Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

i cóż mam powiedzieć
kiedy pęd myśli huraganowi dorównuje ?
jak wyrazić
co wiem
w odbicie
co czuję ?

psychodeliczne kadry
w postrzępionych kubraczkach
miksują chronologię
zużytej pamięci
transmutują słowa wieszczów
w gardziele pra-
przodków
historię mącą
w bezpieczne treści

a zapach pól ?
wrzask sikorek w karmniku
przydrożnego świątka wiaromoc
smak chleba ze smalcem
modlitwa przed snem
ręka matki głaszcząca
ból rozbitego kolana ?

klękam w domysłach
prawdziwości siebie
i żyję
choć
po co ?

Nie wiem…

Opublikowano

pierwsza i ostatnia fraza - całkiem niezłe klamry. środek - niezgrabny, nieco naiwny. jest wyobraźnia, ale chyba jeszcze trzoszkę wyczucia i warsztatu brakuje.

znak zapytania to bardzo trudna sprawa. nie każde pytanie musi się kończyć pytajnikiem. niektore pytania (tak jak tu) nigdy się nie skończą;)

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No dobra... tak będzie lepiej... ? Dzieki, też za bardzo mi nie pasowało...

a gdzie konsekwencja? nie chodzi o za dużo. albo są, albo nie.
na moje oko, wiersz nadaje się do warsztatu.
nieustannie pozdrawiam

No to go sobie tam przenieś ! Teraz to jest to co chciałam powiedzieć, widocznie nie nadajemy na tych samych falach i nie mam pretensji...Tyle tu wierszy... Pozdrawiam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a gdzie konsekwencja? nie chodzi o za dużo. albo są, albo nie.
na moje oko, wiersz nadaje się do warsztatu.
nieustannie pozdrawiam

No to go sobie tam przenieś ! Teraz to jest to co chciałam powiedzieć, widocznie nie nadajemy na tych samych falach i nie mam pretensji...Tyle tu wierszy... Pozdrawiam ;)

pomyliłaś poezję z kuchenką mikrofalową;)
Opublikowano

Przynajmniej wiem co jedno , a co drugie znaczy... ;) I dzięki za cenne uwagi, będę pamiętać o nich (albo i nie...), przy pisaniu kolejnego utworu ;)

Aczkolwiek , zastanawiam się, jak daleko, czytelnik, powinien ingerować w gotowy wiersz... ? Wg mnie, piłka powinna być krótka : określenie emocji , które wydobyły się podczas czytania, z krótkim uzasadnieniem bądź bez. Albo uwaga na temat myśli, która zatrzymała nas, bądź nie, przy wierszu. Można wtedy naprawdę pogadać o rzeczach ważnych, które udało się autorowi poruszyć. Wszysko to wskaże autorowi jego umiejętność w przekazywaniu tego co chciał przekazać i albo zarzuci pisanie albo i nie.

A tutaj na Forum, przeważa w komentarzach wymądrzalstwo, oczywiście z chlubnymi wyjątkami. Pytam :KIM JESTEŚMY KOMENTUJĄC CUDZY WIERSZ ? Dlaczego czepiamy się przecinka, znaków zapytania...? Przecież sami nie jesteśmy idealni w technicznych zaułkach tworzonych wierszy. Pytam : GDZIE NASZA WRAŻLIWOŚĆ, EMOCJE... ? Gdzie próba zrozumienia niezrozumiałego, gdzie zachwyt nad urzekającym, gdzie odejście w pisdu gdy nerwy puszczają nam nad szmirą... ?

Ech poeci-wierszokleci, może i umiecie władać słowem i piórem własnym, ale kiedy czyta się Wasze komentarze, to tracicie wiarygodność piękna Waszej duszy... Pozostaje jedynie piękno opakowania Czesiowego cukierka...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wygląda na to, ze Pani się objadła tymi cukierkami ;) - i teraz nic innego nie może smakować.

Cokolwiek robimy - powinno się robić to najlepiej, jak można. Skoro wiersze piszemy w "jakimś języku", zatem ważne są reguły, które go określają. Można je łamać, naruszać - tworząc efekt artystyczny, ale nie pomoże w tym "głos nawet z najgłębszych zakątków duszy autora". Tylko umiejętność posługiwania się językiem jako narzędziem pracy. Bo pisanie wierszy jest pracą, nieprawdaż? :D
To, czego "Pani" oczekuje (czyt. wyżej) łatwiej znaleźć na portalach towarzyskich i stronach blogerskich, a najpewniej na czatach.
;)
pzdr. b
PS. proszę się nie zniechęcać łatwo, choć wierszyk jest bardzo kiepski, to widać pewną swadę i potoczystość języka; gdyby usunąć trochę "waty" (określeń-gotowców, łatwej frazeologii), byłby materiał do pracy - w Warsztacie.
PS. 2 - używanie "brzydkich wyrazów" w komentarzach, to naruszenie regulaminu portalu i może skutkować banem (zwracam na to uwagę, bo widzę, że "Pani" jest osobą niedoświadczoną jeszcze) ;)
Opublikowano

czytelnik ma prawo wgryźć się w wersy, rozdrapać na pojedyncze literki, chlusnąć posoką po ścianach, zgnieść, zdeptać i spuścić z kanalizacją miejską. takie jego prawo
i nienarusza to jego duszy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wygląda na to, ze Pani się objadła tymi cukierkami ;) - i teraz nic innego nie może smakować.

Cokolwiek robimy - powinno się robić to najlepiej, jak można. Skoro wiersze piszemy w "jakimś języku", zatem ważne są reguły, które go określają. Można je łamać, naruszać - tworząc efekt artystyczny, ale nie pomoże w tym "głos nawet z najgłębszych zakątków duszy autora". Tylko umiejętność posługiwania się językiem jako narzędziem pracy. Bo pisanie wierszy jest pracą, nieprawdaż? :D
To, czego "Pani" oczekuje (czyt. wyżej) łatwiej znaleźć na portalach towarzyskich i stronach blogerskich, a najpewniej na czatach.
;)
pzdr. b
PS. proszę się nie zniechęcać łatwo, choć wierszyk jest bardzo kiepski, to widać pewną swadę i potoczystość języka; gdyby usunąć trochę "waty" (określeń-gotowców, łatwej frazeologii), byłby materiał do pracy - w Warsztacie.
PS. 2 - używanie "brzydkich wyrazów" w komentarzach, to naruszenie regulaminu portalu i może skutkować banem (zwracam na to uwagę, bo widzę, że "Pani" jest osobą niedoświadczoną jeszcze) ;)

Dziękuję za cenne uwagi, będę o nich pamiętać pisząc kolejny utwór ;) Nieustannie pozdrawiam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.....ostatnia najlepsza, ja bym jednak skróciła:

"klękam w domysłach
prawdziwości siebie
żyję" .........................silniej przemawia, niz rozgadane: "choć, po co? ,Nie wiem..."



Przeczytałam z uwagą. Nie jestem znawcą, lecz czytelnikiem (czasem sama coś
próbuję napisać). Moje odczucia po przeczytaniu:
PL w sposób chaotyczny wyraża swoje myśli. Przemyślenia i uwagi zawarłam wyżej.
Szkoda, że wiersz nie jest w Warsztacie, bo z uwzględnieniem opinii "czytaczy" i własnym
przemyśleniu Autora - mógłby zyskać na wartości i cieszyć.
Nie twierdzę, że mam rację, Autor może rozważyć moje sugestie - lub - nie, ale to Forum jest po to, by wyrażać swoje opinie pod zamieszczonymi wierszami.
Serdecznie pozdrawiam
- bab
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.....ostatnia najlepsza, ja bym jednak skróciła:

"klękam w domysłach
prawdziwości siebie
żyję" .........................silniej przemawia, niz rozgadane: "choć, po co? ,Nie wiem..."



Przeczytałam z uwagą. Nie jestem znawcą, lecz czytelnikiem (czasem sama coś
próbuję napisać). Moje odczucia po przeczytaniu:
PL w sposób chaotyczny wyraża swoje myśli. Przemyślenia i uwagi zawarłam wyżej.
Szkoda, że wiersz nie jest w Warsztacie, bo z uwzględnieniem opinii "czytaczy" i własnym
przemyśleniu Autora - mógłby zyskać na wartości i cieszyć.
Nie twierdzę, że mam rację, Autor może rozważyć moje sugestie - lub - nie, ale to Forum jest po to, by wyrażać swoje opinie pod zamieszczonymi wierszami.
Serdecznie pozdrawiam
- bab

Jednym słowem - kicha...Ale dzięki...

Istnienie Warsztatów uważam za pomyłkę typu : "uczył Marcin Marcina a sam...". I proszę mnie nie odczytać agrsywnie. Najlepszą szkołą jest przykład. Czytanie wartościowych utworów ma większy potencjał dydaktyczny niż jakakolwiek "poradnik" szkoleniowy. Moim ideałem są utwory Szymborskiej i ks. Twardowskiego. Nie rozkładam Ich twórczości na składniki pierwsze. Spamietuję istotne wersy, reszta jest tylko ich nośnikiem. Dlatego uważam ,że wiele wierszy, tutaj na Forum, to prawdziwa Poezja, bo ma w sobie mgnienie chwili odkrycia, zadumy, refleksji...I nawet, z ogólną niedoskonałością, a jedynie brzmieniem detalu, porusza, zapada w pamięć...I tak właśnie chciałabym umieć przekazywać to co mi w duszy gra...Jasne ,że mogę tego nigdy nie osiągnąć, ale jeśli chociaż jedna osoba, poczuje "co autor miał na myśli", to warto pisać, warto wiedzieć ,że gdzieś tam nie jesteśmy sami...

Również serdecznie pozdrawiam i napewno zapoznam się z Twoimi wierszami, Ktoś kto potrafi nie rozbryzgiwać krwi innych, po ścianach, zasługuje na uwagę, tak niewielu zostało...
Opublikowano

Dziękuję, przeczytałam, zgadzam się z Tobą, każdy ma swoją własną drogę DO!
Szanuję to prawo. Ja byłam, i choć jestem nadal bardzo "zielona", mnie W - pomógł.
Co do myśli zawartej w Twoim wierszu - identyfikuję się z PL-em.
Forma - w moim odczuciu - do dopracowania, ale mogę się mylić, to jest moja
subiektywna ocena. W ostatecznosci; zawsze o kształcie wiersza decyduje - Autor.
Cenię szczere wypowiedzi.
Serdeczności
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hmm... Niech zgadnę na podstawie powyższego opisu...Duszy kibola...? Pozdrawiam ;)

jakiejkolwiek duszy
a co to kibol? to jakaś szemrana więzienna gwara?
Opublikowano

Oto co pisze mądry słownik Pana S. Jodłowskiego i W. Taszyckiego na temat interpunkcji:
"Interpunkcją " szkolną" nazywamy interpunkcję jak najbardziej ścisłą i zgodną z obowiązującymi przepisami, publikowanymi w podręcznikach ortograficznych.
Natomiast interpunkcja literacka wykracza często poza przepisy szkolne. Pisarze, a zwłaszcza poeci, stosują często znaki przestankowe w sposób dowolny, a nawet niekiedy w ogóle je pomijają."
Odczepcie się więc od przecinków, kropek, pytajników itp. znaczków w poezji. To autor (tylko i wyłącznie ON) decyduje co i gdzie postawić!

Opublikowano

Oto co pisze mądry słownik Pana S. Jodłowskiego i W. Taszyckiego na temat interpunkcji:
"Interpunkcją " szkolną" nazywamy interpunkcję jak najbardziej ścisłą i zgodną z obowiązującymi przepisami, publikowanymi w podręcznikach ortograficznych.
Natomiast interpunkcja literacka wykracza często poza przepisy szkolne. Pisarze, a zwłaszcza poeci, stosują często znaki przestankowe w sposób dowolny, a nawet niekiedy w ogóle je pomijają."
Odczepcie się więc od przecinków, kropek, pytajników itp. znaczków w poezji. To autor (tylko i wyłącznie ON) decyduje co i gdzie postawić!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki Baba Izba ;) Wiem,że nie jest łatwo ,"nośniki" danej myśli, ułożyć nienagannie. I wrzucając tutaj, na Forum, swoje teksty, mam właśnie wgląd na ten stan rzeczy. Jednakże chciałabym pozostać sobą,patrzeć własnymi oczami. Piszesz w swoim wierszu "nie krzyczcie", że drogowskazy spowalniają. Drogowskazy natarczywe, nieomylne w swym przekonaniu i pozbawiające wyboru. Jednym słowem rozumiemy się i dlatego tym bardziej jestem Ci wdzięczna ,że wpadłaś "do mojego wiersza". Złagodniałam i przestałam się stroszyć ;) Jednak ,nie jestem sama, o ile łatwiej będzie mi się teraz iść. Pozdrawiam i dziękuję...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie





    • Ciągną ją za rękę, przez dno wąwózu, które pokrywała ciemność – nie rycz, nie masz pecha, masz męża – zakpił wiedząc doskonale co aranżacja na zawsze i na wieki robi z obietnicą.

      – Z tych łez jeszcze będzie potok – wyszeptała. – Nie pocieszał jej żaden podszept oprócz śmiechu wiedźmy, który miał w zwyczaju wydobywać się z czeluści rozerwanych skał.

      – Za drzewami niedaleko wyjścia z tej jaskini jest kamienne miasto. Zaprowadzę cię tam, przybierzesz się w łachy wieszczki, suknie wrzuć do studni, tylko uważaj na tubylców. Nikt nie może cię zobaczyć, ale jeśli twoja moc czystości zacznie dominować tutaj i ściągniesz na nas niebezpieczeństwo... – przerwał wyjaśnienia.

      Miał już taki przypadek na swojej wspaniałej liście doświadczeń. Dziewica wydawała się z natury urocza, tak nie do końca, bo kiełkowała w niej siła wiedźmy, którą skrzętnie skrywała. W momencie wybawienia spod kobierca, zmieniła się w potworzycę. Walka była ciężka, miecz stracił swój blask, a on uszczerbek na dumie.

      – Ależ Panie, nie zostawiaj mnie! – Panna młoda widząc brak zainteresowania jej pozycją społeczną i nagrodą za oddanie jej w ramiona niechcianego pana młodego zaczęła mówić przez łzy.

      – Chimery depczą po twoich śladach. Jesteś na ich włościach. Twój miecz jest z kamienia zorzy polarnej, nie wystarczy ta moc na ścięcie tych cieni. Przydam ci się, będę walczyć niewinnością aż po grób. Wysoki czarnowłosy Pan Mroku odwrócił się i zwolnił uścisk dłoni. Spojrzał na białolicą pannę młodą swoim lodowatym błękitnym spojrzeniem.

      – Uważaj na śliskie kamienie – powiedział cicho i stanowczo.

      Teren był wymagający ogromnej sprawności w wyważeniu ruchów. Jeden błąd i kostki chrupną jak patyk pod naporem ciężaru dorosłego człowieka.

      Mroczny Pan szedł wolniej niż miał w naturze. – Zostańmy tu chwilę. – Mroczny puścił uścisk, zbyt mokry już od kontaktu z drugą skórą. Odczuwał dziwny rodzaj odbierania mu poczucia niezależności.

      – Przez tę suknię wytropią nas po wyjściu stąd – zmienił zdanie o dalszej wędrówce dziewczyny w tym stroju. Ratowanie uciekających panien było odskocznią od polowania na magów z krainy wiecznych przepisywań ksiąg magii.

      Niewielkie wiązki światła, które przebijały się przez coraz cieńszą pokrywę zieleni na zboczach, odbijały promienie od czysto krystalicznego materiału weselnego stroju.

      – Zdejmij ją i rzuć wysoko na te uschnięte gałęzie, ja mam jeszcze odrobinę pyłu zmian. Zmylimy ich złudzeniem, tylko nie panikuj. Zmienisz się za to w kogoś kogo nie rozpoznam na pierwszy rzut oka nawet ja, wytrawny łowca dziewic i wybawiciel.

      Szmer i syk, podmuch frunącej podmienionej panny młodej w brokatowym musie zawiesił ją na naturalnym wieszaku. Kukła żywa projekcja ze zwieszonym w dół nosem, bose nogi, pełna radość z uwolnienia się od przyszłości. Mroczny oglądał dzieło jeszcze, narzucając resztki poprawek z uformowanej kukły, gdy mamroczący duch ślubu uleciał ze sukni.

      Woń starego potu kozła, z którego zrobiona była sakiewka, wywołała u Mrocznego salwę kichnięć. Deszcz z magią spadł na stojącą obok dziewczynę.

      Mroczny ze swoją tęgą pamięcią, zapylił przez przypadek przeszłość wciągając przemianę nosem.

      Zmrużył oczy, gdy wir pochłonął obraz przed nim. Widział raz rękę raz nogę wyłaniającą się zawirowań, aż nagle wszystko opadło.

      – Kim jesteś?! – zapytał niepewnie łowca. Anielica porośnięta mchem z ogromnym garbem na klatce piersiowej przypominała żywy kamień.

      Czuł się oszołomiony widokiem. Nie tak miała wyglądać pozbawiona piętna skazanego na porażkę małżeństwa piękna dama.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   ach gdyby tak szybować i szybować ponad chmurami, ponad przestrzenią!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam, dziękuję
    • @.KOBIETA. nagie będziemy, och mam piękne miejsca do pokazania:)
    • @Andrzej P. Zajączkowski  moim zdaniem charakter oryginału jest zachowany

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Ciągną ją za rękę, przez dno wąwózu, które pokrywała ciemność – nie rycz, nie masz pecha, masz męża – zakpił wiedząc doskonale co aranżacja na zawsze i na wieki robi z obietnicą. – Z tych łez jeszcze będzie potok – wyszeptała. – Nie pocieszał jej żaden podszept oprócz śmiechu wiedźmy, który miał w zwyczaju wydobywać się z czeluści rozerwanych skał. – Za drzewami niedaleko wyjścia z tej jaskini jest kamienne miasto. Zaprowadzę cię tam, przybierzesz się w łachy wieszczki, suknie wrzuć do studni, tylko uważaj na tubylców. Nikt nie może cię zobaczyć, ale jeśli twoja moc czystości zacznie dominować tutaj i ściągniesz na nas niebezpieczeństwo... – przerwał wyjaśnienia. Miał już taki przypadek na swojej wspaniałej liście doświadczeń. Dziewica wydawała się z natury urocza, tak nie do końca, bo kiełkowała w niej siła wiedźmy, którą skrzętnie skrywała. W momencie wybawienia spod kobierca, zmieniła się w potworzycę. Walka była ciężka, miecz stracił swój blask, a on uszczerbek na dumie. – Ależ Panie, nie zostawiaj mnie! – Panna młoda widząc brak zainteresowania jej pozycją społeczną i nagrodą za oddanie jej w ramiona niechcianego pana młodego zaczęła mówić przez łzy. – Chimery depczą po twoich śladach. Jesteś na ich włościach. Twój miecz jest z kamienia zorzy polarnej, nie wystarczy ta moc na ścięcie tych cieni. Przydam ci się, będę walczyć niewinnością aż po grób. Wysoki czarnowłosy Pan Mroku odwrócił się i zwolnił uścisk dłoni. Spojrzał na białolicą pannę młodą swoim lodowatym błękitnym spojrzeniem. – Uważaj na śliskie kamienie – powiedział cicho i stanowczo. Teren był wymagający ogromnej sprawności w wyważeniu ruchów. Jeden błąd i kostki chrupną jak patyk pod naporem ciężaru dorosłego człowieka. Mroczny Pan szedł wolniej niż miał w naturze. – Zostańmy tu chwilę. – Mroczny puścił uścisk, zbyt mokry już od kontaktu z drugą skórą. Odczuwał dziwny rodzaj odbierania mu poczucia niezależności. – Przez tę suknię wytropią nas po wyjściu stąd – zmienił zdanie o dalszej wędrówce dziewczyny w tym stroju. Ratowanie uciekających panien było odskocznią od polowania na magów z krainy wiecznych przepisywań ksiąg magii. Niewielkie wiązki światła, które przebijały się przez coraz cieńszą pokrywę zieleni na zboczach, odbijały promienie od czysto krystalicznego materiału weselnego stroju. – Zdejmij ją i rzuć wysoko na te uschnięte gałęzie, ja mam jeszcze odrobinę pyłu zmian. Zmylimy ich złudzeniem, tylko nie panikuj. Zmienisz się za to w kogoś kogo nie rozpoznam na pierwszy rzut oka nawet ja, wytrawny łowca dziewic i wybawiciel. Szmer i syk, podmuch frunącej podmienionej panny młodej w brokatowym musie zawiesił ją na naturalnym wieszaku. Kukła żywa projekcja ze zwieszonym w dół nosem, bose nogi, pełna radość z uwolnienia się od przyszłości. Mroczny oglądał dzieło jeszcze, narzucając resztki poprawek z uformowanej kukły, gdy mamroczący duch ślubu uleciał ze sukni. Woń starego potu kozła, z którego zrobiona była sakiewka, wywołała u Mrocznego salwę kichnięć. Deszcz z magią spadł na stojącą obok dziewczynę. Mroczny ze swoją tęgą pamięcią, zapylił przez przypadek przeszłość wciągając przemianę nosem. Zmrużył oczy, gdy wir pochłonął obraz przed nim. Widział raz rękę raz nogę wyłaniającą się zawirowań, aż nagle wszystko opadło. – Kim jesteś?! – zapytał niepewnie łowca. Anielica porośnięta mchem z ogromnym garbem na klatce piersiowej przypominała żywy kamień. Czuł się oszołomiony widokiem. Nie tak miała wyglądać pozbawiona piętna skazanego na porażkę małżeństwa piękna dama.
    • Obcy w moich bramach, Choć uprzejmie się zachowuje, Nie mówi tak, jak mówię ja —   Myśli jego nie odgaduję. Widzę twarz, oczy i usta, Ale duszy za nimi nie czuję.   Moi właśni krajanie, Mogą czynić dobrze lub źle, Lecz poznaję kiedy kłamią, Oni zaś znają kłamstwa me; I nie trzeba nam tłumaczy, Gdy dobijamy targi swe.   Obcy w moich bramach, Może być podły lub miły, Lecz nie umiem powiedzieć jakie Jego nastrojem rządzą siły; Lub, czy Bóstwa jego dalekich ziem, Znów w jego krwi zagościły.   Moi właśni krajanie, Choć wielu diabła za skórą ma, Przynajmniej słyszą to, co ja słyszę, Widzą to samo, co widzę ja; I co myślę o nich i im podobnych, Oni myślą o takich jak ja.   Takie były ojca mego słowa; Moje się z nimi nie rozminą: Niech ziarna z jednego są snopa Z jednego krzewu grona spłyną, Bo zęby naszych dzieci ścierpną Przez gorzki chleb i wino.   Od tłumacza: Mamy tu nawiązania biblijne, przełożone za Biblią Tysiąclecia. Mogą brzmieć dziwnie, ale nie mnie kwestionować: The Stranger within my gate - Obcy w moich bramach - Księga Powtórzonego Prawa 5:14 Ere our children's teeth are set on edge - Bo zęby naszych dzieci ścierpną - Księga Jeremiasza 31:29    I Rudyard: The Stranger within my gate, He may be true or kind, But he does not talk my talk— —  I cannot feel his mind. I see the face and the eyes and the mouth, But not the soul behind.   The men of my own stock, They may do ill or well, But they tell the lies I am wanted to, They are used to the lies I tell; And we do not need interpreters When we go to buy or sell.   The Stranger within my gates, He may be evil or good, But I cannot tell what powers control— —  What reasons sway his mood; Nor when the Gods of his far— off land Shall repossess his blood.   The men of my own stock, Bitter bad they may be, But, at least, they hear the things I hear, And see the things I see; And whatever I think of them and their likes They think of the likes of me.   This was my father's belief And this is also mine: Let the corn be all one sheaf— —  And the grapes be all one vine, Ere our children's teeth are set on edge By bitter bread and wine.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...