Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaśpiewaj mi wichrze dzielny i odważny,
boś zwiedził ziemi każdy kąt,
zaśpiewaj mi o dolinach , górach,
o tym co w niebie i w chmurach.
Zaśpiewaj o zagadce mieniących się fal.

Niepewnych co poznali smutku żal,
dzwięczną piosenką wyśpiewa swój cel;
'Kto wesół ten się śmieje,
plon zbierze,kto zasieje,
zwycięży ten,kto najwięcej chce'

Zaśpiewaj mi wichrze dzielny i wesoły,
tyś w swych wędrówkach słuchał
szepty traw i zwiedził każdy kąt,
czy w twej piosence melodią
zakwitnie maj,co rozgrzeje serca dwa.

Niepewnych co poznali smutku żal
dzwięczną piosenką wyśpiewa swój cel,
niech rozpalą się serca dwa;
'Białe majowe bzy kwitną tylko dla Ciebie,
miłość podaruj mi,Ja daruję Ci siebie'.

Zagraj wichrze dzielny i wesoły,
zagraj z całych sił,
by twą nutkę każdy pojął,
by poszły za nią miliony serc
i Złotą myśl im daj;
'Sztuka życia jest sztuką kochania
w miłości...'

--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: 2007-11-14

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nic dziwnego, że nie rozumie o co chodzi
tam ją chwalą jakby była wieszczem narodowym
a tu obrywa za banał -"to mój" to przecież kaja-maja28

ale fajny spis tematów
Opublikowano

jako piosenka; gitara, ognisko - tak.
Wiersz - nie. Jak na wiersz, to oklepane:"zakwitnie maj,co rozgrzeje serca dwa."
"w niebie i w chmurach","o zagadce mieniących się fal", To tylko moje zdanie, a ja się kieruję
wyłącznie odczuciami i są one subiektywne.
Pamiętam, kiedyś śpiewano taką piosenkę:
"Śpiewaj wichrze gdzie puszcza dziewicza
o zagadce mieniących się fal
o ptasich awanturach o niebie i o chmurach
o ludziach jak hartowna stal" - przepraszam, ale nie pamiętam dokładnie tekstu i autora.
Refren był taki jak w cudzysłowiu wiersza "kto wesół ten się śmieje ..itd"
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...