągnął kieszonkowy zegarek i zerknął.

      — Skąd ten pośpiech? Dojrzałe decyzje wymagają czasu.

      Kiwnął głową w stronę mężczyzny. Coś ścisnęło go. Lód stali wbijał się w skórę.

      — Przede wszystkim, skąd nagła skłonność do ryzyka?

      Środkowy spojrzał na Eleganckiego. Ten pochylił się delikatnie i poprawił mankiet. Nie odpowiedział.

      Krupier przeliczył żetony. Pstryknął palcami. Był przy mężczyźnie.

      — To ty za to zapłacisz. Tak czy inaczej.

      Serce uderzyło gwałtownie. Pstryk — znów siedział przy stole.

      — Sprawdzę.

      Wskazał na pulę. Żetony zawisły w powietrzu. Wyrównał stawkę.

      — Pas.

      Środkowy rzucił kartami. Splótł dłonie przed sobą.

      — Skoro pas, to pas.

      Cisza.

      — Jak pas to pas! — wrzasnął Elegancki.

      Wstał gwałtownie. W następnej chwili trzymał w dłoni pasek. Powietrze drgało z gorąca. Mężczyzna zdążył tylko zamknąć oczy.

      Leżał na ziemi. Skulił się.

      — Nie powiedziałem jej.

      []

      Siedział sam w długim tunelu. Migotało rubinowe światło.
      Zimno wchodziło pod skórę.
      Krople wody spadały głośno. Zbyt głośno. 

      []

      Diabły rozkoszowały się oceną.
      Maski leżały na stole.

      — Panowie. Z pewnością tchórz, ale jest jeszcze jeden ważny element. Naiwność.

      Zadarł głowę Krupier i przymknął oczy.

      — Zakończy się fatalnie — to więcej niż oczywiste.

      Elegancki Diabeł ziewnął i zapalił cygaro. Rzucił nogi na stół.

      — Moje zwycięstwo w pierwszej rundzie było… nieuniknione. 

      — Sądzę, że wystarczy odrobina stosownej motywacji… i skromna łapówka.

      Krupier uśmiechnął się.

      — Nie za duża. Są też inni, a jak dobrze wiemy… trzeba się dzielić.

      Zatarł przed sobą dłonie. Śmiech był krótki.

      [] 

      Z daleka usłyszał kroki. Powolne. Pewne.
      Przez chwilę pomyślał, że to…

      Cylinder nie pozostawiał wątpliwości. 
      Diabeł jednak ściągnął go i wziął pod ramię.

      Zrobiło się cieplej. Światło przestało migotać.

      — Nie cierpię tego prostaka. Klnę każdą chwilę w jego towarzystwie.

      Prychnął. Mężczyzna drżał.

      Diabeł kucnął. Zaczął przecierać jego dłonie. Pachniał wanilią.

      — Hierarchia jest wszędzie. Ja też jestem na dnie. Delikatność źle się tu kończy.

      Podciągnął rękaw.
      Na przedramieniu biegły cienkie, poprzeczne blizny. Jedna przy drugiej.
      Opuścił rękaw.

      — Wybacz… tę tkliwość. Nie po to tu jestem. Pozwolisz?

      Klęknął. Odłożył cylinder.
      Położył dłoń na łańcuchu — metal rozpłynął się bez dźwięku.

      Dotknął jego nadgarstków. Oddech mężczyzny wyrównał się.
      Ramiona opadły.

      — Dlaczego?

      — Nawet my potrafimy mieć nadzieję.

      Jego oczy błysnęły.

      — Ty też?

      — Bystry i zawzięty. Wiedziałem, że to nie koniec.

      — To nie koniec.

      — Pomóżmy sobie.

      Odczuł ciepło słów na skórze.

      — Czego chcesz?

      Diabeł uniósł głowę.
      Patrzył długo.
      Nie odezwał się.

      []

      Starszy wstał. Krzesło zgrzytnęło o podłogę.

      — Przepraszam. Potrzeba.

      Odszedł szybkim krokiem. Oblał twarz zimną wodą. Nie spojrzał w lustro.

      Wrócił.

      Barman wyraźnie się ożywił. Sięgnął pod ladę i wyciągnął butelkę.

      — Szkocka. Rocznik sześćdziesiąty siódmy. Rzadko się zdarza.

      Nalał wszystkim. Sobie również — lecz swoją szklankę wsunął pod ladę.

      — Za historię.

      []

      Siedział przy barze. Bar zmienił się, lśnił. 

      Mężczyzna miał ochotę dotknąć blatu. Widział i słyszał wyraźnie.

      — Panowie, czas najwyższy. Stawki poproszę. Zaczynamy drugą rundę.

      Diabeł ukłonił się. Gracze dostali karty.

      — To obelga. Psy przy stole.

      Syknął elegancki. Pozostali zaśmiali się krótko.

      — Mam nadzieję, że będzie ostrzej.

      — Oby.

      Złożył dłonie środkowy. Spojrzał na Krupiera.
      Odetchnął wolno. Płomienie świec cofnęły się wraz z wydechem.

      — Czekamy… z niecierpliwością.

      Zimny głos przytłumił światło. Na stole pojawiła się karta.

      — Mam mówić dalej?

      Pstryk. Przed mężczyzną pojawiła się szklanka. Zapach dotarł natychmiast.

      Wanilia.

      []

      Barman szybko chwycił szklankę i powąchał zawartość.
      Młodszy mężczyzna i dziewczyna spojrzeli na niego pytająco.
      Uśmiechnęli się pod nosem.

      — Nie…

      Rozejrzał się nerwowo. Zarumienił się.

      []

      — Okłamywaliśmy się od początku. Pięknymi słowami przykrywaliśmy ból. 

      Ktoś pociągnął nosem. Zapach uderzył w nozdrza.

      —  Tylko dla siebie. Godziny. Dni. Bez początku i końca.

      — Czyli nie pożądanie… tylko konsumpcja.

      Wycedził elegancki Diabeł i wstał.
      Chwycił wieszak i przycisnął do siebie.
      Otwartą dłonią przeciągnął od pasa w górę.
      Wciągnął powietrze zbyt wolno, zbyt głęboko.
      Jego kształt falował.
      Czas zastygł.
      Środkowy obrócił wolno maskę. Elegancki wrócił na miejsce.

      — Muszę przyznać… — zebrał się w sobie mężczyzna.

      — …że to było miłe?

      — Tylko na chwilę.

      Na stole pojawiła się karta.

      Diabeł wskazał palcem w górę. Światło świec zgasło.
      Zrobiło się zimniej.
      Krótkie dmuchnięcie. Świece znów zapłonęły.
      Wszystkie żetony środkowego znalazły się na środku stołu.

      — Va banque. 

      Obrócił głowę na obie strony. Diabły powolnie odłożyły karty.

      — To nie koniec historii?

      Mężczyzna zadygotał na dźwięk zimnego głosu.
      W gardle pojawiła się suchość.
      Oddech urwał się w pół taktu. Zamarł.
      Miał wielką ochotę wypić zawartość szklanki… 
      Nie zrobił tego.

      — Nie uniosłem jej żaru — zrobili to za mnie.

      [] 

      Starszy długo i ślepo patrzył w jeden punkt. 

      — Domyślam się, że nie chcielibyśmy wchodzić w szczegóły?

      Młodszy potarł brodę.

      — Lepiej nie.

      — Nie napił się ze szklanki?

      — On nie, ale ja chętnie to zrobię.

      Zrobiło się późno. 

      []

      — Moja kolej.

      Oczy Diabła zapłonęły. Ledwie poruszył dłonią.
      Zanim zrozumiał, leżał na ziemi. Coś zacisnęło się na jego karku.

      Diabeł zapalił cygaro. Drugi koniec trzymał w ręku.

      — Chodź… przejdziemy się.

      Ruszył w ciemność, ciągnąc go za sobą.

      []

      Do baru weszły dwie, roześmiane dziewczyny.

      — Zamknięte!

      Krzyk padł, zanim drzwi zdążyły się domknąć.

      — Ale przecież…

      Dziewczyny spojrzały po sobie. Żachnęły. Obróciły się na pięcie i wyszły.

      []

      Znajdował się teraz na peronie.
      Związany i niemy. 
      Mógł jedynie obserwować.
      Ciężar osiadł w piersi.
      Diabeł siedział rozparty, z ręką na oparciu ławki.
      Oddzielały ich tory.

      — Od początku wiedziałem, że to obelga. Psy przy stole?

      Warknął, kręcąc przy tym głową.

      — Klasyka. Nieśmiertelna.

      Zawył głośno.

      Na peronie zaczęli pojawiać się ludzie. Zajęci zwykłymi sprawami. Dzieci biegały. Dorośli sprawdzali zegarki.
      Nagle z jednej strony peronu wyszła para.
      Mężczyzny nie rozpoznał.
      Ją — od razu.

      Szarpnął się, ale liny tylko zacisnęły się mocniej. Diabeł zaczął czytać gazetę. 
      Szli blisko, trzymając się za ręce.
      Szeptali sobie do ucha.
      W pewnym momencie wskazała w jego stronę — na zegar nad nim.
      Pożegnali się, gdy nadjechał pociąg.
      Ona wsiadła. 

      W tej samej chwili z drugich drzwi wysiadła inna. 
      Czekający na nią mężczyzna wyrzucił ręce w górę i podbiegł do niej. Uścisnęli się.
      Trzymali się teraz za dłonie, a on zabrał jej bagaż.
      Odeszli w drugą stronę.

      — Podziwiam, jak regularnie kursują tutaj pociągi.

      Odezwał się w końcu Diabeł.

      Kolejna para. Kolejny pociąg.

      []

      — Panowie! Wielki finał! Czas na ostatnią rundę.
      Pytanie, które mam śmiałość postawić, jest proste…
      Czy psy zaczną w końcu szczekać?

      Mężczyzna nie zareagował. Był wyczerpany. W głowie wciąż słyszał dźwięk pociągu. Wciąż widział sylwetki kolejnych osób.
      Diabły przesunęły kilka żetonów na środek stołu.

      — Tradycyjnie poprosiłbym o stawkę na wejście i…

      — Pas.

      — Ja również.

      Kart nie rozdano.

      Siedział na krześle. Oddech przyspieszył.

      — Tym razem, łatwo nie będzie.

      Zimny głos uderzył go.
      Środkowy Diabeł machnął dłonią. Zostali sami.
      Ściągnął maskę i położył ją obok. Mężczyzna nie potrafił go ujrzeć.
      Brakowało mu tchu.
      Pstryk.
      Mężczyzna siedział teraz przed lustrem. 
      Było zakurzone.
      Milczało.

      []

       


        

       

       

       

        

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...